Nasz tydzień #1

Moje dziewczyny!

To będzie inny wpis 🙂

Poniedziałek 19 Czerwca

7 lat temu tego dnia wzięliśmy ślub, więc oczywiste jest to, że wracam myślami do tego dnia. Poza tym przychodzi mi do głowy pewien pomysł. Ostatnio mam wrażenie, że blogi dzielą się na dwie kategorie: te całkowicie amatorskie, z domeną „mójblogasek.blogspocik.wordpressik.com” i wpisami typu „Mój syneczek zrobił dziś wielką kupkę”. Po drugiej stronie stoją blogi uznające się za profesjonalne – zdjęcia robione we wnętrzach w skandynawskim stylu i wpisy, w których autorzy na siłę robią z siebie ekspertów. Koniecznie poprzedzone klikbajtem w stylu „Nie uwierzysz co prawie rozbiło moje małżeństwo”.

Odkryłam, że brakuje mi czegoś pomiędzy. I tak wpadłam na pomysł by chociaż częściowo wrócić do pierwotnej formy blogowania, który na początku był po prostu pamiętnikiem. Nie chciałam tu jednak opisywać swoich kłótni i robić z bloga prywatnego Pudelka. Nie znajdzie się tu nic, czego nie powiedziałabym nielubianej sąsiadce 🙂 Planuję za to krótko opisywać nasze dni, wrzucać zdjęcia by po czasie mieć do czego wrócić. Trochę traktuję to też jako formę terapii – dajcie znać, czy podoba wam się takie urozmaicenie bloga!

Wtorek 20 Czerwca

Dziewczyny budzą się punkt siódma i nie mam szans na kilka minut więcej snu. Jedna chce iść do przedszkola, druga chce po prostu mamy, nieśpiącej mamy. Auto w naprawie, wózek w aucie, motam więc chustę i idziemy. Przyjemnie tak iść rano przez miasto. Mijamy park, a w nim tak bardzo zielono! Maja, co chwila powtarza, jak lubi być ze mną. Odstawiam ją do przedszkola i wracam z Leosią. Niby dopiero ósma, a już jest gorąco! Dobrze, że w biurze mamy chłodno. Czeka tam już babcia, która przejmuje Leosię i ucieka do naszego mieszkania. Jeszcze tylko wypiję cappuccino i biorę się do pracy.

Środa 21 Czerwca

Poranna rutyna i czekamy na babcię, której przekazuję dziewczyny. Maja mogłaby chodzić do przedszkola do końca czerwca, ale chyba woli już cieszyć się wakacjami. Zwłaszcza, że nie chce iść do łóżka póki widno na dworze więc rano jej trudno wstać – ach, te długie wieczory. Po południu jedziemy do moich rodziców. Wreszcie odzyskaliśmy samochód! Maja buja się na ławce, a Leosia raczkuje po trawie i dobiera się do truskawek.

Czwartek 22 Czerwca

Dzień pod tytułem: „Nie wiem, w co włożyć ręce”. Tylko weszłam do biura i zaczęło się. Tu zadzwoń. Tam wyślij maila. Potwierdź zlecenie. Zamów materiał. A wszystko to na już, na teraz, bo zaraz muszę jechać do innego miasta po części do zlecenia, których nie ma u nas w marketach budowlanych. Do tego jest gorąco, a ciśnienie podnosi mi myśl, że nie udało mi się załatwić wszystkiego.

Po pracy zabieram dziewczynki do mojej babci. Znowu mogą pohasać boso na trawie i najeść się truskawek. Maja jeździ na rowerze. Dzidzia dźga kota w oko. Idziemy na łąkę i zrywamy kwiaty. Do domu wracamy zmęczone, ale zadowolone.

Piątek 23 Czerwca

Tak się złożyło, że w pierwszy dzień wakacji  mam wolne. Zaczynamy dzień od bezglutenowych pankejków. Nie będę wam ściemniać! Te na mące pszennej smakują mi lepiej, ale akurat miałam w domu owsianą i trzeba było coś wykombinować. Niby mam wolne, ale praca wzywa. Zwłaszcza, że mamy pilne zamówienie. Wkładam więc rzeczy do zmywarki i gotuję obiad co chwila zaglądając do poczty. Dobrze, że Maja z Leosią są już na takim etapie, że potrafią się ze sobą pobawić przez kilka minut. Po obiedzie schodzimy na dół po wózek. Rozpadało się! Maja rozczarowana i we łzach, bo mieliśmy iść do parku. Deszcz na szczęście szybko mija i możemy ruszać w drogę. Leosia wreszcie zasypia – jakoś nie mogła się dziś zebrać do drzemki.

Na spacerze szwendamy się po parku. Dziewczyny szaleją na placu zabaw. Więcej zdjęć z tego dnia zobaczycie TU. W drodze powrotnej kupujemy lody. Dla siebie biorę moje ulubione smaki: śmietankę i mascarpone z jagodą. Maja wybiera oreo i śmietankę. Jeszcze tylko porcja na wynos dla taty.

Do domu przychodzi na 17 i mimo wczesne pory zapędzam dziewczyny do mycia. Z placu zabaw wróciły w stanie, w jakim powinno być każde dziecko po udanym dniu na zewnątrz – bardzo brudnym. Wieczorem jeszcze robimy krótki spacer z Dzidzią w chuście i uciekamy do spania.

Sobota 24 Czerwca

Poranki to przytulanki dziewczyn z tatą. Smeranie po brodzie i zaślinione Leosine buziaki. Miałam zamiar wyjść na miasto, ale niestety potrzeba jestem w firmie. Pilnuję więc z Leosią biura, a Maję przejmuje ciocia i zabiera ją na jarmark.

Maja dzisiaj była na festynie 😀 #wakacje #weekend #Maja #instamatki

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

Nie chce mi się gotować. Idziemy na pizzę. Jest pyszna – na cienkim cieście, ale z dużą ilością sera. Taką lubimy!

Jadę na chwilę do mojej babci. Leosia, ten mały głodomór, załapuje się na zupę pomidorową. Potem jeszcze odwiedzamy dziadków Edwina i jemu u nich lody. Piękny mają ogród! Szczególnie zachwyca mnie w tym roku hortensja. Śmieję się do męża, że na starość, jak nas zmęczy życie w mieście to chcę mieć duży ogród, w którym będą się mogły bawić nasze wnuki.

Ziomki

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

#hortensje 😍

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

#nofilter Uwielbiam lato 😀

A post shared by Sara Kozub (@sara_muffincasein) on

Niedziela 25 czerwca

Łaskawa Leosia spała dziś do 9! O, jak dobrze, jak cudnie! Zwłaszcza, że ostatnio mąż musiał załatwiać pewne techniczne rzeczy po nocach. A tu można się wyspać! Plan na dziś: podwójny rocznicowy obiad u moich rodziców. Z okazji naszej 7, a ich 27 rocznicy ślubu. Stroimy się i jedziemy odebrać ciasto. A reszta dnia upływa nam w rodzinnej atmosferze, wśród śmiechów i pysznego jedzenia.

A jaki był wasz tydzień?

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest