Jak łączę macierzyństwo z byciem sobą – Ratunku, Italia

Po dłuższej przerwie wracamy do macierzyńskiego cyklu. Dzisiaj pisze dla was Sabina, do niedawna znana z prowadzenia bloga Kluseczka po Włosku, a od kilku dni jest to Ratunku, Italia. Pamiętajcie by polubić naszą autorkę na jej fanpage. Jeśli zaś chcesz też opublikować swój wpis na moim blogu, odezwij się tu: [email protected]

W ogóle nie łączę, samo się złączyło. Matką jestem od czterech lat, nie byłam matką przez 34 lata swojego życia i bardzo przyzwyczaiłam się do wolności. Późnej nastąpił boom i pojawiła się Gaja, która rzecz jasna, przewróciła do góry nogami cały mój uporządkowany świat. Spoglądałam na ten mój cud i zadawałam sobie pytanie, jak ja sobie poradzę i w co się wpakowałam. Przerażało mnie wszystko- przewinięcie pieluszki, karmienie piersią i sam dotyk, jednak gdy po raz pierwszy wzięłam cóeczkę w ramiona, poczułam spokój i …dopasowanie. Właśnie tak, jakby to była najbardziej dla mnie naturalna rzecz pod słońcem. Zrozumiałam, że bycie matką to fajna sprawa i odpędziłam demony niepewności, które czasem niestety dają o sobie znać, bo…

…Macierzyństwo to tak naprawdę sztuka przetrwania, w związku z czym często dopadają mnie różnego rodzaju kryzysy. Nie daję rady, zawalam, nie mam cierpliwości, chociaż staram się z całych sił. Zdarza się, że wychodzę z siebie i nie wiem, co zrobić, a potem pojawiają się wyrzuty sumienia ciężkie jak kamienie. Zawsze wydawało mi się, że wychowywanie dzieci to bułka z masłem i pozwalałam sobie na krytykowanie niektórych koleżanek, tymczasem kiedy zostałam matką, doszło do mnie, jak mało wiedziałam. Macierzyństwo to stąpanie po cieńkim lodzie i nieustanne czuwanie. Muszę być gotowa na wszystko i każdy dzień jest wielką niewiadomą. Ale nie ma nic piękniejszego od bycia matką, a uśmiech dziecka wynagradza wszystko.

Siedem miesięcy temu urodziła się moja druga córeczka i jakoś nie dałam „ciała”, mimo że się tego obawiałam. Coraz lepiej czuję się w skórze matki, potrafię zorganizować dzień i powoli przestaję narzekać. Macierzyństwo wyzwoliło ze mnie nowe, lepsze „ja” i choć bardzo mnie zmieniło, to jednak pozostałam sobą, z całą masą przeróżnych wątpliwości. Nie zatraciłam się do końca, aczkolwiek rola matki to moja najważniejsza odsłona. Musiałam do tego dojrzeć, bowiem do niedawna byłam przekonana, że jedyne, co muszę, to wychowywać córki. Dzisiaj zaś wiem, że muszę również zadbać o moje potrzeby, ponieważ szczęśliwa matka to szczęśliwe dzieci. To banalna myśl, lecz jakże prawdziwa, zatem, drogie mamy, pamiętajmy o tym, że istnieje życia poza matką. Zapewniam Was, że i dzieci na tym skorzystają!

  • Czytania Sabiny nigdy za wiele i miło ją spotkać i tutaj 🙂

    • A pewnie, czasem trzeba ją trochę zmotywować, żeby nam jeszcze więcej pisała!

  • Jeszcze raz przepraszam, że z takim poślizgiem. To była sama przyjemność :).

  • Antyterrorystka

    Uwielbiam Sabine i Ciebie Sara również <3

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest