fbpx

Jak wyglądają imprezy Świadków Jehowy? Opowieść Magdy.

Dzisiaj mam dla was trochę inną historię niż zazwyczaj. Magda nie dzieli się z wami swoim życiorysem, a obserwacjami, których dokonała będąc świadkiem Jehowy. Tym razem jednak muszę pokusić się o dłuższy komentarz: pamiętajcie, że każda taka historia to subiektywne wrażenia danej osoby. Duże znaczenie ma to, w jakie środowisko się trafi. W mniejszych miejscowościach, takich jak moja, prawdopodobnie jest mniej takich sytuacji. Pamiętam jak jeszcze jako mega gorliwy świadek poszłam na spotkanie z grupą świadków z wielkiego miasta i delikatnie mówiąc byłam dość zgorszona: zaczynając od tego, że mieli znacznie wyższy standard życia niż ludzie z mojego zboru ( chwalenie się nowymi samochodami oraz egzotycznymi podróżami, podczas gdy w moich okolicach dobrze widziane były wyjazdy na ośrodek i skromne życie) oraz różnego rodzaju propozycje i sugestie kierowane w moją stronę przez jednego świadka – a na spotkaniu byłam z moim własnym mężem i zapewniam was, nie wysyłałam żadnych sygnałów zainteresowania.

Ważna rzecz: ani autorka opowieści, ani tym bardziej ja, nie czepiamy się stylu życia takiej czy innej osoby. Problemem jest fałsz i obłuda – udawanie, że się żyje w imię jakiś zasad i brak odwagi do przyznania się, że rzeczywistość jest inna. Sama znam osobiście kilka osób, które nie miały problemu z imprezowaniem z ludźmi ze świata, seksem przedmałżeńskim i obchodzeniem np. Bożego Narodzenia – byleby tylko reszta zboru nie wiedziała. Potem pukają do waszych dni twierdząc, że znają odpowiedzi na ważne życiowe pytania i wciągają do grupy, od której nie można uciec tak łatwo.

Jeśli chcecie się podzielić swoją historią – napiszcie do mnie maila (zakładka kontakt).

Imprezy Świadków Jehowy. Opowieść Magdy.

W ostatnim czasie dużo mówi się o świadkach Jehowy. A szczególnie o tym jak traktują byłych członków organizacji. Albo o tym, że nie są tak święci na jakich się kreują. Oczywiście, każdą  tego typu informację komentują w jeden sposób: to wszystko kłamstwa! Jesteśmy prześladowani! Na pewno napisał to jakiś odstępca, który i tak zginie w Armagedonie!…

Byłam wychowana w rodzinie świadków, starałam się trzymać reguł. Wierzyłam, że wszyscy są dobrzy i żyją jak trzeba. Unikałam towarzystwa “ze świata”. Na zebraniach zawsze się mówiło, że młodzież nie będąca świadkami to samo zło. Że będą nas namawiać na papierosy, narkotyki, seks i alkohol. Omijałam więc wszelkie sptkania, urodziny, imprezy i wyjazdy z innowiercami.

Kiedy byłam nastolatką przeprowadziliśmy się z rodzicami do dużego miasta, krótko potem przyjęłam chrzest. W nowym zborze bardzo szybko znalazłam przyjaciół. Wielu z nich było dziećmi starszych zboru, więc wydawało się, że to dla mnie najlepsze towarzystwo.
Dzisiaj już świadkiem nie jestem. Nie będę pisać jak do tego doszło, bo było to dla mnie bardzo traumatyczne przeżycie i to jest to, co świadkowie uwielbiają czytać. Dlatego dzisiaj napiszę właśnie o was – o świadkach. O tym jak udajecie.
Na jakiej podstawie to mówię? Przyjaźniłam się z waszymi braćmi, siostrami, synami, córkami, osobami z waszego zboru, a może i z wami. I mam dosyć patrzenia jak wydaje wam się, że krawat albo plik Strażnic w ręku czyni was lepszymi od innych. Jak gardzicie ludźmi z poza organizacji, jak pomiatacie tymi, którzy odeszli, jak wywyższacie się nad wykluczonymi. 
Zaznaczam, że nie wszyscy świadkowie są ,,źli”. Jest wiele osób, które tak jak ja kiedyś – wierzą w dobre intencje i prawość innych.
Wiem, że na wsiach lub w małych miasteczkach trzymany jest większy rygor – albo po prostu ludzie bardziej się kryją. W miastach z kolei dzieje się co chce. Co jakiś czas wypływają afery i kogoś wykluczają ze zboru, a potem wszystko jest zamiatane pod dywan, bo liczy się tylko dobra opinia organizacji. Inni prowadzą podwójne życie latami – moi dawni przyjaciele dalej są aktywnymi świadkami i co jakiś czas potrafią wysłać obłudną wiadomość typu: Wróć do Boga! Dzisiaj to ja mówię do was: przestańcie udawać. 

Jak wspomniałam, świadkowie Jehowy mają ograniczać swój kontakt z innowiercami do minimum. Skoro nie mamy trzymać się „ze światem”, organizujemy imprezy sami. Za zamkniętymi drzwiami. Więc co się dzieje w Las Vegas, zostaje w Las Vegas. Pomińmy spotkania przy Biblii i herbatnikach. 

Narkotyki są zabronione, papierosy też. Za to alkohol można pić. Niby z umiarem, ale skoro nikt nie określił ile to jest… więc pije się ile się chce. Ilu współwyznawców widziałam pijanych na imprezach? Mnóstwo. Toczących się, wymiotujących, wszczynających awantury, albo nawet skaczących po samochodach. A przy niektórych okazjach w takim stanie widywano nawet i starszych.
Zawsze jest muzyka, tańce, wygłupy. Niby nic złego, ale zawsze kończyło się tak samo. Ktoś przekraczał granice. Rozbieranki, zboczone żarty, pocałunki. Albo właśnie afery, wyzwiska i bijatyki. Wiem też, że na niektórych imprezach bywały papierosy, narkotyki. Niektórzy regularnie brali używki i popalali. Oczywiście wiedzieli przed kim mogą się z tym ujawnić, a przed kim nie. To nic, że na zebrania przychodzili z podkrążonymi oczami. Nikt nie złapał ich za rękę, więc byli bezkarni. Szczególnie dotyczyło to chłopaków, po latach wychodziło na wierzch, że istniały grupki lubiące używki. Wielu bierze do dziś. 

W zborze wszystko dzieje się  w zamkniętych kręgach. Największym tematem tabu jest oczywiście seks. Oficjalnie cała młodzież to dziewice i prawiczki. Rzeczywistość jest znacznie inna. Na imprezach nie raz tworzyły się parki, które znikały gdzieś na boku, albo w drugim pokoju. A czasami dochodziło nawet do zdrad. Niekiedy były to tylko sprośne żarty, czasem pocałunki, ale zdarzały się też stosunki cielesne. Kilka zdrad wypłynęło, inne nie. Znałam wiele osób, które uprawiało seks przedmałżeński, który oficjalnie jest zakazany. Ale niektórzy byli na tyle perfidni, by jeszcze regularnie zdradzać swoich partnerów, i to z kim popadnie.

Niejeden “brat” próbował mnie namówić do czegoś więcej. Prawie każdy świadek z którym się spotykałam, przyznawał się, że nie jest prawiczkiem! A byli to przykładni bracia, często z przywilejami. Raz podczas jednej z imprez dwaj pionierzy (czyli osoby, które spędzają większą ilość godzin godzin głosząc) zaproponowali mi trójkąt. Byli ode mnie starsi, a ja na szczęście nie bardzo wiedząc o co chodzi ich wyśmiałam. Dopiero po paru latach dotarło do mnie jak poważna była ich propozycja.

Mimo, że sama nie byłam święta, to nie raz to co widziałam zdecydowanie mnie przerastało. Lubiłam się bawić, ale moje otocznie zdecydowanie przesadzało. I nie raz zastanawiałam się dlaczego odrzucam moich znajomych ze szkoły, którzy są spokojniejsi niż moi znajomi w zborze? 

Wmawiano nam zawsze, że to ludzie „ze świata” są zboczeni. A największe pokusy seksualne i najbardziej wyuzdane osoby spotkałam właśnie w organizacji. Najgorszym towarzystwem okazywały się zazwyczaj dzieci starszych zboru. Były odgórnie chronione, do perfekcji miały opanowane udawanie aniołków. A to oni i one zawsze grali pierwsze skrzypce w łamaniu reguł i namawianiu do złego.

Znałam wielu Świadków, którzy chodzili na dyskoteki, a imprezę kończyli w łóżku z obcymi ludźmi. Oczywiście dalej opowiadając, że są prawiczkami. Niektórzy korzystali z usług prostytutek, szczególnie ci w średnim wieku, albo niektórzy żonaci. Wiele żon wybaczało… byleby nikt się nie dowiedział. Syf jaki dzieje się w wielu małżeństwach Świadków jest przerażający. Ludzie przez lata żyją z ogromnymi problemami, za wszelką cenę ukrywając je przed światem. Milczą mimo przemocy, mimo zdrad, mimo poniżeń. Nie jest mile widziane pójść do psychologa, przecież powineneś się leczyć Słowem Bożym. Więc mimo dramatu jaki dzieje się w twoim domu, na zebranie wkładasz maskę z uśmiechem i trzymasz małżonka za rękę. 

Świadkowie organizują letnie wyjazdy, podczas których przez dwa tygodnie głoszą w miejscowościach rzadko przez nich odwiedzanych. Najczęściej podczas takiego obozu śpią pod namiotami. W dzień panuje ład i porządek. W nocy bywa różnie. Znałam kilka osób, które zostało wykluczone za niemoralność po takich wyjazdach. 

Skoro impreza, to najczęściej w sobotę. Więc w niedzielę na zebraniu nie raz widziało się skacowaną młodzież znacząco uśmiechającą się do siebie. I pełna zmowa milczenia. Dopiero, kiedy coś zaczyna się dziać, wypływać, albo ktoś ,,puści parę”- okazuje się ile warci są twoi przyjaciele. Krótko mówiąc każdy ratuje swój tyłek. 

Nie mówię, że tak żyją wszyscy. Ale znałam bardzo wiele osób, które tak żyły i są w organizacji do dziś. Biorą udział w zebraniach, pukają do waszych drzwi. Co dzisiaj o tym myślę? 

Spisując tą historię zbiera mi się na wymioty. Żyłam w świecie, w którym trzeba wiecznie udawać. Młodzież zamknięta w swoim tajnym gronie zachowuje się jak małpy w zoo. ,,Wszystko” jest im zabronione, więc im odbija. W końcu zakazany owoc smakuje najlepiej. Ja dzisiaj żyję poza organizacją. Czuję spokój i wiodę normalne życie. Nie wytatuowałam sobie diabła na czole, nie chodzę na randki z Tindera i nie zaszłam w niechcianą ciążę, którą się straszy na zebraniach.  Mam normanych znajomych. Wielu z nich nie pije alkoholu, nikt nie bierze narkotyków. Żyją w trwałych związkach. Nie udzielają obłudnych i wyciskających łzy komentarzy na zebraniach, robiąc tak naprawdę co im się podoba. 
Czy jest mi przykro, że nie jestem Świadkiem? Nie. Jest mi przykro, że ten ich idealny świat, który kreują – nie istnieje. Brakuje mi moich bliskich. Ale nie wyobrażam sobie znowu żyć wśród zakłamanych ludzi. 

22
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment authors
AngelNataszakarolinaaaaKamil Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Natasza
Natasza

Takie sytuacje często dzieją się w grupach, które głoszą jednozbawczość i tworzą jakieś zamknięte kręgi. Starsi uważają się za elitę i tracą nad sobą kontrolę i zdrowy rozsądek.
Bardzo często takie nowinki i skandale nieopatrznie wypływają na zewnątrz z grup ultrakonserwatywnych, chasydzi, jakieś zamknięte grupki “braterskie”. Najpierw przykrywa je zmowa milczenia, a później ktoś “zaczyna sypać”.

karolina
karolina

Cala historia opisana przez ciebie jest jakby moja. Od dziecka wychowywana w ‘ prawdzie’ – obludnej religii. Obluda i aklamane towarzystwo. Na szczescie juz sie uwolnilam.

Kamil
Kamil

i to jest powód dla którego trzeba przestać być nie wierzącym a co mnie to obchodzi ja dalej będę wierzyć

aaa
aaa

Nikt tu nie mówi o wierze w Boga. Raczej o obłudzie.

Justice
Justice

Właśnie o to chodzi, żeby wierzyć. Człowiek wierzący w Boga nie będzie obłudnikiem. Sęk w tym, że sporo SJ to “praktykujący niewierzący”, którzy na zebraniach i w służbie są innymi ludźmi, niż prywatnie…

Angel
Angel

To jest powód dla którego trzeba przestać być załamanym i obludnym a nie niewierzacym.
Poza tym w pisaniu wypowiedzi przydaje się znajomość zasad interpunkcji i gramatyki. A nie tylko haseł że Strażnicy.

Kasia
Kasia

Tak czytam Wasze komentarze i zastanawiam się jak to zrobić,żeby mój mąż to wszystko przyjął do wiadomości… żeby tak sam miał okazję to zobaczyć,może by zrozumiał do czego przynależy…

Natasza
Natasza

Może powinien mieć więcej powodów do dowartościowania i sukcesu poza organizacją. Może to go odciągnie od organizacji. Im więcej znajomych i aktywności poza systemem, tym łatwiej się odkleić. Dlatego wszystkie sekty tak z tym walczą. Zauważyłam, że do grup religijnych , gdzie facet ma wysoką pozycję a kobieta jest śmieciem, ciągną faceci, którym brak poczucia sukcesu w życiu. Najlepszy sposób na wpędzenie głosiciela w konsternację jest pytanie … a co Pan osiągnął w życiu, z czego Pan jest dumny….Nawet jeśli coś osiągnęli, o umniejszają to, jakby się tego wstydzili. W mojej rodzinie był przypadek, jak do świadków trafiło małżeństwo, które… Czytaj więcej »

Joanna
Joanna

Saro, nie jesteś sama z takimi doświadczeniami. Najbardziej osłabia mnie podzielona najbliższą rodzina i teksty typu ‘wróć, przybliż się, zrób to dla swoich dzieci…. chcesz aby też zginęły w Armagedonie?’ Aż brak mi komentarza dla obłudy jaka ma miejsce wśród Świadków. I nie zrozumie tego nikt, kto nie poznał tej organizacji od środka

Natalia
Natalia

W takim środowisku jest to nagminne zachowanie. Udają świętych i prawią kazania, a możliwe, że nawet nie wiedzą co robią ich własne dzieci. Sama byłam na obozie zborowym, na którym kolega świętował 18. urodziny i upił w trupa siebie i kolegów. Na drugi dzień wszyscy udawali, że nic nie widzą. Z kazalnicy zabraniają tańców i alkoholu na weselach, a potem hucznie świętują Sylwestra. Własnej żonie zabronią nosić spódnice krótsza niż do kostek, ale cudzą z chęcią zmacają. Jest mi niedobrze, gdy o nich myślę, ale cieszę sie, że jestem w końcu wolna i że nie mam z nimi nic wspólnego.

Xyz
Xyz

Dokładnie! Sylwester to ciekawy temat. Niby nikt nie obchodzi, a prawie wszyscy się spotykają tego wieczoru, piją a niektórzy strzelają fajerwerkami. Urodzin nie obchodzą, ale rocznice ślubu już tak. No przykłady można mnożyć..

Natalia
Natalia

Rocznica ślubu to niby dlatego, że Pan Jezus był na weselu w Kanie Galilejskiej. Wszystko to jest jak widać szyte baaaaardzo grubymi nićmi. Wybiorą sobie jeden fragment z Biblii i przerobią na swoje.

Monika
Monika

Droga Saro masz świętego bloga. Ale znalazłam ostatnio taki blog http://anks-anka-blog.blogspot.com i tak się zastanawiam czy faktycznie to co piszesz Ty o swiadkach to prawda

Monika
Monika

Ja z chęcią bym chodziła na moich spotkania ale mój chłopak jest temu przeciwny. Chodził z dziewczyna od świadków ale ona nigdy go tam nie zaprosiła

Janusz
Janusz

Czyli jest trochę prawdy w tym mieszaniu krwi;)
Tym wpisem Saro wsadziłaś kij w mrowisko;)

Renata
Renata

Imprezy imprezami! Trochę przesadzasz z tym mieszaniem krwi. Tego zjawiska nie ma i nie rób ludziom z mózgu g-a!

Angel
Angel

Mieszanie krwi taaaa straty pierdaty.
Po prostu obłuda. Ludzkiej natury nie oszukasz, zakazany owoc smakuje najlepiej. Tylko u ŚJ to wszystko jest obludne i zaklamane. I na usprawiedliwienie każdego wyskoku znajdzie się odpowiednio zmanipulowqny cytacik z Biblii opracowany przez ekspertów od wizerunku spod znaku Strażnicy.

Anusia
Anusia

Bardzo dobry, prawdziwy tekst. Ja też odeszłam z tego bagna, rogi mi nie wyrosły. Natomiast pod latarnią najciemniej: kiedyś na jednej ze zborowych imprez starszy zboru był tak narąbany, że do dziś mam ten obrzydliwy widok przed oczami. Na szczęscie już to nie mój cyrk nie moje małpy.

Justice
Justice

Bardzo prawdziwe. Nic dodać, nic ująć. Tzn mogę coś dodać- starsi w swoim zamkniętym gronie(najczęściej nie spędzają wolnego czasu z “szeregowymi” Świadkami) robią rzeczy, za które normalny głosiciel miałby przynajmniej ograniczenie. Nadużywanie alkoholu, sprośne i prostackie dowcipy, nie wspomnę o oplotkowaniu większości zboru i pogardliwym wyrażaniu się o innych(starsi uważają, że im wolno obgadywać innych i traktować jak podludzi, bo mają “kwalifikacje duchowe”). Wielokrotnie byłem naocznym świadkiem takich zachowań.

Xyz
Xyz

Dokładnie! Nie mówiąc o tym, że starsi dzielą się z rodziną tym co się dzieje w zborze, relacjonują prywatne rozmowy z głosicielami, a smaczki z komitetów wypływają w trybie natychmiastowym. I oczywiście się też do tego nie przyznają.

Justice
Justice

A jak delikwenta zapytasz, to otrzymasz odpowiedź “nie muszę ci tego mówić”, albo będzie się wypierać swoich słów, patrząc ci prosto w oczy. Też byłem świadkiem takich sytuacji… To tyle w kwestii prawdomówności i uczciwości starszych, którą egzekwują od innych członków zboru…

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest