wrocław

3 Posts Back Home

Poweekendzie #5

To będzie pierwsze Poweekendzie w tym roku i po dłuższej przerwie, ale za to jakie! Dość spontanicznie postanowiliśmy w środę, że jedziemy na weekend w okolice Wrocławia. Wzywały nas tam sprawy zawodowe i ostatecznie mogliśmy spróbować załatwić wszystko w jeden dzień. Postanowiliśmy jednak trochę zwolnić, przedłużyć sobie ten weekend i spędzić go we dwójkę, bo dziewczyny zostały oddelegowane do Babć. https://www.instagram.com/p/Bd2iDqUD_Sw/?taken-by=sara_muffincasein Odkrywam wegański Wrocław Planowaliśmy wyjechać w piątek do południa, ale oczywiście musiało nam coś wyskoczyć. Najpierw nie mogliśmy odebrać samochodu od mechanika, potem jeden telefon z firmy, drugi, odpisać na maila. Do Wrocławia dotarliśmy więc porządnie głodni i szybko…

Spotkanie matek blogerek we Wrocławiu

Relacje z blogowych spotkań czytałam już na niejednym blogu i liczyłam na to, że w końcu i ja się na jakieś załapię. Dlatego też bardzo się ucieszyłam gdy pewnego ranka dostałam mail z zaproszeniem do Wrocławia. Pozostała jeszcze kwestia dojazdu i ostatecznie zdecydowałam się połączyć przyjemne z przyjemnym i spędzić weekend w tym pięknym mieście z mężem – możecie o tym poczytać tutaj. Na wielkie brawa zasługują organizatorki: Monika, Marta i Lena. Już wracając do domu pomyślałam, że fajnie byłoby zrobić takie spotkanie u mnie w Piotrkowie czy chociaż w Łodzi. Wtedy zdałam sobie sprawę jak napracowały się dziewczyny. Przecież trzeba…

Blogerka we Wrocławiu

Wyjazdem do Wrocławia żyłam od kilku tygodni. Moje pierwsze spotkanie blogerskie organizowane właśnie w tym mieście wzbudzała we mnie pełno pozytywnych emocji. O czym było spotkanie, kogo spotkałam i czego się nauczyłam napiszę za kilka dni ( muszę sfotografować „gifty”). Póki co zapraszam was na wieczorny spacer po rynku i słoneczną wycieczkę obejmującą wrocławskie wyspy. Prawie 250 km minęło szybko i ani się obejrzałam a już byliśmy na przedmieściach miasta. Prawie dwie godziny czasu pozostałego do spotkania z blogerkami postanowiłam przeznaczyć na kawę i ciasto. Mąż nie chciał mnie puścić samej pociągiem z aparatem ( słusznie, bo lustrzankę zostawiłam na…

Navigate

Pin It on Pinterest