Jak się przygotować do karmienia piersią?

Cokolwiek chcielibyśmy w życiu osiągnąć, możemy do tego podejść na dwa sposoby: spontanicznie lub z rozsądkiem połączonym z planowaniem. Załóżmy, że marzy ci się własny biznes. Możesz przeanalizować potrzeby rynku, napisać biznes plan, postarać się o dotację i reklamę. Lub możesz po prostu złożyć papiery w urzędzie. Jak myślisz, w którym przypadku masz większe szanse na sukces? Z karmieniem piersią jest podobnie.

Do tej pory sądziłam, że miałam szczęście. Ot, przystawiłam dziecko do cycka w szpitalu i karmiłam ją 18 miesięcy, gdy to postanowiła się sama odstawić. Im dłużej jednak o tym myślę, tym bardziej widzę, że były pewne elementy, które o tym zadecydowały i znacznie ułatwiły mi karmienie.

Uwaga: Jeśli obrzydza cię karmienie/nie chcesz karmić piersią/ chcesz mi napisać, że jestem terrorystką laktacyjną – wyjdź z bloga. Serio! Jeśli uważasz, że tym tekstem sprawiam ci przykrość, bo mi się udało, a tobie nie – też wyjdź. Osobiście nie mam nic do karmienia butelką. Samej zdarzało mi się karmić nim Maję, bo nie ogarniałam laktatora. Rozumiem też, że są przypadki, w których karmienie jest wyjątkowo utrudnione lub praktycznie niemożliwe. Tekst piszę na podstawie własnych doświadczeń – jeśli do tej pory nie uciekłaś i nie boisz się ewentualnej moderacji komentarzy, czytaj śmiało dalej.

Jak się przygotować do karmienia piersią?

Zdobądź wiedzę.

Gdy zaszłam w ciążę z Mają, postanowiłam sobie, że będą ją karmić piersią. Nie przyświecała temu żadna ideologia ani głębsza wiedza. Założyłam, że tak będzie i tyle. Dziewięć miesięcy to jednak kawał czasu i po prostu z nudów zaczęłam czytać na ten temat. Przez moją głowę przepłynęły setki informacji: jak przystawić dziecko do piersi, jak sprawdzić czy się najada, jakie mity towarzyszą laktacji, jakie problemy mogą nas spotkać. Do torby szpitalnej spakowałam małą książeczkę, w której pokazano jak prawidłowo przystawić noworodka do piersi i pokazano kilka wygodnych pozycji. Co mi to dało?

Cóż, nie pamiętam, czy Maja za pierwszym razem przyssała się prawidłowo. Pamiętam za to, że wkrótce nie miała z tym problemu. Owszem, po powrocie ze szpitala zaliczyłam nawał, ale przygotowana na to teoretycznie, nie panikowałam, tylko wiedziałam, co robić. Gdy z dnia na dzień Maja postanowiła się odstawić, ze stoickim spokojem kupiłam szałwię: 1,5 dnia leżenia z kapustą połączoną z popijaniem herbatki i po laktacji – bez bólu, bez płaczu.

Przykład prawidłowego i niepoprawnego przystawienia. Źródło: Pinterest
Przykład prawidłowego i niepoprawnego przystawienia.
Źródło: Pinterest

Dzisiejszym przyszłym matkom polecam bloga Hafiji – dużo rzetelnej wiedzy popartej badaniami. Wystarczy wybrać temat “karmienie piersią” i czytać, czytać, czytać.

Znajdź grupę wsparcia

Karmienie piersią to przygoda, w czasie której możesz spotkać się z różnymi problemami, negatywnymi komentarzami oraz nawet ze swoimi wątpliwościami. Osobiście polecam Internety. Sama będąc w ciąży korzystałam z pewnego forum i jeszcze przed urodzeniem Mai czytałam o przeżyciach dziewczyn. Niektóre karmiły ponad dwa lata, inne dwa tygodnie – ale to nie miało znaczenia. Każda kropla mleka się liczy, a ja dzięki ich doświadczeniu zyskiwałam wiedzę, na razie tylko teoretyczną.

Dlaczego lepszy Internet? Cóż, trudno szukać wsparcia u starszego pokolenia, bo często wciąż żyje mitami na temat karmienia piersią. Koleżanki niekoniecznie mogły się zdecydować na karmienie piersią, a jeśli nawet – to przecież niekoniecznie przeżyła to co ty, a ile masz znajomych, z którymi możesz swobodnie na ten temat pogadać? W Internecie spotkasz wiele osób z różnymi przeżyciami i doświadczeniami, a pisać jest łatwiej niż mówić.

Jeszcze jedno: czasem się zdarzy, że taka mama, która zrezygnowała z piersi trafi na grupę/forum, w którym 90% się udało karmić. Logiczne, że może poczuć się zaszczuta, bo stanowi mniejszość. Ja kiedyś z ciekawości weszłam na bloga zachwycającego się mlekiem modyfikowanym – to był dla mnie kompletnie inny świat i nie moje klimaty. To tak jakby ktoś nie lubiący Ewki Chodakowskiej napisał 1 negatywny komentarz na 99 peanów na jej cześć na jej fanpage’u. Jeśli czujesz się osaczona atmosferą panującą na tych kilku blogach promujących karmienie – po prostu tam nie wchodź 🙂 To i tak zaledwie mały odsetek, biorąc pod uwagę ilość reklam mleka modyfikowanego w mediach.

Wyedukuj męża

Zaraz tu mnie feministki zjedzą, bo “moje piersi, moja sprawa”. Nie ukrywajmy jednak: jeśli masz pełne wsparcie swojego partnera i ojca twojego dziecka, po prostu będzie ci łatwiej. Nie zapominaj o mężu – owszem, to ty karmisz, ale on może ci pomóc!

Wyobraź sobie taką sytuację: ty wiesz, że możesz karmić na żądanie (patrz punkt “Zdobądź wiedzę”). Nie powiedziałaś o tym, jednak swojemu mężowi. Jego mama, a twoja teściowa zaczyna siać wątpliwości: “a bo pewnie ma za chude mleko”, “dziecko zagłodzicie”. Mąż cię kocha, ale kocha też dziecko. Nie posiada wiedzy od ciebie, więc posłucha mamy i też zacznie to powtarzać. Ty się poczujesz zdołowana i zrezygnowana. Dopiero co zostałaś matką, a już ci pokazują, że się do tego nie nadajesz.

Spokojnie, nikt nie wymaga by teraz posadzić partnera w ławce i prowadzić wykłady na temat laktacji. Gdy ja czytałam różne materiały, wspominałam o tym mężowi. Przytaczałam różne mity dotyczące karmienia (“po pół roku, to już woda leci”), opowiadałam o pozytywnych skutkach, mówiłam jakie mogą być problemy. I co? Mąż zawsze brał moją stronę, jeśli ktoś rzucał swoje uwagi – uwierzcie, to naprawdę pomaga! Czy szczególnie interesował go temat laktacji? Wątpię, ale wiedział, że to dla mnie ważne i podzielał mój pogląd, że to dobre rozwiązanie dla dziecka. Podobnie ja niekoniecznie zachwycam się drukarkami wielkoformatowymi, ale słucham jego opowieści i oglądam filmiki z nim, bo go kocham i to dla niego ważne. Na tym polega małżeństwo, między innymi 😉

Utwardź tyłek i wygładź piórka

Ten podpunkt równie dobrze może wziąć sobie do serca mama butelkowa. Już w ciąży przygotuj się na to, że usłysz niejeden komentarz, który ci nie będzie pasował. Ja mam szczęście, bo moi przyjaciele idealnie łączą troskę z nienarzucaniem się – praktycznie nie słyszałam tekstów w stylu: “jeszcze karmisz” itp. Jedynie moja kochana babcia potrafiła walnąć: “zakryj sobie cycki, bo mleko przeziębisz”. No, ale to jest starsze pokolenie 😉 Za to zdarzały się teksty o zimnych nóżkach i Cyganach, gdy nosiłam Maję w chuście – ale to od obcych ludzi na ulicy.

No i właśnie: w macierzyństwie nieraz dostaniesz jakimś komentarzem między oczy. Czy to chodzi o karmienie piersią, butelką, ubranie dziecka, danie słodyczy…To może być cokolwiek. Ludzie gadają – tak po prostu mamy, że lubimy wyrażać swoją opinię, nawet jeśli ona nikogo nie obchodzi. Uwierz mi: taka przeciętna staruszka mówiąca o czapeczce w upalny dzień, sąsiadka twierdząca, że takimi piersiami, to nie wykarmisz dziecka – one nie chcą cię zranić. Pewnie, że lepiej by było, gdyby się nie odezwały, ale znów – to wymaga pewnej sztuki 😉 Ba, takie osoby za chwilę zapomną o tej rozmowie, po co więc ty masz się zadręczać, że jesteś złą matką?

Może faktycznie, jakiś maleńki odsetek stanowią wredne baby, które chcą ci sprawić przykrość. Ale wiesz co? Jeśli spotkam mamę na osiedlu z dzieckiem w podobnym wieku i ona zapyta mnie czym karmię, a ja odpowiem, że piersią, to wcale nie chcę sprawić jej przykrości – serio. Dlatego: gdy chce ci się tłumaczyć i walczyć z mitami – zadbaj o twardy zadek. A jak nie, to niech to spływa po tobie jak po kaczce. Jakie znaczenie ma dla ciebie to, że córka sąsiadki dopaja dziecko glukozą?

W tym podpunkcie warto wspomnieć o lekarzach. Nie chcę kwestionować ich kwalifikacji, ale nie zawsze mają odpowiednią wiedzę odnośnie karmienia. Przecież nie powierzyłabyś dermatologowi operacji na otwartym sercu, prawda? Tak samo twój pediatra, czy lekarz rodzinny, niekoniecznie może się znać na laktacji -> znów kłania się zdobywanie wiedzy i odsyłam do bloga Hafiji.

Ja miałam trochę szczęścia: po porodzie chodziłyśmy do rewelacyjnej pediatry i lekarza rodzinnego. Karmi pani? Ok, zaraz poszukamy odpowiedniego leku. Zero komentarzy, a jeśli już to pochwała. Teraz ta pani doktor już nie pracuje w moim ośrodku, ale za mną idzie doświadczenie i nie dam się stłamsić 😉

Daj sobie czas

Paradoksalnie uważam, że za sukcesem mojej laktacji stała…moja anemia. Prawidłowe wyniki mieszczą się w zakresie 12 – 16. Wyszłam ze szpitala z hemoglobiną na poziomie 5,6 – na własne żądanie. Tu brawa dla mojej mądrej pani doktor, która stwierdziła, że w szpitalu tylko bym się męczyła, a dobrą dietą i odpoczynkiem zaraz wrócę do formy. I miała rację!

Co nie zmienia faktu, że przez pierwsze dni byłam kompletnie nie do życia. Pamiętam, że wyszłam z domu, gdy Maja miała 1,5 tygodnia. Do tego czasu byłam żywym zombie. Leżałam sobie z Mają w łóżku. Gdy ona spała, ja spałam. Chciała jeść, to dostała. Nie odwiedzał mnie nikt, poza najbliższą rodziną. Właściwie leżałam wtedy u teściów, przyjechała też moja mama i one dwie wokół mnie skakały podając to soczek, to wołowinę, to warzywa. Przy tym nie komentowały mojego karmienia. I wielkie brawa dla nich! Ja odczuwałam wyrzuty, że tak leżę i leżę, ale literalnie nie miałam siły wstać – zaraz zaczynało mi się kręcić w głowie i zaczynałam mdleć.

Dlatego jeśli mogę przepisać receptę dla debiutującej matki, to przede wszystkim jest to spokój i czas. Ja wiem, że może ten mąż nie pozmywał po obiedzie, że czujesz, że musisz coś zrobić, ogarnąć mieszkanie. Nie rób! Leż i odpoczywaj! Daj sobie ten tydzień na uczenie się swojego dziecka. Jak drażni cię, że nie ma obiadu, albo pranie nie zrobione – zadzwoń do mamy, przyjaciółki – ludzie naprawdę chętnie ci pomogą. Jak się krępujesz odwiedzin, albo nie masz ochoty, to powysyłaj smsy z radosną informacją i dopiskiem, że dziecko chętnie pokażecie ale za (tu wstaw odpowiednią ilość czasu). Inteligentni ludzie zrozumieją aluzję.

Wszystko to razem: wiedza, wsparcie męża i innych kobiet, nie przejmowanie się komentarzami innych i dużo spokoju na początku, złożyło się na mój sukces w laktacji. Czy ta recepta jest dla ciebie? Nie wiem.

Pamiętasz przykład o założeniu własnego biznesu? Znajdziemy takie osoby, które wszystko zaplanowały, zbadały rynek a firma i tak splajtowała. Czasami się tak dzieje po prostu. Jeśli jednak chciałaś lub chcesz karmić piersią, jest jedna rzecz, która wyróżnia cię od przedsiębiorcy: Każdy dzień to sukces, a rezygnacja nie jest porażką. Po prostu zaczynasz inną przygodę!

 

54
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment authors
Strefa MatkiOla KierskaBeeMammyEwelinaIzabela Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Strefa Matki
Strefa Matki

Ja karmiłam mojego maluszka 3 miesiące. Miałam bardzo mało pokarmu i tydzień ostatni karmienia był męką dla mnie i dla synka. Teraz też planuję karmić piersią, a ile? to się okaże 🙂

Jednak nie krytykuje mam, które nie chcą karmić 🙂 każda z nas chce jak najlepiej dla swojego dziecka 🙂

Muffin Case

Też jesteś w ciąży? 🙂
Na kiedy masz termin, że tak bezpośrednio zapytam 🙂

Strefa Matki
Strefa Matki

Na sierpień 🙂

Muffin Case

To powodzenia! U mnie 35tc więc coraz bliżej 😀

Ola Kierska
Ola Kierska

Ja karmiłam tylko przez 7 tyg ze względów zdrowotnych. Poza tym mój mały nie przybierał na wadzę. Nie należę do osób, które mówią że tylko tak albo tak. To indywidualna decyzja. Nie krytykuje nikogo, bo sama nie chce krytyki. A co do karmienia to tyle opinii ile kobiet. Ale suma summarum szanuje ciebie za tak długie karmienie. Sama nie wiem czy jakby mogła bym karmiła dłużej niż 6 miesięcy albo 3. Niestety nie było to dla mnie ani dla małego przyjemnością. A wręcz męczarnią. Jako, że mieszkam w Niemczech na stałe tam tylko naturalne karmienie. Nie ważne czy możesz czy… Czytaj więcej »

Muffin Case

Rozumiem i dziękuję za twój komentarz!
Ja też nie krytykuję mam, które nie chciały lub zrezygnowały z karmienia piersią. Jakby nie było, musiałabym krytykować moją mamę, bo sama byłam karmiona może ze dwa tygodnie 😉
Celem tego wpisu było opisanie swoich doświadczeń i pokazanie przyszłym mamom, co może im pomóc, jeśli planują karmić piersią.

Piszesz, że w Niemczech macie taki nacisk? Co kraj, to obyczaj – gdzieś czytałam, że taka Wielka Brytania ma wyjątkowo małe wyniki jeśli chodzi o karmienie piersią.

BeeMammy

Juz w ciazy zakladalam ze karmic bede i karmilam. Przyszlo to bardzo naturalnie za pierwszym i za drugim razem. Fakt szpitale sa rozne, w jednych jest nastawienie na karmienie naturalne a w innych nie. Co do pediatrow, moim zadniem z ich opinia nie nalezy sie za bardzo liczyc bo mozna na prawde na niekompetentnych w tej dziedzinie trafic

Muffin Case

Ale ile kobiet powtarza glupoty, “bo lekarz powiedzial”?

Ewelina
Ewelina

Karmienie piersią dla mnie osobiście jest wielką wygodą. Nie ma płaczu i afery w nocy gdy dzidzi budzi się głodny a my w panice szybko przygotowujemy mleko i szybko go studzimy. Tylko dokładamy lekko łkające maleństwo do piersi, i śpimy dalej. Można szybko zrzucić zbędne kilogramy zdobyte podczas ciąży i ciążowych zachcianek, Jest wygodnie, mimo, że piersi często bolą. I szczerze współczuję osobom, które nie mogły karmić naturalnie. Ale to wcale nie znaczy, że są gorsze czy lepsze. Obie metody mają swoje plusy i minusy.

Muffin Case

Ja tez jestem wielka fanka karmienia piersia ? nie demonizuje jednak mm, bo po cos powstalo.

Izabela

Terrorystka? Moje córeczki karmię 27 miesięcy i po cichu liczę,że już wkrótce im się znudzi bez radykalnych kroków z mojej strony? Dobry wpis, konkretne rady-warto wziąć sobie je do serca,zwłaszcza tą o zdobyciu wiedzy.Wtedy nie wpadnie się w pułapkę”chudego mleka”, pseudoalergii czy ” nie najadą się”.

Muffin Case

Blizniaczki? Wow! Szacun!
Sama z odstawianiem nie mam doswiadczenia, bo mloda sama z siebie porzucila.

Izabela

Tak,bliźniaczki.Niby doświadczenie w odstawianiu mam,syna odstawiłam gdy miał 16 mcy,właśnie z niewiedzy?

Muffin Case

No to jeszcze raz powtorze: jestes niesamowita! Dla mnie mamy blizniat to szczegolne bohaterki!

Szczypta o Mnie
Szczypta o Mnie

Ja dodałabym do tego jeśli masz możliwość wybierz szpital Przyjazny Dziecku, w którym to szpitalu personel kładzie nacisk na kp, jeśli chcesz kp a masz jakieś problemy, pytania zadzwoń, umów się na wizytę do doradcy laktacyjnego w Łodzi przy Szpitalu Rydygiera taka poradnia jest na NFZ, z mojego doświadczenia nie inwestowałabym w laktator, jeśli masz potrzebę posiadania laktatora wypożycz profesjonalny sprzęt z wypożyczalni laktatorów i przekonaj się na własnej skórze, czy laktator pobudza u Ciebie laktację, a wiadomo najlepszym pobudzaczem pokarmu jest nasz mały ssaczek i to co mi włożyli w szkole rodzenia jeśli chcesz kp nie kupuj na wszelki… Czytaj więcej »

Muffin Case

Ja juz szpital wybralam. Z poloznymi jest roznie: niektore sie znaja na temacie, inne od razu proponuja mm. Jako pierworodka sie nie dalam, to i teraz przetrwam 🙂
Co do laktatora i butelek w pelni sie zgadzam. Z Maja dostalam w prezencie, to powedrowaly do babci (to wlasnie, gdy Maja zostawala u babci dostawala mm ale dopiero gdzies kolo 3 miesiaca. Wczesniej za bardzo balam sie zaburzyc laktacje). Teraz nie kupuje. W ostatecznosci sa w miescie apteki calodobowe.

Pani Miniaturowa

Świetny post, powinna go przeczytać każda mama planująca dopiero swoją przygodę z dzieckiem 🙂

Kasia z EmaliowanyCzajnik.pl

Poza chęciami mamy bardzo ważne jest wsparcie i wiedza jaką otrzymuje się w szpitalu w pierwszych dniach po porodzie. Wiele kobiet myśli, że nie ma pokarmu i dokarmia dziecko sztucznym mlekiem. A przecież laktacja nie u wszystkich rusza od razu. Są kobiety, którym pokarm cieknie na sam widok dziecka, a są takie u których “zapłon” jest opóźniony. I to właśnie położna powinna jak mantrę powtarzać każdej młodej matce. U mnie pokarm pojawił się dopiero w piątej dobie po porodzie. Przez tych kilka dni miałam w głowie, że głodzę swoje dziecko. Mała ssała jak szalona i niestety nie najadała się jak… Czytaj więcej »

Muffin Case

Dlatego tak wazna jest edukacja…w szpitalach bywa roznie. Sa takie, gdzie sa super specjalisci ale sa tez takie, w ktorym wciaz modny jest system karmienia z lat 80. Poza tym zoladek noworodka zmiesci tylko kilka ml plynu (jak chcesz to dolacze odpowiednie grafiki) wiec te pare lykow na poczatku zazwyczaj mu wystarczy.

Kasia z EmaliowanyCzajnik.pl

W temacie ilości zjadanego pokarmu akurat mam wiedzę. W szkole rodzenia polazywali nam odpowiednie modele. Niestety wiele mam tego nie wie i stąd obawa, że dziecko jest głodne i trzeba je dokarmiać.

Muffin Case

Czesto podsycana przez rodzine, “bo co on tak je i je, pewnie glodny”.

Matka Antyterrorystka

Ja bardzo chciałam karmić piersią. Mleko ruszyło 5 dni po porodzie. Opiekę pod tym względem miałam w szpitalu idealną. Mój mąż się trochę od znajomych mam dowiedział. Przygodę skończyłyśmy po 6 miesiącach- miałam za dużo stresów, dziecko było niespokojne. Dostała butlę, zaczęła mi całe noce przesypiać, była mniej nerwowa. Nie wiem jak się to wszystko potoczy jeśli będę planować drugie dziecko, ale wiem jedno, że wsparcie otoczenia dużo daje. Są oczywiście przypadki, ze kp nie jest możliwe i całym serduchem jestem z tymi kobietkami!

Muffin Case

6 miesięcy to super wynik! Zresztą ja uważam, że każdy wynik jest super, bo dla jednej mamy sukcesem będzie miesiąc, dla drugiej dwa lata 🙂

Matka Antyterrorystka

Dokładnie. Ja może karmiłabym dłużej, ale wiem, że zmiana wyszła nam na dobre 🙂

Madleine

Ja przy Marcinku nie miałam ani wiedzy ani wsparcia. Z Ola postanowiłam to zmienić. Dużo czytałam i dużo dały mi grupy wsparcia na fb. Dzięki nim wiedziałam co robic i czego nie robić. I przede wszystkim ważna jest chęć karmienia piersią. I triche determinacji bo jednak problemy mogą być. Póki co Karmimy się 6 mies i kochamy to z całego serca.

Muffin Case

No właśnie ty jesteś dla mnie super przykładem! Bo i było cc, i z Marcinkiem nie wyszło, a jednak teraz się udało!

Madleine

Drugie cc tez dużo lepiej znioslam niż pierwsze. No i miałam malutka od razu przy sobie i ani na chwilę nie oddałam 🙂 Marcinek po porodzie trafił na oiom wiec nie było od razu pobudzenia poersi do produkcji. Laktator nie dał rady a ja nie wiedziałam że potem mogę walczyć o pokarm. W ogóle teraz mam wyrzuty sumienia ze przy Marcinku nie wiedziałam nic o chusta ch, karmieniu …człowiek uczy się całe życie 🙂

Muffin Case

Ja w takich sytuacjach przypominam sobie rok 1997 i narodziny mojego brata. Od pół roku jeździł w chodziku, bo tak się robiło.
A fotelik, coś w tym stylu:
Przeżył, wyrósł z niego kawał chłopa. Trzeba pamiętać, żeby być najlepszymi rodzicami jakimi możemy być w danej chwili. Nasze córki będą już w zupełnie innych czasach dzieci wychowywać 🙂

Madleine

To racja 🙂

Eli Milamalim

Mi to się wydaje, że największą przeszkodą w karmieniu jest właśnie stres i presja, że muszę. Ja do żadnego karmienia się nie przygotowywałam, a wykarmiłam cycem całą trójkę. Nie czułam żadnej presji, byłam wyluzuwana i traktowałam to zupełnie naturalnie. Uważałam to za oczywistość, bo tak stworzyła mnie natura i nie da nie karmić. Są różne fizjologiczne przypadki, które też znam, ale to są przypadki. Dziewczyny, jeśli chcecie karmić, to nie myślcie o tym. Wyluzujcie się i dajcie zadziałać naturze. A jeśli to nie podziała, to bacznie obserwujcie swoje dziecko i dostosuje się do niego. Jeśli nie chcecie, to zamknięcie uszy… Czytaj więcej »

Muffin Case

Ja też miałam podobne nastawienie…No i w żaden sposób nie słyszałam, że “muszę”, bo u mnie w rodzinie raczej się nie karmiło piersią. Więc jakbym nawet nie spróbowała i dała od razu butlę, to byłby luz. Chciałam napisać jeszcze, że karmienie rodzi się w głowie – właśnie w tym luzie i podejściu do tego jako czegoś naturalnego (zresztą podobne podejście mam do porodu, chociaż w tym wypadku może być więcej komplikacji. Czy ja ci się chwaliłam, że urodzę na Rakowskiej? :)). Ale wiem, że dla wielu dziewczyn ten spokój z głowy to totalna abstrakcja więc starałam się go przełożyć na… Czytaj więcej »

