Czy warto zabrać dzieci na Pola Grunwaldu? I jak zachęcamy córki do nauki?

Najprawdopodobniej datą, którą zna każdy mieszkaniec Polski jest 15 lipca 1410. Żartowałam sobie z mężem, że w swoim wczesnym życiu zaliczyliśmy wyjątkową indoktrynację w tej kwestii. Tak się złożyło, że patronem mojej szkoły podstawowej był Władysław Jagiełło, więc całkiem przy okazji żywot tego króla znałam całkiem dobrze. Mąż pochodzi z Wolborza i w tamtejszej szkole pilnie powtarzano mu, że to właśnie z tego miasteczka wojska polskie ruszyły na Grunwald. Dość jednak o historii, którą pewnie dobrze znacie – czy wycieczka w te okolice będzie atrakcją dla dzieci?

W czasie naszego ostatniego pobytu na Mazurach nie mieliśmy w planach szczegółowego zwiedzania.Nie należymy do osób, które mogą przez cały dzień leżeć na plaży nic nie robiąc. Jednak uroki mazurskiej wsi tak nas ujęły, że bardzo dobrze czuliśmy się w Agroturystyce Ulnowo. Pisałam o tym zresztą tu: Sielanka na Mazurach oraz O takim dzieciństwie marzę dla swoich dzieci.
Reszta ekipy, która nam towarzyszyła, postawiła na znacznie bardziej aktywne zwiedzanie. Jeździli na bliższe i dalsze wycieczki, a że chcieliśmy spędzić też trochę czasu z nimi, postanowiliśmy obejrzeć miejsce, które znajdowało się zaledwie kilkanaście kilometrów od naszej agroturystyki.



Tu od razu wam powiem, to nie jest atrakcja na cały dzień – raczej może stanowić element wycieczki, bo samo dojście do Pomnika i chwilowa refleksja zajmie wam jakieś półgodziny. No, maksymalnie godzinę jeśli wejdziecie jeszcze do muzeum. Moim zdaniem jednak warto tam się wybrać będąc w okolicy, bo przestrzeń naprawdę robi wrażenie: najbliższe zabudowanie są położone ładny kawałek dalej więc jeśli traficie tak jak my (wokół nie było żywej duszy), to naprawdę można się zachwycić się samotnością i przestrzenią. Podobało mi się też to, że mogłam dać dziewczynkom swobodę – co najwyżej mogłyby sobie nabić guza.

Nasza krótka wycieczka stała się okazją do porozmawiania z Mają. Opowiedzieliśmy jej o Bitwie, o Władysławie Jagiełło. Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi córki na postać kobiecą – Jadwigę. Wątpię, żeby młoda zaczęła teraz na wyrywki recytować historyczne regułki, ale nie o to nam chodziło. Bardzo staramy się pokazywać naszym obu córkom jak ciekawy jest otaczający nasz świat.

Gdy Maja pyta o tornado, sama szukam informacji, oglądamy razem filmiki i dyskutujemy o tym zjawisku. Zabieramy dziewczyny do azjatyckiej restauracji i pokazujemy na mapie, gdzie są Indie, a Maja pyta się kelnera z jakiego kraju pochodzi (odpowiedź: z Nepalu). Pewnie będziemy tymi rodzicami, którzy przymkną oko na jakąś słabszą ocenę. Pewnie będziemy robili z dziećmi doświadczenia z chemii i fizyki. Na pewno będziemy zachęcać do nauki matematyki, bo to ona właśnie przydaje się w pracy i codziennym życiu – chociaż często wymaga pracy, podczas gdy młody człowiek woli z lenistwa stwierdzić, że jest humanistą. Będziemy tymi rodzicami, którzy czasem pozwolą na wagary, bo uważamy, że czasem wycieczka z rodzicami i zdobywanie nowych doświadczeń da więcej niż kolejny dzień w szkolnej ławce. Pewnie nieraz zbuntujemy się przeciwko systemowi – zresztą sam Edwin ma już w tym niezłą praktykę. Kiedyś miał zajęcia w szkole, które polegały na przepisywaniu podręcznika do zeszytu. Zapytał, czy jeśli kupi książkę, to będzie zwolniony z przepisywania. Skończyło się na tym, że lekcje nadal były prowadzone w ten sposób, tylko tym razem mąż siedział nic nie robiąc z książką na ławce.

Piszę „będziemy”, ale tak naprawdę rzeczywistość szkolna dopiero to zweryfikuje. Póki co jednak widzę, że nasze założenia mają sens. Pisałam wam niedawno o tym, że niektórzy rodzice wręcz zmuszają dzieciaki do pisania szlaczków i nauki czytania – my odpuściliśmy. Mamy koniec października, a Maja poprosiła o zeszyt, w którym może ćwiczyć pisanie w domu. I co chwila pyta, co jest na jaką literę. Dało się bez atmosfery wyścigu szczurów i wylanych dziecięcych łez.

  • To od Lea 🙂 A Leokadia faktycznie ładnie 🙂

  • Renata

    Tego Grunwalda to zazdroszczę!!! Uwielbiam zwiedzanie miejsc historycznych. Zamki są dla mnie cudowne. Bardzo lubię czytać książki jeśli dotyczą historii polski czasów Jagiellonów lub Europy XVIII-XIX wiek. Mniej podoba mi się okres między wojenny .Nie znoszę czytać o partiach politycznych. Nie moja bajka!!

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest