fbpx

Wyjątkowo trudne zadanie.

Nigdy nie należałam do entuzjastek kolejek górskich, o sportach ekstremalnych nie wspominając. Zadziwia więc mnie fakt, że tak dobrze mi w tej pełnej zwrotów i porażek jeździe bez trzymanki jaką jest rodzicielstwo.

Spójrzmy prawdzie w oczy: nawet jeśli życie oszczędza nam problemów wynikających z zagrożonej ciąży, chorób czy poważnych problemów finansowych, to i tak zabawa w mamę i tatę nie należy do prostych. Od ciążowej rewolucji (mdłości, hormony, zakończone spektakularnym porodem), przez intensywny okres niemowlęctwa i wejście w wiek przedszkolny. I tu się dopiero zaczynają schody, bo już robimy wstępny research dotyczący wyboru szkoły podstawowej – monopol języka angielskiego jest nam akurat nie na rękę. A przecież nie wspomniałam nawet o nauce wartości i różnych zgryzach moralnych, z którymi styka się rodzic.

Można by więc pomyśleć, że świadome dołożenie sobie balastu w postaci drugiego dziecka, to czyste szaleństwo. No cóż, może jednak lubię tę adrenalinę…

Dwójka na horyzoncie!

Rodzeństwo takie wspierające się!
Rodzeństwo takie wspierające się!

Chociaż bardzo chciane, to jednak kolejne dziecko może zburzyć równowagę mocy w rodzinie ( odniesienia do Star Wars zawsze dobre!). Jakby nie było, Maja miała nas tylko dla siebie przez ponad 4 lata. To sporo czasu na wyrobienie sobie wszystkich negatywnych stereotypów jedynaka. Dziś jednak nie o tym.

Bardzo chcielibyśmy, żeby starsza córka nie poczuła się odrzucona przez pojawienie się młodszej. Zwłaszcza, że oboje mamy syndrom pierworodnego. Jednak to ja szczególnie muszę uważać, żeby nie podkreślać, że Maja już taka duża – bo sama kiedyś będąc w podobnym wieku znalazłam się w takiej sytuacji. Łatwo mi więc powielić wzorzec, chociaż jednocześnie pamiętam irytację wywołaną każdym: “on jest malutki”, które równało się: ustąp mu, daj mu, niech idzie z tobą etc.

Przygotowania rozpoczęliśmy na długo przed pojawieniem się Alienki w brzuchu. Właściwie to sama Maja miała wkład w pojawienie się siostry (niedosłowny, oczywiście!) – częste pytania o rodzeństwo i rozmowy na ten temat miały wpływ na obecną sytuację. Od początku opowiadamy jej co się dzieje w moim brzuchu. Porównujemy rozmiar Alienki, to wielkości owoców i warzyw. Rozmawiamy o tym, co się robi z dzidziusiem, gdy już się urodzi.

Nie zapominamy też o Mai. Opowiadam jej jaka była jako niemowlę. Staram się podkreślić, jak bardzo lubię ją teraz, w tej chwili: to, że mogę z nią rozmawiać, że razem chodzimy do kina i na spacery. Na razie w mojej głowie królują cukierkowe wizje. Maja codziennie pyta, kiedy dzidziuś wyjdzie. To ona smaruje mi brzuch kremem (ma wyjątkowe upodobanie do wszelkich kobiecych czynności, ta moja córa) i śpiewa dzidziusiowi kołysanki. Sama z siebie mówi, że zrobimy coś we trzy, a ja dopiero po chwili łapię, że chodziło jej o Alienkę. Nawet gdy ostatnio przyszła paczka z ubrankami tylko dla Małej (zazwyczaj staram się kupować coś także dla Mai), to oglądała ciuszki i cieszyła się, że siostra ma “takie słodkie ubranka”.

Może to kwestia różnicy wieku. Może Maja po prostu ma taki charakter, albo to sprawka tych naszych rozmów. Z rzeczywistością zmierzę się latem. Póki co próbuję sobie poukładać, jak poradzić sobie z ewolucją Trudnego Zadania na Bardzo Trudne Zadanie.

Siostra kontra siostra

Nie zawsze jest jak w bajkach Disneya...
Nie zawsze jest jak w bajkach Disneya…

Mam pewną teorię. Wysnutą na podstawie własnych obserwacji oraz usłyszanych lub przeczytanych doświadczeń. Mimo szczerych chęci, nie znalazłam żadnego badania potwierdzającego moje wnioski – możecie więc śmiało wdać się w dyskusję w komentarzach. A teoria brzmi: o konflikty łatwiej między rodzeństwem tej samej płci.

Z tego co widzę i słyszę, więź na linii brat-siostra nie zawsze jest pełna sielanki, ale często wzajemne stosunki są co najmniej poprawne. Sama mam młodszego brata. W dzieciństwie nieraz dochodziło do rękoczynów, o wyzwiskach nawet nie wspomnę. W tym wszystkim jakoś udało nam się wytworzyć coś na zasadzie przyjaźni. Całkiem nieźle, skoro 1/3 dorosłych uznaje swoje kontakty z rodzeństwem za odległe lub trudne, o ile nie zerwali ich całkiem (chętnym podam link do artykułu). Mimo różnych stylów życia gadamy ze sobą kilka razy w tygodniu. Nieraz sobie docinamy, ale w razie potrzeby możemy na siebie liczyć. On zostanie z Mają. Ja mu pomogę w prezentacji. Może właśnie te różnice są kluczem do sukcesu?

Spójrzmy na dwóch braci – łatwo włączyć w nich rywalizację o to, kto będzie samcem alfa w tym stadzie. Nie mam jednak chromosomu Y i trudno mi pisać o męskim sposobie myślenia, ale za to kobiecy…Tu się robi gorąco.

Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam dziewczyny i wszystko co kobiece. Sama jednak widzę po sobie, że urazę łatwiej mi pielęgnować niż większości znanych mi mężczyzn. Że czasem coś palnę niepotrzebnie (plotki). Że pół dnia będę płakać, że ktosia mnie zlustrowała wzrokiem więc mnie na pewno nie lubi i obgaduje mnie za moimi plecami. Lubimy się też porównywać i często niezadowolone ze swojego wyglądu lub osiągnięć, poniżamy siebie i pielęgnujemy zawiść w stosunku do drugiej osoby. Nie są to dobre cechy i staram się z nimi walczyć, ale bądźcie szczere: czy tak nie macie?

Dlatego w pewnym momencie przeraziła mnie płeć Alienki. Akurat cała nasza trójka po cichu liczyła na dziewczynkę, ale dopiero niedawno uświadomiłam sobie co, to oznacza. Dwójka dziewczynek dzielących wspólną przestrzeń. Panienki, które na podstawie swojego dzieciństwa i wzorców z niego wyniesionych, mogą łatwiej sobie radzić w kontaktach międzyludzkich albo…zakwalifikować się na terapię.

Może uznacie, że przesadzam. I właściwie może troszkę tak jest. W końcu jako dorośli sami podejmujemy za siebie decyzję i jeśli chcemy i mamy wystarczającą motywację, możemy nawet całkiem zmienić swoją osobowość. Myślę jednak, że każdy z nas ma jakąś “łatkę” z dzieciństwa, z którą walczy. Czy nie łatwiej byłoby gdybyśmy jej nie mieli? Zwłaszcza, że wiem ile też dobrego można wynieść z dzieciństwa. Podstawowa zasada moich rodziców: nawet jak się kłócimy, to krótko i bez gadek o rozwodzie, mocno wpłynęło na moje postrzeganie związków.

Moim marzeniem byłoby by Maja i Alienka zostały przyjaciółkami. Mam dwie takie “aparatki” w rodzinie. Dzwonią do siebie, spotykają się na kawce a wieczorem idą na jogę. I chociaż mają różne osobowości, to świetnie się ze sobą dogadują. Niestety, znam też lub usłyszałam o przykładach negatywnych, ale tych nie chcę wywlekać. Za to chciałabym by moje córki, nawet jeśli nie zostaną najlepszymi przyjaciółkami, to żeby po prostu czuły do siebie sympatię i wspierały się razem; nawet gdy nas już zabraknie…

Nie mam wpływu na ich charaktery, ale mam wpływ na to, czy będę, stop, czy będziemy jedną faworyzować, a drugiej dawać do zrozumienia, że jest mniej chciana, gorsza. My wiemy, że obie są dla nas jednako ważne. Teraz przyszła pora by im to pokazać.

Wszystkie grafiki: giphy.com

27
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment authors
MamatorkaMacierzyństwo-raz!Oh lalalaWerka tu i tamMatka Prowincjonalna Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mamatorka

Z rodzeństwem to tak jest: raz pod górkę, raz z górki. Osobiście mam siostrę, młodszą, dużo młodszą bo az o 11 lat, więc przez sporą część, a właściwie przez prawie całe dzieciństwo byłam jedynaczką. Bywało ciężko, ale to ze względu na różnicę wieku. teraz stajemy się sobie co raz bliższe w innym sensie niż wcześniej.

Macierzyństwo-raz!

Myślę, że dobre masz podejście. Ja mam starszą o 6 lat siostrę i kontakt pojawił się tak naprawdę kiedy ja dorosłam do imprez itp. Też marzę o kolejnych dzieciach i ciekawa jestem jak ten mój mały szkrab na to zareaguje. Na razie widzę, że lubi inne dzieci i nie jest zazdrosna jak jej zabierają zabawki 🙂

Muffin Case

Zawsze to dobrze rokuje na przyszłość 😉 Powodzenia w Twoich planach!

Oh lalala
Oh lalala

ja mam szóstkę rodzeństwa. Bywało i dobrze i źle. Teraz mam jednego syna, chciałabym dla niego rodzeństwo, ale to życie i zdrowie zweryfikuje 🙂

Muffin Case

Szóstka, wow 🙂 A Ty która byłaś w kolejności?

Oh lalala
Oh lalala

5 🙂

Oh lalala
Oh lalala

i dwoje mam młodszych z rodzenstwa 🙂

Werka tu i tam

Ja na szczęście jestem tą młodszą, a mam o 4 lata starsza siostrę. W dzieciństwie bywało różnie, ale siostra zawsze się mną opiekowała i dbała o mnie. Czasami dochodziło do rękoczynów, ale co nas nie zabije, to nas wzmocni ;). Jedynie mamy nerwy trochę nadszarpnęłyśmy. Najgorszy chyba był okres, kiedy ona była już nastką, a ja jeszcze dzieckiem. Dziś wspaniale się dogadujemy, jesteśmy przyjaciółkami i jedna dla drugiej zdecydowanie zrobiłaby wszystko. Głowa do góry będzie dobrze 😉

Muffin Case

I tak naprawdę to jest mój cel: w dzieciństwie mogą się kłócić, ale niech potem nie zrywają ze sobą kontaktu.

Matka Prowincjonalna

a ja z moją siostrą, młodszą o 4 lata, nie miałam praktycznie żadnego kontaktu, jak wspominam swoje dzieciństwo, to jej jakby nie było albo mi w czymś przeszkadzała, czułam się “tą starszą”, która jest mądrzejsza i musi ustąpić. Jednak teraz, gdy obie jesteśmy w wieku około 30 mamy ze sobą idealny kontakt, nie wyobrażam sobie, że w ważnym momencie mojego życia nie zadzwonię do niej, to zawsze jej jako pierwszej mówię te najważniejsze informacje i odwrotnie, siostrzana miłość i przyjaźń przychodzi z wiekiem, niewymuszona.

Muffin Case

Chciałabym by moje panny w dorosłym wieku też miały taką więź!

Alina Dobrawa

Super macie podejście :). U nas póki co cały czas tylko jedno dziecko, ale bardzo chcemy, przynajmniej jeszcze jedno :). Nie mogę się doczekać tego czasu, kiedy będę Lilkę na wszystko przygotowywać.
Ja sama mam dwóch starszych braci (o 7 i 8 lat) i kontakt pojawił się dopiero, kiedy ja weszłam w dorosłe życie. Przedtem zawsze byłam dla nich za mała :).

Muffin Case

Dzięki! Ja z każdym dniem upewniam się, że decyzja o drugim dziecku była dobra. I nawet jeśli zdarzą się problemy, to ta miłość wszystko wynagradza.

Budująca Mama

Ja mam brata i siostrę. Z siostrą kłócę się częściej, nawet teraz. Z bratem nie, bo on ma na mnie zlew po prostu w czasie jakiejś wymiany zdań 😛 Też jestem peirworodna, ale syndromu nie mam, może dlatego, że u nas była niewielka różnica wieku. Mój syndrom objawia się ogromną opiekuńczością. Tylko tyle i aż tyle 😉

Muffin Case

Ja i brat – 6 lat różnicy. Mąż – szwagierka – 4 lata. Mąż szwagier – 16 lat. Więc każde z nas miało już jakieś swoje życie, gdy rodzeństwo przyszło na świat. Edwin to nawet lepiej radził sobie z niemowlakami, bo to on często opiekował się bratem 😉

Budująca Mama

Ja mam siostrę 2 lata młodszą i 3,5roku młodszego brata. Nie wiem co to znaczy być sama 😀

Muffin Case

Pocieszam się, że przynajmniej Alienka wejdzie już “na gotowe”, z siostrą w składzie 😀

jestemmmmja.blogspot.com
jestemmmmja.blogspot.com

Z racji pracy społecznej w specyficznym środowisku dość często słucham dzieciaków w różnym wieku mówiących o tym, co ich boli w domowych relacjach. Patrząc na ich przeżycia i własne (mam dwóch braci, między którymi jest 8 lat różnicy, a ja jestem gdzieś pośrodku) nie potwierdzam Twojej teorii. Bywa doprawdy różnie. U mnie- mimo sporej różnicy wieku- często stawałam się ofiarą sojuszu pomiędzy moimi braćmi napędzanego, niestety, przez dorosłych. Wychowanie rodzeństwa tak, by się wspierało, a rywalizację potrafiło przerwać i nie przenosić jej na relacje wewnętrzne- jest bardzo trudnym zadaniem. Zastanawiając się nad tym zawczasu i pracując nad sobą zyskujesz duże… Czytaj więcej »

Muffin Case

Mam nadzieję, że te moje refleksje pomogą mi w przyszłości 🙂

Myślę też, że przy większej ilości dzieci zupełnie inaczej się rozkładają “siły”. Mój mąż ma jeszcze dwójkę rodzeństwa i raczej było ok.

Ladymami Paulina
Ladymami Paulina

Kiedy miałam 4 latka urodziła się moja upragniona siostrzyczka. Pamiętam wiele sytuacji, w których czułam się dla rodziców mniej ważna, bywało mi przykro. Rodzice często nieświadomie faworyzują nowego członka rodziny. 😉

Muffin Case

Bardzo bym chciała tego uniknąć, no ale…poczekajmy do lata 😉

jamaska

Ja mam “parkę” (nie znoszę tego określenia) Fef całą ciążę był przygotowywany na przyjście nowego dziecia. Jest między nimi 4 lata różnicy, obecnie panienka ma rok i zaczynają się razem bawić 🙂

Muffin Case

U nas będzie rocznikowo 5. Mam nadzieję, że damy radę!
Fajnie, że Twoi już zaczynają się razem bawić 😀

Dominika Szatanik
Dominika Szatanik

Dobry wieczór! Chętnie nawiążę do teorii rodzeństwa, jako, że mam siostrę, a więc jestem w sytuacji, którą opisujesz. Na wstępie zaznaczę – nie chcę Cię tutaj niczym straszyć ani dołować! Ponadto, pomiędzy mną a moją siostrą jest prawie pokolenie różnicy (prawie 14 lat) więc to na pewno inna sytuacja niż ta, przed którą staniesz Ty… Jednakże! Ze swojej perspektywy powiem, że dałabym wszystko, żeby nie mieć siostry. Najgorsze było chyba ciągłe porównywanie. Bo ona jest wyższa. Bo ona ma ładniejszą figurę. I poczucie, że siostra patrzy na mnie z zawiścią. Bo ja się lepiej uczę. Bo ja mam ładniejsze włosy.… Czytaj więcej »

Muffin Case

Ja też znam fajne przykłady zgranych sióstr, ale czasem wystarczy wyjątkowo traumatyczny przykład, żeby sobie jako rodzic przemyśleć pewne rzeczy – bo czuję, że dużo wpływu miało faworyzowanie jednego dziecka kosztem pozostałych.

Ania - Tygrysiaki

Ciekawą masz teorię… jeśli już, to obstawiałabym, że rodzeństwo jednej płci jest ze sobą bardziej zżyte. Wspólne zabawy, zainteresowania i zabawki chyba powinny bardziej łączyć niż dzielić. Trauma po tym jak brat urwał głowę ukochanej lalce może pozostać na całe życie 😉

Muffin Case

Tak jak napisałam: bazuję na tym, co sama doświadczyłam i widzę dookoła 🙂 Abstrahując już od płci, wychowanie dwójki dzieci tab by obojgu było dobrze i żadne nie czuło się gorsze wymaga trochę świadomego wysiłku. Bo “w samo się ułoży” to nie wierzę.

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest