Pamiętaj o nim w ciąży!

Pewnie już macie dość ciążowych wpisów na blogu. Sama mam ochotę napisać o czymś innym, ale póki trwam w okowach hormonalnego więzienia, naprawdę trudno mi zmienić temat. Zwłaszcza, że młodsza spokojnie mogłaby już wyjść, skurcze przepowiadające męczą i dręczą, a kostki puchną. Dzisiaj więc postaram się delikatnie odejść od tematów prenatalnych i przypomnieć wszystkim przyszłym i obecnym ciężarnym, o czymś ważnym.

Badania zrobiłaś? A pewnie! Kwas foliowy brałaś? Łykałaś go grzecznie po tableteczce przed ciążą i w trakcie. Może nawet udało się otworzyć specjalną lokatę dla dziecka, w której odkładacie pieniądze na późniejsze wydatki. Brawo!

W końcu test ciążowy pokazuje upragnione dwie kreski. Nagle wszystko zaczyna się kręcić wokół ciebie i twojego samopoczucia. Masz przed sobą ważne zadanie: wydanie na świat kolejnego człowieka. Znajomi i nieznajomi pytają o twoje samopoczucie. Im brzuch robi się bardziej widoczny, tym zainteresowanie staje się większe. Możesz sobie nawet spać cały dzień, jeśli ci to pomaga na mdłości. Obcy ludzie z mniejszą lub większą chęcią są gotowi przepuszczać cię w kolejkach. Babeczki na straganie lub w komunikacji miejskiej zagadują o płeć, o imię…Prawdopodobnie nigdy nie zaliczyłaś takiej ilość small talków, jak będąc w ciąży.

W tym wszystkim jest twój partner, ojciec dziecka. Ten, który zmęczony po pracy, pamiętał by wejść do marketu po migdały, bo podobno pomagają na zgagę (potwierdzam, mi pomogły). Ten, który brał starsze dziecko w niedzielę po południu do dziadków i po cichu zamykał drzwi, pozwalając ci odespać mdłości. Ten, który ci masował łydki i stopy oraz robił kanapki w nocy, a nawet jeździł do nocnego, bo dostawałaś napadu wilczego głodu. To on dzielnie stał koło ciebie, gdy spotkałaś się z drugą ciężarną koleżanką i zaczęłyście trajkotać o karmieniu, porodzie i wyprawce jak nakręcone.

I tak sobie myślę, że choćby wasze dziecko było najbardziej wyczekiwaną istotką na świecie, to facet ma jednak inne reakcje. Zaczynając od tego, że ciąża na początku może mu się wydawać dość abstrakcyjna. Ty od początku czujesz, jak rozwija się w tobie życie. On dopiero po jakimś czasie zauważy większy brzuch, poczuje ruchy dziecka. Chociaż cię nie do końca rozumie, to stara się ciebie wspierać. A przecież w tym samym czasie ma na głowie inne obowiązki. Uwierz mi, nawet jeśli i ty zarabiasz, to on i tak czuje, że musi utrzymać rodzinę. I martwi się po swojemu, chociaż nie daje ci o tym znać, bo przecież ty jesteś w ciąży. Może boi się, jak narodziny dziecka odbiją się na waszym małżeństwie? Może się zastanawia, czy teraz każda rozmowa będzie się toczyła wokół dziecka i potrzeb maleństwa? Może, gdy widzi ciebie biegającą w szaleństwie po dziecięcych sklepach, zastanawia się, gdzie jest jego żona. Ta, z którą chodził do kina na filmy sci-fi.

I tu mam apel do przyszłych i obecnych ciężarnych: pamiętajcie o swoich mężach. Pokażcie, że w tym amoku ciążowym, on jest wciąż dla was ważny i to się nie zmieni. Jeśli zdrowie ci nie pozwala, to go chociaż wysłuchaj. Możesz znaleźć w Internecie temat, który go zainteresuje i zapytaj go o zdanie. Nawet jeśli wolałabyś teraz rozmawiać o tym, że trzeba jeszcze kupić w aptece majtki poporodowe, a kwestia oprogramowanie niezbyt cię interesuje. Zaraz zacznie się EURO – jeśli on lubi piłkę nożną, daj sobie na luz. Niech ma!

Może też nie musisz leżeć w łóżku i wtedy warto pamiętać o randkach. Serio, nawet z tym brzuchem, opuchnięta, dla niego jesteś piękna – a jak się delikatnie podmalujesz i wyjdziecie razem do kina lub do restauracji, to będzie jeszcze lepiej. Tylko nie mów ciągle o dziecku. W końcu najpierw byliście mężem i żoną, dopiero potem rodzicami, prawda?

Możecie razem obejrzeć coś w tv...
Możecie razem obejrzeć coś w tv…
Albo sprawdzić jak karmią w tej nowej restauracji. Ps. Dla czepialskich: moje sushi nie było surowe.
Albo sprawdzić jak karmią w tej nowej restauracji.
Ps. Dla czepialskich: moje sushi nie było surowe.
Albo zrobić grilla na działce. Ps: Dla czepialskich: ser na mleku pasteryzowanym.
Albo zrobić grilla na działce.
Ps: Dla czepialskich: ser na mleku pasteryzowanym.
Albo czy w tej restauracji wciąż karmią tak dobrze.
Albo czy w tej restauracji wciąż karmią tak dobrze.
Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest