rodzicielstwo

10 Posts Back Home

Moja córka jest lepsza niż twoja!

Nie jest dziś łatwo być mamą dziewczynki. Przypuszczam, że mamy chłopców też mają na co narzekać, ale że taką nie jestem, to nie będę się wypowiadać na temat, którego nie znam. Za to jako rodzicielka dziewczynek i to od blisko sześciu lat, obserwuję, jak my matki same nakręcamy i poddajemy się różnym społecznym oczekiwaniom dotyczącym naszej płci. Gdy zostałam mamą po raz pierwszy dużo mówiło się o gender. Taka moda wtedy nastała razem z głośnym rodzicielstwem bliskości. Swoją drogą ciekawe jak za kilka lat ocenię wychowawcze mody, które towarzyszyły pojawieniu się Leosi: między inny wojna o szczepienia i coraz bardziej…

Daję jej czas – jak zluzowałam i przestałam rywalizować z innymi rodzicami.

Dziecko. Nasza duma i chluba. Chwalimy się każdym, nawet najdrobniejszym sukcesem pociechy. Przeżywamy porażki i niepowodzenia analizując dogłębnie, czy to przypadkiem nie nasza wina i czy nie popełniliśmy jakiegoś wychowawczego błędu. Oficjalnie pewnie nikt się nie przyzna do rywalizacji z innymi rodzicami. No gdzie tam! Ja tam mojemu dziecku daję luz. Przecież to nie ma znaczenia, że Kasi Julka już chodzi, a moja nawet nie raczkuje. Ma jeszcze czas, a poza tym, to że dziecko chodzi albo ma dwa zęby wcale nie jest zasługą rodzica więc po co, o tym rozmawiamy?!? Tak mówimy publicznie, a co myślimy? Nie uwierzę, że…

Jak Maja kupowała sobie lalkę.

Jakiś czas temu, na początku stycznia, wybraliśmy się na zakupy. Normalnie staram się unikać stoisk z zabawkami. Maja już wyrosła z robienia scen a’la dwulatek na słodyczach, ale i tak wolę jej nie narażać na niepotrzebne pokusy. Tym razem jednak miałyśmy kupić bibułę i brokat do jakiejś domowej zabawy, a ja skręciłam w niewłaściwą alejkę. I przed oczami mojej córki pojawiły się lalki… Maja jest wielką fanką lalek, zwłaszcza tych typu Barbie (za bobasami i szmaciankami nie przepada). Oczywiście, zaraz zaczęło się wołanie: -Tę chcę! O, ta jaka super! O, patrz mamo! Zawsze o takiej marzyłam! Cóż, to nie jest…

Rzecz się stała niesłychana! Pani wysłała do przedszkola pana!

Kto odprowadza wasze dzieci do żłobka, przedszkola, szkoły? O ile oczywiście tego odprowadzania wymagają. Przypuszczam, że tak jak u nas, zależne jest to od tego, kto jedzie do pracy, na którą, dokąd etc. Zwykła rodzicielska logistyka. Przykładowo u nas prawie zawsze woziliśmy Maję razem, bo razem pracujemy. Gdy zaszłam w ciążę, to mój mąż nieraz woził córkę sam. Ja w tym czasie odsypiałam ciążowe bezsenne noce. Teraz, o ile nie wychodzę rano na miasto, to również tato zawozi Maję. Ja za to staram się ich wyszykować i podać śniadanie przed wyjściem. Bywa, że się nie uda, bo Lea dostanie „cyckowego…

Pierwszy raz po porodzie. Bez skojarzeń, mości państwo!

Pojawienie się dziecka zmienia bardzo wiele w życiu dwójki dorosłych osób. Nie będę się wdawać w szczegóły, ale o pełnej spontaniczności spokojnie można zapomnieć na kilka lat. Logistyka i wcześniej dodawanie nie dodaje pewnym sytuacjom atmosfery. Ale spokojnie! To nie jest wpis 18+, bo rzecz dotyczy pierwszego wyjścia tylko we dwójkę. Myślicie, że to takie łatwe? No, to spójrzmy na świeżo upieczoną matkę. Pierwsze tygodnie to, owszem, pasmo szczęścia i oksytocynowego kaca, ale połączonego z ciągłym zmęczeniem i próbami poradzenia sobie z baby bluesem. Ciało po porodzie też raczej nie pozwala na odwiedzanie dancingów 🙂 Po sobie pamiętam, że dopiero…

Macierzyństwo 2.0

Jest pewna rzecz, która sprawia, że młodym matkom podnosi się ciśnienie i zamieniają się w krwiożercze bestie – dobre rady. Ba, można by do tego dopisać wszelkie uwagi. Czasem mam wrażenie, że dla swojego bezpieczeństwa lepiej się nie odzywać. „Na pewno mu zimno, przykryj go.” „Karm co trzy godziny.” „Karm tylko na żądanie.” „A zaszczepiłaś już na rota?” „Szczepionki to zło, jak możesz tak krzywdzić dziecko!” Nikt nie lubi jak ktoś mu wchodzi z butami w życie. Tak sobie jednak myślę, że nie zawsze chodzi o słowa tych życzliwych, czy o to, że matki nie potrafią przyjąć krytyki (słusznej, niesłusznej…

Rodzicu, musisz mieć twardy tyłek!

Co robi dziewczyna po dwudziestce skazana na leżenie w łóżku z powodu choroby? Ano, najprawdopodobniej sporą część czasu spędza z telefonem lub tabletem. Pewnie nawet zajrzy na fejsbuka. A jak już tam jest, to możliwe, że jakiś amerykański portal rodzicielski wyświetli jej mega-wielkiego niusa związanego z Mariah Carey i tym, że jej czteroletni syn wciąż ssie smoczka. Taką dziewczynę nie zbyt obchodzi znana piosenka, ale tu musicie wiedzieć, że nasza osłabiona chorobą istota jest też blogerką. Co oznacza, że potrafi z jednego zdania zrobić wpis na minimum 1000 słów (merci się chowa). Załóżmy więc, że nasza dziewczyna jest koleżanką Mariah. I…

Tęsknie za macierzyńskim.

Od dobrych sześciu miesięcy wstaję zbyt wcześnie ( dla kogoś, komu najlepiej się myśli i ma najwięcej pomysłów przed północą, budzik o 6:15 to najgorsza tortura ). Ubieram siebie i Kocórkę, odstawiam dziecko do przedszkola i idę z Muffin Man’em do biura. Tęsknie za macierzyńskim. Od 8 do 15 z reguły siedzę przy biurku. Z reguły, bo czasem trzeba jechać kilkadziesiąt kilometrów do klienta, a czasem robię sobie „wolne” by poświęcić dzień na obowiązki bliższe sercu niż te zawodowe. O 15 odbieram KoCórkę i zazwyczaj wracam razem z nią jeszcze na dwie godziny do biura. Ona w tym czasie rysuje,…

Matka Polka, Ojciec Polak – męczennicy z wyboru?

Nie zawsze rodzicielstwo jest piękne, różowe i słodkie. Czasem dziecko drze się  wniebogłosy przez pół nocy a ty pojmujesz pełnię strasznego znaczenia słowa: „kolka”. Czasem potomek nie chce wyjść z choroby i przez dwa tygodnie musisz siedzieć w domu odciągając smarki i próbując znaleźć zajęcia dla marudnego ale wciąż energicznego dwulatka. To normalne, że od co jakiś czas potrzebujesz chwili wytchnienia – chociaż tak na prawdę to tylko wrażenie. W końcu zawsze gdzieś w głowie kołacze się myśl o tym małym stworze. Czy jest bezpieczne, najedzone, szczęśliwe. Grunt, że w pisaniu przez ( i nie tylko ) rodziców o rodzicielstwie…

Jak zostałam egoistycznym rodzicem.

Zawsze bliżej było mi do rodzicielstwa bliskości niż do zimnego chowu – karmienie piersią ( dłuższe niż rok ), spanie z dzieckiem, noszenie w chuście i tak dalej. Aż tu nagle siedząc sobie przy kawce czytam wpis Hafiji i tak jakoś dziwnie mi się zrobiło. Generalnie się z dziewczyną zgadzam: dziecko potrzebuje czasu. Nie ważne czy chodzi o naukę korzystania z nocnika, czy też kiedy (wreszcie – dopisek dla rodziców wykazujących się trochę zbyt rozwiniętą ambicją) zacznie mówić. Nie odbieram wpisu Hafiji ani komentarzy pod nim, jako ataku na osoby, które zostawiały swoje dziecko na wieczór lub nawet na całą noc…

Navigate

Pin It on Pinterest