Poweekendzie #1

Życie lubi pisać dziwne scenariusze. Ot, na przykład zaplanowałam sobie nowy cykl na blogu. W planach miałam spacery po lesie i robienie dużej ilości zdjęć. Tymczasem, jak na złość, nie udało mi się tego zrealizować! No, czasem to aż ręce opadają! Dlatego zdjęcia nie będą z weekendu, a z zeszłego tygodnia 🙂

Weekend zaczęłam już w piątek. Daliśmy resztę ekipy wolne z okazji 11 listopada. Do pracy wybrał się tylko Edwin, na którego czekały paczki do nadania. Im bliżej 2018, tym nasze roczne planery sprzedają się lepiej 🙂 Ten wzór jest przeznaczony raczej do fimy lub domowego biura, ale w domu też się może sprawdzić – chociaż zdradzę wam, że pracujemy nad czymś specjalnym dla rodzin! Planery możecie zobaczyć w naszym sklepie tu: Planer ścienny suchościerany 2018

Wiecie już, co robił Edwin. Do mnie przyjechała Mama i pomogła mi ogarnąć ubrania dziewczynek. Ciągle odkładałam przejrzenie ich ubranek. Obie rosną zdecydowanie za szybko, więc część jest już za mała. Do tego co chwila dostają coś nowego, albo sama im kupuję, więc konieczne było zrobienie miejsca na półkach.

Potem pojechałam na zakupy, odwiedziłam Babcię, a wieczorem już wszyscy pojechaliśmy do moich rodziców.

Sobotę wypełnił zapach ciasta drożdżowego (ja korzystam z przepisu Jadłonomii), które zniknęło zdecydowanie za szybko. Na obiad wybraliśmy się do jedynego miejsca w Piotrkowie, które serwuje posiłki wegetariańskie i wegańskie. W To i Owo pojawiły się wegańskie burgery i były rewelacyjne! Niestety, nie zdążyłam zrobić zdjęć. Aktualnie wychodzenie do knajp to prawdziwa sztuka logistyki i cierpliwości. A Leosia akurat miała zły dzień, Maja miała focha, a towarzyszący nam Kuba (brat męża) ogólny ból istnienia – trochę mi humor popsuli, bo człowiek stara się ich zadowolić, a wystarczyłoby dać 3 zł na frtyki z McDonald’s – niech się trują i będą szczęśliwi!

Po południu nadrobiłam zaległości w serialach. Obejrzałam rewelacyjny odcinek Crazy Ex-Girlfriend. Nie chcę spoilerować, dlatego jeśli jeszcze nie oglądacie tego serialu, to bierzcie się szybko za niego. Jest to komedia, ale radzi sobie lepiej z trudnymi tematami niż niejeden dramat.

Cały tydzień planowałam wyjście w niedzielę do lasu i zrobienie zdjęć. Tymczasem okoliczności powiedziały wyraźne „nie”. Najpierw popsuła się karta od samochodu, skutkiem czego jesteśmy uziemieni przez parę dni – o ile uwielbiam nasz samochód, to brak prawdziwego kluczyka w Renault Espace odczuwamy bardzo. Karta, owszem, jest szpanerska ale bardzo awaryjna. A wystarczyłoby dać dodatkowy kluczyk…

Do tego Maja obudziła się z katarem i bólem gardła. Oczywiście sięgnęłam po naturalne metody: po kropelce wody utlenionej do ucha na wybicie bakterii, do tego inhalacje i bańki. Oraz rezygnacja z zerówki na kilka dni. Wolę, żeby zdrowiała sobie spokojnie w domu, nawet jeśli to tylko lekki katar, zamiast jeździć po lekarzach i szprycować ją kolejnymi antybiotykami.

Popołudnie więc spędziliśmy w domu, co sobie musiałam odpłakać 🙂 Zrobiłam jednak na obiad spaghetti bolognese i przekonałam naszego mięsożercę, Kubę, że wegańskie może być dobre. Wieczorem jeszcze obejrzeliśmy Okja na Netflixie. Film może się wydawać familijną produkcją, ale w rzeczywistości podejmuje o wiele poważniejsze tematy. Między innymi tego, czy możemy narzucać komuś swoje poglądy, etyki biznesowej, a przede wszystkim tego jak traktowane są zwierzęta idące do rzeźni..To nie jest film, który namawia do rezygnacji z mięsa, jeśli tego się boicie. W kontraście do wielkich hal z cierpiącymi zwierzętami jest pokazana mała wioska, w której biegają sobie swobodnie kurczaki, a które czasem trafiają do obiadu. I chociaż sama nie chcę nikomu nic narzucać, to jednak idąc obok lodówek z mięsem w sklepach, nie potrafię powstrzymać wzdrygnięcia.

Tym smutnym akcentem kończę wpis. Mam nadzieję, że do następnego weekendu będziemy już mobilny i może uda się nam pojechać na jakąś wycieczkę!

Zostaniesz z nami na dłużej?

Zajrzyj na Facebook’a: Muffin Case

Jesteśmy też na Instagramie: Muffin Case

 

  • Renata

    Oj pamiętam gdy trzeba było kupować nowe ciuszki!!!Rzeczywiście, Leonek mniej wrzeszczy .Nawet zaczyna tworzyć jakieś słówka!! Może na wiosnę będzie się można z nią dogadać.

    • Na pewno skutecznie potrafi powiedzieć „nie” 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest