Jak przetrwać połóg?

Posiadanie dzieci to wyczynowy sport dla odważnych. Nawet nie będę wspominać o problemach wychowawczych i całym worku pełnym strachów o zdrowie i życie dziecka. Już sam początek rodzicielstwa funduje nam ostrą jazdę: ciąża, poród i połóg. Niestety, należę do tych kobiet,  które ten ostatni element (połóg) znoszą wyjątkowo źle. Żadne tam wstawanie od razu po porodzie i skakanie przez płotki. Raczej omdlenia i ogólna słabość jak u osiemnastowiecznej szlachcianki. Jak przetrwać ten czas, gdy powinnaś odpoczywać, a przecież noworodek czeka na opiekę?

_DSC7722

Śpij, kiedy tylko możesz

Tak, tak, wiem co powiesz. Jak tu spać przy dziecku? A normalnie! Z jednym egzemplarzem jest wyjątkowo łatwo: taki noworodek większość dnia przesypia więc korzystaj. Przyznam szczerze, że po urodzeniu Mai jaki i teraz Lei, większość pierwszego tygodnia przespałam.

Miałam o tyle łatwo, że zaglądała do mnie moja mama, teściowa lub ciocia. Zajęły się starszą córką, albo nawet brały ją do siebie. Nikt ode mnie nie oczekiwał, że zrobię dwudaniowy obiad i uprasuję wszystkie mężowe koszule. No, ale może ja miałam takie szczęście? Nawet teraz, gdy już mam więcej sił i właściwie wróciłam już do normy, zdarza mi się drzemać w czasie snu Li. Gdy czuję, że dzień jest ciężki, włączam Mai bajkę i zaliczam chociaż krótką drzemkę.

Naucz się korzystać z pomocy

Takie chcemy być samowystarczalne i padając na łeb próbujemy udowodnić, że sobie ze wszystkim poradzimy. A przecież nie musimy! Ja jestem bardzo wdzięczna za pomoc moim bliskim. Zwłaszcza przy Mai, bo to ona, biedna, była najbardziej poszkodowana. Gdy ja leżałam bez życia z małym ssakiem u piersi, Maja zwyczajnie nudziła się w domu. Dobrze, że ktoś mógł ją uratować w tym czasie.

Przestań się przejmować

Wczoraj miałam kiepski dzień. Albo inaczej: moje dwie marudy miały kiepski dzień. Jedna się darła, drugiej najlepiej się spało na mnie. Zadzwoniłam do męża, że obiadu to dziś nie będzie. On wrócił wcześniej z jedzeniem, zajął się tą drącą, ponosił drugą marudzącą i jakoś się wszystko uspokoiło. Ale to nie wpis pochwalny dla mojego męża. Chodzi o to, że naprawdę nie musisz mieć codziennie dwudaniowego obiadu. Jeśli masz krzesło z nieposkładanymi ubraniami, to też świat się nie zawali.

_DSC7726

Smartfon/tablet to twój przyjaciel

Jeśli karmisz piersią, to właśnie ta czynność wypełni ci wiele godzin w pierwszych tygodniach. Oczywiście, wpatrywanie się w te słodkie małe rączki zapewni nam rozrywkę na jakiś czas, ale ile można? Dlatego zawsze przy karmieniu mam w pobliżu telefon. Można przeczytać jakiś artykuł, można pobrać ebooka. Pogadasz z koleżanką na Whatsappie albo zadzwonisz do mamy. Dowiesz się z Googla, co to za dziwne krostki na buzi dziecka (nie polecam korzystać z usług takiego doktora, ale nie ukrywajmy, wszystkie tak robimy) i kupisz nowe buty na te niepuchnące już stopy.

Książka/Serial/Film

Co lubisz – ja na początku nie miałam siły na książki, ale brakowało mi czegoś „brzęczącego” w tle. Moje pierwsze dni w domu spędziłam z „Dumą i uprzedzeniem”, serialem BBC z 1995 roku. Leciało to sobie w tle, gdy karmiłam małą lub przysypiałam między karmieniami. A gdzieś w głowie zostało, że jeszcze jest życie poza zmienianiem pampersów.

