fbpx

Cycospanie.

W ciąży działy się jakieś dziwne rzeczy z moim mózgiem i hurtowo pozapisywałam się do różnych newsletterów zagranicznych portali rodzicielskich. W ten sposób regularnie otrzymywałam informacje dotyczące mojej ciąży i różnych rodzicielskich ciekawostek np. “jesteś w 20 tygodniu ciąży, twoje dziecko jest wielkości kokosa, pamiętaj o badaniu na GBS”. Od kilkunastu dni widzę jak w dalekiej Ameryce mnożą się artykuły na temat zjawiska, któremu nadano nazwę “breastsleeping”. Na potrzeby mojego bloga przetłumaczyłam ją jako “cycospanie”.

O co chodzi? No cóż, pewna pani naukowiec przeprowadziła badania i dała oficjalną nazwę zjawisku, które z powodzeniem jest praktykowane przez matki prawdopodobnie od zawsze. W Stanach więc powstaje pełno artykułów na temat zalet cycospania. W kontrze powstają też wpisy typu “To, że nie cycospałam z moimi dziećmi, nie znaczy, że jestem gorszą matką”. Normalka. Tylko czekać, aż ta moda przyjdzie do Polandii. Podobnie działo się kilka lat temu z rodzicielstwem bliskości. Szumna nazwa nadana normalnemu zachowaniu i przypisanie do tego całej otoczki medialnej.

Tak się jakoś złożyło, że mimo moich wstępnych założeń z powodzeń praktykowałam cycospanie zarówno z Mają, jak i teraz z Leosią. Co prawda na początku mojego macierzyństwa naczytałam się Tracy Hogg i założyłam, że będę dziecko karmić równo co trzy godziny i zawsze odkładać do łóżeczka, ale dość szybko poddałam się instynktowi i wygodzie.

Bo o to właśnie chodzi w breastleepingu – według pani naukowiec, dla niemowlęcia nie istnieje coś takiego jak sen i karmienie jako osobne zjawiska. One są ze sobą ściśle związane. Jeśli was temat zainteresował, to TU macie odnośnik do całego badania. Ja zaś chciałabym wam powiedzieć dlaczego jednak postawiłam na cycospanie, a nie na Tracy Hogg 🙂

Dlaczego wybrałam cycospanie/breastsleeping? Bo mogę się wyspać!

Oj, tak…Czasem czytam u innych matek o wstawaniu do dziecka kilka razy w nocy i przypominam sobie pierwsze tygodnie z Mają, gdy bujałam ją na fotelu o trzeciej w nocy, bo przecież nie wezmę jej do łóżka. W końcu stwierdziłam, że skoro rodzice spali ze mną i jakoś wyszłam na ludzi, to chyba nic złego się nie stanie jak wezmę małą do łóżka. I nagle okazało się, że obie śpimy znacznie lepiej. Dlaczego?

Dziecko nie zdąży się wybudzić na karmienie

Wystarczy chwilka, by młody ssak dostał to, czego potrzebuje. Niemowlę nie rozbudza się w swoim łóżeczku w oczekiwaniu na to, aż mama zorientuje się, że młode się obudziło. Nie musi też czekać na przygotowanie butelki.

Po karmieniu nie musi być z powrotem odłożone do łóżeczka

Trzecia w nocy, na drżących nogach delikatnie odkładam śpiącą Maję do jej łóżeczka. Powoli i ostrożnie zabieram ręce spod jej małego ciałka. Na palcach wycofuję się do swojego łóżka i wtedy, tak zgadliście, córka się budzi. Nie dla mnie ciepło pościeli. Odkąd rozpoczęliśmy cycospanie, problem minął.

Dziecko dopasowuje się do rytmu snu matki

Według wspomnianego wcześniej badania, matka i dziecko śpiące razem synchronizują swój sen, co pozwala na uzyskanie efektywnego odpoczynku.

Niemowlę nie rozprasza się w czasie snu i czuje się bezpiecznie

I znów: maluszek wie, że wystarczy się lekko poruszyć, a posiłek zostanie podany. Nie nabiera nawyku głośnego płakania, bo reakcja na jego potrzeby jest zaspokajana od razu. Poza tym tak karmione dziecko praktycznie nie otworzy oczu w czasie posiłku, nie rozproszy je starsza siostra idąca do toalety w nocy. A w przypadku starszych niemowląt często można odpuścić odbijanie po posiłku: maluszek je tak spokojnie, że nie połyka powietrza i może dalej spać.

Cycospanie w praktyce

Cóż, na palcach jednej ręki mogę policzyć noce, gdy pamiętam, że się budziłam. Śpimy z Leosią w pełnej harmonii, a teraz gdy jest już mobilna, wystarczy, że się do mnie przysunie i sama zaspokaja swój głód. Co ciekawe, ten mój sen, chociaż regenerujący, wciąż jest czujny. Mój mąż opowiadał mi, jak go nieraz w nocy znokautowałam, bo się przysunął za bardzo. Ja tego nie pamiętam, ale wiecie: instynkt matki czuwa 🙂

Nie chciałabym, żebyście pomyślały, że tym wpisem krytykuje matki, których dzieci śpią same. W żadnym wypadku! Ja je szczerze podziwiam. Może jednak znajdzie się wśród was jakaś biedna, zmęczona rodzicielka, którą skusi idea dłuższego snu. Cycospanie będzie jak znalazł.

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment authors
Obywatelka MatkaKatarzyna BMom on topKraina Urody Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Obywatelka Matka

u nas jak jest choroba, czy katar, albo ząbkowanie, od razu Mania ląduje u nas w łóżku. Jak ma etap, że się budzi na jedzenie, to ją biorę do nas (tak, musże wstać), ale jak jej dam jeść (nieszczęsna butla), to już nie trudzę się, by ją odkładać, tylko śpi z nami. Nie mam spiny, ale z drugiej strony Mania dobrze śpi w łóżeczku (oprócz w/w wypadków), a ja wolę spać sama, bo – ma to po Buńce – strasznie się rozpycha, wędruje i kopie nas. 😉

Katarzyna B

A ja i Emilia od zawsze czyli 8 mies śpimy oddzielnie. Słyszę każdy szmer z łóżeczka. Nie straszne mi było wstawanie w nocy. Jedynym odstępstwem był pierwszy miesiąc po cc bo mąż mi przynosił dziecko. 🙂

Mom on top

Ja tak mam ogólnie jeśli chodzi o spanie, szczególnie jak syn jest np. chory i wiem, ze będę musiała wstawać w nocy, sprawdzać, jak się czuje. Wtedy po prostu wolę, żeby spał ze mną, dużo to wygodniejsze 🙂

Kraina Urody

W pełni popieram !

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest