Jak wygląda chodzenie z dziewczyną od świadków? Czyli nastolatka pod kontrolą.

Ach, znów mieć te naście lat! Móc martwić się jedynie sprawdzianem z fizyki i zakochać się po raz pierwszy. Trzymanie się za ręce i wyobrażanie sobie idealnego pierwszego pocałunku. Może i wydedukowałam, że Edwin może być mną zainteresowany za pomocą matematyki, ale są we mnie całe pokłady romantyzmu.

Oglądałam niedawno ciepłą komedię romantyczną dla nastolatków. “Do wszystkich chłopców, których kochałam” nie jest może dziełem szczególnie ambitnym i pełno w nim klisz, ale jest mistrzostwem jeśli chodzi o swój gatunek. Jeśli chcecie obejrzeć, coś lekkiego to film znajdziecie na Netflixie, a niezawodną recenzję znajdziecie u Zwierza.

Właściwie zawsze, gdy oglądam takie filmy myślę sobie, że fajnie byłoby móc jeszcze raz wrócić do tych niewinnych, młodzieńczych lat. Najlepiej z wiedzą, którą posiadam obecnie. Ponieważ jednak nikt na podróżach w czasie dobrze nie wyszedł, a bycie nastolatką to też problemy z cerą, zmieniające się ciało i ciągłe dramy, to ja jednak pozostanę tam, gdzie jestem teraz. Trochę jednak mnie już znacie i wiecie, że moje nastoletnie lata przypadły na żywe zaangażowanie w bycie świadkiem Jehowy. Oglądając więc nastoletnie komedie, przełykam gorzką tabletkę zastanawiając się, co by było gdybym wtedy nie była świadkiem.

Muszę tu zaznaczyć dwie rzeczy. Ten wpis nie jest krytyką zasad świadków Jehowy dotyczących nastolatków i randek. Może nawet mają rację – zależy, kto i skąd patrzy na te wskazówki. Jakbym się urodziła na innym kontynencie, to może moi rodzice znalezliby mi męża lub byłabym żoną dla trzech braci. Z tej perspektywy pogląd, że randki są tylko dla osób gotowe na małżeństwo nie wydaje się być taki przerażający – cóż mam poradzić, że dorastałam w kulturze, w której w pewnym wieku młodzi ludzie zaczynają się spotykać ze sobą, a nie na przykład w Himalajach?

Kolejna sprawa, to nie jest rozdrapywanie ran ani babranie się we własnej rozpaczy. Naprawdę nie mam na co narzekać i chociaż czasem mam różne “jazdy” emocjonalne, to nie są one skutkiem mówienia na temat świadków. Na pewno też nie zamierzam tam wracać i nie tęsknię. Po prostu jestem takim typem, który z jednej scenki na przystanku potrafi napisać tekst na blogu i dopiero wtedy zazna spokoju – możecie mnie kochać ze wszystkimi moimi wadami, albo przenieść się w inne zakątki internetu, gdzie nie będę was irytować. Pokój, przedpokój i wycieraczka z wami!

Randki u Świadków Jehowy

Wspomniałam już o tym, że randki u świadków są dozwolone tylko dla osób, które rozważają związek małżeński. Co to oznacza w praktyce. Ano to, że gdy przeciętna nastolatka w pewnym wieku zacznie się zakochiwać, może pójdzie z kimś na bal na zakończenie gimnazjum albo zabierze kolegę na wesele do cioci jako osobę towarzyszącą. Gdy chcesz być przykładnym świadkiem, możesz o tym zapomnieć. Iść na wesele z osobą towarzyszącą – przecież to tylko dla par, a jak para to narzeczeni przynajmniej. Tu muszę wyjaśnić, że ta kwestia akurat zależy od interpretacji Strażnicy przez młodych, ale w moich kręgach zdarzały się takie sytuacje. Ba, my sami z Edwinem byliśmy tacy gorliwi, że zapraszaliśmy bez osób towarzyszących – tak, wiem, do tej pory mi wstyd, ale wtedy nie byłam tego świadoma.

Oczywiście, nie chodziłam na szkolne imprezy – te oficjalne typu półmetek czy studniówka, ale też na te prywatne – niektórzy świadkowie nie mieli z tym problemu, ale o tak zwanym podwójnym życiu będzie dalej, przejdźmy do zakochiwania się.

Naklejka na skrzynkę pocztową lub dzwonek, 3 zł

Gimnazjum. Czas pierwszych zauroczeń. Ja też się zakochiwałam. W końcu byłam zdrową dziewczyną, w której buzowały hormony, a naczytawszy się romantycznych klasyków uwielbiałam samą ideę miłości i z wytęsknieniem czekałam na mojego pana Darcy’ego. Był tylko mały problem – nie miałam prawa do żadnej takiej relacji. Wszystkie moje ciche westchnięcia i relacje z chłopcami, a nie było ich wiele, bo z natury jestem monogamistką, okupione były więc ogromnymi wyrzutami sumienia. Nie mogłam powiedzieć rodzicom, że podoba mi się ten chłopiec. I to było trudne, bo lubiłam rozmawiać z rodzicami. Jakokolwiek relacja z chłopakiem ze świata, czyli spoza zboru by nie przeszła. Zresztą i tak byłam za młoda.

Masz więc te 16 lat i naturalną potrzebę odkrywania i spędzania czasu z ludźmi w swoim wieku. Nawet jeśli spotkasz fajnego chłopaka w swojej społeczności religijnej, nie czeka was długo i szczęśliwie. Nie możecie się spotykać sami. Ktoś zobaczy was razem w kinie? Zaraz zaczną się plotki i wizyty starszych. Ukrywać się? Udawać? Nie chciałam tego.

Niektórzy młodzi świadkowie prowadzą tak zwane podwójne życie. W niedzielę idą grzecznie wystrojeni na zebranie chociaż w rzeczywistości ukrywają kaca po sobotniej popijawie ze znajomymi spoza zboru. Widziałam to na własne oczy. Zmienianie partnerów czy partnerek, seks pozamałżeński, pijaństwo i marihuana. Wszystko ukryte przed zborem i rodzicami. I gdy matka znajdzie prezerwatywy w pokoju swojego syna, to uwierzy, że to jego kolega z klasy zostawił. Bo jej synek to pionier, on się dobrze zachowuje. I w tym wszystkim byłam gdzieś ja, jak to dziecko we mgle, które naprawdę wierzyło w zasady tej religii i nie chciało oszukiwać rodziców i Boga. Nieśmiała dziewczynka, która nie robiła nic złego, ale wiedziała, że nie mogła się zakochać. Przez długi, długi czas czułam się nic niewarta – widziałam inne dziewczyny ze zboru, które całowały się z chłopakami po kątach i zastanawiałam się czy to, coś ze mną nie tak, że nikt mnie nie chce? Teraz widzę, że żyjąc w narzuconej sobie klatce, nie potrafiłam nikogo do siebie dopuścić.

Ten wszechobecny seks

Zapomniałam o jednym: świadkowie muszą uważać na randkowanie, bo grozi także dopuszczeniem się niemoralności. No wiecie, będziesz w czasie jazdy samochodem siedziała koło chłopaka/mężczyzny i zaraz nabierzecie na siebie ochoty. W moim dawnym zborze przez pewien czas była moda na jeżdżenie z tyłu, co by brat, który był kierowcą nie odczuwał jakiś rozpustnych pokus.

I jak już tak sobie te nastoletnie lata zostawiłam to widzę, że strasznie nas tym seksem w zborach straszyli. A tu proszę, te moje niemoralne koleżanki ze świata, wcale jakoś nie były “puszczalskie”. A w tych okropnych filmach okazuje się, że główna bohaterka, z którą mamy sympatyzować wcale się nie spieszy do utraty dziewicta, a i tak kończy z fajnym chłopakiem.

Gdy więc oglądam filmy dla nastolatków, częściej na nie patrzę z perspektywy rodzica i tego, co zrobić gdy moje dziewczyny będą miały te naście lat. Wiadomo, że jako mamie ciężko mi myśleć o tym, że moje córki kiedyś będą chciały uprawiać seks. Ja przynajmniej dopuszczam taką kolej rzeczy, w przeciwieństwie do Edwina, który najprawdopodobniej będzie torturował każdego chłopaka, który zbliży się do jego dziewczynek. Moje zmartwienie nie dotyczy utraty mitycznego dziewictwa, któremu jakby nie było znaczenie nadali faceci: hej, patrzcie, mój penis jest tak niesamowity, że teraz ta kobieta dzięki mnie nigdy już nie będzie taka sama.

Martwię się o to, czy ich nikt nie skrzywdzi, czy nie będą tego żałować, czy nie zajdą w ciążę lub nie zarażą się jakąś chorobę weneryczną. Swoją drogą, mam jakąś dziwną rzecz z tymi syfami – spoko, jestem zdrowa, ale jak czasem rozmawiam z kimś, że został zdradzony przez partnera i myśli o pogodzeniu się, to jakoś zaraz mam w głowie myśl, czy zdradzający się przebada po skoku w bok. Pewnie to jakiś skutek naoglądania się w dzieciństwie sanepidowych ulotek na temat HIV – zresztą pewnie z tego samego powodu tak bardzo obrzydzają mnie papierosy.

Wracając jednak do seksu u młodych ludzi, większość świadków swój pierwszy zalicza po ślubie. Jakby nie było, jest to jeden z powodów, dla których świadkowie tak wcześnie się żenią. Czy gdybym mogła spotykać się z Edwinem bez ciągłego nadzoru lub może nawet zamieszkalibyśmy ze sobą, to czy wyszłabym za mąż mając lat 19? Pewnie nie, co nie znaczy, że zrezygnowalibyśmy z małżeństwa, w które wciąż wierzę. Z tą różnicą, że pewnie jak większość naszych rówieśników skupilibyśmy się najpierw na nauce/pracy, a ślub wzielibyśmy dopiero po uzyskaniu jakiegoś poziomu stabilizacji.

Pewnie piszę te słowa na własną zgubę, bo mi je córki za parę lat będą cytować, ale chciałabym być mamą – feministką. Chcę nauczyć je szacunku do swojego ciała i do samej siebie. Przede wszystkim chcę jednak nauczyć je tego, że nie muszą przede mną udawać i żyć podwójnym życiem. Wolę umówić je na wizytę u ginekologa, niż nie rozmawiać z nimi na te tematy i liczyć, że jak o seksie nie mówimy, to nikt go nie uprawia, niż bawić wnuki zrobione przez niedopowiedzialnego chłopaka, który nie uznaje gumek. No i niech wiedzą, że seks to przede wszystkim przyjemność 😉 Niech mają z tego frajdę i nie podejmują decyzji, tylko dlatego że facet naciska.

W sumie to nie ma co płakać za nastoletnimi latami. Im kobieta starsza, tym ma większą przyjemność z seksu. Korzystajmy!

13
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment authors
moringaDariaMajkelKrzysztofUmiłowana Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
moringa
moringa

kiedy pierwszy raz czytałam Twojego bloga bardzo mnie wciągnął.Jednak z każdym nowym wpisem zastanawiam się w jakim celu wciąż nawiązujesz/porównujesz/zestawiasz ŚJ z “nieświadkami”? Skoro zdecydowałas się odejść po co wkółko wracać do zachowań/decyzji/wyborów z czasów bycia swiadkiem? Niektóre Twoje wypowiedzi są przesiąknięte wciąż stylem ŚJ typu “chłopak ZROBI wnuka”. No tak…wszak dziewczyny nie wiedzą jak się zabezpieczyć… Wypowiedzi wg mnie w Twojej opinii mają być “luźne”, ale niestety takie nie są.Być może potrzebujesz czasu, żeby stać się w pełni wyzwolona.To co było zostawisz zamknięte w przeszłości…Życzę Ci powodzenia!

Daria
Daria

Ja uwazam ze takie zasady cp panuja u swiadkow Jehowy sa bardzo przydatne. A co do seksu to ja jako osoba nie wierzaca powiedzialam narzeczonemu ze dopiero po slubie wtedy bede miala pewnosc ze on chce byc ze mna bo mnie kocha a nie tylko po to zeby mnie zaliczyc. Pozdrawiam i zycze milegp dnia

Majkel
Majkel

Akurat tematy, które dotyczą religii Świadków Jehowy nie są mi obce. Sporo na ten temat wiem, czytałem i mam kilkoro w rodzinie. Czytając Twoje wpisy odnoszę wrażenie, że albo ja nie znam prawdziwych Świadków albo Ty piszesz o jakimś odłamie Amiszów. Dlaczego tak uważam? Mój brat wychowuje dzieci w tej religii i moim zdaniem , że trochę się rozmijasz z prawdą. Masz rację odnośnie alkoholu wśród młodzieży, zdarzają się przypadki picia i popalania różnych rzeczy ale taka jest natura człowieka niezależnie od wyznania. Jednak upilnowanie i wychowanie dzieci to przede wszystkim rola rodziców i kiedy dzieci dorosną to “skorupka trąci”… Czytaj więcej »

Krzysztof
Krzysztof

Gratuluję Pani odwagi. Właśnie przeczytałem artykuł o Pani w Angorze. Brawo i tak trzymać. Powodzenia w życiu dla Pani, męża i córeczek.

Barbara
Barbara

Ja jako matka chciała bym dla swoich dzieci żeby seks uprawiały dopiero po ślubie choć sama w latach młodzieńczych nie stosowałam się do tego. Z perspektywy tego co robiłam nie chciała bym aby jedna z córek była nazywana puszczalską, czuła się wykorzystana przez słowa i zapewnienia ze strony chłopaka aby ją “zaliczyć”. Gdybym mogła cofnąć się w czasie z doświadczeniem jakie mam powiedziała bym sobie żebym z tym poczekała – nic mnie nie ominie a na pewno będzie tego warte. Oczywiście fajne są motylki w brzuchu gdy poznajesz chłopaka, który Ci się spodobał ale gdy Cię zrani zdajesz sobie sprawę… Czytaj więcej »

Marcin
Marcin

Odpowiem z perspektywy katolika – wokół seksu robi się wiele szumu ale moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie, dodatkowo podpina się pod to zbyt często 6 przykazanie – co nie zawsze jest słuszne. Ja osobiście nie widzę nic złego w seksie przed ślubem – w takim sensie że nie łączyłbym miłości i seksualności a dziś jest to bardzo modne. Zupełnie inaczej postrzegam miłość i zupełnie inaczej seksualność. Że niby ktoś kto nie ma ślubu nie potrafi kochać? Uważam, że seksualność to dar od Boga i jest czymś dobrym. Niestety człowiek jak każdy inny dar postanowił to trochę popsuć. To tak jakbyś otrzymała od… Czytaj więcej »

Umiłowana
Umiłowana

Skoro ludzie są gotowi na macierzyństwo, to dlaczego nie mogą wziąć ślubu? Jeśli zakładają, że mogą się rozstać, to czy odpowiedzialnym jest powoływać do życia dziecko i narażać je na ewentualny rozpad rodziny? Czy to nie jest egoizm?

Marcin
Marcin

co to znaczy że są gotowi na macierzyństwo i nie mogą wciąć ślubu?
Przecież jedno z drugim nie jest w żaden sposób powiązane.

Jeśli ludzie zakładają że mogą się rozstać to po co ze sobą są? Chyba czegoś nie ogarniam.

Umiłowana
Umiłowana

To w takim razie jak Ty w ogóle pojmujesz małżeństwo? Po co ono jest wg Ciebie? Dostrzegasz w ogóle jakaś różnicę pomiędzy związkiem małżeńskim i każdym innym? Jaki jest dla Ciebie sens małżeństwa?
Dla mnie to właśnie taka decyzja, że będę z mężem do końca życia bez względu na wszystko. I takie samo zapewnienie otrzymuję od niego. To właśnie mamy sobie ślubować przed Bogiem i prosić Go o pomoc, by to było możliwe.

Marcin
Marcin

Decyzję na całe życie to można podjąć bez tych wszystkich ceregieli. Natomiast ślub to zaproszenie Chrystusa do swojego małżeństwa. Wierzę i doświadczam na co dzień tego, że wiara pomaga zrozumieć drugiego człowieka, pomaga wybaczać a przede wszystkim kochać.

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest