W blogosferze nie ma przyjaźni.

Kilka dni temu Antyterrorystka napisała mocny tekst o wadach blogosfery. Najpierw trochę się zasmuciłam, bo nie spotkałam się z wcześniej z opisanymi tam sytuacjami. Potem popłynęłam dalej w dół, bo przy autorce i wielu komentujących dziewczynach jestem tyci, tyci miniaturową blogerką i co ja tam wiem. Na końcu przyszła refleksja i to właśnie nią chciałabym się dziś podzielić. Miałam sporo czasu na przemyślenia, bo pół nocy zarwałam opiekując się moimi chorymi stworami.

Blogerzy lubią myśleć o sobie, że są zgraną, fajną grupą. I faktycznie są tacy, gdy ktoś atakuje ich z zewnątrz np. dziennikarze. Wtedy bronią się przed innymi mediami do krwi i trzymają sztamę. Jednak gdy brak zewnętrznego zagrożenia, czasem pojawią się konflikty. Wszelkie kłótnie i awantury znoszę kiepsko, chociaż nie biorę w nich udziału. Wystarczy, że mam jakąś niefajną sytuację w rodzinie lub wśród znajomych i od razu doświadczam stresu, bólu brzucha i poczucia żalu oraz zawiedzenia. Co dziwne, raczej nie ruszają mnie konflikty wśród blogerów. Dlaczego? Bo nigdy nie zakładałam, że znajdę tam przyjaciół.

Blogowanie traktuję jak dodatkową pracę. Fakt, wywodzącą się z pasji i najczęściej charytatywną, ale jednak pracę. Czy mam zakładać, że każdy inny człowiek wykonujący ten sam „zawód” zostanie moim przyjacielem? Czy mamy podobny system wartości? Czy będziemy mieli o czym rozmawiać? I czy będzie ta chemia, potrzebna przecież także w przyjaźni.

Spójrzcie na taką korporację – czy pracująca tam Zosia przyjaźni się ze wszystkimi pracownikami? Pewnie nawet ich nie zna. Może utrzymuje przyjazne stosunki z dwoma lub trzeba koleżankami, ale pewnie nie trawi tej Magdy z księgowości, bo kiedyś któraś którejś nacisnęła na odcisk.

Albo przypomnijmy sobie nasze lata szkolne. Nawet jeśli trafiła nam się klasa bardzo zgrana ( a znając życie pewnie i tak spotkaliście się z różnym podziałem na grupy), to założę się, że każdy miał tych swoich dwóch kumpli, z którymi czuł się najlepiej.

A teraz idź na duże spotkanie blogierów. Niech ich tam się zbierze z 500. Może uda ci się porozmawiać z 20. Z tej dwudziestki jak znajdziesz chociaż jedną osobę, z którą nadajesz na tych samym falach, to będzie naprawdę bardzo dobrze. Osobiście do tej pory poznałam kilkanaście blogujących dziewcząt i najbliższe kontakty mam z tymi, z którymi do tej pory widzę się osobiście lub utrzymuję intensywny kontakt. Lajkowanie sobie wpisów, czy komentowanie nie zbuduje przyjaźni – do tego potrzebne są rozmowy czy to przy kawie, czy na fejsie, ale niech to będzie prawdziwy kontakt, a nie kreowana postawa w Internecie. W takim wypadku jesteśmy tylko znajomymi z pracy.

Ostatnio nawet spotkałam dwie fajne blogerki z mojego miasta, ale przerodzi się to w coś więcej, dopiero gdy i my poznamy się bliżej. Możemy utrzymywać intensywne kontakty na swoich fan page’ach ale to nie stworzy prawdziwej więzi.

Oczywiście zachowania opisane przez Antyterrorystkę nie są fair i na pewno ich nie popieram. Niestety, nie żyjemy w fajnym i miłym świecie. Wystarczy spojrzeć dookoła siebie: zaraz znajdą się osoby, które się nie lubią. I chociaż mnie to osobiście boli, to wiem, że nic na to nie poradzę i szkoda moich nerwów. Albo opisana sytuacja z fotelikiem – moim zdaniem zachowanie tej blogerki było zdecydowanie poniżej pasa. Czy jednak nikt nigdy wam nie powiedział osobiście czegoś podobnego? „Nie wykarmisz tego dzieciaka piersiami i na pewno ci zamrze”. „No daj mu tego kotleta, nie bądź złą matką”. Od blogerów jednak wymaga się więcej, ale wiecie co – nikt nie jest doskonały i pewnie moglibyście mnie zobaczyć kupującą batonik, chociaż nieraz piszę o tym, że nie znoszę przetworzonych słodyczy.

Musimy się nauczyć, że blogosfera to nie zbiór idealnych, zawsze miłych ludzi. Blogerzy są jak lekarze, nauczyciele czy inni fachowcy. Jedni bardzo skrupulatni, inni sympatyczni, za to z małą wiedzą. Jeszcze inni są po prostu wredni, ale dobrze wykonują swoją pracę, to i mają zlecenia. Takie życie. Ja mogę starać się być fair względem siebie i innych.

Swoją drogą przyszła mi taka refleksja dotycząca reklamy na blogu jakichkolwiek produktów. Dobrze, jeśli robimy to uczciwie – ja mam na przykład zasadę, że nie piszę o rzeczach, których bym sama nie kupiła, nie spróbowała – ta zasada pozwala mi pisać dobrze o produkcie bez fałszywego słodzenia.  Jednocześnie oferty odrzucam, bo wiem, że musiałabym pisać na siłę. Patrzenie jednak krytycznie na blogerów, <którzy wiele lat budowali swoją markę, bo pokazali np. buty za 1000 zł, a ja i ty możemy maksymalnie wydać 150 – ceny oczywiście przykładowe, nikomu do portfela nie zaglądam> przypomina trochę zagadanie do Lewandowskiego na ulicy:

-Ty, Robert, weź nie reklamuj Nike, tylko trampki ze Stonki, bo na takie mnie stać.

Rozumiecie? Każdy bloger ma inny target reklamowy i jeśli XYZ prezentuje wózek za kilka tysięcy, to widocznie dlatego, że jej grupa docelowa to zaakceptuje. U kogoś innego sprawdzą się np. farby do robienia zabawek DIY  – pamiętajmy, że poza czytającymi się nawzajem blogerami istnieje spora grupa czytelników i to ona nas rozlicza z efektów.

Jak staram się być fair?

  • gdy spodoba mi się jakiś blog – daję lajka. Później lajkuje wpisy na FB, czasem dam komentarz, a jak mam czas to wchodzę na blog. Co ważne, robię to jako ja. Czy wiecie, że polubiając stronę jako fan page nie liczycie się jako fani i nie zwiększacie organicznego zasięgu?
  • nie boję się udostępniać interesujących wpisów na swoim fan page; nie wyróżniam osób, które znam – po prostu wybieram treści, które mogą zainteresować moich czytelników.
  • staram się odpowiadać na każdy komentarz. Jeśli komentujący ma bloga, odwiedzam go. W ten sposób poznałam kilka fajnych, świeżych autorów. Niestety, nie zawsze czas pozwala mi na skomentowanie każdego, poza tym  pierwszeństwo mają blogi z Disqus – nie znoszę wchodzenia po 30 razy na daną stronę, by sprawdzić czy mi odpisano.
  • na spotkaniach jestem nieśmiała ale miła. Ja generalnie lubię wszystkich, ale łatwo się zamykam w swojej introwertycznej osobowości więc jeśli nie podchodzę zagadać, to nie znaczy, że czuję się lepsza. Po prostu się ciebie boję!

No i co sądzicie? Nie chciałam tu odczarować blogosfery, a pokazać trochę dystansu – to grupa jak każda inna, niedoskonała i pełna wad. Sami postępujmy fair i dbajmy o kontakt z osobami, z którymi są szanse na zbudowanie prawdziwej więzi, poza Internetem.

***

Polubiłaś mnie, Sarę Muffinkową? Możesz zrobić coś dla mnie i miłego i na przykład:

  • Pani Rolnik

    napisałaś bardzo mądry, treściwy i fachowy tekst Kobieto!

    • Hah, chyba ci ktoś na odcisk nadepnął 😉
      A już poważniej: starałam się 😉 Ostatnio byłam na spotkaniu i poznałam bardzo sympatyczną gromadkę. Może uda się z kimś nawiązać bliższy kontakt, a może pozostaniemy w sferze grzecznościowych kontaktów biznesowych. Nie ważne. W blogowaniu jak w każdym innym zajęciu – są ludzie i ludziska. Nie z każdym się pokochamy 😉

  • To się cieszę, że na ostatnim spotkaniu usiadłaś obok mnie dzięki temu mogłam Cię zagadać na śmierć 🙂

    • Fajnie było 🙂 Mój mąż potem o Tobie mówił 😀
      Ps. Jak się podoba nowy szablon? Edwin mi w nocy wgrał.

    • Nowy szablon – super 🙂 No ładnie to już wiem czemu mnie poliki piekły 🙂

  • Masz racje. Napisałaś teks z dystansem a to jest ważne. Nie należysz do żadnej grupy i to się czuję, ani do tych którzy blogosfery nie cierpią ani do tych którzy uważają że są panami internetu. To co piszesz też jest ważne ,że nie wszystkich z blogosfery trzeba lubić i się z nimi przyjaźnić. Wyczuwam ludzi i ich energię przez ich blogi i wchodzę na te których mają ciekawe treści ale też na te które mają pozytywną energię i nie chodzi tu o same miłe wpisy. Ja po mimo tego że reklamuję i polecam produkty (zwłaszcza kosmetyki) czuję się fair w stosunku do czytelniczek bo nigdy nie polecam i nie piszę o produktach których nie znam lub które się nie sprawdziły. jestem mgr kosmetologi i tą wiedzę zawsze wykorzystuje przy polecaniu produktów kosmetycznych. