Chorwacja to nie tylko morze.

Polacy lubią spędzać wakacje w Chorwacji. Nie dziwię się temu, bo sama zaliczam się do grona wielbicieli czystego morza, w miarę sprawdzonej pogody i rewelacyjnej kuchni. Co mnie dziwi, to ograniczanie się przez większość mieszkańców Pollandi do przebywania tylko i wyłącznie na plaży. Nie mówię tu nawet o jakiś dalszych wycieczkach – część z turystów nawet nie obejrzy miasteczka, w którym mieszkają, bo po co? Kartofle i konserwy i tak przywieźli z Biedronki…

My jednak lubimy nie tylko leżeć, a w tym roku postanowiłam razem z tatą i szwagierko-siostrą przypomnieć sobie przyjemność jaką jest łażenie po górach. I tak pewnego ranka zostawiliśmy resztę leniwej ekipy (żartuję! Dobrze, że nie wszyscy chcieli iść na szlak, bo nie było łatwo i nie wiem, czy Maja dałaby radę). Z Rijeki ruszyliśmy na Opatiję i po serii serpentyn pod górę zatrzymaliśmy się w malutkiej wiosce Lovranska Draga.

Niby wgrałam sobie mapę szlaków w telefon, ale połapanie się w niej nie jest łatwe. Pod tym względem polskie góry wygrywają. W końcu dostajemy się na szlak po przejściu przez podwórko niemieckich turystów – nie dogadaliśmy się z nimi i dopiero jakaś „babcia” po drodze skierowała nas na dobrą drogę.

Tu miał być wodospad ale wysechł.
Tu miał być wodospad ale wysechł.

Nie będę wam opisywać naszej wędrówki i mojego strasznego braku kondycji – zatrzymywałam się najczęściej i co chwila musiałam łapać oddech. Po drodze łapaliśmy momenty zwątpienia, znaleźliśmy ruiny starej osady i nazrywaliśmy górskiego rozmarynu – sprawdziłam na stronie parku – można zrywać! Pachniał obłędnie i był niesamowicie aromatyczny! Dodawałam go do sosów pomidorowych.

Ostatecznie wypluci i zmęczeni dotarliśmy na szczyt (1200 m n. p. m.) i widok jaki ukazał się naszym oczom  wynagrodził nam niewsypanie i późniejsze zakwasy.

Tu już fiord w drodze na Pulę, do której nie dojechaliśmy.
Tu już fiord w drodze na Pulę, do której nie dojechaliśmy.

Wiało strasznie i w dodatku zaczynało padać, ale to właśnie te krótkie chwile na szczycie są motorem napędowym – by iść dalej i pokonywać siebie. Brzmi to strasznie tandetnie, niczym tekst jakiegoś „kołcza”, ale tamtego dnia moja wędrówka była  pewnym symbolem i próbą pozbierania emocji.

Mój drugi pobyt w Cro potwierdza teorię, że jest to kraj idealny dla turystyki. W bliskim sąsiedztwie leżą góry i morze. W każdej chwili można wyskoczyć do uroczego miasteczka i zjeść owoce morza w jakieś knajpie. Spragnieni podróży mogą zaplanować sobie całodniowe wycieczki np. nad jeziora Plitwickie. Ten kraj ma jednak jedną dużą wadę – ceny są znacznie droższe niż w Polsce. I nie mówię tu o kwaterach czy restauracjach, tylko sklepach typu Kaufland czy Lidl. Po powrocie skaczesz z radości robiąc zakupy w Stonce – ale o tym innym razem.

Justysia <3 Zdjęcie z telefonu.
Justysia
Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest