fbpx

Nieszczęsne poranki

Pierwszy budzik dzwoni 5:30. Może któreś dnia znajdę siłę by wstać o tej porze i zrobić serię pilatesu. Wypadałoby, bo zimne pogody zmuszają mnie do pieczenia ciast ( tak! To wszystko wina pogody ). A praca jest siedząca więc niedługo będę się toczyć jak kulka. Może kiedyś wreszcie wstanę i poćwiczę ale nie dzisiaj, bo póki co widzę, że szaro za oknem i pada. Jeszcze godzinkę mogę poleżeć pod ciepłą kołdrą…

another-monday

Po 6 już muszę się zebrać. Zaspana szukam spodni. Zimno – w blokach jeszcze nie grzeją.  Chciałam założyć spódnicę ale oczywiście zapomniałam o kupieniu rajstop na jesień – trzeba zapisać w kalendarzu, by po pracy podjechać na zakupy. Wlokę się do kuchni i wstawiam wodę na herbatę dla męża i błonnik dla siebie. Robię śniadanie i lunch box do pracy. Jak mam siłę, to są pasty, sałatki lub omlety. Jak nie mam to są kanapki. Dziś nie mam, bo przecież wczoraj był mecz i jestem niemiłosiernie niewyspana. Kota trzeba nakarmić. Wypadałoby pranie wstawić – ale kiedy to wyschnie?!? Próbuję się umalować: najczęściej mam czas tylko na nałożenie podkładu i różu. Włosy zostawiam rozpuszczone albo wiążę kucyka. Na żadne wymyślne fryzury nie ma czasu. Kawa będzie dopiero w biurze. Mogę tyle poczekać skoro ma to być espresso ze świeżo zmielonych ziaren. Jeszcze na chwilę siadam i mam jakieś 10 minut by zebrać myśli, przeczytać coś i już trzeba budzić KoCórkę.

pretend-its-not-monday-meme

-Mamo, ja nie chcę wstać…

-Mamo, ja uwielbiam spać…

-Mamo, przykryj mnie kołdrą i zgaś światło…

-Mamo, jestem chora i muszę zostać w łóżeczku… ( jak pytam na co jest chora, to nie umie mi powiedzieć ). Po chwili:

-Mamo, boli mnie brzuszek…Muszę zostać w domu…Albo chcę do babci…

Pamiętam, jak musiałam wstawać rano do szkoły. Pakowałam się z myślą, że pierwsze co zrobię po powrocie do domu, to pójdę spać. KoCórka to nieodrodna córka swojej matki. Na szczęście w przedszkolu leci na ręce do pani i odebrana szczebiocze o tym, co dziś robiła i jadła. Tylko te nieszczęsne poranki…Nie tylko poniedziałkowe.

the-worst-part-of-my-mondays

 

Zestaw ratunkowy: makijaż by nie wyglądać jak zombie i kawa by nie zachowywać się jak żywy trup.

_VNM7883

9
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment authors
EwelinaOlaAmandaBelloveSara Recent comment authors
  Otrzymuj powiadomienia o komentarzach w tym poście  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewelina
Ewelina

Pobudki bez kawy sobie nie wyobrażam… Mąż mnie dzień w dzień wyciąga z łóżka przy pomocy mojego ulubionego kubka kawy. Mówi, że po trzydziestce człowiek nie potrzebuje już tyle snu, no ale, pożyjemy, zobaczymy 😉

Sara
Sara

Mnie już nawet kawa nie wyciąga…Ale jak mus, to mus. Wstaję.

Ola

Ooo tak, zgadzam się. Każdego ranka w tygodniu umieram… a teraz będzie jeszcze gorzej, bo będzie już ciemno jak trzeba będzie wstać 🙁

Amanda

Poranki to udręka…. katorga… koszmar, masz racje!!

Bellove

też nie lubię poniedziałków. Zostajemy wtedy same z Zo i nie możemy się odnaleźć po weekendowym szaleństwie z tatą 😛

Paula83
Paula83

5.30…. nikt by mnie nie zmusił do wstawania tak rano;)

Sara
Sara

Jest jedna zaleta: dzień wydaje się być dłuższy 🙂

Jolanta Kuryło

Nienawidzę wcześnie wstawać. Jestem typem nocnego marka, który aktywny jest późnym wieczorem/nocą. Rano mam zawsze problemy ze wstawaniem. A już za niedługo rozpocznie się rok akademicki. I na własne życzenie zafundowałam sobie wstawanie o 5.30 (o 6.30 mam pociąg, więc funkcję drzemki będę musiała ograniczyć do minimum). Teraz zastanawiam się, czy decyzja o dojazdach na ostatnim roku, była słuszna. Nadal w niej więcej plusów niż minusów, ale to wstawanie….
http://geocachingpomojemu.blogspot.com/

Sara
Sara

Ech, ja też sowa i to wstawanie mnie męczy.

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest