przemyślenia

10 Posts Back Home

Matka w domu z chorym dzieckiem. Nadajemy z wariatkowa.

Zaczyna się niewinnie gorączką. Wciąż masz nadzieję, że to nic poważnego. Przecież gorączka u rocznego dziecka to nic niezwykłego. Pewnie kolejne zęby wychodzą. Utwierdza cię w tym brak innych objawów. Zbijasz więc w nocy gorączkę i zostawiasz dziecko z babcią, gdy idziesz do pracy. Wiesz, że coś się dzieje, gdy młode zaczyna w nocy kaszleć a ty łapiesz tylko kilka drzemek, które przerywa mierzenie temperatury, odciąganie glutów i wystawienie co chwila jednego lub drugiego cycka. Umawiasz się więc na wizytę u lekarza. Co z tego, że na konkretną godzinę skoro i tak znów są opóźnienia i zamiast o 11:15 wchodzisz…

Nauczyciel swoją oceną podniósł mi ciśnienie!

Nasza starsza córka zaczęła w tym roku naukę w zerówce. Zmiana była raczej symboliczna, bo Maja chodzi dalej do swojego przedszkola, ma tę samą grupę, są też te same ciocie. Na pierwszym zebraniu miałam jednak przedsmak tego, jak bardzo różnię się z Edwinem od reszty rodziców. Czym się różnimy? A podejściem do nauki. Może wynika to z naszego wieku – reszta rodziców ma około 40 lat lub więcej i widać po nas różnice pokoleniowe. My już nie uważamy, że trzeba mieć piątki ze wszystkiego, że trzeba się uczyć dla samej nauki. Ważniejsze są praktyczne umiejętności i wiedza, jak je zastosować…

Ostatnie 100 dni szczęścia

Byłam straszną marudą i zrzędą już od dłuższego czasu, a zdałam sobie z tego sprawę na początku września. Początek miesiąca był zimny, deszczowy i dość przygnębiający. Dodajmy do tego symboliczną zmianę jaką jest początek roku szkolnego i łatwo jest wprowadzić się w refleksyjny nastrój. I tak stojąc któregoś dnia na chodniku i czekając na zielone światło, uświadomiłam sobie, że do końca 2017 zostało około 100 dni. Niewiele, a ja przez znaczną część roku byłam nieszczęśliwa/smutna/marudząca i wymagająca ojojania. Faktem jest, że końcówka 2016 nie była łatwa. Wreszcie zdecydowałam się iść do psychiatry, który zdiagnozował u mnie depresję. Myślałam, że to…

Moja córka jest lepsza niż twoja!

Nie jest dziś łatwo być mamą dziewczynki. Przypuszczam, że mamy chłopców też mają na co narzekać, ale że taką nie jestem, to nie będę się wypowiadać na temat, którego nie znam. Za to jako rodzicielka dziewczynek i to od blisko sześciu lat, obserwuję, jak my matki same nakręcamy i poddajemy się różnym społecznym oczekiwaniom dotyczącym naszej płci. Gdy zostałam mamą po raz pierwszy dużo mówiło się o gender. Taka moda wtedy nastała razem z głośnym rodzicielstwem bliskości. Swoją drogą ciekawe jak za kilka lat ocenię wychowawcze mody, które towarzyszyły pojawieniu się Leosi: między inny wojna o szczepienia i coraz bardziej…

13 miesięcy – jak radzić sobie ze strachem u roczniaka.

Moje dziewczyny i nie tylko, Jakiś czas temu nieświadomie napisałam, że pierwszy rok życia kończy subtelna zmiana. Że niby nie odczuwamy ogromnej różnicy i to tylko symboliczna data. Myliłam się. Fakt, zmiany w Leosi nie nastąpiły może punktualnie 30 czerwca, ale nie minęły trzy tygodnie, a my mamy wrażenie, że nasza młodsza córka kompletnie się zmieniła. Lęk separacyjny tak bardzo. Przechodzimy teraz istne apogeum, jeśli chodzi o lęk separacyjny. Chcę wyjść z pokoju? Wrzask, łzy i żal. Chcę ją odłożyć na chwilkę na podłogę? Ta sama reakcja. Co ciekawe, młoda nie ma takich problemów, gdy mnie nie widzi, ale gdy…

Takiego męża życzę moim córkom!

Moje dziewczyny, Dzisiaj będzie sentymentalnie, słodko i miło. Jakże mogłoby być inaczej – dzisiaj mija siedem lat od momentu, gdy w koronkowej sukni ecru obiecałam, że uczynię wszystko, aby moje małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. Myślę, że na razie nie idzie nam źle, bo po tych kilku latach wciąż powtarzam, że wyszłabym za mąż za niego jeszcze raz. Chociaż zawsze jakoś celebrujemy naszą rocznicę, to z biegiem lat podchodzimy do tematu na większym luzie. Swój prezent Edwin otrzymał już w piątek – jak zwykle nie potrafiłam się powstrzymać i znów nie udało mi się sprawić mu niespodzianki! Jako rodzicom…

Moje drugie dziecko ma lepiej.

Muszę się pokajać w popiele. Gdy rodziłam Maję w zawrotnym wieku 20 lat, myślałam że już dorosłam do macierzyństwa. Moje rówieśniczki mogły w tym czasie zaliczać zgony na imprezach studenckich, ale nie ja, w żadnym wypadku. No, mądra byłam niczym stara Indianka, Babcia Wierzba i najstarsza góralka we wsi   i czego to ja nie wiedziałam. Minęło trochę czasu. Dostałam kilka razy po dupsku. Nieraz ryczałam, czasem rzucałam talerzami. Zdarzyły się nieprzespane noce. Przede wszystkim jednak wreszcie wyjaśniłam sobie kilka spraw, nazwałam je po imieniu i dopiero dziś czuję, że wiem kim jestem. Pisałam o tym tu: Byłam swoim największym…

Masz tylko sześć lat.

Pamiętam, gdy pierwszy raz trzymałam ją w ramionach. Maleństwo z czarnymi włoskami, mniejsze od naszego kota. Pamiętam jej zapach, jej cichutki płacz i jej pierwsze uśmiechy. Pamiętam, jak karmiłam ją piersią i sugestie innych, żebym już odstawiła. Bo pewnie będę karmić wiecznie. Nie karmiłam do osiemnastki, nie karmiłam nawet dwóch lat. Odstawiła się sama z siebie, z dnia na dzień, mając osiemnaście miesięcy. Pamiętam jej zapach, gdy z nami spała. Pamiętam też komentarze, według których pewnie nigdy nie zacznie spać sama w łóżeczku. Mówiłam sobie, że teraz jest taka malutka, tak szybko urośnie, ani się obejrzę i wbrew czarnym wizjom…

Daję jej czas – jak zluzowałam i przestałam rywalizować z innymi rodzicami.

Dziecko. Nasza duma i chluba. Chwalimy się każdym, nawet najdrobniejszym sukcesem pociechy. Przeżywamy porażki i niepowodzenia analizując dogłębnie, czy to przypadkiem nie nasza wina i czy nie popełniliśmy jakiegoś wychowawczego błędu. Oficjalnie pewnie nikt się nie przyzna do rywalizacji z innymi rodzicami. No gdzie tam! Ja tam mojemu dziecku daję luz. Przecież to nie ma znaczenia, że Kasi Julka już chodzi, a moja nawet nie raczkuje. Ma jeszcze czas, a poza tym, to że dziecko chodzi albo ma dwa zęby wcale nie jest zasługą rodzica więc po co, o tym rozmawiamy?!? Tak mówimy publicznie, a co myślimy? Nie uwierzę, że…

Ciasny matczyny kołnierzyk.

Opowiem wam dziś historię. Basia od zawsze była uporządkowaną dziewczynką. Nie darła rajstop, nie gubiła kredek. W szkole prowadziła idealne zeszyty: pięknie pisane i podkreślane. Gdy nauczyciel zabierał zeszyty do oceny, większość uczniów z jej klasy nagle zaczynała prowadzić nowy. Basi to nie dotyczyło – zawsze była wzorem, zawsze perfekcyjna. Czas mijał. Basia wzorowo zdała maturę, poszła na studia. Po studiach znalazła pracę i zaczęła piąć się w górę po szczeblach kariery. Gdzieś w międzyczasie zajęła się urządzaniem mieszkania. Znalazł się też mężczyzna. Trochę czasu minęło, zanim stanęli na ślubnym kobiercu, ale w końcu się udało. Basia miała młodszą siostrę,…

Navigate

Pin It on Pinterest