blogosfera

10 Posts Back Home

Nie zarobię na blogu miliona monet

Zawsze lubiłam pisać. Pierwszy pamiętnik zaczęłam prowadzić w wieku ośmiu lat. Miałam do tego specjalny zeszyt w szkocką kratę z wypukłym, pluszowym misiem. Bardzo żałuję, że w jakimś nastoletnim porywie wrzuciłam ten mój pierwszy dziennik do pieca. Z czasem zeszyty zmieniały swój wygląd, a ja pisałam coraz więcej. Często nocami siadałam na parapecie w swoim pokoju i wylewałam swoje młodzieńcze żale i frustracje na kartki papieru. Przed ślubem pamiętnik został odstawiony – w ramach przygotowań do wesela odkryłam fajne forum i to tam właśnie zamieniłam swój literowy monolog na dialog. Jakiś czas później jedna z użytkowniczek forum założyła bloga (pozdrowienia…

Blogerki czytane w maju.

Połowa miesiąca za nami, a ja dopiero dziś przejrzałam swój profil na Disqusie. Mój mózg ledwie ogarnia codzienne sprawy; myśli krążą tylko i wyłącznie wokół porodu – stąd też mało ruchu na blogu. Nie chcę wam ciągle narzekać na temat ciąży. Co dziwne, mam pomysły na inne tematy, ale nie jestem w stanie ich przetworzyć. Aktualnie głównie śpię lub wpatruję się w przestrzeń. Lecę więc z linkami do tekstów, które czytałam w maju. Ciąża a zwolnienie lekarskie – wrzuć na luz dokładnie wtedy, gdy jest ci wygodnie by Żudit O matko!!! Znów zostanę matką by Zaraz-wracam.pl Mam w sobie zgodę…

Blogerki czytane w marcu.

Nie zapomniałam o was, moje drogie. A skąd! Trochę mi się jednak zebrało na głowie i stąd opóźnienie oraz, nie ukrywajmy, edycja czysto Disqusowa. Mówiąc wprost: zapomniałam sobie zapisać teksty, które skomentowałam na innych systemach. Wiadomo, ciąża, zaganianie itp. Może w przyszłym miesiącu nadrobię, ale wątpię – serio, Disqus mi nie płaci za reklamę, ale niedługo wejdę w fazę „mały-ssak-wisi-mi-u-cyca” i to telefon zostanie moim głównym narzędziem operacyjnym. Disqus dla mnie wygrywa. Tyle w temacie. Zaglądałam w marcu do (jest kilka nowych twarzy): Kluseczka po włosku i burza hormonów u ciężarnej – czuję solidarność z każdą ciężarną na podobnym etapie,…

Blogerki: przeczytane w lutym.

Ja nie czytam gazet, ja czytam blogi. A kogo odwiedziłam w zeszłym miesiącu? Chodźcie i zobaczcie! Jeszcze słowem wstępu: to nie jest kółko wzajemnej adoracji. Starałam się wybrać blogerki, do których zajrzałam więcej niż jeden raz, a następnie wybierałam mój ulubiony tekst z zeszłego miesiąca. Istnieje prawdopodobieństwo, że o kimś zapomniałam – nie robię notatek na bieżąco i to dzięki Disqusowi wiem, gdzie i kiedy udzielałam komentarzy. Może też być tak, że bardzo lubię daną blogerkę, ale po prostu w danym miesiącu rozminęłyśmy się tematami. W takim wypadku – do zobaczenia w marcu (oby!). Ulubione Blogerki Lutowe Kto: Skrytka Magdaleny,…

Nareszcie blogowe spotkania, na które mogę jeździć!

Odkąd rozpoczęłam swoją przygodę z blogowaniem, zdarza mi się bywać na spotkaniach blogerskich. Zazwyczaj pojawiam się na nich do trzech razy w roku. Na więcej po prostu nie mam czasu! Aż do teraz! Wreszcie ktoś, a właściwie dwie ktosie, wykazały się zapałem i zdolnością organizacji i zorganizowały spotkanie mam blogerek w Łodzi? Co to oznacza dla mnie? Ano, bardzo wiele. Po pierwsze, nie muszę wstać o 4 rano i gnać 300 km w Polskę. Nie muszę też szukać hotelu, bo w każdej chwili muszę wrócić do domu. Przy innych spotkaniach musiałam sobie wszystko dokładnie zaplanować. Tu wystarczy wziąć samochód i…

Blogowa przyjaciółka.

Często mam wrażenie, że relacje w blogosferze przypominają te ze szkoły. Jest grupka najpopularniejszych, niedostępnych w całej placówce. Pochodzą z różnych klas. A to chłopak z lajfstajlu, to zakochana para z parentingu, to śliczna dziewczyna zajmująca się modą. W poszczególnych klasach też są osoby mniej lub bardziej popularne. Łączy je jedna rzecz: zaczęły blogować. Porównanie ze szkołą wydaje mi się tak dobre, właśnie z tego powodu: często z ludźmi w klasie łączyło nas tylko to, że wybraliśmy tę samą szkołę. W czasach szkolnych nie byłam popularna. Raczej nie byłam też nielubiana. Ot, zwykła dziewczyna nie rzucająca się w oczy. Na…

Do małej blogerki: najtrudniejsza rzecz w blogowaniu przed tobą.

Pewnego dnia wpadła ci do głowy szalona myśl: założę sobie bloga! Pewnie nawet nie masz pojęcia, że całą tę zabawę niektórzy przerobili w nieźle działający biznes. Pojęcia nie masz, kto rządzi w polskiej blogosferze, co to są staty, UU i dary losu. Zakładasz bloga, bo chcesz się podzielić tym, co cię pasjonuje. Może to jest gotowanie, może fotografia albo scrapbooking, albo po prostu chcesz, nie, musisz pisać. Tak było ze mną. Jako ośmiolatka zaczęłam pisać pamiętnik. Towarzyszył mi on w podstawówce i w pierwszych nastoletnich zauroczeniach. Nieraz nocą siadałam na parapecie i zapisywałam kilka, czasem kilkanaście kartek wylewając z siebie…

W blogosferze nie ma przyjaźni.

Kilka dni temu Antyterrorystka napisała mocny tekst o wadach blogosfery. Najpierw trochę się zasmuciłam, bo nie spotkałam się z wcześniej z opisanymi tam sytuacjami. Potem popłynęłam dalej w dół, bo przy autorce i wielu komentujących dziewczynach jestem tyci, tyci miniaturową blogerką i co ja tam wiem. Na końcu przyszła refleksja i to właśnie nią chciałabym się dziś podzielić. Miałam sporo czasu na przemyślenia, bo pół nocy zarwałam opiekując się moimi chorymi stworami. Blogerzy lubią myśleć o sobie, że są zgraną, fajną grupą. I faktycznie są tacy, gdy ktoś atakuje ich z zewnątrz np. dziennikarze. Wtedy bronią się przed innymi mediami…

Kwiecień

Jeśli napiszę, że kwiecień zleciał mi nie wiadomo kiedy, to będzie to… po prostu nudne! Odkąd pojawiła się KoCórka czas płynie mi znacznie szybciej, a już od września pędzi jak szalony. Ledwo znajdujemy chwile na cieszenie się wiosną, która w kwietniu była pełna kontrastów: to grad i zimno, to słońce i letnia temperatura. Dowodem na moje zabieganie jest zero filmów, o których wam mogę dzisiaj opowiedzieć. Padając po całym dniu na łóżko oglądałam jedynie od czasu do czasu „Prawo Agaty” ( oglądałam w tym czasie też lewo, tył i przód Agaty ). Książek też nie czytałam. Nie płaczcie nad moją…

Zrób dla mnie jedną rzecz. A najlepiej trzy.

Coś wam zdradzę: nie przepadam za Facebookiem. Serio. Nie czuję potrzeby by prowadzić go ze względów towarzyskich, nie gram w gry i nie udostępniam co chwila demotów. Nie śledzę też obsesyjnie działań swojego eks ( podobno FB bardzo się przydaje w takiej sytuacji ). Przed usunięciem konta powstrzymują mnie dwa czynniki: kontakty i praca. A za pracą idzie blogowanie. Tak to już jest, że Facebook stał się podstawowym medium, jeśli chodzi o budowanie społeczności. I my, blogerzy oraz community managerowie, czy go lubimy czy nie – musimy z niego korzystać. Bo większość z was sama z siebie nie wejdzie na…

Navigate

Pin It on Pinterest