fbpx

Lifestyle

Last Month, Październik 2018

Październik był dla nas bardzo przyjemnym miesiącem, chociaż w pewnym momencie miałam już dość imprez – przez dwa weekendy świętowaliśmy urodziny Mai, a potem po raz pierwszy byliśmy na urodzinowej domówce. Działo się! Już od września stresowałam się nadchodzącymi urodzinami Mai. Przede wszystkim dlatego, że miały to być jej pierwsze takie prawdziwe urodziny, do tego z imprezą w sali zabaw. Okazało się, że niepotrzebnie się stresowałam i nie spałam po nocach. Takim siedmiolatkom całkowicie wystarczyła sala zabaw. Wystarczyło im rzucić picie i tort, który faktycznie zachwycał wszystkim, a resztę mogłam olać 😉 No dobra, jeszcze pizzerinki miały powodzenie, ale reszta…

Liczę na dobry listopad. Planer do pobrania.

Witam was zdjęciem, na którym mam kwiaty we włosach i papierosa. Spokojnie, nie zwariowałam do końca chociaż pewnie niektórzy się ze mną nie zgodzą: to po prostu moja przymiarka do kostiumu Fridy Kahlo. Brakuje mi tylko słynnej monobrwi. Chyba po raz pierwszy w życiu wchodzę w listopad w tak kolorowym, iście meksykańskim nastroju. A może jest to nastrój karaibski, bo dalej chodzę na salsę a ostatnio nawet byłam na zajęciach z dance hall (dance hall’u? Kurde, jak to pisać?!). Może więc listopad przynosi nam ciemności i mgły Mordoru, może będzie pizgać złem a jedynym światełkiem w tunelu będzie perspektywa Netflixa…

#Były Świadkami Jehowy: Starsi winili mnie za gwałt. Historia Oli.

Czasem ktoś pisze mi dlaczego tak ciągle piszę o Świadkach, dlaczego nie zajmę się swoim życiem? Wbrew pozorom zajmuję się swoimi sprawami. Wstaję rano i nie myślę o świadkach. Mijam z obojętnością stojak, gdy wiozę rano Leosię do cioci. Nie wchodzę na ich oficjalną stroną. Spokojnie pracuję i wychowuję dzieci. A potem wchodzę na maila i dostaję taką historię. Tym bardziej poruszającą, bo znam jej bohaterkę osobiście i tak jak ona napisała – nigdy nie powiedziałabym, że mogło się tam wydarzyć coś takiego. Publikuję ku przestrodze. Może w tej chwili przeciętna rodzina świadków czyta to i myśli, że zwariowałyśmy, bo…

Joga na mięśnie dna miednicy

Moja młodsza córka jest właśnie na etapie rezygnacji z pieluszki, czyli uczy się kontrolować swoje mięśnie dna miednicy. Gdy całkowicie opanuje tę sztukę, pewnie zapomni o tym elemecie swojego ciała. Z mięśniami dna miednicy jest tak, że nie zwracamy na nie uwagi póki nie zaczynają szwankować. Raczej nikt nie podejmuje wyzwania “Będę ćwiczyła mięśnie dna macicy do wakacji”. A przecież te mięśnie, znajdujące się między kościom łonową a ogonową mają ogromne znaczenie! Ułatwiają poród, ulepszają życie seksualne i dzięki nim, może nigdy nie dowiemy się jak to jest nosić pieluszki dla dorosłych… Temat jest szczególnie bliski dla matek, bo nagle…

Zalety bycia Świadkiem Jehowy

Zbierałam się do tego tematu długo, chociaż już dawno przeszło mi przez myśl, że mogłabym o tym napisać. Stwierdziłam jednak, że nie sztuką byłoby wyśmiać czyjeś wierzenia i podejść do tematu złośliwie i arogancko. W końcu sama przez większość swojego życia byłam Świadkiem Jehowy i wierzyłam wtedy, że to najlepsza rzecz jaka mnie spotkała – uważam, że przyjęcie postawy prześmiewczej nie byłoby w porządku wobec mojej rodziny i dawnych znajomych. Świadkowie Jehowy nie mają monopolu na bycie dobrym człowiekiem Tuż po odkryciu afery pedofilskiej w organizacji oraz tego, jak manipuluje się się tekstami źródłowymi i Pismem Świętym uważałam, że…

Hyzop i jego cudowne właściwości: na przeziębienia i bolesne miesiączki.

Wróciłam do korzeni i zafascynowana zgłębiam ostatnio różne właściwości ziół. Chyba te ciągoty do naturalnych metod leczenia odziedziczyłam po babci, która odkąd pamiętam poszerzała swoją wiedzę w tym temacie. Często sięgałam po mietę, rumianek czy lipę, a od kilku tygodni ziełolecznictwo stało się moim nowym hobby. Moim ostatnim odkryciem jest hyzop. Niepozorne ziółko, które znalazłam w sklepie zielarskim na półce z przyprawami – podobno świetnie komponuje się z tartą brzoskwinią 🙂 Ważne: Hyzop nie powinien być stosowany u kobiet w ciąży i karmiących piersią Hyzop na kaszel i przeziębienia Niedawno zaczęło nas coś rozkładać. W ruch poszły zioła, bańki i…

#Były Świadkami Jehowy: Chrzest wzięłam ze strachu. Historia Martyny.

Dzisiaj mam dla was kolejną historię z cyklu #Były Świadkami Jehowy. Jeśli chcesz się podzielić swoją, napisz do mnie wiadomość. Jak zostałaś świadkiem Jehowy? Urodziłam się w rodzinie świadków Jehowy więc właściwie nie miałam wyboru. Zmuszano mnie do chodzenia na zebrania i na głoszenie (chodzenie od domu do domu). Szantażowano mnie, że jeśli nie będę tego robić zostanie mi odłączony internet, zabrane kieszonkowe, zabroni mi się wychodzić na dwór. Później metody szantażu trochę się zmieniły. Rodzice powtarzali najpierw : „kiedy będziesz pełnoletnia”, które ewoluowało później w „dopóki mieszkasz pod naszym dachem”. Wszystkie te lata określiłabym jako życie bez wolnej woli.…

Last Month Wrzesień 2018

Z małym opóźnieniem serwuje wam Last Month. Okazało się, że wejście w szkolną rzeczywistość faktycznie nie jest takie proste. Zanim to jednak nastąpiło udało nam się zakończyć wakacje wycieczką do Warszawy. Najważniejszym wydarzeniem września było rozpoczęcie nauki przez naszą starszą córkę. Było tak jak się tego spodziewalam: trochę strachu i stresu, łzy wzruszenia, ale ostatecznie po czasie widzisz, że wszystko było tak jak być powinno. Wrzesień przyniósł nam pierwsze chłodne dni, więc przyszła pora na zupy. Na przykład na wegański rosół. Ja robię ten z Jadlonomi. Naklejeczki na drzwi lub dzwonek. Wbrew pozorom nie robimy ich ze złośliwości. Po prosto…

Po co poszłam z dzieckiem do psychologa?

Długo zastanawiałam się jaki dać tytuł temu wpisowi. Nie chciałam go na siłę pozycjonować wśród rodziców szukających porad psychologocznich, bo zwyczajnie nie mam w temacie kompetencji. Powinnam też jakoś zaznaczyć, że to jest nasza historia i nie mam gotowej recepty na każde dziecko. Ba, nawet na swoją dwójkę takiej nie mam! I gdy czasem gdzieś wspomniałam, że mamy umówioną wizytę u psychologa, to właśnie pytanie “po co” padało najczęściej. Tak się jakoś przyjęło, że zdrowie emocjonalne to wciąż w naszym kraju temat tabu. Nie boimy się narzekać i mówić o tym, jak to nas męczy sezonowa depresja. Jednak zrobienie czegoś…

Niedzielne nawyki, czyli jak przygotowuję się na nowy tydzień.

Niedziela ma w sobie taki gorzki posmak nadchodzącego weekendu. Czuliśmy go już jako szkolne dzieciaki: gdy odrabialiśmy pracę domową na ostatnią chwilę i przypominaliśmy naszym mamom, że koniecznie musimy mieć kostium muchomora na rano. Teraz to ja jestem mamą, która przegląda plecak w poszukiwaniu zabłąkanych kanapek i sprawdza szkolny zeszyt z uwagami od wychowawczyni – mamy taki awaryjny system komunikacji na linii nauczyciel – rodzic, póki te pierwszaczki nie wdrożą się całkowicie w szkolny rytm. Siłą rzeczy więc moja niedziela nie wiąże się z totalnym i długim lenistwem. Właściwie to pewnie mogłabym cały dzień oglądać Netflix, zamówić na obiad pizzę…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest