#Były Świadkami Jehowy: Chrzest wzięłam ze strachu. Historia Martyny.

Dzisiaj mam dla was kolejną historię z cyklu #Były Świadkami Jehowy. Jeśli chcesz się podzielić swoją, napisz do mnie wiadomość.

Jak zostałaś świadkiem Jehowy?

Urodziłam się w rodzinie świadków Jehowy więc właściwie nie miałam wyboru. Zmuszano mnie do chodzenia na zebrania i na głoszenie (chodzenie od domu do domu). Szantażowano mnie, że jeśli nie będę tego robić zostanie mi odłączony internet, zabrane kieszonkowe, zabroni mi się wychodzić na dwór. Później metody szantażu trochę się zmieniły. Rodzice powtarzali najpierw : „kiedy będziesz pełnoletnia”, które ewoluowało później w „dopóki mieszkasz pod naszym dachem”.

Wszystkie te lata określiłabym jako życie bez wolnej woli. Świadkowie szczycą się tym, że mają wolną wolę, ale chyba po to, żeby nie można było z niej korzystać, zadawać niewygodnych pytań, ani żyć w zgodzie z własnymi potrzebami oraz przekonaniami. Tam coś takiego nie istnieje. Albo wierzysz we wszystko, albo wylatujesz.

Co sprawiło, że odeszłaś z organizacji?

Odeszłam, ponieważ nie była to moja bajka. Od zawsze czułam, że to nie jest to, jednak pod presją znajomych, rodziców i starszych zboru oraz groźbom, że tylko świadkowie przeżyją Armagedon, a wszyscy inni umrą, zdecydowałam się na chrzest. Z perspektywy czasu uważam to za najgłupszą decyzję w moim życiu. Oni tego oczekiwali, a ja byłam młoda, znałam tylko świat, który pozwolili mi poznać, ponieważ izolowano mnie od reszty.

Starsi zboru przychodzili raz na miesiąc czy dwa, kładli Biblię na stół i kazali mi się rozstać z partnerem, którego kochałam, a który był innego wyznania.

Z czasem zaczęłam się buntować przeciw tej inwigilacji. Zaczęłam słuchać własny potrzeb i żyć w taki sposób jaki odpowiadał mi, a nie obcym facetom w wieku 50-70 lat, który mówili mi jak mam żyć i z kim mam sobie ułożyć życie. „Bóg dał nam wolną wolę” i tylko jedno życie, którego nikt nie przeżyje za mnie.

Jak się czułaś jako kobieta będąc w organizacji?

W tym konkretnym temacie raczej nie miało dla mnie znaczenia to, czy byłam kobietą czy mężczyzną. Najbardziej bolało mnie pozbawianie od najmłodszych lat możliwości dokonywania własnych wyborów, wywieranie presji, zastraszenie i wtrącanie się osób trzecich w moje życie. I chociaż byłam pełnoletnia, rodzice pozwalali na to, aby obcy mężczyzni przychodzili do domu z kazaniami, jak mam żyć i jakie decyzje podejmować. W dodatku byli to dla mnie obcy ludzie. To samo dzieje się, gdy nastolatka zapali papierosa albo pójdzie na imprezę świecką (czyli taką nieorganizowaną przez świadków). Wtedy powołuje się komitet sądowniczy, a nad dziewczyną wisi 2 lub 3 starszych mężczyzn, którzy mają ocenić, czy okazała wystarczającą skruchę czy trzeba będzie ją wykluczyć i skazać na ostracyzm.

Ostracyzm jest straszny. Jeśli postawimy obok siebie mordercę, który zgwałcił dziecko i odsiedział swój wyrok, a potem wyszedł na wolność obok wykluczonego Świadka Jehowy (np za papierosy), który jest dobrym człowiekiem i nigdy nikogo nie skrzywdzi,ł ale nadal jest WYKLUCZONY to komu świadkowie podaliby rękę a kogo potraktowaliby jak zbrodniarza?

W organizacji czułam się pozbawiona wolności myśli. Musisz wierzyć w absolutnie wszystko, a jeśli zaczniesz zadawać pytania zostaniesz uznany za odstępcę i każą innym członkom ograniczyć z tobą kontakt. Taki ostracyzm jest okrutne: świadkowie publicznie linczują swoich ex wyznawców i sprawiają, że ci pogrążeni w depresji i samotności wracają do zboru, kajając się i godząc na olewczy stosunek do nich. Chodzą na zebrania i znoszą poniżenia, aby tylko znów czuć się akceptowanym przez grupę, do której kiedyś należeli. Rodzina ogranicza kontakt, przyjaciele się odwracają, znajomi udają, że cię nie poznają na ulicy. Jeśli się nie ma „twardego tyłka” łatwo można popaść w chorobę albo zatracić się w używkach. Ja miałam to szczęście, że znalazłam przyjaciół poza organizacją, którzy trwali przy mnie. Ale są tacy, którzy wracają z podkulonym ogonem, poniżeni, bo poza świadkami nie mają nikogo.

Jedną z najgorszych rzeczy jest to jak bardzo niepewnie czuje się dziecko wychowywane w tej religii. Całe życie wpaja się mu, że trzeba być dobrym dla innych i nie dbać o siebie. Jak na takie podstawie można wykształcić charakter? Jestem poza organizacją już kilka lat i masę czasu zajęła mi nauka tego by żyć po swojemu, rozumieć swoje potrzeby i dbać o własny komfort. Musiałam nauczyć się asertywności i tego by ni próbować uszczęśliwiać innych tylko dbać o własne dobro i szczęście. Wreszcie mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwą kobietą, która wie czego chce. Jestem świadoma własnych potrzeb i tego kim jestem. Dzień, w którym odeszłam to dzień, w którym odzyskałam życie.

Świadkom Jehowy życzyłabym otwartości umysłu i miłości do własnej rodziny zamiast do obcych ludzi, bo to rodzina stanowi największą wartość.


 

20
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment authors
JerryMała MiLMAAlaAnna Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
LMA
LMA

Martyno, współczuję… rodziców. Największy wpływ na dziecko mają zawsze oni, a nie grupa, w której funkcjonuje i dorasta (tu zbór ŚJ). Szkoda, że to oni nie mieli otwartych umysłów i nie potrafili MYŚLEĆ SAMODZIELNIE (podstawowa choroba Świadków). Faktycznie to jest przykre, jak bardzo zniewoleni są Świadkowie. Ale mimo wszystko główny ciężar odpowiedzialności za “ciasnotę”, której doświadczałaś, kładłbym na rodzicach. Jeśli pozostałaś osobą wierzącą, to oprócz otwartości umysłu postaraj się zachować jeszcze obiektywizm i uczciwość intelektualną. Nie twierdzę, że ich nie masz, chodzi mi tylko o to, że zapewne pamiętasz, że niektóre wypowiedzi biblijne (nawet samego Chrystusa) mają bardzo zdecydowany charakter.… Czytaj więcej »

Ala
Ala
Ala
Ala
Gosia
Gosia

Dosłownie tak wyglądało moje dzieciństwo.Naszczscie u mnie nie doszło do chrztu.

Jerry
Jerry

również miałem takie dziecinstwo : zebrania, głoszenie, zbiórki, wakacje głoszenie po jakichś wioskach itd,itp. Przyszedł wiek poborowy (wtedy wojsko trwało 2 lata a więzienie 3 lata za odmowę). Oczywiście wybrałem wojsko, wybrałem światowe życie . Mama oczywiście namawia mnie do powrotu bo niedługo armagedon. Też na szczęście nie było chrztu , bo mam pół rodziny w SJ ( siostra z rodziną , córka z rodziną), odzywają się ale tak jak do kogoś drugiej kategorii. Pozdrawiam wszystkich Braci i Siostry 🙂

Mirosław
Mirosław

Nikt do niczego nikogo nie zmusza . Odstępcy po odejściu ze wspólnoty popadają na zła drogę i dlatego trzeba ich unikać tak każe Bóg Jehowa nie ja , nawet Jezus o tym mówił. Ile braci i sióstr przez Sarę odejdzie nie należy nagadywać innych do złych rzeczy ,mi ta religia bardzo pomaga mam cel w życiu wiarę nadzieje gdy jest mi źle, nie jestem idealny ale mam zasady w życiu moi sąsiedzi są katolikami a traktują mnie jak rodzinę i szanują moje zdanie a ja ich. Świadkowie Jehowy kierują się miłością i nikomu nie ubliżają publicznie. Ja bynajmniej nie.

Anna
Anna

Hehe. Bynajmniej. Mam w rodzinie człowieka, który został ŚJ, a był katolikiem. Jego rodzice byli i są katolikami. Mieszka dalej z rodzicami, mimo 40-stki na karku. Nie ponosi żadnych kosztów utrzymania, nie dokłada się do domowego budżetu. Wykombinował rentę i stąd ma na “dobrowolne” składki na tych kilku staruchów z USA. Pytając go o odstępców. Powtarza dokładnie co trole na forum tj że zeszli na złą drogę, zgina w armagedonie, że nie można z nimi utrzymywać kontaktów itd itp Z tego wywodu nasunął się prosty wniosek i pytanie: IDĄC ZA TAKĄ POSTAWĄ TWOI RODZICE POWINNI WYGONIĆ CIĘ Z DOMU I… Czytaj więcej »

Ala
Ala

Nazywa Pan odstępcami również dobrych ludzi, którzy stosują się do nauk Pisma św. “Wszystko SPRAWDZAJCIE i trzymajcie się tego, co DOBRE” 1 Tes 5:21 i sprawdziwszy OSOBIŚCIE (nie za pomocą materiałów strażnicy) poznali PRAWDZIWĄ PRAWDĘ. Dlaczego organizacja tak Was przestrzega przed sprawdzaniem prawdy, narzuca interpretację (która się zmienia) i tak bardzo odizolowuje swoich wyznawców, szczególnie od byłych świadków??? Ze strachu, że przestaną mieć władzę nad nimi. Ze strachu, że rozniesie się ta PRAWDZIWA prawda, że świadkowie zaczną sprawdzać osobiście, a nie będą przyjmować bezkrytycznie wszystkiego, co mówi ciało kierownicze (pomijając kwestię zmian w wytycznych)… Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że… Czytaj więcej »

Magdalena
Magdalena

Najpiekniejsza odpowiedz, jaka miałam okazję przeczytać. Idealne do tego co myślę i czuje. Serdecznie pozdrawiam

Mała Mi
Mała Mi

Nie przez Sarę tylko podejmując niezależną decyzję korzystając z wolnej woli, którą obdarzył nas Bóg.

To że ty nie ubliżasz nikomu nie oznacza, że inni ŚJ tego nie robią. A robią, czego dowodzą świadectwa wielu tych, którzy odeszli.
Gdybyście mieli tę miłość po prostu pozwolilibyście “odstępcom” normalnie żyć, odejść i nie stosowali ostracyzmu, nie rozbijali rodzin i nie niszczyli ludzi psychicznie.

Jerry
Jerry

Mirek !
poznaj prawde, a prawda cie wyzwoli !
znasz to, prawda ? wiec poznaj te prawde, ale bez pomocy strażnicy, czy innej makulatury.

Irena
Irena

Ja jej nie wierze w ani jedno słowo . to podstawka a nie historia

Irena
Irena

ta historia jest zmyślona na 100% tylko Sara może takie pierdoły wypisywać ja wątpię w to że ktoś ją molestował. Myślę ze koloryzuje i szuka poklasku.

Magdalena
Magdalena

Podejrzewam że jest Pani Świadkiem Jehowy, więc tak naprawdę wie Pani jaka jest prawda…A jeśli chodzi o poklask to fakt….jestem dumna i z Sary i że wszystkich innych osób którym udało się odejść i nie wpaść w ciężką depresję….zamierzam napisać moja historię niedługo i napewno będzie ona prawdziwa , mogę podać nawet moje dane osobowe gdyby miała Pani ochotę zweryfikować….

Irena
Irena

nie przesadzaj nikt ci krzywdy nie zrobił . Organizacja Boża nie morduje ludzi . Bo co tak wydziwiać i robić z igły widły.

Magdalena
Magdalena

A z kad Pani wie czy ktoś mi zrobił krzywdę czy nie….z tego co wiem to nie opisałam jeszcze swojej historii??? Skoro np. Próba samobójcza to robienie z igły widły to nie mamy o czym dyskutować….tysiące osób odeszło od świadków i wszyscy mają bardzo podobne doświadczenia więc o czymś to świadczy…kazdy ma inna psychikę i wytrzymalosc…A poza tym to bardzo ubogie słownictwo jak na świadka Jehowy., zalecam częstsze czytanie strażnicy w celu poszerzania horyzontów zamiast marnowania czasu na sprawdzaniu co słychać na blogu Sary….i jeszcze jedno Pani Ireno, jak się domyślam gorliwy świadek, prosze sie nie wypowiadać na tematy o… Czytaj więcej »

gosia
gosia

A skąd takie wnioski? Jest pani znajomą Sary alb? Nawet będąc Świadkiem warto czasem na sekundę włączyć empatię.Sara pisze o tym co czuje i myśli. I nikt nie powinien jej za to piętnować. Pisze tez o innych osobach za ich zgodą. Co pani wie o ich doświadczeniach? Kiedy odchodziłam ze Zboru czułam się jak śmieć. Na szczęście tak jak Martyna miałam przyjaciół “w Świecie”bez nich bym pewnie już nie żyła. Czy pani wie co znaczy widzeć kogoś kto był nam bratem nie tylko z nomenklatury religijnej ,ale z własnego wyboru ,kiedy z miną winowajcy zerka na panią w tramwaju i… Czytaj więcej »

Mała Mi
Mała Mi

Tak się składa że nikogo nie interesuje w co wątpisz.

Myślę, że jako ŚJ powinnaś omijać te stronę szerokim łukiem. Twój starszy zboru wie, że to czytasz?

Karolina
Karolina

A co jeśli odwrócić reakcje? Co gdyby osoba, która odchodzi zaczęła się zachowywać w stosunku do świadków tak jak oni w stosunku do odchodzących? Zauważyłam, że każdy kto odchodzi liczy na to, że oni jednak zostaną dalej przyjaciółmi i jest im przykro, kiedy mijani są bez słowa, bądź traktowani bardzo źle. Osoby, które są świadkami byłyby więcej niż zdziwione, gdyby os odchodząca potraktowała znajomość z nimi jako wstyd i w ogóle samo zło. Wykrzyczała to wszędzie tak jak oni to robią. Świadkowie są od zawsze uczeni, że każdy odchodzący to wcielenie wszystkiego co najgorsze, którego należy unikać i w tym… Czytaj więcej »

Lisbeth
Lisbeth

Tylko po co zniżać się do ich poziomu…

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest