Są takie dni.

Są takie dni, że ciężko ci rano wstać. W sumie nic w tym dziwnego. Wciąż rano jest ciemno, na zewnątrz zimno i nieprzyjemnie, a w nocy znów się mało spało. Tylko, że to twoje „nie-chce-mi-się-wstać” powoli przeradza się w „mogłabym spać cały dzień i całą noc”. I jeszcze by ci było mało.

Są takie dni, że nie chce ci się jeść. Jakoś nie widzisz potrzeby. Cały dzień przetrwasz na jakiejś parodii kawy, bo nawet nie chce ci się jej parzyć w kawiarce więc po prostu zalewasz ją wrzątkiem. Albo kupisz jakieś świństwo w stylu 3 w 1. Nie mówiąc już o gotowaniu czegokolwiek.

Są też takie dni, że jesz za dużo. Najlepiej żeby to było jak najbardziej niezdrowe. Praktycznie naraz wciągasz mrożoną pizzę z Biedronki, zagryzasz ciastkami i popijasz zupką chińską. Im bardziej niezdrowe i w sumie niezbyt smaczne, tym lepiej. A potem boli cię brzuch i brzydzisz się sobą samą. Jakbyś mogła, to byś pewnie wszystko jeszcze popiła alkoholem.

Są takie dni, że przez kilka godzin zbierasz siły na włączenie zmywarki. To nie tak, że nie przeszkadza ci bałagan. Przeszkadza i to bardzo. A jednocześnie jesteś wciąż w tym kokonie obojętności, w którym możesz się potykać o nieułożone ubrania i nie zwracać na nie uwagi. Nie chce ci się też odbierać telefonów. Co masz powiedzieć? Jak się czujesz? Dobrze, przecież ty zawsze dobrze się czujesz…

Wyzwaniem staje się umycie włosów. Jeden dzień, drugi, trzeci, czwarty…Przecież to tak niewiele czasu zajmuje. W końcu się zbierasz w sobie, ale na zmycie lakieru nie masz już sił. Znów będziesz tydzień albo dwa chodzić z odpryskami. Nie interesuje cię, to jak wyglądasz. Kiedyś malowałaś się codziennie, teraz nawet ci się nie włosów rozczesać. Jedynie gdy wiesz, że musisz nałożyć maskę, to zbierasz się w sobie. Nakładasz kilo tapety na twarz próbując zakryć cienie pod oczami. Byleby tylko nie pytali, co ci jest. Może nawet zaśmiejesz się z jakiegoś żartu. Bo przecież to odrętwienie nie zabiło w tobie całkiem poczucia humoru.

A jednak, jakoś nie masz ochoty na strzelenie sobie selfika – nawet z udawanym uśmiechem. Przewijasz palcem Instagram w telefonie i myślisz, że zaczęłaś żyć w jakieś alternatywnej rzeczywistości. Piękne spacerki z dziećmi, kolorowe śniadanka, wyjście na ciasto i kawę z mężem – wszystkie te kwadratowe obrazki, które mogłyby być też twoim życiem, ale nie są.

Obojętność i odrętwienie – właściwie to już nie masz problemu z „wyłączeniem się”. Wystarczy chwila, żebyś zaczęła się wpatrywać bezmyślnie w sufit. O czym myślisz? O niczym. On ci mówi, że nie da się myśleć o niczym. Może źle się wyraziłam. Przypominasz raczej komputer zostawiony w stanie czuwania – jakiś ruch z zewnątrz i „się załączysz”, bo tego od ciebie chcą. Chociaż coraz łatwiej przychodzi ci ignorowanie telefonu, chwilami nie reagujesz na ludzi z zewnątrz. I ten spokój, ta cisza, jest taka przyjemna. Chociaż w głębi serca wiesz, że to nie jest normalne, że powinnaś czuć się inaczej, lepiej, bardziej szczęśliwa. Przecież tyle w życiu ci wyszło. Przecież nie masz na co narzekać. Teraz rozumiesz, że depresja nie wybiera, tak jak nie każdy nałogowy palacz dostanie raka.

Są też dni, gdy nurkujesz w złość, żal i smutek. Tych nie lubisz, ale są silniejsze od ciebie. To tak jakbyś bezwładnie unosiła się na wodzie. Wystarczy chwila nieuwagi i lecisz w czarną otchłań. Tak łatwo wtedy odpuścić. To już nie jest etap „co by było gdyby”…Gdybyś się nie zatrzymała na tym stopie. Gdzieś w tym bólu zapomina się o tym wszystkim, co cię powstrzymuje i nagle odkrywasz krew na rękach. Wmawiasz sobie, że przecież masz dzieci, ale co z ciebie za matka. Masz jeszcze resztki zdrowego rozsądku, więc przyznajesz się sama przed sobą, że nie możesz zostać sama, bo nie wiadomo co się zdarzy.

Są takie dni, gdy nie chcę pisać o depresji. Są też takie, że muszę.

  • Trochę to znam. Może nie wszystko i w różnym natężeniu, ale znam. I trzeba się ewakuować z tego stanu. Czym prędzej!

  • Przeczytawszy to, stwierdziałam, że piszesz też o mnie. Wszystko się zgadza. Życzę dużo spokoju, bo wiem, że ciszy i spokoju jest bardzo mało, szczególnie tej w głowie.

    • Mam nadzieję, że ci się wszystko ułoży!

  • Antyterrorystka

    Trzymaj się Kochana i przegon tę paaskude szybko!!! Ściskam mocno :*

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest