fbpx

last month

8 Posts Back Home

Last Month, Listopad 2018.

Wyjątkowo dobry był dla nas listopad w tym roku. O zapadnięciu w zimowy sen zaczęłam marzyć dopiero pod koniec miesiąca, co jest chyba moim życiowym rekordem. Teraz, owszem, wieczorami kompletnie nie mam siły nic robić, do tego wciąż męczy mnie przeziębieniem, ale napędza mnie przedświąteczna gorączka i ogrom pracy w firmie – jakoś więc dotrwam do końca roku, a potem to już tylko wiosny wypatrywać! Powoli mija rok mojej ‘żałoby” i rok pierwszych doświadczeń w życiu. W listopadzie było pierwsze Święto Zmarłych i pierwsze Święto Niepodległości. Może nie są to jakieś spektakularne okazje do świętowania, dla mnie jednak są…

Last Month, Październik 2018

Październik był dla nas bardzo przyjemnym miesiącem, chociaż w pewnym momencie miałam już dość imprez – przez dwa weekendy świętowaliśmy urodziny Mai, a potem po raz pierwszy byliśmy na urodzinowej domówce. Działo się! Już od września stresowałam się nadchodzącymi urodzinami Mai. Przede wszystkim dlatego, że miały to być jej pierwsze takie prawdziwe urodziny, do tego z imprezą w sali zabaw. Okazało się, że niepotrzebnie się stresowałam i nie spałam po nocach. Takim siedmiolatkom całkowicie wystarczyła sala zabaw. Wystarczyło im rzucić picie i tort, który faktycznie zachwycał wszystkim, a resztę mogłam olać 😉 No dobra, jeszcze pizzerinki miały powodzenie, ale reszta…

Last Month Wrzesień 2018

Z małym opóźnieniem serwuje wam Last Month. Okazało się, że wejście w szkolną rzeczywistość faktycznie nie jest takie proste. Zanim to jednak nastąpiło udało nam się zakończyć wakacje wycieczką do Warszawy. Najważniejszym wydarzeniem września było rozpoczęcie nauki przez naszą starszą córkę. Było tak jak się tego spodziewalam: trochę strachu i stresu, łzy wzruszenia, ale ostatecznie po czasie widzisz, że wszystko było tak jak być powinno. Wrzesień przyniósł nam pierwsze chłodne dni, więc przyszła pora na zupy. Na przykład na wegański rosół. Ja robię ten z Jadlonomi. Naklejeczki na drzwi lub dzwonek. Wbrew pozorom nie robimy ich ze złośliwości. Po prosto…

Last Month Sierpień’18

Zaczynałam sierpień z dołem. Miałam w planach jeszcze jeden wyjazd wakacyjny, czyli nasz wymarzony road trip. Niestety, życie jak zwykle zaskoczyło Sarę, a wbrew temu, co twierdzą hejterzy nie zostałam celebrytką i nie opływam w hajs. Właściwie to się trzeba niezle natyrać, żeby ten hajs mieć na codzienne wydatki. Nie narzekam jednak, tylko spinam zadek i biorę się do pracy. Dałabym tu jakieś hashtagi z motywacją, ale jeszcze zlecą się sterowane botami konta na Instagramie i co ja wtedy zrobię? Znowu się zdołuję, że liczby słabe, ale przynajmniej konto wiarygodne. Jakaś satysfakcja jest. Czekało więc nas lato w mieście, a…

Last Month Lipiec’18

Postanowiłam sobie, że będę cieszyć się tym latem jak tylko się da! Niestety nie mogę spędzić dwóch miesięcy w podróży. Dopadła nas, jak resztę społeczeństwa, szara rzeczywistość. Wakacje to się miało za lat szkolnych, teraz trzeba płacić rachunki. Nie przeszkadza mi to jednak w dostrzeganiu uroku w naszej zwyczajnej codzienności. Dobrze jest!  Lipiec zaczęliśmy w Budapeszcie. Co prawda byliśmy tam zdecydowanie za krótko, ale skoro przez resztę miesiąca spędziliśmy w naszym mieście, to powinniśmy się cieszyć, tym co mamy! Zobacz wpis: Jeden dzień w Budapeszcie! Zwłaszcza, że często okazuje się, że nie potrzeba nam egzotycznych podróży, żeby było dobrze. Moje…

Last Month – Czerwiec’18

Mam wrażenie, że ktoś mi w tym czerwcu zakrzywił czasoprzestrzeń. To pewnie dlatego, że wróciwszy do domu z wakacji miałam sporo dni do skreślenia i kartek do wyrwania. Edwin się nawet śmieje, że to moje maltretowanie kalendarzy to jakaś nerwica natręctw. Skończył się więc jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Dla nas ważny, bo w czerwcu braliśmy ślub i w tym miesiącu urodziła się też Leosia. W tym roku jednak świętowanie było skromne, a przyjęcie naszej panienki zostało przesunięte – wymusił to nas wyjazd na wakacje. W zamian za to mieliśmy piękne, słoneczne dni i obchodzony pierwszy dzień dziecka. Maja…

Last Month – Maj 2018

Słusznie Muniek śpiewał, że najlepsze miesiące to kwiecień, czerwiec, maj. W tym roku jesteśmy wyjątkowo rozpieszczani. Mamy prawdziwe lato tej wiosny i nawet jeśli nigdzie nie wyjeżdżamy, to przecież zawsze można pospacerować po mieście, zjeść lody i korzystać z tych długich wieczorów. W końcu Noc Kupały dopiero przed nami 🙂 Majówka wyszła nam w tym roku wybornie. Piękna Słowacja, majestatyczne góry i cudowne towarzystwo. Najbardziej cieszyła mnie reakcja mojego młodszego brata, który pierwszy raz widział góry! W nagrodę za majówkę z siostrą, dostał ostrzeżenie od świadków 😉 No cóż, dumnam z niego straszliwie, bo raz dwa załatwił sprawę i teraz razem…

Last Month – Kwiecień 2018

Kwiecień był jak dotąd najbardziej rewolucyjnym okresem w moim życiu. Odważyłam się na krok, po którym już nic nie miało być takie samo. Mija miesiąc  od publikacji najbardziej popularnego wpisu w historii bloga (Wolność to stan umysłu), a ja dopiero teraz czuję, że zaczęłam żyć. Mam wrażenie, że na początku byłam owinięta kokonem przytłumionych emocji. Nie bardzo rozumiałam, czemu to, co napisałam wywoła taki oddźwięk i z szokiem, a często ze łzami w oczach czytałam setki wiadomości od was. Potem zrobiło się trochę szumu medialnego, który na szczęście się już skończył. Co prawda dla wielu osób zapewne pozostanę tą…

Navigate

Pin It on Pinterest