restauracja

10 Posts Back Home

Podróżujemy po Polsce: Katowice wiosną.

Tytułowa piosenka z mojego ulubionego „dziewczyńskiego” serialu zawiera takie słowa: If you’re out on the road, Feeling lonely, and so cold, All you have to do is call my name  And I’ll be there on the next train. I tak po rozmowie z Niemięsojadką sprawdziłam pociągi i kalendarz, i chociaż nie z następnym pociągiem, to jednak dość spontanicznie stawiliśmy się w Katowicach. Przeprosiliśmy się z PKP Jeden, jedyny raz pociągiem jechałam prawie 10 lat temu i nie wspominam tego za dobrze. Byłam przyzwyczajona do podróżowania samochodem i zawsze uważałam to za najbardziej słuszne rozwiązanie. Początkowo do Katowic miałam jechać sama i…

Dziecko w restauracji – praktyczny poradnik obsługi.

 Samochwała w kącie stała. Dziś się troszkę pochwalę. Mam nadzieję, że to przeżyjecie. Gdy jakiś czas temu wybraliśmy się do De Silva Piaseczno na rodzinny obiad, ze zdziwieniem usłyszeliśmy komentarze na temat zachowania Mai. -Ty patrz – rzuciła kobieta do swojego partnera – jak ona ładnie siedzi przy stoliku. Ja bym tak nie umiała wysiedzieć. Cóż, parę minut później Maja zrzuciła jogurt na podłogę, ale nie zmienia to faktu, że przeglądając artykuły o drących się dzieciakach skaczących na krzesełkach, nasze nam się wyjątkowo udało. No, generalnie wstydu nie ma – można ją zabierać ze sobą do knajpy. Jak nam się…

Rodzinny obiad z atrakcjami dla dzieci w Warszawie – DeSilva Piaseczno

Przenieśmy się w czasie o kilka lat wstecz. Mój mąż dopiero co otworzył firmę, a początki nie były różowe. Nie było nas stać na wielki lokal, zresztą nie czuliśmy też takiej potrzeby, więc gnieździliśmy się w małym pokoju, który stanowił część większego lokalu. Resztę pomieszczenia wynajmowała inna firma, w której pracowała między innymi pani Wiesia. Czasem, gdy nie było klientów, piliśmy wspólnie z panią Wiesią kawę i plotkowaliśmy na różne tematy. I tak pewnego dnia, a był to bodajże czwartek, oświadczyłam, że mam ochotę na rosół. Pani Wiesia nie kryła zdziwienia: -Ale jak to tak? W czwartek? -W czwartek. Bo…

Batumi w Piotrkowie. Iść czy nie iść?

Lubię gotować, ale lubię też szwendać się po restauracjach. Z zainteresowaniem więc odnotowałam fakt otworzenia się w Piotrkowie nowej knajpy. Zwłaszcza, że Batumi reklamowało się jako restauracja gruzińsko-bałkańska, a nam tęskno było zwłaszcza za chorwackimi przysmakami. I tak pewnego wieczoru kręcąc się po Rynku, postanowiliśmy zrezygnować z ulubionego sushi i zaryzykować wizytę w pechowym lokalu obok. Pechowym, bo do tej pory żadna knajpa nie zagrzała tam dłużej miejsca. No cóż, może uda się to osiągnąć właścicielom Batumi… Nie będę się tu wypowiadać na temat wyglądu wnętrze, bo chyba nic się nie zmieniło od czasów poprzednich dwóch lokali. Nadal jest ciasno…

#Omniomniom – różne pyszności z Hotelu Fryderyk

Podejrzewam, że przyczyną mojej miłości do hoteli jest..jedzenie. A szczególnie śniadania, bo obiad i kolację spokojnie można zjeść na mieście w trakcie zwiedzania. Oczywiście, nie mamy problemu z przygotowywaniem sobie śniadań. Ba, w czasie wakacji zazwyczaj wynajmujemy domek z kuchnią, gdzie siłą rzeczy czeka nas gotowanie. Dlatego właśnie te kilka dni w roku, kiedy mamy wszystko podane i przygotowane wcześniej jest takie fajne. Świeże pieczywo, pięknie ułożone wędliny i sery, ugotowane jajka, warzywa. Dla chętnych znajdzie się jajecznica lub parówki. Fani płatków też znajdą coś dla siebie. Kawa, która czeka na ciebie. I najważniejsze – jesteśmy razem i nie śpieszy…

Migawki: Byle do wiosny?

Wyraźnie widać, że już prawie każdego dobija ciągnące się od listopada zimno i towarzyszący mu mrok. Wokół narzekania, a przed nami podobno najgorszy okres w roku: luty (przynajmniej tak uważają nasi klienci). Mnie samej też zdarza się westchnąć i pomarudzić. Jak nie Majka przytarga katar, to Muffiniasty na zwolnieniu i cała logistyka spada na mnie. Prędzej czy później, któreś mnie zaraża i znów mam areszt domowy. Może i dobrze, bo na ostatniej wizycie ginekolog zasugerował mi wzięcie zwolnienia i zmniejszenie obrotów. Co oczywiście jest bardzo trudne do wykonania… Generalnie staram się nie dać złym myślom. W najgorszym wypadku zostało nam…

Kuchenne rewolucje w Piotrkowie. Jak wypadł Krochmal?

W moim mieście Internety zawrzały! Azaliż Magda Gessler przyjechała do Piotrkowa i zrobiła rewolucję w dawnej restauracji u Dunina. Najpierw miałam dużo pracy, potem wakacje, potem znów dużo pracy – nie miałam więc czasu odwiedzić Krochmalu. Za to czytałam w sieci, że niedobrze, że drogo, że się czeka na jedzenie za długo. Pewnej dnia, gdy już bardzo głodni wychodziliśmy z biura, a w domu nie czekał na nas obiad namówiłam męża na wizytę w Krochmalu. Szkoda tylko, że nie wzięłam ze sobą aparatu… Krochmal w Piotrkowie – warto czy nie warto przyjść? https://instagram.com/p/7iQtLBIKqB/?taken-by=muffincasein Wchodzimy do środka i trochę nas zatkało.…

Suwałki – miasto spokojnych duchów i kulinaria Suwalszczyzny.

Suwalszczyzna to taka spokojna kraina. Tam internetowe afery przestają mieć znaczenie, deadline’y klientów mogą poczekać, nikt i nic cię nie goni. Chyba, że w naturze już tak masz, że trudno ci wysiedzieć na tyłku. I tak po byczeniu się na trawie i czytanie kryminału (jednego, razem – Jo Nesbo zawsze mile widziany) stwierdziliśmy, że gdzieś by się pojechało. Kierunek -> Suwałki Nasze Dworczysko nad Hańczą jest oddalone o jakieś 30 km od Suwałk. W samochodzie, mimo włączonej klimatyzacji, gorąco. A podobno to najzimniejszy region Polski! Miejscowi potwierdzają – w jednej z rozmów padło takie zdanie: „lipiec to jedyny miesiąc, w…

Niezapomniane smaki w Hotelu Żywieckim – wchodzicie tu na własną odpowiedzialność!

Która Restauracja w Żywcu? Delicja, oczywiście! Jadąc w Beskidy do naszego hotelu i SPA nie planowałam wpisu poświęconego specjalnie jedzeniu. Wiadomo, coś tam jeść trzeba, tak już nas stworzono. Posiłki, zwłaszcza te jedzone poza domem, mogą być lepsze lub gorsze i nie ma co się na tym tematem rozwodzić. Ewentualnie można ostrzec znajomych, że w knajpie X się struliśmy, ale za to w Y mają najlepszą pizzę w mieście. Blogierzy napiszą recenzje. I tyle. My jednak, w otoczeniu beskidzkich gór, po raz pierwszy  w życiu spotkaliśmy się ze smakami tak skomponowanymi, idealnie dobranymi, swojskimi, a jednocześnie naszymi, że do tej…

Wyjdź babo z domu.

Bardzo lubię mojego męża. To oświadczenie nie jest wcale takie oczywiste, bo o ile przy 70 ludziach ślubowałam mu miłość, uczciwość i inne takie, to nigdzie nie obiecywałam, że będę lubiła spędzać z nim czas. A lubię. I tak jesteśmy ze sobą średnio 22 godziny dziennie. Na 10 wieczorów, 9 chętnie i z radością spędzę z nim, aż przychodzi ten wieczór numer 10, gdy  mam ochotę spotkać się tylko z babami. W zeszły wtorek na takie spotkanie zaprosiła mnie Monika z zapachnatury.com. Program miał być prosty, ale ciekawy i przyjemny: spotykamy się w Karuzeli Smaków i uczymy się makijażu z…

Navigate

Pin It on Pinterest