fbpx

Niedzielne nawyki, czyli jak przygotowuję się na nowy tydzień.

Niedziela ma w sobie taki gorzki posmak nadchodzącego weekendu. Czuliśmy go już jako szkolne dzieciaki: gdy odrabialiśmy pracę domową na ostatnią chwilę i przypominaliśmy naszym mamom, że koniecznie musimy mieć kostium muchomora na rano. Teraz to ja jestem mamą, która przegląda plecak w poszukiwaniu zabłąkanych kanapek i sprawdza szkolny zeszyt z uwagami od wychowawczyni – mamy taki awaryjny system komunikacji na linii nauczyciel – rodzic, póki te pierwszaczki nie wdrożą się całkowicie w szkolny rytm.

Siłą rzeczy więc moja niedziela nie wiąże się z totalnym i długim lenistwem. Właściwie to pewnie mogłabym cały dzień oglądać Netflix, zamówić na obiad pizzę i mieć wszystko w dupie, ale w poniedziałek rano klnełabym na czym świat stoi! Jestem tego pewna, bo wystaczyło, że pojechałam z mężem na weekend i wróciłam późno w niedzielę by mieć problem z ogarnięciem się następnego ranka.

Co więc staram się robić w niedzielę?

Przeglądam kalendarz i sprawdzam, czego nie udało się zrealizować w poprzednim tygodniu

Może o czymś zapomniałam, a może przeszkodziły mi inne okoliczności? Przykładowo, miałam iść z Leosią do lekarza, ale niestety mogli mnie przyjąć tylko w środę o 12. Nie bardzo mogłam się wtedy wyrwać z biura, ale przede wszystkim Leosia była akurat u babci poza miastem. Automatycznie ta wizyta jest jednym z moim priorytetów nadchodzącego tygodnia i już ułożyłam tak plany, żebym mogła zabrać Leosię do przychodni.

Może też być tak, że niektóre rzeczy będę musiała całkowicie odpuścić, bo ciągle je przekładam a nie zależy od nich moje życie.

Wpisuję nasze plany do domowego planera

Nie jestem może mistrzewm organizacji, ale gdybym miała wszystkie nasze plany i obowiązki trzymać w głowie, to bym już dawno zwariowała. Nie mówię nawet o rzeczach związanych z pracą, bo to zupełnie inna kwestia – już sama szkoła Majki i nasze dodatkowe zajęcia wymagają niezłej logistyki. Z kim zostaje Leosia w danym dniu? Kto odbierze Maję z basenu? Kiedy Edwin idzie pływać, a kiedy ja mam tańce? Trzeba pamiętać o comiesięcznych wizytach u ortodonty i wielu innych sprawach.

Ten planer tygodniowy mamy od 3 tygodni i powiem wam szczerze, że go uwielbiam! Planer do kupienia TU

Staram się zaplanować posiłki na następny tydzień

Staram się to słowo klucz. Często wszystko dokładnie rozpisuję, ale okazuje się, że muszę np. dłużej zostać w pracy i potem nie mam siły stać przy garach. No, ale staram się: wypisuję co będziemy jedli w danym tygodniu na obiad biorąc pod uwagę sezonowe produkty, życzenia domowników i promocje w Biedronce 😉

Kradnę godzinę dla siebie

To może być sesja jogi, samotny spacer lub cokolwiek innego. W moim przypadku najczęściej jest do nadrabianie zaległości w lekturze. Staram się czytać codziennie chociaż kilka stron, ale to właśnie w weekend mogę się faktycznie zatopić w lekturze.

Spędzam czas z rodziną

Zdecydowanie stawiamy na spokojne poranki. O tak, jak dobrze jest móc poprzytulać się w naszym rodzinnym stosiku w zimne poranki i nie musieć pędzić na zebranie. Często odwiedzamy rodzinę w niedzielę, czasem idziemy na obiad do restauracji na grzyby. Zdarza się też, że jedziemy do lasu. Ważne żeby być razem.

Sporządzam listę zadań na następny tydzień i ustalam priorytety

Tu nie chodzi o to, że pisanie list jest takie modne – może ktoś inny może się bez nich obejść, ale ja z nimi i tak nawalam w wielu rzeczach, więc strach pomyśleć co by było bez planowania. Przykładowo w nadchodzącym tygodniu są urodziny Mai. Muszę więc rozplanować przygotowanie różnych smakołyków i zrobienie zakupów na kinderbal – tak, żebym miała już wszystko gotowe na sobotni poranek, gdy to udamy się do centrum zabaw. Pewnie popołudniu wpadnie też na kawę ta część rodziny, która urodziny świętuje więc dobrze by było mieć chałupę wysprzątaną i jakieś ciacho, którym można poczęstować gości. I znów nie piszę nawet o sprawach zawodowych, a właśnie kończy się kwartał więc wtajemniczeni wiedzą, że czeka mnie siedzenie w dokumentach.

A jak wyglądają wasze niedziele? Ja to się nawet nie biorę za planowanie outfitów czy szykowanie posiłków na cały tydzień z góry – chociaż może to by była jakaś myśl! Narobić pierogów na cały tydzień i je zamrozić. Nigdy nie gardzę pierogami!

Wpis zawierał lokowanie produktu – Planer Tygodniowy Suchościeralny – możesz go zamówić w naszym sklepie. Będzie mi bardzo miło.

 

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment authors
paplAnka Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
paplAnka
paplAnka

Moja niedziela jest na pewno bardziej lajtowa. Odkąd zostałam mamą, poniedziałek stanowi część weekendu. To w poniedziałki trzeba się spiąć, zaplanować, zrobić zakupy… Ale też musi być trochę przyjemności z mym dwulatkiem. Co do zapisywania, to u mnie to też konieczność. Mąż przekonuje, że przyszłością są planery elektroniczne, ale ja nie mogę się przekonać. To, co zapisane własną ręką… ma MOC! 😉

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest