Wolność to stan umysłu? Historia mojego życia.

Gdy zdecyduję się na opublikowanie tego wpisu, nieodwracalnie zmienię swoje życie. Jestem jednak gotowa podjąć to ryzyko, żeby móc zacząć wreszcie żyć. Jestem świadoma tego, że odrzuci mnie rodzina, nawet ta najbliższa. Przyjaciele nie będą chcieli mnie znać. Wydaje mi się, że jestem gotowa na to emocjonalnie. Przygotowywałam się do tego od wielu miesięcy. Z drugiej strony, czy na to można się przygotować? Pójście do psychiatry nie jest początkiem mojej walki z depresja – to była tylko diagnoza. Prawdziwa walka zaczyna się dzisiaj.

Pewnie większość z was nie wie o mnie jednej rzeczy, która już od mojego urodzenia definiowała to jaką stanę się osobą. Wychowałam się w religii Świadków Jehowy. Przypuszczam, że raczej ich działania i styl życia nie leżą w kręgu waszych zainteresowań. Być może minęliście ich gdzieś na mieście, może zapukali do was w niedzielne przedpołudnie budząc w was irytacje. Może są waszymi znajomymi z pracy lub ze szkoły i uważacie ich za dziwnych, ale ogólnie dość przyjemnych ludzi.

I tak w sumie jest. Starają się być uczciwi. Nie palą papierosów, nie biorą narkotyków. Sami o sobie mówią, że mają wysoką moralność. W rzeczywistości bywa z tym różnie, jak to w każdej grupie ludzi. Osobiście znam pełno naprawdę sympatycznych osób, którzy należą do tej religii. Uważam jednak, że ten związek wyznaniowy niesie ze sobą znacznie więcej szkody niż pożytku i dlatego chciałabym opowiedzieć wam moją historię.

Naklejka na skrzynkę pocztową lub dzwonek, 3 zł

Urodziłam się w tej religii, więc tak naprawdę nie znałam innego życia. U Świadków nie obchodzi się urodzin ani żadnych świąt. Do tego zniechęca się członków wyznania do utrzymywania relacji z osobami spoza tej religii. Gdy więc chodzisz do szkoły, cały czas masz w głowie, że nie powinnaś się za bardzo kolegować z tymi dziećmi, „bo one nie czczą Jehowy i zginą w Armagedonie”. I to była pierwsza rzecz, która mi się nie zgadzała. Świadkowie uważają, że tylko oni przetrwają koniec świata (Armagedon). Wam pewnie powiedzą co innego, coś w stylu, że Bóg patrzy na serce itp. Jednakże w ich publikacjach wyraźnie napisano, że tylko należący do tego ruchu przeżyją. Tu mogłabym podać konkretne materiały z ich publikacji, ale pewnie takie szczegóły was nie interesują. Już jako mała dziewczynka nie mogłam się pogodzić z myślą, że wielu bliskich mi ludzi ma zginąć. Moje ciocie, które są cudownymi, dobrymi osobami? Moje koleżanki z klasy? Tłumaczyłam więc sobie, że Bóg jakoś to ogarnie. Niemożliwe, żeby miał radość ze śmierci miliardów osób! Dlatego już od wczesnego dzieciństwa żyłam w strachu. Bałam się o bliskie mi osoby. Bałam się też o siebie, bo przecież każdy dzieciak ma coś na sumieniu, a Bóg patrzy i wszystko widzi. Na pewno Jehowa zobaczył, że wbrew rodzicom oglądałam bajki o magii i mnie też zniszczy w Armagedonie.

Taki strach przed gniewem Bożym to jedna rzecz. Świadkowie regularnie się spotykają i słuchają pouczeń oraz są zachęcani do samodzielnego studiowania materiałów wydanych przez Towarzystwo Strażnica. Co chwila słyszałam, że mogę robić więcej by zadowolić Boga. Nie chce mi się iść w sobotę rano do służby (chodzenie po domach), a tu w czasopiśmie napisali, że w Afryce chodzą po 20 km i muszą pokonać rzekę pełną krokodyli, żeby pójść na zebranie – jestem więc do niczego i zginę w Armagedonie. W skutek tego nie nabyłam ani grama pewności siebie, a od 13 roku życia zmagam się z myślami samobójczymi. W końcu skoro jestem taka beznadziejna, to lepiej się zabić.

Na skutek świadkowskiej propagandy porzuciłam myśl o wyższych studiach, bo wykształcenie nie jest dobrze widziane w tej społeczności. Wyszłam za mąż zaraz po maturze – tu już nie chodzi nawet o to, że za poza małżeński seks grozi kara w postaci wykluczenia (wszyscy świadkowie, nawet twoja rodzina i przyjaciele przestaną z toba utrzymywać kontakt i dosłownie będziesz dla nich, tak jak gdybyś umarła). U świadków nie przewidziano randek ani zbyt częstego przebywania sam na sam. Jeśli spotykasz się z osobą płci przeciwnej to w głowie cały czas musi ci kołatać myśl o ewentualnym małżeństwie. I chociaż swoje małżeństwo uważam za udane, to nieraz budzę się w środku nocy zastanawiając się, co by było gdybym poczekała rok czy dwa…

Wierzyłam w to wszystko bardzo, gotowa wręcz za to umrzeć i to dosłownie, bo w szpitalu odmówiłam transfuzji krwi. Czy wspomniałam, że dopiero co zostałam matką, bo działo się to tuż po porodzie? Poziom mojej hemoglobiny spadł do 5 jednostek, norma to 11,5-13,5 , a od 9 podają krew. Na szczęście nie groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo, ale koleiny w mojej głowie niosły jasny przekaz: nigdy nie wolno ci się zgodzić na transfuzję, nawet za cenę własnego życia. Co więcej, gdyby któraś z moich córek wymagałaby transfuzji, również bym odmówiła, mimo że mogłabym ją stracić.

Byłam przekonana, że nie będę żyła dłużej niż 25 lat. W końcu od wczesnego dzieciństwa słyszałam, że koniec jest tuż tuż. Że to już Zaraz. Ciągłe życie w strachu, a także izolacja od osób spoza tej religii na pewno nie sprzyjała mojemu zdrowiu emocjonalnemu.

Dużym przełomem była afera w Australii sprzed bodajże 2 lat. Wyszło na jaw, że świadkowie chronili dane pedofilów, jednocześnie nie robiąc nic by pomóc ofiarom. Pamiętam jedną historię, która mocno mną wstrząsnęła: nastoletnią zgwałconą przez świadka wzięło na przesłuchanie dwóch innych i jeden z nich zapytał : ale powiedz szczerze, podobało ci się? Bo wiecie, gdyby jej się podobało, to powinna zostać wykluczona za niemoralne postępowanie. PoSkąd wiadomo, że krzyczała wystarczająco głośno? A czy myślicie, że chociaż osoby oskarżone o tego typu przestępstwa dosięgła kara? Skąd! W tej religii stosuje się politykę „dwóch świadków”. Jak to rozumieć? Jeśli bym przyszła ze łzami w oczach do starszych w zborze (nadzorców) mówiąc, że mąż mnie zgwałcił, to w zamian usłyszałabym, że potrzebny mi ktoś, kto potwierdzi moje słowa. A zresztą, mąż miałby mnie zgwałcić, hue hue, to tak jak zgwałcić prostytutkę, nie? O pójściu do jakichkolwiek władz, albo zapewnieniu chociaż pomocy specjalistów nie ma mowy. Oficjalnie, nikt nie może mi zabronić wizyty np. u psychoterapeuty czy zgłoszenia takiej sytuacji na policji. Czytałam jednak o wielu sytuacjach i słyszałam na własne uszy opowieści od osób, które były prześladowane przez nadzorców za to, że chciałaby sprawę załatwić poza organizacją Świadków Jehowy.

Wspomniałam o zasadzie dwóch świadków. Jeśli dziecko poskarżyło się na molestowanie i nie miałoby nikogo, kto potwierdził jego słowa, a wątpię, żeby pedofil tak chętnie leciał do spowiedzi i wszystko potwierdził, to oprawca dalej będzie w zborze. Co więcej, nikt ze społeczności nie będzie miał wiedzy o jego skłonnościach, dając mu tym samym swobodę do dalszego krzywdzenia dzieci. Jeśli nawet go wywalą ze zboru, to nie zgłoszą sprawy na policję, narażając tym samym osoby spoza organizacji na nieodwracalną krzywdę.

W skutek różnych wydarzeń i do mnie wróciły wspomnienia, które głęboko schowałam. Chociaż sprawa działo się dawno temu wzięto mnie na przesłuchanie, czy na pewno byłam molestowana przez jednego ze świadków. Chociaż to ja byłam ofiarą czułam ogromne wyrzuty i poczucie winy. Mężczyźni, którzy ze mną rozmawiali nie mieli żadnego wykształcenia ani doświadczenia w rozmowach z osobami, które doświadczyły molestowania. Po tej rozmowie nie mogłam dojść do siebie przez kilka tygodni. To był czas, gdy spędzałam bezsennie noce na przeglądaniu telefonu i planowaniu samobójstwa. Nie wiedziałam nawet dlaczego tak zareagowałam.

Uświadomiłam też sobie, że u świadków dzieje się wiele złych rzeczy, z którymi nikt nic nie robi. Normą jest przemoc emocjonalna wobec współmałżonka, przemoc wobec dzieci („rózga karności”), a także alkoholizm. Pełno osób ciągnie na antydepresantach, niektóre nawet lądują w szpitalach, ale w wciąż z uśmiechem proponują wam gazetki w sobotni poranek zamiast na przykład spędzić czas z rodziną. Jednocześnie nikt z nich nie może liczyć na pomoc specjalisty, bo terapie np. małżeńskie nie są uznawane za dobre rozwiązanie. A alkoholik może sobie spokojnie pić, póki nie zaczną o nim gadać ludzie spoza tej religii. To jest najważniejsze: chowamy problemy pod dywan, żeby wszyscy myśleli, że świadkowie Jehowy są wzorem. A to, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami, to już nie ma znaczenia…Jedną z najgorszych rzeczy dla Świadka Jehowy jest przedstawienie, nawet nieświadome, ich organizacji w złym świetle. Nawet jeśli widzisz, że twój przyjaciel bije swoje dziecko (co jest normą w tej religii. Klapsy w korytarzu, bo trzylatek nie chce grzecznie siedzieć na zebraniu.), nigdzie tego nie zgłosisz, bo nie chcesz popsuć wizerunku idealnej religii. Lub inna sytuacja: jeśli świadek oszuka innego świadka na pieniądze, to ten drugi nie może iść do sądu. Wszystkie sprawy i spory załatwiane są przez starszych. Chociaż może źle się wyrażam używając zwrotu, że świadkowie nie mogą czegoś zrobić. Mogą. Tylko cała propaganda polega na tym, że ty nie chcesz tego zrobić, bo tak głęboko w to wierzysz.

Załamana w tamtym momencie, praktycznie z dnia na dzień przestałam pojawiać się na spotkaniach społeczności. Wciąż jednak wierzyłam w ich interpretacje Biblii. Dość szybko jednak zostałam skreślona towarzysko. Tylko nieliczne osoby się do mnie odzywały, a i to nie za często. Doszło do tego, że niektórzy trzęśli się i unikali wzroku, gdy wchodzili do mojej pracy. Innym ledwo przez usta przechodziło dzień dobry. Często to były osoby, które znałam od dzieciństwa i uważałam przynajmniej za dobrych znajomych, jeśli nie za przyjaciół.

Postanowiłam więc szukać i zakwestionować swoja wiarę. Trzęsąc się ze strachu pomyślałam, że skoro to ma być ta prawda, w którą tak bardzo wierzę, to obroni się sama. Po raz pierwszy sięgnęłam po materiały nie stworzone przez świadków. Musicie wiedzieć, że członkowie tej społeczności nie tylko są zniechęcani do przeglądania materiałów, które nie powstały w ich głównym biurze, ale od razu straszy się ich wykluczeniem. Nie ma znaczenia czy będzie to reportaż w poważanej gazecie czy film na YouTube. Nie powinni się z tym zapoznawać, a jeśli nawet ktoś napisze coś źle o świadkach, to jest to manipulacja i oszustwo Szatana.

Wystarczyło niewiele czasu by odkryć, że sami sobie zaprzeczają, fałszują cytaty, a ci na samej górze żyją w luksusach manipulując resztą. Krótko mówiąc, religia za którą byłam gotowa umrzeć, podwaliny całego mojego jestestwa, okazały się zwykłą sekto-korporacją. Świadkowie chwalą się swoim przekładem Pisma Świętego, ale nigdzie nie wspominają, że ich przekład w dużej mierze opiera się o okultystyczny przekład Grebera. Gdybyś żył jako Świadek 100 lat temu, musiałbyś uznać, że centryfuga do oddzielania śmietany jest znakiem przyjścia Chrystusa – ja nawet wiedziałam, że coś takiego istnieje. Podstawy doktryny świadków Jehowy zmieniają co chwila. Za mojego życia nastąpiło to kilkukrotnie. Za każdym razem, gdy nie zgadzasz się z aktualnym stanem rzeczy, zostajesz uznany za odstępcę i wywalony z tej religii. Najśmieszniej było w latach 60 i 70, gdy władze organizacji nie mogły się zdecydować, czy małżeństwa świadków mogą uprawiać seks oralny czy też nie. Na przestrzeni kilkunastu lat raz pozwalano, raz zabraniano i tak kilkukrotnie. Teraz może mnie to śmieszyć, ale w tamtych czasach było to wyjątkowo trudne dla niektórych małżeństw. Raz groziło im wykluczenie ze społeczności i ostracyzm, to znów nie.

Dół w jaki popadłam zdawał się nie mieć dna. Jak miałam teraz żyć, co zrobić? Moje sumienie nie pozwalało mi na uczestniczenie w tym kłamstwie. Czy miałam jednak siły na oficjalne odejście?

Przecież wtedy moja rodzina, która jest w tej religii, przestanie się do mnie odzywać, nawet ta najbliższa… Nie będzie rodzinnych obiadków. Nie będzie luźnych rozmów przez telefon. Gdybym ten wpis opublikowała wcześniej, a później poszła na ślub w rodzinie, to wszyscy by wyszli. Dosłownie. Dla moich bliskich będę jakby martwa. Przyjaciele o mnie zapomną i natychmiastowo zerwą kontakty. Serio, matka ma nie odbierać telefonu od swojego dziecka, nie odpisywać na smsy. Dzieci mają tak samo traktować rodziców, jeśli to oni zostaną wykluczeni. Rodziny są rozszarpywane na strzępy. Dziadkowie nigdy nie poznają wnucząt. Świadkowie wierzą, że nieutrzymywanie kontaktu z wykluczonym to dowód miłości. Rozumiecie? Przespałaś się z chłopakiem i zaszłaś w ciążę, to dla przykładu cię wykluczą, żeby reszta młodzieży się pilnowała. Zostajesz więc sama, pewnie bez chłopaka, bez rodziców i przyjaciół. A nie masz na kogo liczyć poza tą organizacją, bo przecież nie nawiązałaś żadnych relacji i przyjaźni poza nią. I to jest dowód miłości? Chyba ja rozumiem miłość troszkę inaczej.

Ci, co popełnili błędy nie są jednak najgorsi, oni może się opamiętają. Najgorszy sort to tacy jak ja. Ci, co przejrzeli na oczy i widzą błędy organizacji. Od nich trzeba trzymać się z daleka. Na zebraniach porównuje się nas do rozkładających się zwłok, które szerzą śmiertelną chorobę, do psa, który zjada wymiociny (serio, tak piszą w swoich gazetkach). Wszystkim wmawia się, że brak kontaktu to wyraz miłości, ale prawda jest taka, że świadkowie tak panicznie boją się zdemaskowania, że zakazują utrzymywania relacji z takimi osobami jak ja. Bo może coś powiem i zburzę czyjąś wiarę, a ktoś przez to straci życie wieczne i zginie w Armagedonie. A teraz zejdę na ziemię, bo w rzeczywistości nie chodzi tu o Pismo Święte i wzniosłe rozważania, tylko o słuchanie 8 starszych facetów w Stanach. Facetów, którzy noszą Roleksy po 20 000 $, latają zawsze pierwszą klasą. Tymczasem wszystkich świadków zachęcają do uproszczenia życia, do rezygnacji z wielu dóbr oraz do regularnego wrzucania pieniążków do skrzynki.

Możecie mi nie wierzyć, ale to naprawdę tak działa. Sama taka byłam i przez to dopiero niedawno poznałam pewne osoby z mojej rodziny, które były wykluczone. Rozumiecie, macie gdzieś tam ciocię czy wujka, ale nigdy go nie widzieliście na oczy, chociaż mieszkacie w tym samym mieście. Tak to działa. Dzisiaj świętujecie (bo publikuję ten wpis w Wielkanoc). Widzę po waszych kontach na Instagramie, że niektórzy podchodzą do tematu bardzo religijnie. Są też tacy, którzy uważają się za ateistów. A jednak, pomimo tych różnic w światopoglądach, spotykacie się dzisiaj, spędzacie razem przyjemnie czas. U Świadków by to nie przeszło.

Mówiłam sobie, że wolność to stan umysłu, że mogę udawać, dostosować się. Jednak nie. Tak jak kiedyś gorliwie wierzyłam w Boga, gdy wielu znajomych prowadziło podwójne życie (w sobotę dyskoteka i seks z osobami spoza religii, a w niedzielę grzecznie na spotkanko), tak teraz nie byłam w stanie po prostu udawać. Zwłaszcza, że nie byłam wolna. Bałam się, że ktoś w Lidlu zobaczy, że kupuję np. bombki na choinkę. Potrafiłam zawrócić spod sklepu jeśli widziałam, że podjechało tam auto świadków, albo przejść na drugą stronę. Bałam się, że zapytają, czemu nie chodzę na zebrania, a ja nie chciałam ściemniać… Chociaż i tak widziałam, że już dawno mnie osądzili i patrzą na mnie z pogardą. Wciąż zaglądałam do materiałów publikowanych przez ich autorytety. Doszło do tego, że zniechęca się do bliskich relacji z osobami, które nie są wystarczająco aktywne, czyli nie chodzą na ich spotkania i nie głoszą regularnie. Sekta w sekcie, paranoja z manipulacją.

Dlatego z dużym bólem serca i po naprawdę długich przemyśleniach publikuje ten wpis. Jeśli jesteś świadkiem i doczytałeś do końca, pamiętaj, że ja cie nie skreślam i zawsze możesz się do mnie odezwać. Jeśli nie jesteś świadkiem, to mam nadzieję, że mogę liczyć na twoje wsparcie i dobre słowo, bo od dziś będę bardzo samotna.

 

Dla zainteresowanych tematem zamieszczam ulotkę z kampanii która obecnie trwa na Dolnym Śląsku, rzeczowo zebrano w niej pewne argumenty, o których wspominałam.

POBIERZ PDF Z ULOTKĄ “BEZPIECZEŃSTWO TWOJEJ RODZINY” (10 MB)

 

124
Dodaj komentarz

avatar
112 Comment authors
DarekMajkelJanuszEdwinKatarzyna Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Darek
Darek

Saro
Podziwiam Ciebie i twoich bliskich którzy cie wspierają.
Złości mnie gdy jestem z rodziną nachodzony przez świadków choć wiem ze są to zagubieni ludzie.
Świat się zmienia dzięki oświeconym umysłom a religia to zniewolenie duszy!
Trzymaj się życzę ci szczęścia
Darek

Andrzej
Andrzej

Po przeczytaniu Twojego świadectwa mam dla Ciebie pełen szacunek za odwagę i bezkompromisowość. Nie bardzo jednak rozumiem, co masz na myśli pisząc w ostatnim zdaniu: “… od dziś będę bardzo samotna”. Czy naprawdę uważasz, że w sytuacji, kiedy wychodzisz do świata opisując kawał swojego życia i doświadczeń narażasz się na samotność, odrzucenie? Według mnie możesz tylko i wyłącznie zyskać: sympatię, zrozumienie, pomoc, przyjaźń, etc. Jakim sposobem którakolwiek z nowo poznanych osób miałaby tego Ci nie dać? Jeśli już piszesz, to znaczy że otrzymasz odpowiedzi od ludzi (w ogromnej przewadze) spoza Twojego dotychczasowego środowiska. A to oznacza tylko jedno – same… Czytaj więcej »

Aneta
Aneta

Przypominasz żonę która zdradzała męża i póki się to nie wydało, nie zamierzała zmieniać swego życia, udając przykładną żonę. Małżeństwo wszak zapewniało bezpieczeństwo i stabilność. Ale sprawa się wydała i mąż zażądał rozwodu. Żeby usprawiedliwić swoje zdrady, żona niezgodnie z prawdą, zaczęła oczerniać męża mówiąc że jest pijakiem, nierobem, hazardzistą, nie dba o higienę i na pewno wiele razy ją zdradził. W rezultacie sama poczuła się lepiej, usprawiedliwiona we własnych oczach i zbudowana wsparciem osób o podobnych przeżyciach. Postanowiła rozpocząć nowe życie, lepsze, jednak zapomniała że jedno kłamstwo wymusza kolejne kłamstwa. Jak zbudować szczęśliwe życie w plątaninie kłamstw? Nie jestem… Czytaj więcej »

Aneta
Aneta

Jestem prawnikiem złotko i takie sytuacje jakie Ci opisałam, zdarzają się średnio co tydzień. Muszę się nasłuchać wielu destrukcyjnych kłamstw. Czasem chodzi o zemstę a czasem o usprawiedliwienie siebie we własnych oczach i w oczach znajomych. Miałam też do czynienia ze ŚJ i z mojego doświadczenia wynika że szukają sprawiedliwości w sądach w przeróżnych sprawach. Ty twierdzisz że im nie wolno. Kiedy cię słuchałam w TV, od razu pomyślałam:,, To jedna z tych niewiernych żon,,. Zarzuty które stawiasz jako przyczynę twego ,,rozwodu,, z pewnością są przeinterpretowane tak aby wzbudzić współczucie. To widać gołym okiem. Inne ktoś ci podszeptał. Jeśli naprawdę… Czytaj więcej »

Majkel
Majkel

To już jakiś trend na bycie byłym Świadkiem Jehowy. W mediach wypindrzone celebrytki obsiadają Cię wianuszkiem i zadają tak absurdalne pytania, że głupszych to nawet nie wymyśliłby Kuba Wojewódzki. Niestety, muszę tu przyznać sporo racji przedmówczyni Anecie. Jest to szukanie jakiegoś usprawiedliwienia dla swojej decyzji. Po drugie, nie mówisz do końca prawdy a część informacji traktujesz wybiórczo. Bezsprzeczne jest, że przypadki pedofilii zgłaszamy na policję i ostrzegamy wszystkich o zagrożeniu. Wszelkie dotkliwe oszustwa i nadużycia do sądu. Co z tym zrobią starsi to już ich sprawa. Odnoszę wrażenie, że jak na 25 lat bycia w wierze, to Twoja wiedza w… Czytaj więcej »

Edwin

“Bezsprzeczne jest, że przypadki pedofilii zgłaszamy na policję i ostrzegamy wszystkich o zagrożeniu” – tu używasz “zgłaszamy”, a jednocześnie twierdzisz, że nie jesteś świadkiem.
Odnosisz wrażenie, że moja wiedza jest powierzchowna. Masz rację. Odnosisz wrażenie.

Majkel
Majkel

Jeżeli bierzemy udział w dyskusji to często mówimy w liczbie mnogiej. Nie spotkałeś się nigdy z taka formą? Nawet w programach kulinarnych Michel Moran mówi: bierzemy dużą cebulę…to nie znaczy jeszcze że wszyscy widzowie są kucharzami.

Majkel
Majkel

W innym poście wspomniałem, ze znam wielu a także mam kilkoro w swojej najbliższej rodzinie stąd moja wiedza. Byłem świadkiem przypadków kiedy dzieciaki się buntują i nie chcą iść drogą rodziców i nie wstępują do organizacji. Nie widziałem żeby rodzice automatycznie spakowali im rzeczy i wystawili za drzwi. Wiadomo, że w domu sytuacja była już inna ale w granicach zdrowego rozsądku. Jeżeli uważasz, ze posiadasz dogłębną wiedzę to pokaż ja w swoich wypowiedziach. Póki co jest to “pływanie” po wierzchu, używanie ogólników i trochę granie pod publiczkę. Nie sądzisz?

Majkel
Majkel

Oglądałem obszerny materiał na temat australijskiej afery. Koszmar. Tutaj jestem bezwzględny i uważam, że kara powinna być adekwatna do czynu. Bez względu na wyznanie czy zajmowane stanowisko. Wiem jednak, że tak się nie dzieje.
Po drugie, piszesz że wolność to stan umysłu… Może aby poczuć się wolnym warto oczyścić umysł z przeszłości? Z Twoich postów odnoszę wrażenie, że obrałaś sobie za cel odegrać się na Świadkach Jehowy pisząc to wszystko. Zastanów się czy warto? Zdecydowałaś się odejść. Ok, To Twoje życie i Twoje decyzje. Przyjmij tą godnie na tzw. “klatę” i żyj własnym życiem. Uwierz mi, warto.

Majkel
Majkel

Oglądałem obszerny materiał na temat australijskiej afery. Koszmar. Tutaj jestem bezwzględny i uważam, że kara powinna być adekwatna do czynu. Bez względu na wyznanie czy zajmowane stanowisko. Wiem jednak, że tak się nie dzieje. Po drugie, piszesz że wolność to stan umysłu… Może aby poczuć się wolnym warto oczyścić umysł z przeszłości? Z Twoich postów odnoszę wrażenie, że obrałaś sobie za cel odegrać się na Świadkach Jehowy pisząc to wszystko, nie zawsze prawdę. Zastanów się czy warto? Zdecydowałaś się odejść. Ok. To Twoja wolna wola i Twoje decyzje. Byłaś świadoma tego, co Cię czeka, więc skąd to rozgoryczenie? Przyjmij to… Czytaj więcej »

Janusz
Janusz

aneto , cos mi tu od Ciebie śmierdziiiiiii

Reńka
Reńka

Z tymi “starszymi” niezły myk! Oczywiście trzymają w garści i doją pieniążki.. Oczywiście nie wyobrażam sobie innej sytuacji niż zamiatanie pod dywan skoro nikt inny ich nie sprawdza. Niestety taka natura ludzka – jakiś lider tworzy organizację i ma takie morale że dzieją się cuda, ale jak ten lider umrze wchodzą na kierownictwo karierowicze i wszystko się psuje od środka – a karierowicze muszą trzymać za mordę bo inaczej organizacja się nie rozpadła i już nie dawała im (niemałych) dochodów, czyli straszenie zawsze na porządku dziennym, zazwyczaj śmiercią (to największy naturalny lęk człowieka, potem samotność – też niemały, wieczne potępienie… Czytaj więcej »

Martyna
Martyna

Jesteś bardzo odważna. W mojej rodzinie ciotka i wujek wraz z dziećmi byli Jehowymi. Także zdecydowali się odejść. I tak wykluczenie jest na porządku dziennym, i tak jak piszesz zarówno tutaj jak i w artykułach, ŚJ robią ludziom pranie mózgu, pozycja kobiety w hierarchii jest bliska tej w średniowieczu. Natomiast najbardziej przeraża mnie indoktrynacja oraz to w jaki sposób oni podchodzą człowieka, powolutku niczym kropla co drąży w skale robią pranie mózgu…

Judyta
Judyta

Dopiero weszłam na Twojego bloga bo trafiłam na jakiś artykuł na facebooku. Cieszy mnie fakt że znalazłaś w sobie siłę na to by się oderwać od życia które Cię niszczylo. Nie znamy się, ale myślami będę z Tobą.

Tak już z czytaj ciekawości przeczytałam kilka twoich wpisów ale jeszcze nie dość dużo, jak znajdę czas to poczytam, ale ciekawi mnie czy maz również odszedł?

Cytryna
Cytryna

Najgorsze jest odrzucenie przez rodzinę. Moja ciocia została wykluczona za palenie papierosów, nikt ze zboru nie pomógł jej rzucić nałogu, została odrzucona i pozostawiona sama, aby się zastanowiła i wróciła, ale ona się zastanowiła i zrozumiała, że nie chce wrócić i być ograniczona. Jej rodzina, z którą spotykała się bardzo często teraz nawet nie patrzy w jej stronę kiedy spotykają się w sklepie, a nawet potrafią przejść na drugą stronę ulicy aby nie minąć się na chodniku. Czy to jest ta religia miłości? Gdzie tu miłość kiedy nawet nie możesz porozmawiać ze swoim bratem czy siostrą mieszkając kilka domów obok.… Czytaj więcej »

tlusciocha
tlusciocha

Hej 🙂 Bardzo mi zaimponowałaś swoja niesamowita odwagą. Dorze zrobiłaś, żyj swoim życiem bo tak powinno być. Mam nadzieje że Twoja odwaga i mi doda sił żeby to opuścić gdyż jestem nadal w tej sekcie, dopiero niedawno przejrzałam na oczy po moich przejściach. I od niedawna oglądam filmiki i czytam to co wszyscy określają jako odstępcze. Wcześniej dała bym się za to pokroić. Klapki mi opadły po tym jak opuściłam męża który znęcał się nade mną psychicznie wyzywał i poniżał. Kiedy puszczałam nagranie starszym jak mnie traktuję to usłyszałam że im dowody nie są potrzebne. W zborze jestem traktowana jak… Czytaj więcej »

Muffin Case

Hej, tak bardzo ci współczuję! I jednocześnie cieszę się, że uwolniłaś się od męża! Na organizację widocznie przyjdzie czas! Dużo powodzenia życzę i pamiętaj, że zawsze możesz się odezwać – nawet jak byś po prostu chciała pogadać. Trzymaj się ciepło! Buziaki.

Chrystianka
Chrystianka

Sekta ma swoją definicje. Ta definicja jest tak skonstruowana, że jej warunki spełnia nie tylko Organizacja SJ, ale i Kościół rzymski. Bo każda organizacja ma skłonność do prześladowania odmienności, mniejszości, do odbierania wolności. Dlatego pobyt w takich organizacjach trzeba traktować wyłącznie jako przystanki na drodze rozwoju chrystianskiego życia. Rzeczywistością jest bowiem Mesjasz i On jest dla nas najważniejszy, mimo, że wielu stara się- świadomie lub nie – tą fundamentalną prawdę ukryć! Jak dobrze i wnikliwie poczytasz Biblię, zobaczysz, że i świadkowie i katolicy są oszukiwanie przez swoich guru, nielegalnie mianujacych siebie samych na duchowe autorytety, a nawet na zastępców Mesjasza.… Czytaj więcej »

maciej
maciej

Pozdrawiam cię Saro masz piękne Hebrajskie imię , jesli rzeczywiście odeszłaś od Świadków Jehowy to jest to bardzo odważna Decyzja …… , czytałem wiele komentarzy byłych Świadków …… ta organizacja pozostawia wele ran natury moralno – duchowych ( emocje , nerwy itd……) w swoich byłych członkach ! Na pewno wyjściem nie jest szukanie i wstępowanie do innych tzw.Kościołów Biblijnych róznej denominacji bo to też różnego rodzaju organizacje ( inni nazywają je sektami) podobnymi do organizacji Świadków Jehowy ……. , nie wiadomo jak podchodzicie ze swoim mężem do tematu religii i wiary ? Ale być może potrzebujecie dużego dystansu i czasu… Czytaj więcej »

Ania z Mamamed.pl

Spotkałam się z porzuceniem kilkutygodniowego maluszka w szpitalu przez świadków Jehowy, bo miał transfuzję krwi na ratunek życia. Nie rozumiem tego, płakać mi się chce. Był taki śliczny, malutki, idealny. Przecież matka pójdzie za swoim dzieckiem nawet do piekła. Na blogu o prawie medycznym jest napisane, że zdarza się to bardzo często http://prawnieomedycynie.pl/transfuzja-krwi-u-maloletnich-swiadkow-jehowy-wbrew-woli-rodzicow/

Muffin Case

Straszna historia…Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.

Joanna Kalinski
Joanna Kalinski

Kobietko, opisałaś faktyczny stan rzeczy 🙂 gratuluje odwagi 🙂 tez się wychowywałam w tej religii, nie mniej jednak od ponad 15 lat nie chodzę na zebrania. Zawsze raziła mnie hipokryzja jaka tam panowała. Nowemu “rarybkowi” wszyscy wchodzili bez mydła, natomiast ‘szarym weteranom’ w razie jakich kolwiek życiowych problemów starsi proponowali wspólna modlitwę o kierownictwo Boże 🙂 ciagle mnie bawi jedna “siostra” która za kołnierz nie wylewała z tym ze jej wylewanie skończyło się alkoholizmem na który nikt nie reaguje, wręcz nie zauważa ( wiem, bo jest to mojej siostry rodzonej ex teściowa) namawiała mnie na powrót na zebrania, nie chcąc… Czytaj więcej »

Fiedler Marta
Fiedler Marta

Jest świetna książka na ten temat, byłego świadka -Roberta Rienta “Świadek” Polecam. Polecam także wywiad z nim w WO. I życzę dużo siły, bo warto!!!
Więcej: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,17915170,Robert_Rient__byly_swiadek_Jehowy__Wolalem_umrzec.html

Michał Kulesza
Michał Kulesza

Nie rozumiem dlaczego masz być teraz samotna, a Twój mąż i dzieci?

Ewelina
Ewelina

Nie będziesz samotna, Bóg daje nam codziennie różne możliwości poznawania nowych osób, czasami są to nowi przyjaciele A czasami osoby, które będą Z nami przez chwilę.Ja Tobie życzę wszystkiego dobrego, cieszę się, że jesteś Wolnym człowiekiem i doceniasz to, co masz teraz, w tej chwili.
Znam kilka osób tej sekty, i ….bardzo im współczuję, bo ich zdaniem-są szczęśliwi.Ja jestem katoliczką, też przechodzę przez stan depresji ale walczę z tym i wierzę, że będzie dobrze.
Trzymaj się dzielnie😊 Pozdrawiam Cię cieplutko😘

Łukasz Urbański
Łukasz Urbański

Nie znam Twojego bloga, trafiłem tu po jakimś artykule opisującym Twój wpis. Dobrze, że się z tego wyrwałaś. Tu nie chodzi o wiarę, czy religię, ale o stan psychiczny.
Piszesz, że jesteś sama, hmmm na pewno to nie prawda! Jakby co pisz śmiało 😉
Co do samotności, to cierpimy w niej przez to, że sami mamy złe zdanie o sobie i jest to szansa, żeby polubić swoje towarzystwo. Oczywiście nie jest to łatwy i szybki proces, ale jak go przejdziesz, to dopiero poczujesz co to jest wolność i cieszenie się życiem 😀

Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie!

Panda Roku
Panda Roku

Jestem katoliczką, przeczytałam to ze smutkiem, bo w chrześcijaństwie jest podobnie. Ale nie chodzi w życiu o to, żeby ślepo wierzyć w kogoś kto prawdopodobnie nie istnieje, tylko żeby żyć w zgodzie z własnym kompasem moralnym. W dzisiejszych czasach odnaleźć siebie będąc kimś innym to sztuka. Tobie się udało. Gratuluję 🙂 i życzę żeby wszystko się ułożyło. P.S. Jeśli Armagedon nastąpi to pochłonie wszystkich i tyle w temacie 🙂 Ani Jehowa, ani Jahwe, Jezus, Buddha , Kali, Lakszmi czy Smerfy nas nie obronią. Możemy tylko wierzyć w to , że jeśli będziemy dobrymi ludźmi to po śmierci zostanie nam to… Czytaj więcej »

wydziedziczona
wydziedziczona

Niestety, ale taka jest prawda.. w moim przypadku minęło kilka lat od odsunięcia się/odizolowania, mimo, że oficjalnie mnie jeszcze nie wykluczyli to i tak jestem dla nich jak i dla własnych rodziców, rodzeństwa śmieciem niewartym uwagi.. przez te wszystkie przejścia przepełnione stresem nabawiłam się poważnych problemów zdrowotnych, już nie wspominając o złym stanie psychicznym… są tak zaślepieni.. nawet nie pozwalają sobie zweryfikować informacje w które tak ślepo wierzą… jak można odrzucić dziecko? dziecko, które nosiło się w swoim łonie 9 mcy a potem w bólach wydało na świat.. jak można być tak obojętnym i zastąpić sobie swoje dziecko obcymi ludźmi… Czytaj więcej »

Wiola Rygier
Wiola Rygier

Powodzenia. Trzymam kciuki 🙂 Głęboko wierzę, ze znajdziesz w życiu swoją drogę

Grzegorz Kus
Grzegorz Kus

Gorąco pozdrawiam i … GRATULUJĘ! Nigdy nie byłem ŚJ, ale przez prawie 2 lata uczęszczałem na zebrania, czytałem ich publikacje itd. Ja też usłyszałem, że jestem “jak pies ktory zjada to co wyrzygał” od starszego zboru, który zawsze przedstawiał się jako mój przyjaciel, kiedy oznajmiłem że jednak nie zamierzam się ochrzcić.

Zrobiłaś BARDZO DOBRZE i jestem PEWIEN że Twoje życie mimo wszystko będzie teraz lepsze, choć Ci będzie brakowalo tych wszystkich bliskich osób, które się Ciebie wyprą. Każdy psycholog Ci powie, iż fakt, że sie kogoś kocha NIE JEST wystarczającym powodem, aby poświęcić własne życie.

Kamila
Kamila

Podziwiam Cię.To mega odważna decyzja,i na pewno zmieniająca całe życie Twoje i Twoich najbliższych.Życzę Ci z całego serca,żebyś się odnalazła w tym “nowym” dla Ciebie świecie poza zborem. Mam nadzieję,że znajdziesz wsparcie w ludziach w swoim otoczeniu i nigdy nie będziesz żałować tej decyzji.Pozdrawiam Cię bardzo ciepło <3

Gregorek
Gregorek

Co za pierdoły wypisujecie w większości:-) Katolicyzm-Jahwe-budda i reszta to jedna wielka ściema.Ldzie się nabierają i dają żyć tym na górze w dostatku jak np.Rydzykowi:-) Bug…. jest ale tylko rzeka:-) Dawno temu niby wymyślone zostały przykazania i od samego początku je łamano.Np. Kain i Abel. Któreś tam przykazanie mówi nie zabijaj….a jeden z tych zabił drugiego:-P Brnąć dalej…Najazdy katolików na inne państwa w celu nawrócenia itd. Kler wybił więcej ludzi niż Hitler i Stalin razem a ludzie dalej wierzą w brednie głoszone przez kościół.Od wieków ta i inne religie są narzucane ludzkości.Jak nie matka-ojciec dziecku to narzuca to kler. Kiedyś… Czytaj więcej »

nicol21
nicol21

Gratuluje odwagi odejścia, rozpoczęcia nowego życia, walki o swoje nowe ja i życzę dużo szczęści i wytrwałości w robieniu wszystkiego żeby z tego życia cieszyć się pełną piersią. Blogów zwykle nie czytam, trafiłam tutaj z portalu internetowego. ŚJ nie znam, ale miałam parę razy styczność kiedy chodzili po domach. Chyba od zawsze rozumiałam to że ta dobrość, układność mimo że wygląda bardzo naturalnie to jest wymuszona. Pamietam też jak raz świadkowie przyszli akuratnie w przerwie obiadowiej w dniu kiedy rodzice akurat wozili siano z pola. Ojczym, bardzo bezpośrendni i prostolinijny człowiem, w tym pośpiechu jedzenia żeby siano zwieść jak najszybciej… Czytaj więcej »

Marzen
Marzen

Kochana, dla mnie jesteś wielką i odważna kobietą. Trzymam mocno kciuki za to, żeby życie dało Ci kopa 🙂 pozytywnego do działania. Myślami jestem z Tobą i mocno trzymam kciuki.

Karolina
Karolina

Temat jest cieżki ja również pewnie jak duża ilość osób przeczytałam artykuł do końca iii podziwiam Cię za to że potrafiłaś sprzeciwić się temu, postawić i stawiać czoła problemowi. Nigdy nie będziesz sama Bóg na to nie pozwoli i nigdy nie zostawi Cię samej ważne kim ON jest dla Ciebie a nie to co ktoś wbija Nam do głowy. Moja historia była nieco inna…poznałam chłopaka bardzo porządny, bardzo inteligentny i wiesz co? On był zielonoświątkowcem może to trochę inny temat od świadków Jehowy ale w wielu kwestiach bardzo bardzo podobny. Inaczej jak Ty byłam namawiana do zmiany wyznania, do zmiany… Czytaj więcej »

Beata
Beata

Witaj Saro. Dotarłam tutaj za sprawą artykułu na WP. Przeczytałam Twój wpis i jedyne co mi się ciśnie na usta to to, że my chyba byłyśmy w zupełnie innych organizacjach. Też odeszłam z organizacji ŚJ, ale zbór a właściwie dwa zbory, bo zmieniałam w między czasie miejsce zamieszkania były zupełnie inne niż ten opisany przez ciebie. Nie pamiętam uczucia presji, którą ktokolwiek miałby na mnie wywierać i ludzie też byli inni niż opisani przez ciebie. Może miałam większe szczęście, a może Ty po prostu masz inny charakter niż ja. Zawsze traktowałam to co pisano w Strażnicach jako zalecenia i nie… Czytaj więcej »

Katarzyna
Katarzyna

Dlaczego więc, skoro niby było tam tak normalnie, siostry mijały Cię ze łzami w oczach zamiast nadal utrzymywać serdeczne stosunki??! Czy to według Ciebie jest normalne, taki ostracyzm? Coś tu chyba jednak jest mocno nie tak. Poza tym Sara pisze o swoich doświadczeniach i odczuciach. Ma do tego prawo. Może jest bardziej wrażliwa od Ciebie i zbyt mocno starała się sprostać wymogom tej doktryny, co w efekcie mocno ją poraniło psychicznie. Całe szczęście, że w porę zdała sobie sprawę jak bardzo ta organizacja jest destrukcyjna i podjęła decyzję o odejściu. Ty z jednej strony ich bronisz, ale z drugiej odeszłaś,… Czytaj więcej »

Adam Bilski
Adam Bilski

Szacun za dowagę Sara! Oddychaj nieskrępowanym życiem – Twoje życie zaczyna się właśnie dzisiaj! 🙂

Erillsstsyle

Ogromnie, ale to ogromnie podziwiam Cię za odwagę za to co zrobiłaś. Nie starcza mi wyobraźni na próbę wyobrażenia sobie przez jakie piekło swoich myśli przechodziłaś przez te wszystkie lata. Mam nadzieję i z całego serca i energii którą dysponuje życzę Ci aby Twoje życie było z każdym dniem coraz lepsze, piękniejsze, wolne i wypełniało się ludzmi, którzy Cię prawdziwie kochają za to kim jesteś. W tym wpisie bardzo mocno uderza mnie też to jak wiele podobieństw w stopni hipokryzji, zastraszania, wymuszania i potrzeby władzy wydziera się z tego co napisałaś i co przypomina mi pozostałe dwie religie które pragną… Czytaj więcej »

Mariia Divonchuk
Mariia Divonchuk

Naprawdę tak myślisz? Jestem Świadkiem, bardzo żałuję że napisałaś okropne rzeczy ,

Sandra Kowalczyk
Sandra Kowalczyk

Trzymam kciuki! lepiej późno niż później 🙂

Kar Los Santana
Kar Los Santana

Brawo, że odważyłaś się to wszystko napisać. Z całą pewnością będziesz teraz traktowana jak wróg wśród wyznawców tej sekty. Moja siostra od kilkunastu lat należy do ŚJ. Jest totalnie zmanipulowana a rodzinę (katolicką) prawie odstawiła na boczny tor. Liczą się tylko znajomi, znajomi znajomych oraz zbory. Nie można w ogóle na niej polegać bo zawsze jest “coś”. Nigdy nie wchodziłem z nią w dyskusje ale widziałem jej reakcje gdy mama mówiła jej, że to jest sekta itp. Wstępował w nią wtedy “diabeł”. Mówiła rzeczy tak absurdalne, oderwane od rzeczywistości…jedna wielka masakra.

Zzeett
Zzeett

Nie znam Twojego bloga. Dopiero po tym artykule dowiedziałem się o jego istnieniu. Sam byłem ŚJ do 18 roku życia. Nigdy nie pasowało mi odrzucanie ludzi ze “swiata”. Trzeba było wybrać albo być wyrzutkiem albo prowadzic podwójne zycie. Zakochałem się w liceum w dziewczynie ze świata. Bracia kazali mi ją zostawic…to był pierwszy krok. Potem umarła moja babcia, mama popadła w depresję…wtedy poznałem ich jedność i wsparcie…nikt nawet jej nie odwiedzil…mając 17 lat wziąłem chrzest…mając 18 odszedłem…zobaczylem jacy byli naprawdę…jest to straszna sekta. Współczuję wszystkim młodym ludziom wciągniętym w to bagno…odejście to najlepsza decyzja w moim życiu. Straciłem przyjaciół tam… Czytaj więcej »

Ewa Skrenta
Ewa Skrenta

Jestem zszokowana ale i zachwycona Twoją odwagą o przekazanie nam “normalnym” informacji o sekcie… Z przykrością muszę stwierdzić, że moja ukochana bratanica od 2 lat jest świadkiem … w zeszłym roku miała chrzest na zgromadzeniu…Jej rodzice walczyli różnymi sposobami – nie zawsze kulturalnymi- aby odwieźć ją od tego pomysłu, ale nie dali rady. Fakt, że z rozrywkowej dziewczyny, która robiła różne rzeczy mając męża na wyjeździe i 2 dzieci, zrobiła się osoba spokojna, stonowana, dojrzalsza. I to co chyba w tym wszystkim jest najgorsze: zachwycona nową religią, do której została dopuszczona po długim okresie przygotowania jej przez siostry. To jest… Czytaj więcej »

Wiki
Wiki

Witam Cię Saro, gratuluję odwagi. Ja również urodziłam się w rodzinie ŚJ. Mam również różne przeżycia ale jak dotąd nie odważyłam się na ich ujawnienie. W poszukiwaniu prawdy natknęłam się na książkę: The Age of I Know: Unmasking the Magicians. Jest ona w języku angielskim, napisana przez Verę Courtenay, która była również kiedyś ŚJ. Polecam osobom które znają angielski, ale warto też sobie po trochu tłumaczyć bo zawiera bardzo ciekawe odkrycia. Pozdrawiam serdecznie!

Babatu.pl

Masz w sobie ogromną siłę ! Życzę byś płynnie i spokojnie ogarnęła swoją wolność. Tak naprawdę osobom, które nigdy nie należały do ŚJ, kojarzą się z chodzeniem po domach z cytatami i sztucznymi uśmieszkami. Nikt nie zagłębił sięw temat, ja czytałam Twój wpis trzy razy z szeroko otwartą buzią. Szok, jak łatwo manipulować ludźmi w grupie. Na szczęście odcięłaś się od tego i zaczynasz swoje nowe życie. Niech bliskich i życzliwych Ci ludzi będzie tyle, co wspierających komentarzy wobec Twojego wpisu o odejściu 🙂 Ściskam mocno !

Krzysztof
Krzysztof

Chciałem napisać swoją krótką historię odnośnie odejścia ze stowarzyszenia ŚJ, moje wrażenia są z goła inne niż Autorki. Byłem wychowywany w rodzinie Świadków Jehowy od 3 roku życia, mniej więcej w wieku 15-16 lat zacząłem myśleć o tym czy w przyszłości chcę być ŚJ. Generalnie już wtedy nie widziałem się w szeregach ŚJ i po prostu w wieku 18 lat powiedziałem Mamie, że nie chcę chodzić na zebrania, jeździć na zgromadzenia – nie chcę być ŚJ. Mama to uszanowała. Dziś mam 32 lata, żyję sobie swoim życiem. Mama i siostra są nadal ŚJ, utrzymujemy normalne kontakty. Kiedy mijam ŚJ na… Czytaj więcej »

Mipre
Mipre

Jestem na Drodze do Chrześcijaństwa. Napisałaś, że zaryzykowałaś, żeby Prawda sama się obroniła. Ja właśnie tego doświadczam w życiu. Chciałam poznać Prawdę – patetycznie przez wielkie P, jak kiedyś mówiłam – poznałam Miłość i Miłosierdzie Boga Jedynego, przez wielkie M – całkiem poważnie – niezależnie od postaw i działań osób w Kościele i jego historii. Wszędzie są różni ludzie. Za moje grzechy, kiedyś i pewnie teraz też, należna jest śmierć. W swoim sercu spotkałam Jezusa Chrystusa miłosiernego i przebaczającego. Ty też go spotkałaś w swoim sercu. To On dał Ci tę odwagę. On zawsze pierwszy nas szuka, choć my myślimy,… Czytaj więcej »

Andreas Grauer  🇪🇺🇵🇱🇩🇪
Andreas Grauer 🇪🇺🇵🇱🇩🇪

Trzymaj się dziewczyno. Bardzo dobra decyzja. Ja miałem w rodzinie świadka, i cieszę się, że nigdy nie dałem się wciągnąć.

XYZ
XYZ

Świadkowie jehowy to obrzydliwa sekta. Moja babcia uważała ich zawsze za “porządnych” ludzi” i wpuszczała ich czasem na pogadankę, chociaż nie miała zamiaru do nich wstępować. Chcąc nie chcąc, czasami gdy przebywałam u babci miałam okazję posłuchać tych wywodów.. Zawsze wydawali mi się dziwni, sztuczni, jakby coś ukrywali.. Dostałam kiedyś nawet książkę na temat dorastania od nich. Przeczytałam całą, bo nie wierzyłam w to co czytam. To było straszne. Jak można wpierać takie chore dyrdymały dorastającym ludziom? Ha, nawet przez moment pomyślałam, że może powinnam postępować tak jak oni to opisują? Dla nich nawet oglądanie telewizji jest grzechem (?!), nie… Czytaj więcej »

Michał Pater
Michał Pater

Z całą pewnością nie będziesz samotna:) Z takim doświadczeniem możesz pomóc naprawdę wielu osobom wyrwać się z tej matni. Życzę wielu przyjaciół i wszystkiego najlepszego.

aga
aga

Nie jestem przeciwna religiom, ale musze przyznać, jako były Świadek Jehowy,, że moję życie byłoby lepsze bez tych doświadczeń. Niestety moja mama nadal tam jest i wiem co znaczy odrzucenie i podwójne standardy. Moja siostra nigdy nie była ŚJ i cokolwiek by nie robiła mama ja uwielbia, natomiast ja, ponieważ odeszłam ze zboru już dla mamy prawie nie istnieję. Po prostu mnie “toleruje”, ale jestem dla niej “nieczysta”. Mama nie jest dobrą osobą, bo ŚJ nie kochają ludzi niebędących w zborze, nie chce dopuścić do siebie myśli, że mogłaby kochać mojego tatę, a swojego męża niebędącego ŚJ. Nie podtrzymuje kontaktu… Czytaj więcej »

Monika Jaśtal
Monika Jaśtal

Saro, jesteś wspaniałą osobą. Nie zapominaj o tym. Mimo, że jestem katoliczką ze Świadkami zetknęłam się niejednokrotnie. Rozmawiałam, dyskutowałam-nawet parę razy byłam na zebraniu. Z ciekawości. Jednak od samego początku wiedziałam, że nie mogę i nie chcę porzucić tego w co wierzę. Tak jak napisałaś ponura wizja śmierci w Armageddonie budziła nie nadzieję, a paniczny strach. Jak mogłabym uwierzyć i spotkać się z odrzuceniem z powodu jednego błędu? To mi nie pasowało. Poza tym odrzucenie kultu Świętych i Matki Bożej, do Której uciekam się w chwilach rozpaczy, wiedząc, że Ona kocha nas wszystkich jednakowo. Jestem historykiem Kościoła i z cierpliwością… Czytaj więcej »

marcin warszawski
marcin warszawski

Hej piękna kobieto żyj pełnią życia, przeczytałem jednym tchem tekst i jestem szczęśliwy, że podjęłaś taki krok. Oby więcej ludzi miało odwagę tego dokonać. Pozdrowienia dla Twojej rodziny. Super przeczytać coś takiego, pomimo smutku tekst napawa optymizmem, ma szczęśliwe zakończenie i być może popchnie do działania więcej osób wachających opuścić się różne ugrupowania religijne. Sam jestem niepraktykującym katolikiem i wierzę w Boga. Jednak nie przekonuje mnie żadna instytucja religijna, bo to jest jednym słowem żerowanie na człowieku, ale mniejsza o to. Cieszę się Twoim szczęściem pomimo, że Cię nie znam. Pozdro keep ya head up!

Aleksandra J.
Aleksandra J.

Sara – nie dopuść samotności do siebie. Jest wiele osób, które są w stanie dac Ci wsparcie. Jak będziesz miała ochotę – odezwij się 🙂 jesteś NIESAMOWITA. niewiele osób stać na TAKA ODWAGĘ – bądź z siebie dumna i pamiętaj, że jesteś wzorem dla wielu <3

Julia Kawałko
Julia Kawałko

Hej. Jestem byłym świadkiem Jehowy. Odeszłam kilka lat temu po traumatycznych przeżyciach. Z doświadczenia powiem – odejść jest bardzo trudno. Ale jeszcze trudniej pogodzić się ze stratą rodziny i znajomych. Ja mam pecha i niestety większość bliskiej rodziny fanatycznie podchodzi do swojej wiary – do tego stopnia, że własna matka odcięła kontakty ze mną oraz moją trójką dzieci. Dużo siły Ci życzę i powodzenia. Otocz się ludźmi, którzy pomogą Ci przez to przejść.

Mariaa
Mariaa

Sama miałam w klasie 2 uczniów-świadków Jehowy. Nie byli to mili chłopcy, często wręcz złośliwi, naśmiewający się np. z wyglądu innych. Rozrabiali jak każdy itd. Różnica była tylko taka, że trzymali się na uboczu, właśnie trochę izolując od reszty.

Tobie życzę dużo siły i wytrwałości, myślę, że podjęłaś dobrą decyzję i ciesz się z odzyskanego życia 😉

Korwin-Mikke
Korwin-Mikke

Jesteś piękną dziewczyną, kobietą. Nie tylko ciałem, ale i duszą. Nie lękaj się, nie jesteś sama, energetycznie jest z Tobą masa ludzi i dobry dusz! 🙂

Voyteck
Voyteck

Gratuluję decyzji! Znałem jedną fajną dziewczynę, która jednak w końcu popełniła samobójstwo, wyjaśniłaś dlaczego. Ja też kiedyś podjąłem decyzję o przyjęciu świadomości i wyzwoleniu swojego umysłu z kajdan wiary. A prawie byłem pewny, że Bóg istnieje i cały czas mnie obserwuje. Wtedy poczułem się wolny, bezpieczny i szczęśliwy. Kościół katolicki to taka sama korporacja finansowa tylko że mocno cywilizowana, o bardzo łagodnych rygorach, bez psychicznej presji, nikogo nie wyrzucają, bo a nóż wróci i będzie płacił. W każdym razie kk bazuje na stałym wzbudzaniu poczucia winy, a ja miałem tego serdecznie dość. Bez wiary w nieistniejący świat pozafizyczny i bez… Czytaj więcej »

OkiemMamy.pl

Sara, ogromny SZACUN! Jesteś wspaniałą i wartościową kobietą. Kobietą pełną miłości dla siebie i swoich dzieci. Mogę się domyślać jak bardzo będzie Ci trudno. Mogę przypuszczać jak bardzo będzie Ci smutno, kiedy nie będzie bliskich, ale nie poddawaj się. NIGDY! Przeszłaś już sporo w sporo w swoim życiu. Teraz pozwól sobie na szaleństwo które nigdy dotąd nie znałaś. To Twoje życie i Twoje zasady! Ty kieruj nim tak jak Ty tego chcesz. Nie mogę powiedzieć Ci możesz na mnie liczyć- bo to głupie z mojej strony ale jestem pewna, że znajdziesz obok siebie ludzi którzy dadzą Ci siłę na lepsze… Czytaj więcej »

Tilian

Wielki, wielki szacunek za ten wpis. Naprawdę.

Ja wiem, że gadka obcego typa, który trafił do Ciebie przez grupę na FB pewnie mało znaczy, ale wsparcie wysyłam tonami.

Wiem, co czujesz. Nie dokładnie to samo, bo to, z czego wyszłaś to jednak mentalny hardkor, ale temat wykluczenia społecznego obcy mi nie jest. Z resztą nie o to chodzi.

Trzymaj się, dzielna dziewczyno i nie dawaj sobie w kaszę dmuchać.

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest