Jak organizuję tydzień mojej rodziny?

Rewolucja przyszła nagle we wrześniu, gdy moja starsza córka rozpoczęła naukę w szkole podstawowej. Do tej pory udawało nam się prześlizgiwać z dnia na dzień. Niby korzystałam z różnego rodzaju planerów, ale po pierwszym tygodniu szkoły stwierdziłam, że potrzebujemy czegoś nowego! No bo wiecie jak to jest: tu zajęcia z plastyki, tam wizyta u ortodonty (zazwyczaj jedna w miesiącu), spakować strój od gimnastyki ale tylko w czwartek i to nie każdy. Pewnie ogarnełabym jakoś Maję, gdyby nie to, że mam na głowie jeszcze drugą córkę, męża i siebie.

Oczywiście, ktoś mógłby mi zarzucić jakim prawem uważam się za feministkę, skoro mam na głowie całą rodzinę. Przecież powinniśmy dzielić się obowiązkami. No i właśnie w wyniku tego dzielenia, ja trzymam rękę na pulsie o tym, co się dzieje i kiedy. Mam mniej obowiązków zawodowych i jestem znacznie lepiej zorientowana w szkolnych wydarzeniach czy w harmogramie wizyt u lekarza.

Jak organizuję tydzień mojej rodziny?

Pisałam już wam, że zazwyczaj poświęcam część niedzieli na zorganizowanie następnego tygodnia.  Swoje centrum dowodzenia mam przy lodówce. Na drzwiczkach wisi planer rodzinny tygodniowy, a na boku lodówki planer miesięczny. Oba są samoprzylepne, dlatego spokojnie można je umieścić właśnie na lodówce, na froncie szafki czy w ostateczności na ścianie.

Ten planer wisi na drzwiach lodówki
A ten model roślinny z planem lekcji mam na boku.

Organizacja tygodnia według Sary

Najpierw sprawdzam, czy coś w danym tygodniu nie zostało zrealizowane. Po prawo na planerze mam listę rzeczy ważnych, rzeczy do zrobienia i planów na przyszły tydzień. Nie zawsze mi się uda wszystko zrealizować według planu. Takie rzeczy jak rachunki czy wizyty u lekarza są raczej nie do przeskoczenia, ale np. projektowanie zaproszeń na urodziny Mai przekładałam przez dwa tygodnie! Na szczęście zdążyłam ze wszystkim i koleżanki oraz koledzy z klasy zjawili się na imprezie.

Następnie ścieram daty i wydarzenia z poprzedniego tygodnia. Na markerach mam gąbkę, ale używam jej raczej do drobnych poprawek. Przy generalnym “sprzątaniu” planera dla wygody pryskam go np. płynem do szyb i wycieram ścierką. Oba planery wiszą u mnie od września i bez problemu dają się ścierać. Poprzedni miesięczny wisiał prawie rok zanim go wymieniłam na inny wzór i zrobiłam to raczej z chęci zmiany niż  z powodu zniszczenia się materiału.

Co tydzień mamy zajęcia, które się powtarzają. Maja ma plastykę i zajęcia na basenie. Ja chodzę na salsę. Edwin stara się pływać 4 razy w tygodniu. Staramy się popołudnia spędzać z dziewczynkami więc logistycznie muszę wszystko zaplanować, tak żeby nasze zajęcia się nie pokrywały i ktoś z nas mógł zostać z córkami. Ważną dla mnie kwestią jest też to, kto w danym dniu zostaje z Leosią. Nasza młodsza córka ma dwie opiekunki (obie bardzo lubi), ale nasz poranek zależy w dużej mierze od tego z kim zostaje. Czy muszę pakować wózek do auta, czy może czeka mnie a właściwie Edwina przekładanie fotelika do auta babci. Swoją drogą młoda jezdzi tyłem w AxKid Rekid już prawie dwa lata i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego fotelika. Przekłada się go dość łatwo i szybko z samochodu do samochodu, ale ja się za to nie biorę, bo w przeciwieństwie do Edwina moje mieśnie są w zaniku 😉

Potem patrzę w nasz kalendarz miesięczny i ewentualnie dopisuję ważne wydarzenia. Zazwyczaj są to wizyty u lekarza – tak jak wspomniałam Maja ma co miesiąc wizytę u ortodonty. Czasem spoglądam też na kalendarz roczny suchościeralny, który wisi na szafie, bo z naszą starszą córą mamy trochę spraw do załatwienia. Ja najlepiej działam w wersji planera szkolnego, bo w wakacje zazwyczaj mamy luz, ale niektórzy wolą tradycyjne kalendarze. A co trzeba załatwić? Wyszła Mai alergia na kurz i roztocza, więc co pół roku ma wizytę u alergologa. Na początku roku trzeba ją umówić do okulisty – mam nadzieję, że wada wzroku się zmniejszyła. Generalnie staram się co roku zrobić większe badania, czyli morfologię całej rodziny. Do tego dochodzi coroczna cytologia u ginekologa i profilaktyczne wizyty u dentysty.

Mi najbardziej odpowiada planer szkolny. Papierowy A1 kupicie już za 29,99 zł.

Jak już wiem jak kształtuje się nadchodzący tydzień, to biorą się za planowanie posiłków. Dalego brakuje mi do mistrzostwa w tej kwestii. Tak się składa, że pracuję w biurze, więc pozostaje mi tylko gotowanie wieczorem lub z samego rana. Cóż, jeszcze nie udało mi się osiągnąć tego sukcesu, żeby wstać wystarczająco wcześnie rano, żeby zdążyć ugotować obiad. Sprawy nie ułatwia fakt, że wszyscy w domu o poranku mają focha. A ja miotam się pomiędzy Mają, która nie chce włożyć naszykowanych wieczorem spodni, Leosią, która nie chce się ubrać, a Edwinem, który no cóż, jest sobą 😉

Generalnie gotując staram się uwzględniać sezonowe produkty, promocje w Biedronce i inspiruję się głównie Jadłonomią oraz Wegan Nerd. Jeśli w końcu dojdę to etapy, w którym udaje mi się większość dań realizować, a nie kończy się na zamówieniu pizzy czy falefala, to dam znać. Na razie zbyt często obowiązki w biurze mnie mocno ściągają w dół, więc ratuje się gotowcami.

A jak wy ogarniacie wasz tydzień?

Wszystkie drukowane przez nas planery, możecie kupić bezpośrednio w sklepie: PremiumAd.eu

Dodaj komentarz

avatar
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
Powiadom o
Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest