recenzja

10 Posts Back Home

Książka, która mogłaby się nie kończyć: Korona śniegu i krwi.

Nie jestem na bieżąco z polską literaturą. Bynajmniej nie znaczy to, że takiej nie czytam. Wręcz przeciwnie! Jednak odkąd pamiętam, uwielbiałam korzystać z biblioteki. Tam wybór jest dość spory, ale raczej wolałam myszkować pomiędzy półkami niż wyczekiwać nowości. Obecnie mam mniej czasu na czytanie i raczej staram się budować własny księgozbiór – po ślubie zostawiłam wszystkie moje nastoletnie lektury u rodziców, kiedyś będę je zachwalać moim córkom. Znów jednak nie trzymam ręki na pulsie: mam długą listę książek, które bym chciała kupić i biorąc pod uwagę jej ciągłe wydłużanie się, raczej nigdy nie zejdę do zera. Pewnie to jest powodem,…

Jestem królową Anglii, czyli biorę Santa Clarita Diet na tapetę.

Miałam ostatnio niedosyt seriali komediowych. Od kiedy skończyło się moje ulubione „Jak poznałem waszą matkę”, nie znalazłam zastępstwa, śmiesznej i ciekawej historii, którą chciałabym oglądać. Zresztą gdyby chodziło tylko o pośmianie się, to mogłabym sobie pooglądać wpadki psów na YouTube. Ja jednak szukałam czegoś więcej, historii, która by mi coś dała. Wpadłam więc w świat procedurali i podobnych do siebie dramatów, aż zupełnie przypadkiem zorientowałam się, że znalazłam aż trzy rewelacyjne komedie. Seriale, które pod pewnymi względami biją nawet produkcje uważające się za dużo amibtniejsze. O najnowszym z nich, bo niedawno drugi sezon pojawił się na Netflixie, opowiem wam dzisiaj.…

Obejrzałam serial Mindhunter przez weekend. Moja opinia.

Wieść o nowej produkcji na Netflixie sygnowanej nazwiskiem Davida Finchera przyjęłam z dużym spokojem. Wyrosłam już ze sztucznej ekscytacji, którą trochę nam Netflix narzuca – „puszczamy nowy serial, musisz go obejrzeć, musisz, zrób to teraz”. Na przykład takie House of Cards, obejrzałam jeden odcinek ostatniego sezonu, stwierdziłam, że mnie nie porywa i odpuściłam temat na jakiś czas. Z takim nastawieniem podeszłam też do Mindhuntera. Zobaczę jeden, dwa odcinki i tyle. Skończyło się na tym, że przez weekend pochłonęliśmy wszystkie 10 odcinków. Na pewno wpłynęły na to okoliczności. Leosia była chora i nie mogła się ode mnie oderwać, a Maję wysłaliśmy…

Podkład Vichy Teint Ideal – mój codzienny pewniak.

Pamiętam te piękne czasy, gdy po nieprzespanej nocy mogłam rano wybiec z domu bez makijażu i wciąż wyglądać dobrze. Lata jednak robią swoje, a wesoła kompania w postaci niemowlaka, który niekoniecznie chce iść ładnie spać sprzyja powstawaniu coraz ciemniejszych kręgów pod oczami. Oczywiście, potrafię wyjść z domu bez makijażu. Nie mam z tym problemu. Na przykład dziś, gdy mieliśmy w domu małe zamieszanie i ledwo co zdążyłam się uczesać. Pędząc ze starszą córką do przedszkola zapomniałam o wzięciu kosmetyków ze sobą. Skutkiem czego, gdy kilka godzin później zobaczyła mnie moja kuzynka, rzekła tylko jedno zdanie: -Wyglądasz jak wampir. No…

Ania, nie Anna – jak wypada nowa wersja przygód Ani Shirley?

Na zakończenie trzeciej klasy szkoły podstawowej dostałam nagrodę, „Alicję w Krainie Czarów”. Byłam bardzo rozczarowana, ponieważ ta powieść wyjątkowo mi nie przypadła do gustu. Tego samego dnia moja mama chcąc wynagrodzić mi żal, przyniosła z księgarni „Anię z Zielonego Wzgórza”. Przez całe lato dokupywała kolejne części, bo Maud Montgomery stała się moją ulubioną pisarką. Nie byłam dziewczynką, która po prostu lubiła Anię. Nie, ja ją uwielbiałam. Zdaniem moich rodziców, miałam nawet lekką obsesję. Koniec lat 90 to czas, gdy jedyną słuszną ekranizacją przygód rudej sierotki była wersja z 1985 roku, z Megan Follows w roli głównej. Jak się pewnie domyślacie…

Szampon, którego nie polecam: Timotei 2 w 1 intensywna pielęgnacja

Rzadko mam okazję pisać negatywne recenzje kosmetyków. Tak już się złożyło, że moja skóra potrafi znieść wiele. Niektóre moje koleżanki muszą z wielką uwagę dobierać kosmetyki, ponieważ nawet drobna zmiana w użytych składnikach wywoływała u nich alergiczną reakcję. Tymczasem ja wesoło skakałam sobie z kosmetyka na kosmetyk pośród drogeryjnych półek. Z czasem zaczęłam zwracać większą uwagę na skład kupowanych produktów. Od dłuższego czasu włosy myłam szamponami bez SLSów w składzie. Często też podkradałam kosmetyki moim dziewczynom, a te skład mają bardzo łagodny. I nie wiem, co mnie natchnęło ostatnio, że jakoś tak bez większego namysłu i przeczytaniu składu sięgnęłam w…

Blue Marine Mielno. Nasze opinie i recenzja.

Planując nasz jesienny urlop, szukaliśmy obiektu, który oferowałaby nam dostęp do sauny i salę zabaw dla dzieci. Pogoda mogła być różna, a chcieliśmy znaleźć miejsce, w którym Maja mogłaby spożytkować nadmiar energii, a my wygrzać się w saunie. Nie potrzebowałam dużo czasu by zdecydować się na fajną ofertę z Travelist i już wkrótce pakowaliśmy się do Blue Marine Mielno. Tu muszę nadmienić, że chociaż zdarza mi się współpracować z hotelami, to tym razem tak nie było. Pojechaliśmy się zrelaksować i zwyczajnie nie chciało mi się wszędzie nosić lustrzanki, a poza tym nie wzięłam odpowiedniego obiektywu. Tak po prawdzie, to miałam…

Rodzinny weekend w Hotelu Fryderyk. Jak nam było?

Niedawno pisałam o tym, że potrzebujemy odpoczynku. W tym momencie część osób zazwyczaj skłania się ku zostawieniu dziecka w domu. I owszem, nie mamy problemu ze zrobieniem sobie weekendu tylko we dwoje. Jednak znaczną większość czasu wolimy spędzać razem. „W stosiku”, jak to mówimy. Spakowaliśmy więc walizkę, wózek dla naszej kulawej panienki i ruszyliśmy na Dolny Śląsk. Przez Wrocław jeździmy często, ale dalszych terenów nie znamy za dobrze. Zdziwił i jednocześnie zachwycił nas spokój okolicy. W przeciwieństwie do zapchanej i mocno komercyjnej Zakopianki, czekała nas miła i urocza przejażdżka. Tatry kocham niezmiernie, ale znacznie spokojniejsze tereny wokół Duszników Zdrój wygrywają. Dzisiaj…

Śpij dobrze ciężarna – testujemy poduszkę ciążową!

Nie jestem mamą gadżeciarą. Nie śledzę nowinek na rynku i często dowiaduję się, o niektórych produktach, jak już wszystkie blogerki o nich napiszą. W wychowywaniu dzieci stawiałam i nadal stawiam na minimalizm, którego myślą przewodnią jest: „czy to naprawdę mi potrzebne?”. Przedmioty, które nie są mi niezbędne do życia dzielę na dwie kategorie: frytkownica i zmywarka. Frytkownicę dostaliśmy w prezencie ślubnym i fajnie, bo pewnie sama bym jej nie kupiła. Stoi sobie na szafce, korzystamy z niej ze dwa razy w roku. Za to zmywarka…Właściwie z dnia na dzień stała się niezbędna i ciężko mi wyobrazić sobie codzienne funkcjonowanie bez…

Jak dbam o cerę? Recenzja Lotion Lite 5.

Tak się jakoś dziwnie ułożyło, że zawsze dawali i do tej pory dają mi mniej lat niż faktycznie mam. Nastoletnią mnie irytowało to strasznie. Zwłaszcza, że chłopcy nie zwracali na mnie uwagi biorąc mnie za głupią małolatę. Obecnym nastolatkom powiem, że nie ma co się spieszyć – na wszystko jest czas, a mojego męża poznałam chodząc w rozciągniętej bluzie i notorycznym „niemakijażu” połączonym z niewyspaniem. Wyrobiłam dowód, wyszłam za mąż, w końcu urodziłam dziecko, a tu wciąż pytano mnie o wiek przy kasie w sklepie. Było to szczególnie irytujące, gdy wyszłam z domu mając w ręce tylko kartę płatniczą. Z czasem…

Navigate

Pin It on Pinterest