Ty

Tydzień po porodzie w końcu miałam siły wstać (wcześniej próbowałam, ale kończyło się to na zawrotach głowy). Ubrałam się w dżinsy (normalne, nie takie z pasem ciążowym) i pomalowałam. Jakie to było fajne! Poczuć, że ciało znowu należy do ciebie, że nie jest się inkubatorem dla małego stwora. Że ulicą nie idzie najpierw twój brzuch, potem ty.

Kilka dni później wyskoczyłam tylko z Mają do galerii. Nie namawiam młodych matek do opuszczania dzieci na siłę – wyjdziecie, kiedy będziecie gotowe. Mi jednak te 1,5 godziny dało niezłego kopa. Jeśli nie masz ochoty zostawiać maluszka z tatą i wyjść sama, maźnij chociaż usta, gdy spacerujesz z dzieckiem – działa!

A jakie są wasze sposoby na to by nie zwariować w czasie połogu?

  • Dla mnie zdecydowanym priorytetem w czasie połogu jest opanowanie nawału pokarmu. Reszta sama się układa – oczywiście jak już można normalnie, po ludzku usiąść na czterech literach 😉

    Sprzątanie i gotowanie w połogu wyparłam z pamięci 😉

    • Z Mają też musiałam się zmagać z nawałem. Kapusta poszła w ruch 🙂
      A teraz jestem w szoku, bo mam bezproblemowe karmienie. Pewnie doświadczenie pomogło, ale i tak.

  • Ja po 5 dniach pobytu w szpitalu, wróciłam do domu i miałam takiego powera do sprzątania, że nie mogli mnie zatrzymać. Później się trochę uspokoiłam. Spałam kiedy Młoda spała i jakoś za bardzo nie przejmowałam się tym, że coś jest niezrobione 😉 Dużo pomogła mi mama, która wzięła wtedy urlop. Mąż w pracy, jakoś jednak dałam radę 🙂

    • oj, z ta rano po cc to chyba nawet niewskazane tak szalec? Chociaz z drugiej strony dziewczyne obok bardzo zachecali do wstania zeby jej sie zrosty nie porobily.
      Ale szczerze przyznaje, ze nie znam tematu.

    • Po dobie musisz wstać i nie ma zmiłuj- tak przynajmniej u mnie było i u moich koleżanek. Powinno się uważać. Ja nie dźwigałam. Układałam w szafach, szafkach, podłogi zmywałam. Nie mogłam się powstrzymać tak mnie nosiło 🙂 Na szczęście nic mi się nie stało poważnego, ale wiem, że mogą być przykre konsekwencje…nastepnym razem postaram się trochę opanować 🙂

  • Właśnie z tych powodów nie wyobrażam sobie posiadania dzieci w odstępie 1 roku lub 2 kiedy zostaje się z tym majdanem samemu, nie ma kto pomoc a tatuś w pracy;)

    • Mam takie samo podejście 🙂 Czasem zdarzają się „wpadki”, ale świadomie nie chciałabym mieć dzieci z mniejszą różnicą niż trzy lata. To takie minimum dla mnie. Między dziewczynami jest pięć lat i naprawdę nie mogę narzekać.

  • Przyjmuj pomoc, póki Ci się ją ofiarowuje, powinnaś dodać .
    A jeśli nikt jej nie oferuje, niestety trudno postawić na siebie w tym czasie. Połóg, to zdecydowanie czas, który po prostu trzeba przetrwać…

    • Bardzo bym chciała by każdy mógł liczyć na pomoc…
      Z drugiej strony mam koleżankę, której rodzina bardzo się wtrąca („jedz tylko ryż”, „za zimno mu”) i ciągle podważa jej kompetencje jako młodej matki więc wiesz 😉

    • wiem… skrajności nie służą nikomu 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest