przemyślenia

10 Posts Back Home

Daję jej czas – jak zluzowałam i przestałam rywalizować z innymi rodzicami.

Dziecko. Nasza duma i chluba. Chwalimy się każdym, nawet najdrobniejszym sukcesem pociechy. Przeżywamy porażki i niepowodzenia analizując dogłębnie, czy to przypadkiem nie nasza wina i czy nie popełniliśmy jakiegoś wychowawczego błędu. Oficjalnie pewnie nikt się nie przyzna do rywalizacji z innymi rodzicami. No gdzie tam! Ja tam mojemu dziecku daję luz. Przecież to nie ma znaczenia, że Kasi Julka już chodzi, a moja nawet nie raczkuje. Ma jeszcze czas, a poza tym, to że dziecko chodzi albo ma dwa zęby wcale nie jest zasługą rodzica więc po co, o tym rozmawiamy?!? Tak mówimy publicznie, a co myślimy? Nie uwierzę, że…

Ciasny matczyny kołnierzyk.

Opowiem wam dziś historię. Basia od zawsze była uporządkowaną dziewczynką. Nie darła rajstop, nie gubiła kredek. W szkole prowadziła idealne zeszyty: pięknie pisane i podkreślane. Gdy nauczyciel zabierał zeszyty do oceny, większość uczniów z jej klasy nagle zaczynała prowadzić nowy. Basi to nie dotyczyło – zawsze była wzorem, zawsze perfekcyjna. Czas mijał. Basia wzorowo zdała maturę, poszła na studia. Po studiach znalazła pracę i zaczęła piąć się w górę po szczeblach kariery. Gdzieś w międzyczasie zajęła się urządzaniem mieszkania. Znalazł się też mężczyzna. Trochę czasu minęło, zanim stanęli na ślubnym kobiercu, ale w końcu się udało. Basia miała młodszą siostrę,…

Najważniejsza kobieta w moim życiu.

Jestem mamą dwóch dziewczynek. „Utknęłam” w tym ciepłym, kobiecym światku, chociaż w dzieciństwie bliżej mi było do kopania z chłopcami na przeciwko piłki, niż do malowania paznokci. Dlatego czasem zastanawiam się, czym właściwie jest bycie kobietą? I jak sprawić, by moje dziewczynki czuły się same ze sobą dobrze? Dziś zapraszam was na sentymentalną podróż pełną wspomnień. Tak jak dla mnie najważniejsze są teraz dziewczynki, tak w dzieciństwie była dla mnie ważna mama. Co ciekawe, pierwsze wspomnienia z nią związane dotyczą…pojawienia się mojego brata. Chyba bardzo przeżywałam ten fakt. Pamiętam jak słuchałam przez stetoskop, co tam się u mamy w brzuchu…

Próbuję zatrzymać czas.

Zajrzałam dziś na blog Martyny G i przeczytałam jej wpis o uczuciach w związku z narodzinami drugiego syna. Troszkę się wzruszyłam, troszkę pozachwycałam zdjęciami i napisałam komentarz. A potem odwróciłam wzrok od monitora i spojrzałam na moje panny. Patrzę na Maję, która dziś dyskutowała z panią doktor w przychodni. Moją małą kobietkę, która ciągle dobiera się do moich kosmetyków i przebiera się trzy razy dziennie. I opowiada o tym, kim zostanie jak dorośnie (aktualnie weterynarzem). I mówi, że będzie miała dzieci. I męża. I różowe kwiatki w bukiecie. A za chwilę pyta się, czy zbudujemy jej taką maszynę, która zrobi „charackters”…

W 2017 chcę być lepszą żoną i mamą!

Dość sceptycznie podchodzę do postanowień stawianych sobie na nowy rok. Jeśli chcesz rzucić palenie, rzuć. Jeśli chcesz schudnąć, ułóż plan i zacznij działać. Nie musisz koniecznie czekać na ten 1 stycznia. Dlaczego więc powstał ten wpis? Od jakiegoś czasu zauważyłam, że mam w sobie znacznie mniej cierpliwości niż kiedyś. Zwłaszcza w stosunku do Mai i bardzo mi się to nie podoba. Dlatego postanowiłam zmienić swoje zachowanie i zamiast skupiać się na zrzucaniu kilogramów lub nauce nowej umiejętności, postanowiłam zainwestować w relacje. Jako matka Będę częściej wychodzić z dziećmi na dwór – niby prawie codziennie wychodzę na spacer z Leosią i…

Udało ci się urodzić dziecko i przeżyć? Nawet nie wiesz, ile szczęścia miałaś.

Bożonarodzeniowe szaleństwo się skończyło. Słucham dziś radia w biurze i obserwuję jak zmienił się zestaw tematów: wyprzedaże, porady dietetyków dotyczące radzenia sobie z niedawnym obżarstwem, małe i duże podsumowania minionego roku. Ja tymczasem piję zieloną herbatę i patrzę sobie na moje dwa skarby: starsza właśnie przebiera Twilight Sparkle, młodsza śpi na moim kolanach. Patrzę na nie i myślę o pewnej kobiecie, która dawno, dawno temu też urodziła dziecko. Tylko nie w szpitalu, nie przy lekarzu i pielęgniarkach. Dziecko, które „owinęła pasami płótna, i położyła w żłobie”. Oczywiście, już tam Ktoś zadbał o to, żeby wszystko skończyło się bezpiecznie, ale ja…

7 ciążowych rzeczy, za którymi już tęsknię.

Niełatwo jest być w ciąży. O ile uda nam się w nią zajść bez większych problemów, to po pierwsze. A jak już się uda, to się zaczyna wieczne narzekanie. Najpierw mdłości, potem zgaga. Pożegnanie ze spaniem na brzuchu i chodzenie co pięć minut na siku. Obolały kręgosłup i zadyszka po krótkim spacerze. Pod koniec ciąży z nadzieją wypatrujemy porodu, chociaż jeszcze nie tak dawno perspektywa wypchnięcia z siebie dziecka, nas przerażała. A któraż z nas z ekscytacją nie wita na nowo płaskiego brzucha (no, dobra – bardziej przypomina balonik, z którego spuszczono powietrze)? I leci na „normalne”, surowe sushi? Gdy minęła…

Jak to jest być mamą po raz drugi?

Chodzimy tu i tam, ciągamy te dzieci ze sobą i co jakiś czas ktoś troskliwe nas pyta: „No, ale dajecie radę?”, albo „A mała daje wam pospać?”. Bywa, że ktoś podsumowuje wszystko krótko i jasno „No, z dwójką to już nie zabawa”. Patrzę wtedy na męża, on patrzy na mnie i zastanawiamy się, o co tak właściwie chodzi. Owszem, jesteśmy zmęczeni, ale w bardzo małym stopniu, jeśli w ogóle, spowodowała to obecność drugiego dziecka. Wręcz przeciwnie, jestem zaskoczona jak łatwo nasza druga córka wpasowała się w nasze życie. Oczywiście, coraz częściej mam ostatnio dni, kiedy siłą zmuszam się do wstania…

Trauma poporodowa?

Podobno własne narodziny to najbardziej stresujący moment, jakiego doświadczamy w naszym życiu. Może więc dobrze, że go nie pamiętamy i z czasem przyćmiewa go np. egzamin maturalny, rozmowa z szefem czy (oby nie) choroba kogoś bliskiego. Chociaż nie pamiętamy własnych narodzin, to każda matka doskonale pamięta dni, w których na świat przyszły jej dzieci. I nie ma co ukrywać: poród, nieważne jaki, też niesie ze sobą dużo stresu. Strach przed porodem bywa tak ogromy, że niektóre z nas nigdy nie zdecydują się na dziecko. Nie dość, że każda kobieta jest mniej lub bardziej świadoma ryzyka różnych komplikacji, które mogą wystąpić,…

Supermoc

W dzieciństwie nie marzyłam o byciu księżniczką w opałach. Nie, nie dla mnie zamknięcie w wieży i czekanie na księcia. Żadna tam Roszpunka, czy inna Śpiąca Królewna. Jeśli księżniczka to najlepiej Leia z Gwiezdnych Wojen. Dziwnie to kontrastuje z moją wrodzoną niepewnością i nieśmiałością, której znacznie bliżej do czekania na ratunek – może właśnie dlatego tak bardzo chciałam być superbohaterką. Czas mijał, bajki odeszły w zapomnienie. Ja zaś wciąż byłam jak ten ślimak bez skorupki, łatwa do zgniecenia. I może by to tak trwało dłużej, gdybym pewnego dnia…nie otrzymała supermocy! Wiecie jak przebiega scenariusz typowego filmu o superbohaterach? Główna postać miota…

Navigate

Pin It on Pinterest