fbpx

Luty 2018

6 Posts Back Home
Showing all posts made in the month of Luty 2018.

Poweekendzie #6

Tak sobie myślę, że moje porzucenie tego cyklu na jakiś czas, było objawem zbliżającej się fali depresji. Może moje weekendy nie są szczególnie fascynujące. W końcu nie wyjeżdżam co chwila za miasto, nie jadam co tydzień w innej restauracji. Wręcz przeciwnie, teraz gdy smog i mróz za oknem, siedzimy głównie w domu. A jednak potrafiłam cieszyć się tą naszą prostą codziennością. I fakt, że przez kilka tygodni nawet nie wzięłam aparatu do ręki, a weekendy spływałamy po mnie obojętnie powinien był dać mi do myślenia. Wygrzebałam się jednak z najciemniejszego, najmroczniejszego miejsca i powoli dźwigam się na nogi. Znów. Dlatego…

Gdy jesteście ciągle ze sobą – jak dbać o związek, gdy pojawia się rutyna #DBAMboKOCHAM

Przeczytałam ostatnio ciekawy artykuł dotyczący żony Winstona Churchilla. Znalazłam go w magazynie Wysokie Obcasy Extra i może nie powinnam się teraz tym chwalić, biorąc pod uwagę aferę z ostatnią okładką dotyczącą aborcji. Dlatego jeśli właśnie zamierzacie zbojkotwać magazyn i go więcej nie kupować, spokojnie – zaraz wam tu napiszę, co mnie w tym artykule poruszyło. O ile Churchilla powinniśmy przynajmniej kojarzyć z nazwiska, a już na pewno wypadałoby o nim coś wiedzieć, to jego żoną pewnie nikt z nas się nie interesuje. Ot, pewnie jakąś miał i tyle. Tymczasem Clementine Churchill miała ogromny wpływ na swojego męża i możemy zaryzykować…

Piątkowe Pytania: na jakiej diecie są dziewczynki, kwiatki na smog.

W mojej blogowej karierze brałam się za tworzenie wielu, różnych cyklów, które następnie z mnieszym lub większym hukiem porzucałam. Częściej z mniejszym, bo po prostu zapominałam o nich lub nie miałam na nie czasu. Wciąż jednak podejmuję nowe. Bloguję głównie dla siebie więc póki mi jakiś pomysł sprawia przyjemność, to zamierzam ciągnąć temat, choćby było to nieregulanie. Tak jest z cyklem “Poweekendzie”, który sprawia mi ogromną frajdę. Niestety ostatnio weekendy było raczej nudnawe, bo spędzane z chorymi dziećmi lub akurat robiłam sobie kolejną przerwę od internetu i nie miałam nastroju na pokazywanie tu naszych wspólnych chwil. No, ale wracajmy do…

Kupiliśmy czujnik czystości powietrza. Jak czyste jest nasze powietrze?

Rozkręciła się antysmogowa propaganda, a przynajmniej tak uważają niektórzy. Przecież to tylko wciskanie nam rosyjskich technologii oraz kolejna akcja polegająca na zarobieniu miloniów monet na biednych obywatelach. A zresztą, smog był zawsze i jakoś wszyscy żyjemy, prawda? Czasem to mi ręce opadają, gdy słyszę takie gadki, chociaż z jednym muszę się zgodzić: ktoś tu nieźle zarobi. Tylko czy warto winić firmy, które próbują zarobić na antysmogowej gorączce? Gdybym produkowała maseczki, filtry powietrza albo chociażby pracowała w sklepie ogrodniczym, to pewnie też bym wykorzystała okazję do zarobku. Zwłaszcza, że w tej kwestii na państwo za bardzo nie możemy liczyć, jeśli chodzi…

Mój książkowy styczeń.

O ile grudzień był dla mnie wypełniony serialami, tak w styczniu zdecydowanie postawiłam na słowo pisane. Oczywiście, gdybym chciała, to miałabym co oglądać. Na Netflixie pojawił się drugi sezon Holistycznej Agencji Dirka Gently’ego. Powinnam więc rzucić wszystko i oglądać ten serial, jednak nie miałam nastroju na tę dość specyficzną produkcję. Podobne odczucia miałam przy The End of Fucking World. Wierna pozostałam tylko The Good Place i grzecznie, co piąteczek, włączałam tę abstrakcyjną komedyjkę – już płaczę, że się skończył drugi sezon. No, ale wróćmy do książek, bo to o nich wpis. Są dwie rewelacyjne pozycje, jest jedno rozczarowanie, dwa przeciętniaki…

Samodzielna kobieta.

Stałam sobie w kuchni wpatrując się w puszkę z chlebowcem. Po raz pierwszy spróbowałam tego owocu we Wrocławiu, gdzie użyto go jako elementu pad thaia. Zachwycona złożyłam zamówienie w internetowym sklepie na różne egzotyczne i wegańskie przysmaki stając się w ten sposób posiadaczką jackfruita. Plan miałam ambitny: zrobić szarpanego chlebowca wzorowanego na pulled pork. Miało wyjść pysznie i razem z mężem mieliśmy mlaskać i cmokać, pławiąc się w swojej roślinnej chwale i myśląć “jacy głupi ci mięsożercy”. Trzy razy przeczytałam przepis. Zanim zabrałam się do gotowania sprawdziłam, czy mam każdy składnik potrzebny do wykonania potrawy i wyciągnęłam go na blat.…

Navigate

Pin It on Pinterest