facebook

4 Posts Back Home

Na 5 dni odpuściłam sobie Facebook i Instagram. Jak się po tym czułam?

Ostatnio moją relację z social mediami najlepiej, o ironio, określa fejsbukowy status „to skomplikowane”. Złoszczą mnie i irytują, ale jak tu bez nich żyć. Postanowiłam więc przeprowadzić swój własny, mały eksperyment i na 5 dni dość drastycznie ograniczyłam przeglądanie tworów Marka Zuckerberga. Jak się czułam na tym odwyku? Jakie mam wnioski? Najpierw jednak wrócę do tego, dlaczego tak bardzo irytował mnie Facebook. Myślę, że duży wpływ miało to, że sama jestem twórcą i prowadząc bloga musiałam się zaangażować też w media społecznościowe. Moim problemem była i jest moja ambicja. Nie chorobliwa, nigdy być w szkole najlepszym uczniem, a teraz nie…

Zrób dla mnie jedną rzecz. A najlepiej trzy.

Coś wam zdradzę: nie przepadam za Facebookiem. Serio. Nie czuję potrzeby by prowadzić go ze względów towarzyskich, nie gram w gry i nie udostępniam co chwila demotów. Nie śledzę też obsesyjnie działań swojego eks ( podobno FB bardzo się przydaje w takiej sytuacji ). Przed usunięciem konta powstrzymują mnie dwa czynniki: kontakty i praca. A za pracą idzie blogowanie. Tak to już jest, że Facebook stał się podstawowym medium, jeśli chodzi o budowanie społeczności. I my, blogerzy oraz community managerowie, czy go lubimy czy nie – musimy z niego korzystać. Bo większość z was sama z siebie nie wejdzie na…

Obowiązkowy offline

Budzę się rano. Patrzę na ekran telefonu: jakiś mail lub dwa do przeczytania, X polubił moją fotkę na Instagramie, Y zamieścił zmianę statusu a Z zaprosił mnie do zagrania w grę. Siadam do komputera. Sprawdzam pocztę, zatwierdzam komentarze na blogu, zaglądam na kilka stron i tak prawie codziennie. Internet już nawet nie puka do drzwi. On wyskakuje z lodówki, atakuje w toalecie i przerywa randkę. Nie narzekam na czasy, w którym żyjemy. To normalne, że technologia i social media odgrywają ważną rolę w naszym życiu. Zwłaszcza, że dla wielu internet stał się miejscem pracy. Przerażające jest jednak fakt, że tak…

8 rzeczy, których nie zrobię na facebook’u

Można by pomyśleć, że jak się prowadzi bloga, to już osiągnięto szczyt eksibicjonizmu i nie ma rzeczy, o której by się nie powiedziało znajomym. Otóż nie, mam swoje zasady i zamierzam się ich trzymać. 1. Hejtować Na co, to komu to nie wiem. Szkoda mi czasu i energii na przelewanie złości w klawiaturę. Uwaga: nie mylić hejtu z krytyką. Zdarza się, że na forum czy w blogosferze ktoś prosi o radę/ opinię. Jeśli sądzę inaczej, to nie dlatego, że cię nie lubię 😉 Zresztą cały ten post, ktoś mógłby wziąć za wyraz hejtu – spokojnie. To, że ja tych rzeczy…

Navigate

Pin It on Pinterest