social media

5 Posts Back Home

Na 5 dni odpuściłam sobie Facebook i Instagram. Jak się po tym czułam?

Ostatnio moją relację z social mediami najlepiej, o ironio, określa fejsbukowy status „to skomplikowane”. Złoszczą mnie i irytują, ale jak tu bez nich żyć. Postanowiłam więc przeprowadzić swój własny, mały eksperyment i na 5 dni dość drastycznie ograniczyłam przeglądanie tworów Marka Zuckerberga. Jak się czułam na tym odwyku? Jakie mam wnioski? Najpierw jednak wrócę do tego, dlaczego tak bardzo irytował mnie Facebook. Myślę, że duży wpływ miało to, że sama jestem twórcą i prowadząc bloga musiałam się zaangażować też w media społecznościowe. Moim problemem była i jest moja ambicja. Nie chorobliwa, nigdy być w szkole najlepszym uczniem, a teraz nie…

Dlaczego młode matki kochają fejsbuczka?

Co rano budzi cię powiadomienie: Basia (twoja przyjaciółka) dodała nowe zdjęcie. Basia zmieniła swój status. Barbara udostępniła obrazek. I znów zmieniła status. Powyższe elementy łączy jedno: świeżo upieczony syn Basi, Kacperek. Tu mamy zdjęcie Kacperka (czwarte w tym tygodniu, a mamy dopiero wtorek). Tu status: „Kacperek nie dał mamie pospać”, tam grafika z pseudo śmiesznego portalu rodzicielskiego o zimnej kawie, bo przecież młode matki jeśli piją kawę, to tylko zimną. Patrząc na fejsbukową aktywność koleżanki, masz wrażenie, że Barbara wraz z synem wypchnęła z siebie resztę zdrowego rozsądku… Jakiś czas temu natknęłam się na tę wiadomość i muszę przyznać, że…

Dziecię nam się urodziło! Jak o tym poinformować?

Dzisiaj będzie dziwny wpis. Wyjątkowo się nie mądrze, a raczej szukam waszej opinii i chcę zebrać doświadczenia. Sama mam dość mieszane odczucia do tematu, więc może rozjaśnicie mi w głowie. Kilka (kilkanaście?) dni temu na Facebooku odbył się pierwszy life z porodu. Spokojnie, nie planuję tego powtórzyć więc możecie odetchnąć. Nie zmienia to jednak faktu, że przez lata zmienił się sposób przekazywania informacji; także tych dotyczących narodzin dzieci. Rodzina i przyjaciele Tu nie mam wątpliwości – stara, dobra rozmowa telefoniczna plus smsy. Mamy już Maję, którą ktoś musi się zająć więc siłą rzeczy jedni lub drudzy dziadkowie będę oczekiwać na…

Odbiło mi! Ciążowe szaleństwo.

A na co? A dla kogo? Dla jakiej przyczyny? Wstawiają te ciężarne kobity zdjęcia w internety i każą się zachwycać. Kicz i tandeta! I do tego handel swoją prywatnością. Gdzie wzniosły dystans do fejsbuczka? Gdzie pogarda dla #bumpselfe? Oj, to już nie te czasy, co kiedyś. Dawno, dawno temu w odległej galaktyce Przenieśmy się w czasie do roku 2011. Większość z tych dwunastu miesięcy przechodziłam w ciąży z Mają. Jednocześnie miałam dość pogardliwy stosunek do social mediów i wrzucania swoich zdjęć do sieci. Spróbuję nakreślić wam tamten rok oraz moje poglądy i warunki, które mu towarzyszyły. Blogi -> Nie miałam…

11 błędów, które popełniasz na Instagramie.

Instagram rozgościł się w Polsce na dobre i jest medium, które w tej chwili zdobywa najwięcej użytkowników. Właściciele firm w naszym kraju dopiero zaczynają odkrywać drzemiący w nim potencjał. I to właśnie dla nich miałam zamiar napisać ten post na blogu firmowym. Po namyśle stwierdziłam jednak, że również blogerzy mogą znaleźć tu kilka wskazówek. Uwaga: jeśli prowadzisz konto na Instagramie tylko dla siebie i nie zależy ci na zdobywaniu nowych klientów/ odbiorców, idź sobie gdzie indziej. 1. Nie masz zdjęcia profilowego. Jak ktokolwiek ma nabrać chęci na śledzenie twoich poczynań, jeśli nie wie kim jesteś. A skoro byłeś na tyle…

Navigate

Pin It on Pinterest

Przejdź do paska narzędzi