Co mnie złości: nie jestem głupią krową rozpłodową.

W jakim pięknym i naiwnym świecie żyłam do tej pory. Pełno w nim było tęczy, jednorożców i sympatycznych kobiet, które potrafiły ze sobą kulturalnie rozmawiać na różne tematy. Nawet te wzbudzające tak wiele emocji jak przyjście dziecka na świat.

Bo to było tak: jedna urodziła lekko i szybko naturalnie, druga męczyła się przez kilka dni. Trzecia chciała iść do porodu z mężem, czwarta sobie tego nie wyobrażała. Piąta po wielu godzinach skurczy w końcu wylądowała na stole operacyjnym. Szósta od samego początku miała zleconą cesarkę. A siódma to ją sobie zażyczyła, bo kto jej zabroni.

I tak sobie żyłyśmy i żadnej nie przeszkadzało, w jaki sposób na świat przyszło dziecko drugiej. Czasem sobie o tym rozmawiałyśmy, ale na spokojnie, bez złośliwości – ot, by porównać doświadczenia.

Niestety, otoczył mnie Internet. Szukałam czegoś dla klienta. Branża modowa, celebryci też się dobrze sprzedają w grupie docelowej. W poszukiwaniu inspiracji wlazłam na Pudelka. Co mnie podkusiło, to nie wiem. Grunt, że dowiedziałam się o pewnej polskiej celebrytce, która właśnie założyła bloga parentingowego. A, że jest na podobnym etapie ciąży, to zajrzałam na jej stronę. I mój tęczowy świat runął.

Jako przystawkę proponuję dwa komentarze z Pudelka.

Tacy jesteśmy mili i kulturalni.
Tacy jesteśmy mili i kulturalni.
Wracam do obory...
Wracam do obory…

Danie główne to wpis celebrytki. 

Może poniosły ją hormony, może pisząc swój tekst była naprawdę zdenerwowana, ale…Ale nie zmienia to faktu, że jej słowa wywołują jedną reakcję, a jest nią demonizacja porodu naturalnego.

„Bo jak wiadomo, TRZEBA trzeba męczyć się 15h, pęknąć na pół, wypchnąć przez dziurkę od klucza arbuza. Przez trudu do gwiazd. Najlepiej bez znieczulenia. Brak znieczulenia to jak gwiazdka Michelina na pobliskim placu zabaw. A jak nie chcesz,
„to było nie zachodzić”” – fragment przemyśleń przyszłej mamy, a pod wpisem pełno komentarzy w podobnym stylu.

Niby autorka próbuje zrównoważyć swoją opinię w końcówce tekstu, ale czym są dwa zdania przy reszcie. Zwłaszcza, że w komentarzach pojawiają się już frazy typu „ja swojej córce powiem, żeby sobie zrobiła cc” – a niech robi, tylko ktoś tu zapomniał, że nie jest lekarzem.

Przykro mi się czyta takie teksty. Przykro, bo mam wrażenie, że moje przygotowywanie się do porodu, pozytywne nastawienie, ćwiczenie oddychania, które zaowocowały sprawnym rozwiązaniem*, w oczach tej pani i jej fanek były złym wyborem.

Żeby nie było przez „przygotowanie do porodu” rozumiem też akceptację cesarki, jeśli wyniknie taka konieczność. Znam kobiety, które przeszły ten proces dobrze. Znam też takie, które z konsekwencjami zmagały się również wiele lat po. Przekrój doświadczeń, od cudownych do traumatycznych, taki sam jak przy porodzie drogami natury.

Wiecie, jaki to jest dobry poród? Taki, w którym i dziecko i mama są zdrowi i bezpieczni. Tylko trochę to nie fair rzucać argumentami na temat średniowiecza, pochwy jak wiadro i popuszczaniu moczu jeśli akurat taki wynik porodu uzyskało się drogą naturalną…

*Wspominam tu o czynnikach, na które miałam wpływ. Nie mogę przewidzieć tego, jak ułoży się dziecko, jakiej będzie wielkości itd. Wciąż mam możliwość wylądować na stole.

Ps. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że chodzi tu też o chęć zaistnienia. W końcu ja nawet w tej chwili w nerwach staram się patrzeć na uczucia drugiej strony, więc… Może by zdobyć reklamodawców trzeba rzucać ostrymi słowami i obrażać innych?

  • Moda na cesarkę.. hmm to brzmi jak koszmar jakiś. Ja cieszę się, że za pierwszym i drugim razem nie była potrzebna i jej uniknęłam. Miałam szczęście, albo jestem de mode 😀

  • Miałam cc prawie 10 miesięcy temu i z powikłaniami borykam się do dziś. Także to nie jest wcale „łatwiejsza droga”

    • Współczuję i mam nadzieję, że wszystko wróci do lepszego stanu!

  • Jedna z naszych popularniejszych blogerek parentingowych opiera swoje teksty na kłamstwach (oj pewnie pluje sobie teraz w brodę, że mi zaufała i to wypaplała), więc może jest to jakiś sposób? Ale dobrze wiem, że Ciebie (i mnie też!) gniotłoby sumienie, gdybyśmy próbowały coś ugrać na chamstwie, kontrowersji i zwyczajnym pisaniu bzdur 🙂

    • Która? Która?
      No dobra. Wiem, że mi nie powiesz, ale i tak się będę zastanawiać 🙂

  • wiesz co, ja uważam że wiele pudelkowych komentarzy jest pisanych celowo, by podburzyć pozostałych.

    • W końcu trolling skądś musiał się wziąć…

  • Jak napisałaś o blogu celebrytki myślałam, że tam chociaż wizualnie będą ochy i achy. A tu ani oczy moje się nie nacieszyły, ani nic mądrego nie przeczytałam.

    Zgadzam się zwłaszcza z jednym Twoim zdaniem -„Wiecie, jaki to jest dobry poród? Taki, w którym i dziecko i mama są zdrowi i bezpieczni.” To jest najważniejsze. Ja miałam cesarkę, bo córka się podduszała pępowiną. Najważniejsze jest dla mnie, że jest zdrowa. Ale rozumiem też kwestię traumy pewnych kobiet i że teraz trochę demonizują naturalny poród. Co kto przeżył tylko sam wie. Ja poznałam np. kobietę która pękła od pochwy do odbytu i miała złamaną kość łonową nawet. Nie zazdroszczę i szanuję jej zdanie.

  • Konstancja Czartoryska

    Całkowicie sie z Toba zgadzam. Mnie również oburza całe podejście do tak ważnej i wspaiełej chwili choć nie jestem w ciąży. Bardzo cieszę się, że trafiłam na Twój blog. z pewnością w przyszłości będe wracała do niego 🙂

  • AalillaA

    Kiedy byłam w ciąży to wszystkie internety na tak sposobu porodu omijałam szerokim łukiem ? i chyba wyszło mi na dobre, bo nie dałam się zwariować czego i Tobie Życzę ?

    • Jak się za bardzo zdenerwuję, to sobie uleję żalu tutaj 🙂

  • Pauline

    No i po co tam wlazłaś;) Przecież ona pisać nie umie;)

    • 🙂
      Zrobiłaś mi dzień tym komentarzem :*

    • Pauline

      Mam nadzieje że dobry co? 😉

    • Najlepszy!

  • Pani Rolnik

    ostatnio dopadło mnie, teraz widzę że Ciebie….cholerny internet prawdę na każdy temat Ci powie. Tak jak któraś z dziewczyn napisała u mnie, karmienie odpieluchowanie, poród – pewne tematy zawsze będą budzić kontrowersje więc są pewniakami do zyskania sobie pogłosu w sieci…. w myśl idei nie ważne jak o tobie mówią ważne żeby mówili….

    • Ano…
      I wiesz, pewnie mogłybyśmy napisać ostry tekst typu „jak miałaś cc, to jesteś złą matką”, albo „trujesz swoje dziecko mm” i już byłby fejm i pełno komentarzy. Ale po co?
      Co nie znaczy, że teraz zamierzam unikać tych tematów, bo jakby nie było jestem fanką karmienia piersią i jeśli moje doświadczenia komuś pomogą, to czemu o tym nie pisać? Tylko od nas zależy, jak to przedstawimy.

  • Celebrytki często narzekają, że ludzie ich nie rozumieją, zazdroszczą etc. Po takim wpisie wcale się im nie dziwię- niech laska lepiej robi to, co potrafi najlepiej- gra w serialach, pojawia się na portalach itepe. No serio, dożyliśmy czasów, w których kobiety licytują się o to, który poród jest ważniejszy. Kiedyś było to nie do pomyślenia, panowała solidarność jajników (jak zwał, tak zwał), a teraz toczymy jakieś durne wojny, zamiast nawzajem się wspierać… Przeraża mnie to, naprawdę, bo uważam, że nie ma takiego czegoś, jak gorszy lub lepszy poród. Każda z nas ma w tym względzie do opowiedzenia inną historię- w moim przypadku cesarka uratowała życie mojemu dziecku i była to konieczność, a nie moja fanaberia (zresztą nawet gdybym sobie zaplanowała cc, co komu do tego?). Reasumując- niby jesteśmy mądrzejsi, wiemy więcej niż te kilkadziesiąt lat temu, medycyna jest bardziej zaawansowana, a mimo to, odnoszę wrażenie, że ciągle się cofamy, a głupota jest zjawiskiem coraz powszechniejszym…

    • „Wiecie, jaki to jest dobry poród? Taki, w którym i dziecko i mama są zdrowi i bezpieczni.” – to jest moja definicja dobrego porodu. Reszta procesu, to dodatki.
      A wiesz co jeszcze zauważyłam? Że to w Polsce tak lubimy po sobie jeździć. Jedna amerykańska modelka zamieściła kontrowersyjną informację. Tamte media po prostu ją przekazały. Nasze od razu dodały złośliwe komentarze od siebie. Niefajnie.

  • A ja mam inne wspomnienia związane z nastawieniem 😉 Całą ciążę wizualizowałam sobie lekki poród (dopuszczałam możliwość cc ze wskazań medycznych). Ćwiczyłam oddychanie itp. Może miałam szczęście, ale mam dobre wspomnienia z porodu. No i to przygotowanie to nie tylko myślenie, że będzie super – nie, ja liczyłam się z bólem, ale wiedziałam, że on czemuś służy. W przeciwieństwie do migreny, która po prostu męczy.

  • Cieszę się, że jak rodziłam nie znałam blogów, nie wchodziłam na fora…chyba szybko bym osiwiała. Śmieszy mnie ta odwieczna wojna między rodzącymi sn i przez cc. Ja osobiście usłyszałam, że co ja tam wiem o rodzeniu jak prawdziwe skurcze mnie ominęły, bo mnie pocięli. Oczywiście kobieta, która to mówiła urodziła 4 dzieci naturalnie…skwitowałam to słowami- cieszę się, że dziecko mam zdrowe i więcej z nią nie rozmawiałam. To czy jestem dobrą matką oceni moje dziecko za kilkanaście lat- mam całe życie żeby się wykazać, a nie tylko po porodzie. Aj poniosło mnie i trochę od tematu odbiegłam- wybacz 🙂

    • Ale nie szkodzi 🙂 I ja serio nie mam nic przeciwko cc – to mam uważać swojego męża za dziecko „gorszego sortu”, bo tak przyszedł na świat?
      Właśnie chodzi mi o to, że wiele kobiet nie umie wczuć się w położenie drugiej strony i jej wybory uznaje za gorsze (chociaż czasem nie ma wyboru). No i po przeczytaniu tamtych opinii w połączeniu z tym, że nie zażądałam cięcia na życzenie poczułam się jak jakaś głupia, niewykształcona kobieta.

  • Mam za sobą dwa porody, pierwszy sn, drugi cc. Jak słyszę, że ktoś chce sobie zrobić cc na żądanie, to mam ochotę spytać, gdzie ma rozum 😉 Jednak każdy ma prawo do decydowania o swoim życiu. Ja nigdy bym nie zamieniła porodu sn na cc, mimo że rodzilam od 1 do 9 z minutami, zostałam nacięta, a pękło w innym kierunku, miałam przebijany pęcherz płodowy, to urodziłam bez znieczulenia, bez środków przeciwbólowych i poszłam się umyć godzinę po porodzie… Ale przede wszystkim czułam, że dzieje się coś niesamowitego, pięknego. Po cc nic nie wiedziałam z porodu, cały cud narodzin mnie ominął (narkoza ogólna) i przez wiele godzin byłam „przybita” do łóżka (36h). Boleć boli i jeden i drugi, tylko inaczej.

    • I w sumie ostatnie zdanie świetnie wszystko podsumowuje: oba porody bolą, ale jak ten ból zniesiemy to już kwestia indywidualna.

  • Cóż, czekam na kolejny wpis tej „celebrytki” na temat skutków ubocznych cesarki. W końcu takie rzeczy jak bolesne zrosty itp też się zdarzają 😉

    • Dlatego ja do tematu cc podchodzę bardzo ostrożnie…Mam w bliskiej rodzinie przykład takich powikłań – poza samymi porodami dwie dodatkowe operacje wywołane zrostami, długie pobyty w szpitalu i cierpienie.

    • Dokładnie to miałam na myśli. Ciekawi mnie czy te wszystkie dziewczyny chętne na cc i decydujące się na dziecko tylko pod warunkiem cc mają tego świadomość. Podobnie z powikłaniami po znieczuleniu, które również się zdarzają. Założę się, że nigdy w życiu o tym nie słyszały.

    • Wiesz, jak jest: usłyszą, że poród boli i to tyle cierpienia więc lepiej hyc, zasypiamy i po sprawie. Myślę, że dobrze by było, gdyby organizowano więcej szkoleń, które przygotowały psychicznie na poród. Sama mam wiele znajomych, które nawet nie planują dzieci, ale one „na pewno nie dałaby rady”. Wiadomo, czasem cc jest niezbędne. A nawet jak jest na życzenie, to też ok – ale wszystko ma swoje wady i zalety. Trzeba dobrze zbadać temat.

  • Elwira Syska

    Rodziłam dwa razy, oba porody sn, nic mi nie popękało, nie byłam nacinana i zdecydowanie nie chciałabym mieć cc, choć w moim środowisku jest na nią „moda”.

    • Drugie dziecko też planuję rodzić naturalnie, ale dopuszczam myśl, że może być cc (np. jak się nie obróci główką do dołu). Rozumiem nawet, jak ktoś decyduje się na cięcie, bo się panicznie boi – ale właśnie pójście za modą jest niefajne i nieprzemyślane.

  • Tez sadze ze to celebrycka chec zwrocenka uwagi na siebie. Jakis czas temu inna celebrytko dziennikarka powiedziala w telewizji sniadaniowej ze gdyby nie to ze moze miec cesarke wogole nie zdecydowalaby sie na dziecko. Zenujace. To ja sie pytam od kiedy mamy cesarki za zyczenke? Przecietna polka z tego co wiem nie decyduje. Mnie nikt o zdanie nie pytal. Nie bardzo rozumiem wobec tego.

    • Ano właśnie…Moja teściowa prawie 30 lat temu całą noc męczyła się w skurczach, zanim zdecydowano się zrobić cięcie…Jest dokładnie tak jak piszesz: zwykła Polka, nieważne jak rodzi, jest zdane na łaskę i niełaskę personelu.

  • Rea

    To co się dzieje na forach rodzicielskich czasem bardzo mnie przeraża.

    • Najlepiej znaleźć swój bezpieczny zakątek internetu i z niego nie wychodzić – reszta to jakaś trollingowa apokalipsa!

  • Nie warto się przejmować. Poród siłami natury i tak w większości przypadków jest lepszy od cesarki, ale w tym wszystkim najważniejsze jest nastawienie kobiety rodzącej i dobry lekarz (czy tam położna), który potrafi rozpoznać, że kobieta da radę urodzić naturalnie i w razie czego z cesarką nie będzie zwlekać. Niestety takich u nas jak na lekarstwo, więc jesteśmy zdane na siebie ;-).

    • Ja to się może nie przejmuję tak bardzo 🙂 Napisałam sobie wpis i temat z głowy :p Gorzej, że taka postawa znajduje zwolenniczki, które sugerują się opinią pani z serialu, a nie porozmawiają z własnym lekarzem.

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest