Gdy jesteś za dobra dla innych. Jak przestać być zadowalaczem?

Czy zdarzyło ci się kiedyś zgodzić na coś, a chwilę później przeklinać w myślach i żałować tego, że powiedziałaś tak? A może ktoś swoją negatywną opinią na twój temat popsuł ci humor? Chyba każda z nas miała takie momenty w swoim życiu, ale niektóre osoby są wyjątkowo podatne na uszczęśliwianie innych ludzi. Jest taki ciekawy termin w języku angielskim: people-pleasere. Określa on osobę, która kierując się strachem przed rozczarowaniem innych, jest gotowa zgodzić się, cóż, na wiele. Osobiście jestem właśnie typowym zadowalaczem i dopiero uczę się stawiać granicę. Dla siebie samej piszę też ten wpis, żeby wreszcie pewne rzeczy zapamiętać.

Łatwo jest ulec opiniom innych. Zwłaszcza, gdy ma się rozwiniętą empatię – wtedy niemal zapominamy o samych sobie. Chcąc zadowolić innych kończymy w pracach, które nas stresują i nie nadają zadowolenia, męczymy się w związkach i dajemy sobą sterować, bo przecież my tylko chcemy, żeby wszyscy w naszym otoczeniu byli szczęśliwi. W rezultatacie to my doświadczamy wypalenia i życiowej pustki. Przecież nieraz mówiłam mojemu mężowi: wolę sama być smutna, niż XYZ. W praktyce ja byłam nieszczęśliwa, mój mąż się złościł, że daję sobą pomiatać, a XYZ zapominał o mnie, aż do następnej przysługi.

Człowiek empatyczny – człowiek cierpiący

Możecie mi nie wierzyć, ale empatia bywa prawdziwą zmorą. Niektórzy literalnie odczuwają emocje innych w swoim ciele. To właśnie dlatego tak długo wciąż pozostowałam w religii Świadków Jehowy, mimo że już dawno podjęłam decyzję. Zdarzało mi się słyszeć opinie, że jestem fałszywym tchórzem, skoro już nie chodzę na zebrania, że mam się określić. Jednocześnie nie chciałam rozłamywać rodziny. Nie chciałam ranić przyjaciół, znajomych – jeśli któryś z nich to czyta, to pewnie wybucha teraz gorzkim śmiechem wspominając np. moje pojawienie się w Pytaniu Na Śniadanie. Musicie tu jednak wiedzieć, że gdy w końcu podjęłam decyzję nastąpiła pewna zmiana wartości. Przykro mi, że zraniłam niektóre osoby, ale jednocześnie nie czuję się winna z powodu mojej decyzji. W wypadku dawnych znajomych z tego kręgu religijnego, przestałam już się czuć zadowalaczem i nie przejmuję się ich pogardliwymy spojrzeniami oraz różnymi tekstami, które o mnie mówią. Kiedyś ich znałam i dlatego im szczerze współczuję: chciałabym, żeby już nie żyli w strachu, żeby nie męczyli się z depresją lub nie trwali w nieszczęśliwych związkach. Jednocześnie dobrze rozumiem ich pobudki, bo sama jeszcze dwa lata temu zachowywałabym się tak samo. Dlatego tak bardzo dziwi mnie to, że wciąż ruszają mnie komentarze od osób, których nie znam.

Jest to nielogiczne i kompletnie pozbawione sensu. Skoro bawi mnie to, że dawna znajoma patrzy na mnie z pogardą, to dlaczego przeżywam głupi komentarz z internetu od osoby, która wcale mnie zna. Kogoś, kto 5 minut po wbiciu swojej szpili o mnie zapomni, a ja będę przez całą noc zastanawiać się dlaczego wywołałam taką reakcję i jak mogłabym sprawić by dana osoba była zadowolona ze mnie.

Zadowalacze tak bardzo boją się, że inni będą postrzegać ich jako leniwych, samolubnych, egocentrycznych, że wykluczą ich z grupy, aż ostatecznie zostają i tak sami ze swoim stresem i depresją.

Dlatego niemal jak mantrę muszę sobie powtarzać:

NIE JESTEM ODPOWIEDZIALNA ZA UCZUCIA INNYCH

NIE DO MNIE NALEŻY POŚWIĘCANIE SIĘ, ŻEBY KTOŚ INNY BYŁ SZCZĘŚLIWY

LUDZIE MAJĄ PRAWO DO RÓŻNYCH UCZUĆ, TAKŻE TYCH NEGATYWNYCH. NIE MOGĘ ICH Z NICH OGRABIAĆ.

Co więc robić, żeby przestać być zadowalaczem?

Daj sobie czas na powiedzienie „nie” – gdy nie chcemy sprawić innym rozczarowania, jesteśmy skłonni zbyt szybko zgodzić się na wyświadczenie komuś przysługi. Chcę się nauczyć dawać sobie czas zanim podejmę decyzję. Warto odpowiedzieć sobie na pytania: jak stresujące będzie to dla mnie? Ile czasu muszę na to poświęcić?

Uważaj kogo pytasz o opinię – ludzie uwielbiają dzielić się swoimi poglądami. Jak tylko wyczują, że ktoś jest gotowy ich wysłuchać, zaczną dzielić się swoimi opiniami, na każdy temat, przez resztę twojego życia. Nie chodzi o to, żeby w życiu kierować się tylko swoim własnym instynktem. Warto jest słuchać ludzi, którzy mają wiedzę i doświadczenie w jakiejś dziedzinie. Jednocześnie pytanie się osoby, która pracowała tylko na cieplutkim etacie, czy warto założyć własną firmę niekoniecznie będzie dla nas wartościowe.

Uważaj na manipulację – Heeeeej, upieczesz mi ciasto na urodziny? No wiesz, sama bym to zrobiła, ale ty robisz to najlepiej! Nie chodzi o to, żeby nie pomagać, ale może się okazać, że nagle dla kogoś jesteś specjalistką w zbyt wielu dziedzinach.

Wybieraj osoby, które chcesz zadowolić – nie sposób uczynić każdego szczęśliwym, to już sobie ustaliliśmy. Kto jest dla mnie naprawdę ważny? Z kim chcę spędzić życie? Prawdopodobnie powstanie nam w głowie mała grupka składająca się z rodziny i bliskich przyjaciół. Czy warto poświęcać popołudnie na wypełnienie picia dawnej koleżance z liceum, która sama tego nie umie zrobić, kosztem spędzenia czasu z dziećmi? To tylko jeden z przykładów, a szczególnie warto tu pamiętać o osobach z roszczeniowym podejściem. Pomijając wyjątkowo sytuacje, pierwszeństwo dawajmy naszej priorytetowej liście bliskich. Taak, Sara, do ciebie piszę – puknij się 5 razy w łeb zanim znowu będziesz siedzieć po nocy robiąc zlecenie po znajomości.

Pamiętaj, że opinie nie są faktami – choćby nie wiem jak głupie czy bolesne, to tylko opinie. W ostatnich kilku tygodniach przeczytach pełno takich opinii dotyczących tego, jak powinnam kierować swoim życiem, co zrobiłam nie tak i dlaczego to, co robię jest głupie. Żadna z tych osób nie znała mnie osobiście.

Gdy przestaniesz skupiać się na tym, co inni myślą o tobie, dostrzeżesz to, co jest naprawdę ważne –  doświadczyłam tego osobiście, gdy wreszcie zaczęłam chodzić z podniesioną głową, nie przejmując się tym, co o mnie gadają w lokalnej społeczności świadków. Miałam wrażenie, że rozwinęłam skrzydła, z których posiadania nawet nie zdawałam sobie sprawy. To było i nadal jest niesamowite, chociaż wiele osób dba o to, żeby mi popsuć humor i wciąż za często im się udaję, ale walczę! I uczę się fruwać.

Zawsze ktoś będzie cię miał dość – nie oszukujmy się, taka jest prawda. Ja też nie każdego lubię. Niektórzy mnie irytują lub nudzą. W życiu prawdziwym i w internetowych. Co prawda wyznaję zasadę, że lepiej  czasem nic nie mówić, niż dzielić się złośliwościami. A gdy mnie ktoś irytuje, to po prostu przestaję obserwować. No, ale cóż – ostatnio czytałam, że tylko pewni siebie ludzie zostawiają pozytwne komentarze, więc jeśli spotykam na swej drodze hejtera, to powinnam mu tylko współczuć.

Najważniejsza lekcja? Ci, którzy cię naprawdę kochają zawsze będą z tobą. To ci, którzy nie mogą zaakceptować tego, że nie chcesz dostosowywać się do ich żądań, będą się obrażać i pluć jadem. 

Tak sobie myślę, że chyba każdy z nas bywa czasem zadowalaczem. Ważne, żeby nauczyć się rozpoznawać, gdzie leży granica. Ja dopiero wzmacniam swoje mury obronne. Jak jest z wami?

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest