fbpx

2018

10 Posts Back Home

Last Month, Listopad 2018.

Wyjątkowo dobry był dla nas listopad w tym roku. O zapadnięciu w zimowy sen zaczęłam marzyć dopiero pod koniec miesiąca, co jest chyba moim życiowym rekordem. Teraz, owszem, wieczorami kompletnie nie mam siły nic robić, do tego wciąż męczy mnie przeziębieniem, ale napędza mnie przedświąteczna gorączka i ogrom pracy w firmie – jakoś więc dotrwam do końca roku, a potem to już tylko wiosny wypatrywać! Powoli mija rok mojej ‘żałoby” i rok pierwszych doświadczeń w życiu. W listopadzie było pierwsze Święto Zmarłych i pierwsze Święto Niepodległości. Może nie są to jakieś spektakularne okazje do świętowania, dla mnie jednak są…

Czekając na sobotę. Fotowpis.

Czekam na sobotę. Nie dlatego, że baluję w piątki wieczorem. Nie dlatego, że w soboty śpię do południa. Dziewczyny mają już swoje nawyki, święto czy nie, najpóźniej pośpią do 7. W tym moim zabieganym mikroświecie weekend stał się czasem, kiedy można skorzystać ze słońca. Pracy jest dużo. Gdy wracam do domu jest już ciemno, a na spacer i tak nie ma co iść, bo przecież smog grasuje. Siedzimy więc w domu głównie czytając książki (sobie) albo książeczki (dziewczynkom). Czasem układamy puzzle, czasem tańczymy do Shakiry, czasem pieczemy ciastka. Dlatego tak bardzo nie mogę się doczekać soboty. Tego momentu, gdy mogę…

Last Month, Październik 2018

Październik był dla nas bardzo przyjemnym miesiącem, chociaż w pewnym momencie miałam już dość imprez – przez dwa weekendy świętowaliśmy urodziny Mai, a potem po raz pierwszy byliśmy na urodzinowej domówce. Działo się! Już od września stresowałam się nadchodzącymi urodzinami Mai. Przede wszystkim dlatego, że miały to być jej pierwsze takie prawdziwe urodziny, do tego z imprezą w sali zabaw. Okazało się, że niepotrzebnie się stresowałam i nie spałam po nocach. Takim siedmiolatkom całkowicie wystarczyła sala zabaw. Wystarczyło im rzucić picie i tort, który faktycznie zachwycał wszystkim, a resztę mogłam olać 😉 No dobra, jeszcze pizzerinki miały powodzenie, ale reszta…

Last Month Wrzesień 2018

Z małym opóźnieniem serwuje wam Last Month. Okazało się, że wejście w szkolną rzeczywistość faktycznie nie jest takie proste. Zanim to jednak nastąpiło udało nam się zakończyć wakacje wycieczką do Warszawy. Najważniejszym wydarzeniem września było rozpoczęcie nauki przez naszą starszą córkę. Było tak jak się tego spodziewalam: trochę strachu i stresu, łzy wzruszenia, ale ostatecznie po czasie widzisz, że wszystko było tak jak być powinno. Wrzesień przyniósł nam pierwsze chłodne dni, więc przyszła pora na zupy. Na przykład na wegański rosół. Ja robię ten z Jadlonomi. Naklejeczki na drzwi lub dzwonek. Wbrew pozorom nie robimy ich ze złośliwości. Po prosto…

Planer na październik 2018 do pobrania.

Wymęczył mnie ten wrzesień strasznie! Nawet w tym momencie najchętniej bym wam po prostu rzuciła link do pobrania planera i jak najszybciej uciekła sprzed komputera. W pracy dużo się dzieje, uczymy się ogarniać nową szkolną rzeczywistość i zwyczajnie już padamy. Dlatego ja swój październik zostawiam wyjątkowo bez planów – mam tyle zajęć w robocie, że dokładanie kolejnych celów i aspiracji skończyłoby się wybuchem mojego szaleństwa. Po cichu liczę na to, że październik będzie ciepły i słoneczny. Nawet jeśli nie uda się pojechać na jakiś szybki weekend w góry lub nad morze (uwielbiam Bałtyk jesienią), to przynajmniej możnaby zaliczyć kilka jesiennych…

Mój dzień godzina po godzinie, wrzesień 2018

Jakoś w tamtym roku zobaczyłam na cudownym blogu Worqshop wpis opisujący dzień autorki godzina po godzinie. Strasznie mi się to spodobało, ale każdego poranka zapominałam o zrobieniu zdjęć. Minął ponad rok od tego czasu, w międyczasie podobne akcje widziałam na jakiś zagranicznych blogach, a mi ciągle brakowało sił o poranku by pamiętać o takim wpisie. W końcu całkiem spontanicznie udało mi się udokumentować mój dzień w piątek, to jest 21.09.2018. Ciekawi? 6:15 pobudka. Właściwie Leosia obudziła mnie o 5.30, ale nie mogłam się zmotywować do wstania o tak nieludzkiej porze. Jednak jeśli chcę się wyrobić z toaletą, śniadaniem i szykowaniem…

Last Month Sierpień’18

Zaczynałam sierpień z dołem. Miałam w planach jeszcze jeden wyjazd wakacyjny, czyli nasz wymarzony road trip. Niestety, życie jak zwykle zaskoczyło Sarę, a wbrew temu, co twierdzą hejterzy nie zostałam celebrytką i nie opływam w hajs. Właściwie to się trzeba niezle natyrać, żeby ten hajs mieć na codzienne wydatki. Nie narzekam jednak, tylko spinam zadek i biorę się do pracy. Dałabym tu jakieś hashtagi z motywacją, ale jeszcze zlecą się sterowane botami konta na Instagramie i co ja wtedy zrobię? Znowu się zdołuję, że liczby słabe, ale przynajmniej konto wiarygodne. Jakaś satysfakcja jest. Czekało więc nas lato w mieście, a…

Planer na wrzesień 2018 do pobrania.

Skoro przez tyle lat nie straciłam swojej miłości do września i do początku nowego roku szkolnego, to już chyba nic mi nie pomoże. A w tym roku wyjątkowo, bo po raz pierwszy, mogłam poszaleć w sklepach przy kupowaniu Majki wyprawki: zeszyty, kolorowe długopisy, tornister! Mam wrażenie, że nawet ja bardziej przeżywam całą tę zmianę, niż główna zainteresowana. A wy lubicie ten moment, gdy zaczyna się szkoła? Moje 3 cele na wrzesień 2018 Przetrwać początek roku szkolnego Możecie mnie uznać za nadmiernie przeżywającą wszystko stukniętą babę, ale co ja poradzę, że się stresuję. Jakby nie było, to jednak spora zmiana w…

Last Month Lipiec’18

Postanowiłam sobie, że będę cieszyć się tym latem jak tylko się da! Niestety nie mogę spędzić dwóch miesięcy w podróży. Dopadła nas, jak resztę społeczeństwa, szara rzeczywistość. Wakacje to się miało za lat szkolnych, teraz trzeba płacić rachunki. Nie przeszkadza mi to jednak w dostrzeganiu uroku w naszej zwyczajnej codzienności. Dobrze jest!  Lipiec zaczęliśmy w Budapeszcie. Co prawda byliśmy tam zdecydowanie za krótko, ale skoro przez resztę miesiąca spędziliśmy w naszym mieście, to powinniśmy się cieszyć, tym co mamy! Zobacz wpis: Jeden dzień w Budapeszcie! Zwłaszcza, że często okazuje się, że nie potrzeba nam egzotycznych podróży, żeby było dobrze. Moje…

Last Month – Czerwiec’18

Mam wrażenie, że ktoś mi w tym czerwcu zakrzywił czasoprzestrzeń. To pewnie dlatego, że wróciwszy do domu z wakacji miałam sporo dni do skreślenia i kartek do wyrwania. Edwin się nawet śmieje, że to moje maltretowanie kalendarzy to jakaś nerwica natręctw. Skończył się więc jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Dla nas ważny, bo w czerwcu braliśmy ślub i w tym miesiącu urodziła się też Leosia. W tym roku jednak świętowanie było skromne, a przyjęcie naszej panienki zostało przesunięte – wymusił to nas wyjazd na wakacje. W zamian za to mieliśmy piękne, słoneczne dni i obchodzony pierwszy dzień dziecka. Maja…

Navigate

Pin It on Pinterest