7 ciążowych rzeczy, za którymi już tęsknię.

Niełatwo jest być w ciąży. O ile uda nam się w nią zajść bez większych problemów, to po pierwsze. A jak już się uda, to się zaczyna wieczne narzekanie. Najpierw mdłości, potem zgaga. Pożegnanie ze spaniem na brzuchu i chodzenie co pięć minut na siku. Obolały kręgosłup i zadyszka po krótkim spacerze. Pod koniec ciąży z nadzieją wypatrujemy porodu, chociaż jeszcze nie tak dawno perspektywa wypchnięcia z siebie dziecka, nas przerażała. A któraż z nas z ekscytacją nie wita na nowo płaskiego brzucha (no, dobra – bardziej przypomina balonik, z którego spuszczono powietrze)? I leci na „normalne”, surowe sushi?

Gdy minęła mi pierwsza ekscytacja po porodzie, gdy poradziłam sobie z  traumą,  wrócił też mój standardowy stosunek do ciąży: czyli łatwo nie jest, ale to jedno z najbardziej niesamowitych doświadczeń w życiu. I chociaż wiąże się z wieloma niedogodnościami, to są rzeczy, za którymi się tęskni.

A za czym tęsknię najbardziej?

Świadomość rozwijającego się życia. Na jednym wrażenie robi ogrom kosmosu. Dla mnie największym cudem jest tworzące się życie: dwie połączone ze sobą komórki, z których powstaje nowy człowiek. Bycie czynnym uczestnikiem tego procesu i obserwowanie wszystkiego na bieżąco, naprawdę jest niesamowite.

Kopniaki. Najpierw wyczekuje się tych pierwszych i zastanawia się, czy to już ruch dziecka, czy może tylko wzdęcia. A jak już się zacznie, to dopiero frajda! Uświadamiasz sobie, że to dziecię naprawdę tam sobie rośnie i stanowi odrębny byt. Wreszcie też inni, poza mamą, mogą poczuć nowego członka rodziny. Dla taty i rodzeństwa, to także ciekawe doświadczenie. Co prawda, pod koniec znów wracamy do marudzenia (kopniak karate prosto w pęcherz, albo atak wymierzony w nieświadome niczego żebra, nie należą do przyjemnych przeżyć).

Brzuszek. Celebrytki prześcigają się w tym, by mieć jak najmniejszy brzuch w ciąży. A ja wam powiem, że lubiłam tę moją kulkę. Całkiem sporą („na pewno jesteś w siódmym miesiącu? Przecież masz taaaaki wielki brzuch”) ale i tak fajną. Najfajniej jest w II trymestrze, kiedy brzuch jest już widoczny, ale nie sprawia jeszcze problemu.

A nogi to całkiem nieciążowe ;)
A nogi to całkiem nieciążowe 😉

Zachcianki. I znów wracamy do ostatniej mody: dieta w ciąży byleby nie przytyć niepotrzebnego grama. A ja wam powiem, że fajnie było zjeść lody po 22 i dać się ponieść apetytowi na green curry.

Super-mocne-włosy-i-paznokcie. Należę do tych szczęściar, które w ciąży wyglądają…no, ładnie po prostu, nieskromnie przyznam. Bujny włos, mocne pazury, cera pełna blasku. W II trymestrze spokojnie mogłabym być żywą promocją 500 plus :p A potem przyszły upały, brzuch był jeszcze większy i wyglądałam jak opuchnięty wieloryb, ale to już inna historia.

Pa pa miesiączko. Źle znoszę menstruację i tyle. Myślałam, że po pierwszym porodzie będzie lepiej, ale nie. Moja pełna macierzyńskich uczuć macica lubi strzelać focha (patrz obrazek niżej). Gwarantowane 9 miesięcy spokoju (albo i dłużej), to zawsze miła perspektywa. Inna sprawa, że w III trymestrze pojawiają się skurcze przepowiadające…

period-comics-55-5819f31b37ada-png__605

Ludzie są dla ciebie mili i generalnie roztaczasz wokół siebie atmosferę szczęścia. Tja, wiem że złościmy się na te ciągłe pytania: a kiedy poród? A planowane? A chłopiec czy dziewczynka? A kiedy rodzisz? A jak będzie miało na imię? Dlaczego tak dziwnie? Pytałam już kiedy poród? Jeśli jednak przymkniemy na to oko i zapomnimy o tych kilku bucach, którym przeszkadzało ustąpienie miejsca w kolejce ciężarnej, to robi się całkiem miło. Przynajmniej ja lubiłam to, że się ludzie na widok mojego brzucha uśmiechali i zagadywali.

No dobra, a wy za czym tęsknicie? A może ciąża nie budzi w was żadnych pozytywnych wspomnień? Dajcie znać w komentarzu!

honeyview__dsc7000

 

 

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest