fbpx

listopad

10 Posts Back Home

Last Month, Listopad 2018.

Wyjątkowo dobry był dla nas listopad w tym roku. O zapadnięciu w zimowy sen zaczęłam marzyć dopiero pod koniec miesiąca, co jest chyba moim życiowym rekordem. Teraz, owszem, wieczorami kompletnie nie mam siły nic robić, do tego wciąż męczy mnie przeziębieniem, ale napędza mnie przedświąteczna gorączka i ogrom pracy w firmie – jakoś więc dotrwam do końca roku, a potem to już tylko wiosny wypatrywać! Powoli mija rok mojej ‘żałoby” i rok pierwszych doświadczeń w życiu. W listopadzie było pierwsze Święto Zmarłych i pierwsze Święto Niepodległości. Może nie są to jakieś spektakularne okazje do świętowania, dla mnie jednak są…

Czekając na sobotę. Fotowpis.

Czekam na sobotę. Nie dlatego, że baluję w piątki wieczorem. Nie dlatego, że w soboty śpię do południa. Dziewczyny mają już swoje nawyki, święto czy nie, najpóźniej pośpią do 7. W tym moim zabieganym mikroświecie weekend stał się czasem, kiedy można skorzystać ze słońca. Pracy jest dużo. Gdy wracam do domu jest już ciemno, a na spacer i tak nie ma co iść, bo przecież smog grasuje. Siedzimy więc w domu głównie czytając książki (sobie) albo książeczki (dziewczynkom). Czasem układamy puzzle, czasem tańczymy do Shakiry, czasem pieczemy ciastka. Dlatego tak bardzo nie mogę się doczekać soboty. Tego momentu, gdy mogę…

Liczę na dobry listopad. Planer do pobrania.

Witam was zdjęciem, na którym mam kwiaty we włosach i papierosa. Spokojnie, nie zwariowałam do końca chociaż pewnie niektórzy się ze mną nie zgodzą: to po prostu moja przymiarka do kostiumu Fridy Kahlo. Brakuje mi tylko słynnej monobrwi. Chyba po raz pierwszy w życiu wchodzę w listopad w tak kolorowym, iście meksykańskim nastroju. A może jest to nastrój karaibski, bo dalej chodzę na salsę a ostatnio nawet byłam na zajęciach z dance hall (dance hall’u? Kurde, jak to pisać?!). Może więc listopad przynosi nam ciemności i mgły Mordoru, może będzie pizgać złem a jedynym światełkiem w tunelu będzie perspektywa Netflixa…

Poweekendzie #3

Siedzę właśnie na kanapie, objadam się domowymi ciastkami i piję herbatę z imbirem. To pierwsza taka chwila od kilku dni, bo chociaż na ostatni tydzień plany miałam ambitne, to życie oczywiście mocno je zweryfikowało. Jedyne co ogarnałem, to najważniejsze sprawy zawodowe. Nie zrobiłam za to porządków w szafkach, nie zaprojektowałam naklejek i nie pojecałam do Ikea. Najpierw rozłożyło Maję. Gdy starsza zaczęła normalnie fukcjonować, pogorszyło się Leosi. Gdy młodszą w końcu przestał męczyć katar i gorączka, dostaliśmy bonus w postaci zapalenia spojówek. A do tego wszystkiego i ja zaczęłam gorączkować. Rzuciłam więc bullet journal w kąt, wysłałam zdrowiejącą Maję do…

Poweekendzie #2

Ostatni tydzień przyniósł nam choroby, a tym samym spędziliśmy kolejny weekend w domu. Już mnie trochę nosi z tego powodu. Zwłaszcza, że bardzo chciałam wybrać się do lasu po pewne elementy do zimowych dekoracji domu, a tu nie bardzo jest jak. No i szkoda mi moich dziewczyn straszliwie! W piątek po pracy zabrałam je obie do lekarza, który zdiagnozował zapalenie gardła. U Mai skończyło się na antybiotyku (dziś wzięła ostatnią dawkę i już robi awantury, bo nie puszczam ją do przedszkola). Z Leosią próbujemy walczyć bez antybiotyku – mamy nadzieję, że zadziałają super moce mamowego mleka. Weekend był więc wybitnie…

Poweekendzie #1

Życie lubi pisać dziwne scenariusze. Ot, na przykład zaplanowałam sobie nowy cykl na blogu. W planach miałam spacery po lesie i robienie dużej ilości zdjęć. Tymczasem, jak na złość, nie udało mi się tego zrealizować! No, czasem to aż ręce opadają! Dlatego zdjęcia nie będą z weekendu, a z zeszłego tygodnia 🙂 Weekend zaczęłam już w piątek. Daliśmy resztę ekipy wolne z okazji 11 listopada. Do pracy wybrał się tylko Edwin, na którego czekały paczki do nadania. Im bliżej 2018, tym nasze roczne planery sprzedają się lepiej 🙂 Ten wzór jest przeznaczony raczej do fimy lub domowego biura, ale w…

Rodzinny listopad. 10 rzeczy, które sprawią, że listopad będzie lepszy!

Chodzą słuchy, że listopad jest najbardziej przygnębiającym miesiącem. Coś w tym musi być! Piękna, złota jesień powoli już się z nami żegna, zostawiając w zamian ogołocone gałęzie i zimne poranki. Do tego zdecydowanie zbyt często pada deszcz, a ciemności już po godzinie 16 skutecznie psują humor. Da się jednak zachować w listopadzie dobry humor i z przyjemnością stwierdzam, że na razie się nam to udaje. Może dlatego, że staram się uprzyjemniać nasze rodzinne życie realizowanem poniższej listy. Te rozrywki same w sobie są fajne, a w dodatku dodają uroku oczekiwania. Wiecie, łatwiej przetrwać deszczowy dzień, gdy wiemy, że wieczorem urządzimy…

Mój Bullet Journall na listopad – plus naklejki do pobrania.

Taki listopad jak dziś, to ja mogę mieć przez cały miesiąc! Słonecznie, rzeźko, chociaż już chłodno – idealny dzień, żeby zabrać dziewczyny na plac zabaw, a po powrocie urządzić sobie seans z bajką i kubkiem gorącej herbaty. I gdy dziewczyny są zajęte sobą, mogę skończyć dla was wpis. Chciałamam pokazać wam miesięczną rozkładówkę w moim bullet journall. Taki dziennik prowadzę już od ponad roku i jestem od niego dosłownie uzależniona. Niestety, przez większość czasu nie przykładałam się do strony wizualnej. Traktowałam go jako notatnik połączony z kalendarzem. Teram mam nowy zeszyt i postanowiłam trochę o niego zadbać. Stworzyłam rozkładówkę na…

Planer na listopad 2017. Darmowy do pobrania.

Z żalem żegnam październik. Jest to jeden z moich ulubionym miesięcy, który w dodatku poprzedza ten najmniej lubiany. W tym roku postanowiłam jednak odczarować listopad. Owszem, zdecydowanie za wcześnie robi się ciemno. I fakt, już teraz przeszkadza mi dotkliwe zimno – no kto to słyszał, żeby w październiku padał śnieg i ledwie 3 stopnie były! Jak dalej pójdzie, to sprzedam nerkę i do wiosny będę się ukrywać na Teneryfie… W każdym razie: czy możecie uwierzyć, że to już ostatnia prosta 2017 roku? W niektórych sklepach już zaczęło się bożonarodzeniowe szaleństwo. Tak sobie myślę, że w najbliższym czasie całkowicie przestawię się…

Nasz listopad ’16

Wreszcie się skończył! Najmniej lubiany przeze mnie miesiąc! Chociaż tegoroczna edycja nie była taka zła. Dostaliśmy kilka słonecznych, jesiennych dni, a końcówka miesiąca przyniosła nam upragniony śnieg (który wytrzymał tylko dwa dni, ale co tam). Niestety, u nas wciąż ktoś choruje. Jak nie dzieci, to mąż – przyplątało mu się paskudne zapalenie oskrzeli. Jak w końcu nie mąż, to ja zaczynam kasłać. Jak wreszcie jest ok, to Maja wraca do przedszkola i przynosi kolejnego wirusa. #życie Ale póki mamy siłę, chodzimy na spacery! https://www.instagram.com/p/BMYm1RvAVX-/?taken-by=muffincasein https://www.instagram.com/p/BMmA-0QAlEg/?taken-by=muffincasein https://www.instagram.com/p/BMymHm7g54o/?taken-by=muffincasein https://www.instagram.com/p/BM1DYe9grNp/?taken-by=muffincasein https://www.instagram.com/p/BNJuXdlAcDm/?taken-by=muffincasein https://www.instagram.com/p/BNL3S-MAVYs/?taken-by=muffincasein https://www.instagram.com/p/BNOq52Gg2aQ/?taken-by=muffincasein https://www.instagram.com/p/BNWYhHxAcJ8/?taken-by=muffincasein Leosia pożegnała się z gondolą i zaliczyła pierwszy spacer…

Navigate

Pin It on Pinterest