Poweekendzie #2

Ostatni tydzień przyniósł nam choroby, a tym samym spędziliśmy kolejny weekend w domu. Już mnie trochę nosi z tego powodu. Zwłaszcza, że bardzo chciałam wybrać się do lasu po pewne elementy do zimowych dekoracji domu, a tu nie bardzo jest jak. No i szkoda mi moich dziewczyn straszliwie!

W piątek po pracy zabrałam je obie do lekarza, który zdiagnozował zapalenie gardła. U Mai skończyło się na antybiotyku (dziś wzięła ostatnią dawkę i już robi awantury, bo nie puszczam ją do przedszkola). Z Leosią próbujemy walczyć bez antybiotyku – mamy nadzieję, że zadziałają super moce mamowego mleka.

Weekend był więc wybitnie domowy i dość niewyspany. Gdy nie musiałam wstawać do Mai, żeby sprawdzać jej temperaturę, przyszedł katar więc dla odmiany musiałam wstawać na czyszczenie  nosa młodej. Dziś, gdy starsza wraca z powrotem do swojego pokoju, pogorszyło się Leosi, więc szykuje się kolejna noc pełna pobudek i spania na pół siedziąco.

Weekend, mimo chorób, był też bardzo rodzinny. W sobotę odwiedziła nas siostra Edwina, w niedzielę mieliśmy rodzinny obiad z krewnymi z mojej strony. Nie mam zdjęć, bo zrobiłam sobie na ten czas przerwę od internetów, a z tymi moimi zasmarkanymi i tak nie miałam czasu i sił na robienie zdjęć lustrzanką.

Poza rodzinnymi spotkaniami i dbaniem o chore, był to weekend pełen relaksu. Nie zaplanowałam w swoim bullet journalu masy rzeczy do zrobienia, celów do zrealizowania. Wręcz przeciwnie. Postawiłam na bezproduktowność i dobrze zrobiłam, bo dziś (w poniedziałek) mieliśmy tyle pracy od rana, że to nicnierobienie było nam bardzo potrzebne. A jak wygląda to moje domowe nicnierobienie?

Jedną z głównych ról gra Netflix. Ostatnio skończyliśmy oglądać serial „Atypowy” (polecamy!), a że pojawił się piaty sezon bardzo lubianego przez nas „Elementary”, to sobie w niedzielę puściliśmy pierwszy odcinek. Zachwycił mnie szósty odcinek „Crazy Ex-girlfriend”, co prawda nie znajdziecie go na Netflixie, a przynajmniej nie w tej chwili – póki co dostępne są dwa pierwsze sezony. Za to trzeci po prostu wymiata! Niby to serial komediowy z nutką musicalu, a podejmuje tak trudne tematy dotyczące zdrowia psychicznego i w dodatku robi to lepiej niż wiele dramatów. Z moimi różnymi przygodami depresyjnymi serial jest mi szczególnie bliski. W dalszym ciągu czytam „Córki Wawelu”, połowa za mną.

Od czasu do czasu (czyli ze trzy razy w tygodniu), nachodzi mnie ochota na granie na komputerze. Od wielu lat jest jedna gra, do której wracam. Edwin mówi, że to strasznie dziecinne, ale co poradzę, że uwielbiam The Sims. Mam kupione The Sims 4 na Origin i właśnie przez weekend wróciłam na trochę do grania.

Plany na ten tydzień

Zawodowo zapowiada się dość intensywnie. Już poniedziałek mnie nieźle przeciorał, a to dopiero początek tygodnia! W ciągu najbliższych kilku dni zamierzamy skończyć dwie strony internetowe dla klientów. Właściwie są już gotowe, pozostało kilka kosmetycznych poprawek. W czwartek mamy do załatwienia kilka spraw w Jankach pod Warszawą. Bardzo bym chciała jechać z resztą ekipy, bo mogłabym połączyć zawodowe sprawy z wizytą w IKEA! Biorąc jednak pod uwagę ilość sprzedawanych ostatnio planerów ściennych, ktoś będzie musiał zostać w biurze i tym kimś pewnie będę ja. No cóż, może uda się namówić Edwina na szybkie zakupy. Swoją drogą, może nie wiecie ale w tym tygodniu Allegro oferuje darmową wysyłkę i nasz planer w formacie A1.  Inne formaty znajdziecie w naszym sklepie internetowym: planery ścienne.

Jeśli chodzi o dom, to postanowiłam zaprowadzić porządki w szafce z suchymi składnikimi. W zeszłym tygodniu udało mi się ogarnąć półkę z przyprawami, teraz przyszła pora na mąkę, ryż, makaron i całą masę różnych warzyw strączkowych. Chciałabym wiedzieć, co mamy na stanie i w jakiej ilości. Gdy się jest na diecie roślinnej, organizacja takiego miejsca, to ważna sprawa. Kto wie, może nawet uda mi się zaprojektować etykiety.

W końcu też wymyśliłam jak zaprezentować książki w pokoju dziewczyn. I tu pojawia się powód mojej wycieczki do IKEA. Za 15 zł można tam kupić takie proste półki na przyprawy, które świetnie sprawdzą się też jako półki na książki:

Źródło: strivingforhomemaking.wordpress.com

Zostaniesz z nami na dłużej?

Zajrzyj na Facebook’a: Muffin Case

Jesteśmy też na Instagramie: Muffin Case

 

  • Zacisze Lenki

    Rewelacyjnie prezentują się te półki. Zdrówka dla dziewczynek.

  • Świetnie wyglądają te półki 🙂

    • No też mi się podobają 🙂 To są półeczki na przyprawy z IKEA (bodajże nazwa Bekvam) i kosztują 14,99 🙂

  • Kocham Simsy miałam wszystkie części, 4rki nie kupowałam, bo słyszałam, że o wiele gorsza od reszty. Boszsz i teraz mam ochotę grać, a pożyczyłam wszystkie CD 😀

    • Ja do 4 też ostrożnie podchodziłam, bo jednak nieźle zmienili zasady. Mąż jednak miał na nie jakiś kod rabatowy i mi prezent zrobił, a teraz to już bym nie przeszła na 3.

  • Renata

    Tata właśnie czyta śmieszne dowcipy!!! A tak do rzeczy, to półeczki bardzo ładne!!

    • No, myślałam, żeby je przykręcić w tej wnęce w Mai pokoju.

    • Renata

      myślę że fajnie by wygladały!!

  • Super rozwiązanie z tymi książeczkami, świetnie to wygląda 🙂

    • Jak w końcu je kupię i przykręce to pochwalę się efektem 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest