fbpx

mama pracująca

4 Posts Back Home

Jak wstawać rano bez problemu – napisane przez prawdziwą fankę snu

Uwielbiam spać i nie znoszę zrywać się wcześnie rano. Może wam to potwierdzić mój mąż, który z radosnym uśmiechem niczym Kopciuszek buszuje po mieszkaniu, gdy tylko zaleją je promienie słoneczne. W tym czasie ja naciągam poduszkę na głowę i próbuję znanej już najstarszym Indianom sztuczki pt: “tu mnie boli i dziś nie wyjdę z mojego tipi”. Raz tylko w swojej karierze bez problemu zrywałam się o 5 rano, a robiłam to z wielkiej miłości – chciałam poderwać Edwina 🙂 Dziesięć lat pózniej nie w głowie mi takie pobudki. Niestety, Leosia wdała się w tatę pod tym względem i pełna humoru…

Jak sobie zorganizować pracę w domu?

Jak mam sobie zorganizować pracę w domu? Pierwsza myśl: nie da się! Jestem przyzwyczajona do pracowania w biurze i to przy komputerze, na którym mam zapisane wszystkie służbowe pliki. Spędzam w pracy i tak dużo czasu, więc jak już wracam do domu, to przestawiam się na odpoczynek. Nie ma myślenia o zleceniach, o projektach, nie tworzę nowej wizji produktu, a po pewnej godzinie nie odbieram telefonu. Koniec. Basta! Nie ma mnie! Mam to teraz wszystko zburzyć? Niestety, z przyczyn zdrowotnych nie dam rady siedzieć tyle czasu na krześle. I to właśnie zdrowie jest priorytetem, według którego muszę spróbować ułożyć nową…

Jak sobie poradzić z jesiennym przemęczeniem?

Chyba wreszcie zrozumiałam, skąd biorą się wojenki między mamami/kobietami będącymi w domu, a tymi pracującymi zawodowo – zwłaszcza, że większość jadu ma kierunek pracujące na domowe. Chodzi o współczynnik pretensji. Gdy siedzisz w domu, kto może mieć do ciebie focha? Mąż, bo wraca z pracy i zabawki są rozwalone na środku pokoju, więc na 100% nic cały dzień nie robiłaś. Jakaś przypadkowa babka/koleżanka: o, to siedzisz w domu i nic nie robisz? Wreszcie Ty sama, bo chciałabyś wyjść poza gotowanie obiadu i prasowanie koszul. A gdy się chodzi do pracy…to często w ciągu jednej godziny odczuwasz presję i pretensje od…

Dzień z życia matki pracującej.

5:30 – dzwoni pierwszy budzik. Zaspany mózg wykonuje kalkulację: wstać czy nie. Jak nie wstanę, to nie będzie obiadu. Znowu zamówimy gdzieś danie dnia i zupę z zasmażką, fuj! Powinnam wstać i jeszcze wstawić pranie – akurat zdążyłabym je powiesić przed wyjściem do pracy. Tylko, że na dworze wciąż ciemno, łóżko takie ciepłe, a ja taka zmęczona – muszę przełożyć gotowanie na wieczór. Trudno, nie wstaję. 6:30 – nie ma odwrotu. Zwlekam się z łóżka z zapuchniętymi oczami i obolałym karkiem. Nieprzytomnie wstawiam wodę na herbatę i biorę się za śniadanie. Słyszę, że Edwin zbiera się z łóżka. Zaraz obudzi…

Navigate

Pin It on Pinterest