Lilannn

Wsparcie jest bardzo ważne, ja byłam praktycznie cały czas sama, już od powrotu do domu, nikogo nawet nie chciałam żeby przyjeżdżał, a Konrad stwierdził, że sobie ze wszystkim poradzę i nie brał urlopu żeby mi pomóc, więc tak od 9 do 19 siedziałam sama… przez co skończyło się na sztucznym i odciąganiu mleka, dopiero przy Lili, Eryk się bawił, a ja spokojnie karmiłam, bez żadnych problemów, Konrad od razu wziął wolne i trochę pomagał 😉 Ale przy drugim to już o niebo łatwiej było 😉

Muffin Case

Przy drugim przede wszystkim dochodzi pewność siebie 🙂 Ja na przykład przed Mają w życiu nie miałam niemowlaka na ręce. Pierwszego pampersa włożyłam tył na przód 😀 A tu nagle noś, główkę podtrzymuj, kąp i jeszcze poradź sobie z karmieniem. Pierwsze dziecko to szkoła przetrwania 😀

Sabina Trzęsiok-Pinna

Kiedy ja miałam po raz pierwszy zmienić Gai pieluszkę, byłam tak przerażona, że ręce mi się trzęsły jak galareta :).

Muffin Case

A wiesz jak się Edwin trząsł? Ja zaczęłam im mdleć na porodówce a on z Mają w naszej sali sam 🙂 Dziecko się drze, on nie wie co robić 🙂

Eli Milamalim

Mi to się wydaje, że największą przeszkodą w karmieniu jest właśnie stres i presja, że muszę. Ja do żadnego karmienia się nie przygotowywałam, a wykarmiłam cycem całą trójkę. Nie czułam żadnej presji, byłam wyluzuwana i traktowałam to zupełnie naturalnie. Uważałam to za oczywistość, bo tak stworzyła mnie natura i nie da nie karmić. Są różne fizjologiczne przypadki, które też znam, ale to są przypadki. Dziewczyny, jeśli chcecie karmić, to nie myślcie o tym. Wyluzujcie się i dajcie zadziałać naturze. A jeśli to nie podziała, to bacznie obserwujcie swoje dziecko i dostosuje się do niego. Powodzenia

Sabina Trzęsiok-Pinna

Oj, gdybym ja miała wsparcie, może bym sobie poradziła, kto wie… Zaciekawił mnie punkt dotyczący edukacji męża, bo u mnie było tak, że to mąż chciał mnie edukować i jego entuzjazm nie wyszedł mi na dobre. A komentarze niestety brałam sobie do serca, może aż za bardzo i to być może też spowodowało, że skazana byłam na laktacyjną porażkę. Natomiast o grupach wsparcia podczas pierwszej ciąży nie wiedziałam, bo nie prowadziłam wtedy bloga i nie znałam mocy wirtualnego świata. Teraz zaś nie przyszło mi to do głowy :). W każdym razie świetny artykuł i ani nie czuję się po jego… Czytaj więcej »

Muffin Case

Ale mąż chociaż porządnie wyedukowany? 😉 Bo wiesz, przede wszystkim chodzi o wsparcie – w drugą stronę też. Czyli jeśli kobieta już ma dość, jest zmęczona z karmieniem, to też nie naciska się na siłę “bo tak trzeba”.
Jak coś, zawsze możesz mi napisać wiadomość na FB. No i szczerze polecam bloga Hafiji – jeszcze masz chwilę, a tak znajdziesz wiele cennych informacji.

Madleine

Xblog Hafiji to skarbnica wiedzy. I fakt dzięki wsparciu męża nie zrezygnowałam po 2 tyg jak mialam obolałe poersi i nie spałam w ogóle bo mała Ssala 2 godziny jedna pierś ;);)

Muffin Case

Ale Oleńka już ile ma? Z 5 miesięcy? I jak ładnie rośnie! Brawo Ty!

Madleine

Juz prawie 6 mies 🙂

Madleine

I wciąż tylko pierś 😉

Muffin Case

A potem BLW? 😉

Madleine

Taki mam plan. Choć nie wiem czy nie zrobię tak jak z Marcinkiem ze najpierw zupki a chwilę potem blw ( u niego pozna chwile bo ok 10 mies ) wyjdzie w praniu 😉

Muffin Case

Ja też będę się zastanawiać – bo jednak z Mają zaczęłam od zupek i tego glutenu nieszczęsnego :p
A teraz znów się lekko zalecenia zmieniły i będę gdybać, gdy przyjdzie czas. Ale mam fotę jak Maja w wieku dziewięciu miesięcy zajada się gotowanymi pulpetami – oczywiście rączkami, a podłoga wokół to była masakra.

Madleine

Haha pamiętam ten syf. Marcin był zawsze cały do kąpieli po obiedzie 😉

Sabina Trzęsiok-Pinna

Sara, gdyby mąż był wyedukowany, to ja bym się tylko cieszyła. Ale on wtedy nasłuchał się opinii pielęgniarek, które nakazały mu, że ma pilnować żony, aby trenowała i doszło do tego, że jeszcze bardziej się załamałam. Kiedy zobaczył, jak po raz kolejny wychodziła mi krew zamiast mleka, trochę przystopował z żądaniami.
Blog Hafiji znam, a jakże, przyznam jednak, że nie zgłębiałam się w niego tak bardzo. Zajrzę jednak, bo zawsze warto :).

Muffin Case

Ano właśnie…To jest to, o czym pisałam – tę sytuację, że teściowa mówi synowi, że synowa źle karmi, to usłyszałam od znajomej. Pielęgniarki jak lekarze – zawsze jakiś autorytet, ale czy każda zna się na laktacji? U was we Włoszech też może być do tego inny stosunek…Mi pierwszej doby po porodzie jedna wciskała butlę z mm, druga pomogła z laktatorem. Zależy na kogo się trafi.

Milena- Cytryniaki

Sabinko, sprawdź na FB grupę – mleczne wsparcie, mają też swoją stronkę. 😉

Anna Janda

Miałaś ogromne szczęście, że miał się kto Tobą zająć, podawać jedzenie i zapewnić Wam spokój. To są właśnie idealne warunki do karmienia i odpoczynku po porodzie.

Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że wsparcie innej, doświadczonej kobiety w takich chwilach bywa cenniejsze niż wsparcie męża, który może czuć się zagubiony w tej nowej sytuacji nie mniej niż młoda mama.

Muffin Case

Dlatego się śmieję, że to dzięki tej anemii, bo tak to bym nie miała aż takiej opieki. Teraz mieszkamy też w innym miejscu więc siłą rzeczy, będzie inaczej – do tego jest też Maja, która wymaga uwagi. Różnica jest taka, że ja wiem, że muszę na jakiś czas olać to wszystko i nie robić z siebie superwoman, tylko na spokojnie poznać się z dzieckiem.

Mama i teściowa to było takie praktyczne wsparcie domowe 😉 Bo akurat jeśli chodzi o typowe karmienie piersią, to jednak inne pokolenie; ja praktycznie wcale nie byłam karmiona piersią.

Anna Janda

Nie uwierzę, że żadna z nich nie weźmie wolnego i nie przyjdzie Wam z pomocą. Moją mamą to musiałam wręcz siłą sadzać na krześle i mówić wprost, że nie potrzebuję żadnej pomocy. A musisz wiedzieć, że ona z tych pomocnych, ale nie nadgorliwych 😉

Muffin Case

No wiadomo 🙂 Ale wtedy mieszkaliśmy w mieszkaniu obok teściów, a teraz i do nich i do rodziców mam 20 km. Na pewno przyjdą – zresztą już poprosiłam mamę o domowy rosołek jak wyjdę ze szpitala 😀

Madleine

Ja po cesarz zostałam sama w domu z mala na tydzień. Mąż z synem się pochorowali mocno i lekarka kazała się odizolować. Moja mama była u mnie jedna noc. Musiałam sama o siebie…o nas zadbać. Mega baby blues ciągły płacz i ciągle karmienie. Ale dałam rade 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest