fbpx

Lifestyle

Drapieżnik, część I.

To jest opowiadanie, które napisałam na początku tego roku. Spędziłam kilka miłych godzin pisząc tę historię, dałam ją paru osobom do przeczytania i o niej zapomniałam. Pewnie teraz wszystko napisałabym od nowa, ale Edwin mówi, żeby dać wam do czytania. To macie. Podzieliłam na dwie części, bo długie. Jutro część druga. DRAPIEŻNIK. OPOWIADANIE. To był szary, mroźny zimowy dzień. Elżbieta stała w kuchni z tasakiem w ręku i pozwoliła swoim myślom płynąć. To taka kobieca cecha. Wstają te niewiasty co rano w niedzielę, gotują rosół i rozmrażają mięso na kotlety, brudne obierki lecę do śmieci, i chociaż są niewyspane…

Last Month, Listopad 2018.

Wyjątkowo dobry był dla nas listopad w tym roku. O zapadnięciu w zimowy sen zaczęłam marzyć dopiero pod koniec miesiąca, co jest chyba moim życiowym rekordem. Teraz, owszem, wieczorami kompletnie nie mam siły nic robić, do tego wciąż męczy mnie przeziębieniem, ale napędza mnie przedświąteczna gorączka i ogrom pracy w firmie – jakoś więc dotrwam do końca roku, a potem to już tylko wiosny wypatrywać! Powoli mija rok mojej ‘żałoby” i rok pierwszych doświadczeń w życiu. W listopadzie było pierwsze Święto Zmarłych i pierwsze Święto Niepodległości. Może nie są to jakieś spektakularne okazje do świętowania, dla mnie jednak są…

Jak wyglądają imprezy Świadków Jehowy? Opowieść Magdy.

Dzisiaj mam dla was trochę inną historię niż zazwyczaj. Magda nie dzieli się z wami swoim życiorysem, a obserwacjami, których dokonała będąc świadkiem Jehowy. Tym razem jednak muszę pokusić się o dłuższy komentarz: pamiętajcie, że każda taka historia to subiektywne wrażenia danej osoby. Duże znaczenie ma to, w jakie środowisko się trafi. W mniejszych miejscowościach, takich jak moja, prawdopodobnie jest mniej takich sytuacji. Pamiętam jak jeszcze jako mega gorliwy świadek poszłam na spotkanie z grupą świadków z wielkiego miasta i delikatnie mówiąc byłam dość zgorszona: zaczynając od tego, że mieli znacznie wyższy standard życia niż ludzie z mojego zboru (…

Sara robi Black Week na Planery Uniwersalne! Bierzcie i się cieszcie!

Od jakiegoś czasu myślałam nad tym, żeby zrobić dla was promocję na planerki uniwersalne. Początkowo miał to być kod rabatowy, który obowiązywałby w moje urodziny i nadchodzący zaraz po nich weekend. Tak się jednak złożyło, że niespodziewanie Edwin zrobił mi niespodziankę i za tydzień nie będzie nas w Polsce, więc tym samym nie mogłabym dopilnować zamówień. A skoro już i tak nadchodzi Black Friday, to po prostu przełożyłam promocję i robię ją wcześniej. Czego dotyczy promocja Black Week? Na promocję wystawiłam moje dzieci, czyli planery uniwersalne, a konkretnie 3 projekty: szary, floral i rodzinny. Wszystkie drukujemy na naszych maszynach, sami…

Spróbuję nie zwariować w te święta. Nasze pierwsze prawdziwe Boże Narodzenie.

Połowa listopada za nami, przyzwyczailiśmy się już do czekoladowych Mikołajów w Lidlu i Biedronce, więc wreszcie mogę zasiąść do wpisu, który jest dla mnie bardzo ważny. W tym roku po raz pierwszy będziemy obchodzić święta Bożego Narodzenia. Właściwie, to już w tamtym roku nieśmiało, bo pod osłoną nocy, odważyliśmy się przynieść do domu choinkę. Wiązała się ona dla mnie z niemałym stresem – zawsze gdy pukał ktoś niezapowiedziany bałam się, że to bracia ze zboru i co ja pocznę z tym drzewkiem w pokoju. Teraz, gdy już oficjalnie odeszłam, mogę się swobodnie tarzać w bombkach! Muszę tu też sprostostować, że…

A w sobotę zabieraliśmy dzieci na głoszenie.

Sobota rano – to był moment, kiedy wyruszało się do służby. Nie wypadało powiedzieć, że się nie chce lub że się nie ma ochoty. Oczywiście, można było znaleźć wymówkę. A to pogoda zła, a to dzieci chore, a to głowa boli – teraz pewnie bym mówiła, że nie idę, bo za duży smog. Wymówkami i ciągłym unikaniem głoszenia w końcu robisz z siebie nieczynnego głosiciela i już nie odbierają cię tak dobrze w zborze, ale przynajmniej nie powiedziałeś wprost: że ci się nie chce. Nie chciałabym tu generalizować. Pewnie są świadkowie, którym faktycznie pukanie do drzwi, łażenie w słońcu lub…

Czekając na sobotę. Fotowpis.

Czekam na sobotę. Nie dlatego, że baluję w piątki wieczorem. Nie dlatego, że w soboty śpię do południa. Dziewczyny mają już swoje nawyki, święto czy nie, najpóźniej pośpią do 7. W tym moim zabieganym mikroświecie weekend stał się czasem, kiedy można skorzystać ze słońca. Pracy jest dużo. Gdy wracam do domu jest już ciemno, a na spacer i tak nie ma co iść, bo przecież smog grasuje. Siedzimy więc w domu głównie czytając książki (sobie) albo książeczki (dziewczynkom). Czasem układamy puzzle, czasem tańczymy do Shakiry, czasem pieczemy ciastka. Dlatego tak bardzo nie mogę się doczekać soboty. Tego momentu, gdy mogę…

Ja, Sara. Persona non grata.

To będzie taki wpis prosto z serca, bez ładu i składu. Może go opublikuję, a może nie. Czasem trzeba wyrzucić z siebie żal, żeby móc normalnie funkcjonować. Nie zdziwiłam się gdy praktycznie z dnia na dzień pousuwano mnie ze znajomych. Mogłam się liczyć z tym, że milczenie ma swoje plusy. Wystarczyłoby wrzucić po prostu jakieś zdjęcie z urodzin i byłabym “tylko” wykluczona – w opinii świadków byłaby jeszcze dla mnie szansa na okazenie skruchy i powrót do Jehowy. Ale nie! Musiałam taką szopkę odstawić. Wredne babsko, poganka, opętana przez Szatana. Jakoś staram się to brać na klatę, choć łatwo nie…

Jak organizuję tydzień mojej rodziny?

Rewolucja przyszła nagle we wrześniu, gdy moja starsza córka rozpoczęła naukę w szkole podstawowej. Do tej pory udawało nam się prześlizgiwać z dnia na dzień. Niby korzystałam z różnego rodzaju planerów, ale po pierwszym tygodniu szkoły stwierdziłam, że potrzebujemy czegoś nowego! No bo wiecie jak to jest: tu zajęcia z plastyki, tam wizyta u ortodonty (zazwyczaj jedna w miesiącu), spakować strój od gimnastyki ale tylko w czwartek i to nie każdy. Pewnie ogarnełabym jakoś Maję, gdyby nie to, że mam na głowie jeszcze drugą córkę, męża i siebie. Oczywiście, ktoś mógłby mi zarzucić jakim prawem uważam się za feministkę, skoro…

Last Month, Październik 2018

Październik był dla nas bardzo przyjemnym miesiącem, chociaż w pewnym momencie miałam już dość imprez – przez dwa weekendy świętowaliśmy urodziny Mai, a potem po raz pierwszy byliśmy na urodzinowej domówce. Działo się! Już od września stresowałam się nadchodzącymi urodzinami Mai. Przede wszystkim dlatego, że miały to być jej pierwsze takie prawdziwe urodziny, do tego z imprezą w sali zabaw. Okazało się, że niepotrzebnie się stresowałam i nie spałam po nocach. Takim siedmiolatkom całkowicie wystarczyła sala zabaw. Wystarczyło im rzucić picie i tort, który faktycznie zachwycał wszystkim, a resztę mogłam olać 😉 No dobra, jeszcze pizzerinki miały powodzenie, ale reszta…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest