rodzina

4 Posts Back Home

Rodzinny listopad. 10 rzeczy, które sprawią, że listopad będzie lepszy!

Chodzą słuchy, że listopad jest najbardziej przygnębiającym miesiącem. Coś w tym musi być! Piękna, złota jesień powoli już się z nami żegna, zostawiając w zamian ogołocone gałęzie i zimne poranki. Do tego zdecydowanie zbyt często pada deszcz, a ciemności już po godzinie 16 skutecznie psują humor. Da się jednak zachować w listopadzie dobry humor i z przyjemnością stwierdzam, że na razie się nam to udaje. Może dlatego, że staram się uprzyjemniać nasze rodzinne życie realizowanem poniższej listy. Te rozrywki same w sobie są fajne, a w dodatku dodają uroku oczekiwania. Wiecie, łatwiej przetrwać deszczowy dzień, gdy wiemy, że wieczorem urządzimy…

Mamo, a ta małpa sika. Wycieczka do łódzkiego zoo.

Plan na weekend majowy mieliśmy prosty. Siedzimy w domu i nadrabiamy zaległości w pracy. No, możemy urządzić jakiegoś grilla. Już od jakiegoś czasu korzystamy z uroków prowadzenia własnej działalności i nie gnamy na siłę na urlop z resztą Polaków. Własna firma ma też sporo wad, ale o tym w innym wpisie. W nasze plany musieliśmy uwzględnić jednak zdanie KoCórki, która zażyczyła sobie wycieczki do zoo. Nie będę się tu nie wiadomo jak rozpisywać na temat łódzkiego zoo, bo jakiś szczególnych atrakcji w nim brak. KoCórkę najmniej zainteresowały ptaki, najbardziej wystraszyła się małpy. Nie mogła doczekać się widoku słonia, ale jak…

Mieli Rację

Każdy z nas ma jakieś plany dotyczące swojego rodzicielstwa. Tak, Ty, który dzieci nie chcesz też masz plan, bo celowo nie podejmujesz żadnych działań w celu spłodzenia potomka. I tak sobie gdybamy. „Marzę o trójce dzieci”. „Nie ma mowy na więcej niż jedno dziecko”. „Musi być syn!”. „Chciałbym mieć córkę a potem syna”. Ja też gdybałam… Wiedziałam, że chcę mieć dzieci. Marzyłam o trójce, nieważne w jakiej konfiguracji płciowej. Poznałam Muffin Man’a i na szczęście nie było konfliktu. On też chciał mieć dzieci. Ze mną. Jak się da, to czemu nie trójkę. Planowaliśmy ślub. Coraz częściej pojawiała się myśl o…

Kaszanka nie wędlina, teściowa nie rodzina?

Sporo się nasłuchałam w życiu o wojenkach między teściowymi a ich synowymi. Usłyszałam też wiele żartów o tych pierwszych, chociaż w tym przypadku przeciwwagę stanowił z reguły zamęczony zięć. Gdy więc przyszedł czas na mój ślub, pod wpływem tych opowieści, byłam odrobinę zestresowana faktem, że moja rodzina się powiększy. W końcu razem z mężem/ żoną przygarniasz braci, siostry, dziadków i wszystkich kuzynów. Któż może bardziej przerazić młodą dziewczynę bardziej niż matka jej ukochanego? Jeśli spodziewacie się w tym tekście opisów kłótni aż do rana, rzucania talerzami i strzelania majestatycznego focha, to trafiliście pod zły adres. Choćbym chciała, to na swoją…

Navigate

Pin It on Pinterest