Świadkowie Jehowy

7 Posts Back Home

Dlaczego Świadkowie Jehowy naprawdę chodzą po domach?

Sobotni poranek. Odsypiasz piątkowy wieczór  – spotkanie z rodziną, wypad do kina czy imprezę w klubie. Czujesz to błogie uczucie i ciepło pościeli. To będzie wspaniały dzień. Nie musisz zrywać się do pracy czy szkoły. Błogostan. Nagle i niespodziewanie słyszysz: – PUK, PUK Nikogo się nie spodziewasz i myślisz … kogo to niesie w sobotę rano. Może to coś ważnego, skoro komuś chciało się do ciebie pofatygować tak wcześnie. Otwierasz, a tam dwójka schludnie ubranych ludzi, pyta: Czy wie pan co przyniesie przyszłość? Opowiem wam co pcha tych ludzi do takich „poświęceń” i podpowiem co zrobić żeby odwiedzali cię jak…

Nie można strzelać z tyłka tęczą przez cały czas.

Mam taką jedną koleżankę, nazwijmy ją Hania. Hania działa w social media. Mówiąc wprost: dzięki Facebook’owi czy Instagramowi Hania ma pieniądze. Co ważne, nie jest ona taką blogerką jak ja, która swoje wytwory traktuje jako pasję czy hobby. Dla Hani zarobki z internetu to być lub nie być. Pewnego dnia Hania dowiedziała się, co o niej myślą jej znajomi. A biorą ją za fałszywą osobę, bo do internetu wstawia uśmiechnęte zdjęcia, a nie chwali się problemami w rodzinie czy chorobą bliskiej osoby. Hania trochę się zasmuciła, ale że była mądrą osobą, to machnęła ręką i skupiła się na swoim życiu.…

Przegląd świąt i dni nieobchodzonych – czego nie może dziecko Świadków Jehowy

Ten rok będzie dla mnie przełomowy. Po raz pierwszy moje córki będą obchodziły Dzień Dziecka, po raz pierwszy będę mogła wstawić zdjęcia urodzinowego tortu na Instagram, po raz pierwszy pochwalę się koślawą choinką. Czy ja przez ostatnie 27 lat żyłam w jakiejś innej cywilizacji, skoro dopiero wprowadzam pewne zwyczaje? Pod pewnymi względami tak było, bo mija zaledwie kilka tygodni odkąd odeszłam z religii Świadków Jehowy. Tak sobie ostatnio myślałam, że ludzie mają w sobie naturalną potrzebę celebracji pewnych wydarzeń. Patrząc na różne cywilizacje, religie i ogólnie historię ludzkości widzimy, że wszędzie pojawiały się święta. Ich geneza i znaczenie mogą się…

Przeżywam młodość na nowo.

Według specjalistów żałobę możemy podzielić na 4 fazy: szok i otępienie, tęsknota i żal, dezorganizacja i rozpacz oraz reorganizacja. Prawie półtora roku potrzebowałam na to by wyjść z żałoby, w czasie której opłakiwałam utraconą młodość. No, już jej do reszty odwaliło, pewnie pomyślicie. Dziewczyna jeszcze trzydziestki nie skończyła, a chromoli o utraconej młodości. Po prostu jak zwykle przesadza i wiecznie jej źle, odlubiam. Można oczywiście przyjąć założenie, że jestem ciągle marudzącą, szukającą lansu wariatką (bo jak depresja, to na pewno nie jestem poczytalna), albo można zobaczyć jak to wszystko wygląda z mojej strony. Dużo światła rzuca na ten temat mój…

Co dał mi hejt i występ w telewizji?

Zawsze byłam dziewczyną z tylnego rzędu. Nie wysuwałam się przed szereg. Nie chciałam błyszczeć, bałam się tego. Gdy w szkole znałam poprawną odpowiedź, zazwyczaj mamrotałam ją pod nosem. Jakiekolwiek występy publiczne? W żadnym wypadku! Wielu osobom pozwalałam wejść sobie na głowę. Panicznie bałam się kłótni, konfrontacji i przede wszystkim krytyki. W jaki sposób taka dziewczyna jak ja znalazła się na kanapie w telewizji śniadaniowej? I czego mnie nauczyło to doświadczenie? Hejt boli Bloga prowadzę już od kilku lat, ale do tej pory nie miałam okazji spróbować gorzkiego smaku hejtu. Unikałam kontrowersyjnych tematów, a do tego nigdy nie byłam jakoś szczególnie…

Nikt nie chce być twarzą rewolucji.

Mam wrażenie, że ostatni tydzień był najbardziej szalonym okres w moim życiu. Opublikowałam wpis, który miał zmienić moje życie i faktycznie już odczuwam efekty mojego tekstu. Na szczęście zdecydowana większość jest pozytywnych i tylko na samym początku zaliczyłam kilka nieprzespanych nocy. Co mnie dziwi, i to bardzo, to wrażenie, że stałam się pewnego rodzaju symbolem, twarzą jakieś rewolucji. Nie spodziewałam się, że popularność mojego wpisu sprawi, że zacznie żyć on własnym życiem i wywoła takie reakcje. Dlatego postanowiłam wyjaśnić kilka rzeczy tu na blogu. W miejscu, w którym to ja mam kontrolę nad tym, co czytacie. Dlaczego to zrobiłam? „Lansuje…

Wolność to stan umysłu? Historia mojego życia.

Gdy zdecyduję się na opublikowanie tego wpisu, nieodwracalnie zmienię swoje życie. Jestem jednak gotowa podjąć to ryzyko, żeby móc zacząć wreszcie żyć. Jestem świadoma tego, że odrzuci mnie rodzina, nawet ta najbliższa. Przyjaciele nie będą chcieli mnie znać. Wydaje mi się, że jestem gotowa na to emocjonalnie. Przygotowywałam się do tego od wielu miesięcy. Z drugiej strony, czy na to można się przygotować? Pójście do psychiatry nie jest początkiem mojej walki z depresja – to była tylko diagnoza. Prawdziwa walka zaczyna się dzisiaj. Pewnie większość z was nie wie o mnie jednej rzeczy, która już od mojego urodzenia definiowała to…

Navigate

Pin It on Pinterest