fbpx

Listopad 2014

10 Posts Back Home
Showing all posts made in the month of Listopad 2014.

Booklista na grudzień.

Centra handlowe i wielkie galerie mogłoby dla mnie nie istnieć. Nie interesują mnie nowości w sklepach z odzieżą. Nie śledzę z zapartym tchem nowineki na rynku technologicznym. Jednak książki…Im nie mogę się oprzeć. Śledzę więc nowości w moich ulubionych wydawnictwach i w Empkiku. Jeśli już muszę iść po coś do galerii, to zawsze wchodzę do księgarni by chociaż na chwilę nacieszyć wzrok widokiem tylu pięknych książek. A co kusi mnie w grudniu? 1. What Katie Ate, Katie Quinn Davies- ta książka to czysta zachcianka. Zobaczyłam ją w Empiku, przejrzałam i się zakochałam. Kusi tak bardzo, że raczej niedługo znajdzie się na…

Mówią, że nie warto? Kłamią!

Razem z Big Muffinem jesteśmy złymi rodzicami. Sadzamy KoCórkę w ławce i karzemy się uczyć. Nie ma bajek, nie ma zabawy dopóki nie wyrobi dziennej normy. Co z tego, że płacze, że nie chce, że woli iść układać klocki. Ma się uczyć, bo czym ja się biedna, matka pochwalę w internetach. Bardzo prawdopodobne, że właśnie taką wizję ujrzało kilka osób, którym powiedziałam, że uczymy młodą a one mi na to: “przecież to jeszcze dziecko!”. Nie obraziłam się. Po pierwsze marny to był powód do obrażania. Po drugie, te osoby same nie miały dzieci i jedyny rodzaj edukacji, które pamiętały to własny,…

Najlepszy prezent jaki możesz zrobić dziecku.

Wiele się w ostatnich dniach mówi o prezentach. Nic dziwnego, bo fajnie jest je dostawać ale jeszcze fajniej jest je dawać. Mi osobiście ogromną frajdę sprawia wybór prezentów dla KoCórki i jej późniejsza radość. I chociaż nie lubię chodzić do galerii, to jak już pójdę, to częściej wracam z czymś dla młodej niż dla siebie lub Big Muffina. Czasem zapominamy jednak, że te najlepsze prezenty, to nie rzeczy materialne i o takich właśnie dwóch podarunkach chcę wam dzisiaj powiedzieć. We wrześniu KoCórka poszła do przedszkola a ja do pracy. Oznacza to, że większość pracującego tygodnia spędzamy osobno. Taki lajf. Po…

Happy Wednesday!

Chytrzy, chytrzy! Zaczynamy Happy Wednesday! Chociaż dzisiejszy poranek powitał nas chorobowo, to cieszę się, że to już ostatnie listopadowe Happy Wednesday! Grudzień zdecydowanie zapowiada się lepiej; zwłaszcza, że zostały rozwiązane pewne nieciekawe sprawy. W sobotę wybrałam się z KoCórką do lasu. W myśl walki z jesienną depresją biegałyśmy po górkach, szukałyśmy zająców i sarenek a potem odwiedziłyśmy Prabcię. Nabyłam dla KoCórki pierwsze puzzle i żebyście słyszeli te piski radości! A jak z pojedynczych elementów zaczął powstawać cały obrazek, to dopiero był szał! Podejrzewam, że puzzle mogą stać się poważną konkurencją dla Lego Duplo. Pozdrowienia dla Niemięsojadki, która poniedziałek umiliła mi…

Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Jednak warto!

Kolejna odsłona przygód Katniss Everdeen była moim “must have” tej jesieni. Wiedziałam, że o ile tylko okoliczności mi nie przeszkodzą, wybiorę się do kina. Chociaż miałam chęci na maraton, z rozsądkiem stwierdziłam, że nie dam rady przesiedzieć całej nocy w kinie i na seans wybraliśmy się dopiero wczoraj. Piszę więc na świeżo, pełna jeszcze emocji po obejrzeniu filmu. Staram się nie spoilerować ale jak coś mi się wymknie, to uprzedzałam. Gotowi? Najpierw jednak muszę was przed czymś ostrzec. Jeśli tylko macie taka możliwość nie siadajcie koło trzynastolatek! My niestety byliśmy skazani na cały seans wzdychania, komentowania i zachwycania się Gale’em.…

Jak przetrwać jesienną i zimową chandrę?

Postanowiłam sobie, że w tym roku będę silna i złego słowa nie powiem na temat listopada, tak jak to zrobiłam w zeszłym roku.  Początki były łatwe. Było ciepło, słonecznie a wolne weekendy spędzałam u rodziny. Jednak od 11 listopada pogoda nie dopisuje, dni wolnych brak, pracy coraz więcej, zdarzają się przeziębienia i inne problemy po prostu zwalają się na moją ( i nie tylko ) przytłoczoną mocna już głowę. Miałam więc się wyżalić, jak to jest źle, szaro, mgliście a poza tym, to strasznie chce mi się spać. Nie zrobię tego jednak a zamiast marudzenia zaserwuje wam kilka rad, jak walczę…

Top 10 filmów do płakania.

Są takie filmy, przy których wiem, że będę płakać. Kierując się troską o moje zdrowie emocjonalne, nie oglądam ich codziennie. Może raz do roku? Może nawet rzadziej. Czasem jednak wiem, że muszą sobie włączyć coś, co dobrze znam i przy czym będę płakać jak rozhisteryzowana idiotka. Jak to nas w liceum uczono – takie katharsis czasem dobrze robi psychice. Bum! Praktyczne nauka z historii literatury – jednak istnieje coś takiego. Poniżej znajdziecie listę filmów, przez które zużyjecie wszystkie chusteczki w domu. Kolejność przypadkowa. 1.MARZYCIEL https://www.youtube.com/watch?v=cVLdNA2Qetk Mamy tu piękną, baśniową historię o przyjaźni między pisarzem James’em Barrie a pewną wdową i czwórką jej synów.…

Zaproś zimę do domu! Zimowe dekoracje i pomysły na zabawę z dzieckiem.

Powoli ogarnia mnie znużenie listopadem. Powstrzymuję się jeszcze od narzekania ale ta szara, mglista pogoda i co chwila zwalające się bezpośrednio na moją głowę problemy ( albo wpadające przez uszy, gdy słyszę o troskach innych ) ciężko na mnie wpływają. Czekam grudnia. Może spadnie śnieg i trochę rozjaśni to smutne miasto? Może uda się gdzieś pojechać i zapomnieć na chwilę o ciągłych zawodowych zobowiązaniach? A nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, to i tak czeka mnie cały tydzień, w którym przestanę myśleć o pracy. Także tego: opony zmienione, kurtki zimowe i buty naszykowane – pora wprowadzić trochę zimy do…

Prezent dla trzylatki. O kim myślę, gdy go kupuję?

Ledwo co minął 1 listopad, ruszyli do wyścigu. Markety już zastawione zabawkami i reklamami  na Święta Bożego Narodzenia. W magazynach i w portalach internetowych pojawiają się pierwsze propozycje prezentów: dla męża, dla żony, dla dziecka. Do 20 zł, do 50, do 100 – do wyboru, do koloru. Blogerzy też się wzięli do roboty. Wiadomo, dawanie jest fajne a temat chwytliwy i przyjemny więc i statystki w górę pójdą, bo co drugi Polak wpisuje w Google: “co na prezent dla…”. Ja do tematu dawania prezentów postanowiłam podejść trochę mniej materialnie i w mniej komercyjny sposób ale o tym za parę dni. Dziś…

Happy Wednesday!

Ciężko mi było znaleźć nawet małą chwilę by sklecić dzisiejsze Happy Wednesday! Jednak się udało, chociaż niewątpliwie pomogło mi w tym czerwone, chorwackie – jeśli w przyszłym roku pojedziemy do Chorwacji, to bierzemy ze sobą przyczepkę, puste butelki i korkownicę! <kończę zanim mnie pozwą ( czerwone, chorwackie to nie żadne wino! Toż to tradycyjny sok z winogron.) i zapraszam was na Happy Wednesday!> Bardzo się cieszę, że udało nam się wyrwać na spacer i skorzystać z ostatnich promieni słońca. Teraz co rano wita mnie szarość i mgła a poziom endorfin drastycznie maleje. Proszę, niech najbliższy weekend będzie słoneczny! Znów bezkarnie…

Navigate

Pin It on Pinterest