Obejrzałam serial Mindhunter przez weekend. Moja opinia.

Wieść o nowej produkcji na Netflixie sygnowanej nazwiskiem Davida Finchera przyjęłam z dużym spokojem. Wyrosłam już ze sztucznej ekscytacji, którą trochę nam Netflix narzuca – „puszczamy nowy serial, musisz go obejrzeć, musisz, zrób to teraz”. Na przykład takie House of Cards, obejrzałam jeden odcinek ostatniego sezonu, stwierdziłam, że mnie nie porywa i odpuściłam temat na jakiś czas. Z takim nastawieniem podeszłam też do Mindhuntera. Zobaczę jeden, dwa odcinki i tyle. Skończyło się na tym, że przez weekend pochłonęliśmy wszystkie 10 odcinków.

Na pewno wpłynęły na to okoliczności. Leosia była chora i nie mogła się ode mnie oderwać, a Maję wysłaliśmy do cioci, żeby mogła skorzystać z ładnej pogody. Idealne warunki do oglądania serialu! A Mindhunter wciąga, oj wciąga, chociaż robi to w nieoczywisty sposób.

Serial przenosi nas do końcówki lat 70 w Stanach Zjednoczonych i do początków psychologii kryminalnej. Dwóch agentów FBI jeździ po kraju pomagając lokalnej policji w rozwiązywaniu zbrodni, jednocześnie prowadząc rozmowy z siedzącymi w więzieniach wielokrotnymi mordercami. To właśnie oni wraz ze współpracującymi z nimi panią psycholog utworzą pojęcie „seryjny morderca”.

Byłam przekonana, że Mindhunter to kolejny serial z gatunku procedural. Myślałam, że w każdym odcinku dostaniemy główną sprawę do rozwiązania oraz jakiś wątek, który będzie ciągnął się przez cały sezon. Tymczasem otrzymujemy historią znacznie bardziej spójną. Wątki przenikają się z odcinka na odcinek. Zamiast nagłych zwrotów akcji i cliffhangerów dostajemy chwilę na refleksję i zastanowienie się skąd się bierze w człowieku zło, jaki wpływ na późniejsze życie ma dzieciństwo. Jednocześnie ta ciągła refleksja stanowi największą wadę serialu. Brakowało mi mocniejszego tupnięcia nóżką, momentami szybciej płynącej akcji. Jest to jednak drobny wada na tle całej produkcji.

photo: spoiler.tv

Serial jest przede wszystkim cudownie dopracowany. Kostiumy, wnętrza czy samochody idealnie oddają klimat lat 70. Wisienką na torcie jest ścieżka dźwiękowa, również z epoki. Dla mnie osobiście największe wrażenie zrobiło oddanie panujących w tym czasach nastrojów społecznych. To, co dziś nam wydaje się oczywiste, kiedyś stanowiło totalną abstrakcję. I mam tu na myśli nie tylko pojęcia psychologii kryminalnej, ale również traktowanie kobiet. Te, o ile miały dom, dzieci i męża, które je „zaspokajał”, miały być szczęśliwe. Dziewczyna pije drinka w barze? Pewnie jest „łatwa” i tylko czeka aż ktoś jej wyświadczy przysługę i ją „zaspokoi” – nie wiem, co jest bardziej przerażające: to, że tak kiedyś było, czy to że wciąż zdarzają się mężczyźni tak myślący.

Dobrą robotę robią też aktorzy. Jonathan Groff jako agent Holden Ford idealnie wpasowuje się w rolę ambitnego idealisty, który nie do końca jest gotów trzymać się regułek, a jednocześnie jeszcze nie wie, że jego poszukiwania mają wpływ na niego. Partneruje mu głos rozsądku, mający też swoje problemy Bill Tench (w tej roliHolt McCallany). Do agentów FBI dołącza pozornie chłodna pani naukowiec, która też ma swoje tajemnice.

Mindhunter, chociaż porusza naprawdę przerażające kwestie, nie stawia na tanie efekty i brutalność wziętą z Gry o tron. Wręcz przeciwnie: nie zobaczycie tu krwistych scen zrobionych tylko na pokaz. Zamiast tego mamy rozmowę z mordercą, który wydaje się nam być pokrzywdzoną osobą i gdy tylko wzbudzi się w nas cień współczucia, zaczynamy rozumieć z jakim okropnym socjopatą mamy do czynienia.

Dla mnie Mindhunter to odkrycie,  serialowa perełka do której na pewno będę chciała wrócić. Nie jest to jednak produkcja dla każdego. Jeśli nie podobały wam się filmy Davida Finchera, pewnie szybko znudzicie się tym serialem, bo wyraźnie czuć w nim rękę reżysera – osobiście reżyserował cztery odcinki i czuwał nad resztą. Dajcie znać, czy już widzieliście Mindhuntera lub czy zamierzacie oglądać ten serial!

  • Wciąż na youtubie wyskakuje mi trailer tego serialu. Jakoś mnie nie zaciekawił, więc nie oglądałam. Nie dlatego, że to nie moje klimaty, wręcz przeciwnie – mam wrażenie, że to coś co będzie przypominać The Mentalist, albo Lie To Me, jednak sam trailer mnie jakoś nie zainteresował. Po przeczytaniu Twojego posta spróbuję sprawdzić przynajmniej jeden odcinek, zobaczymy co się stanie 😉

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest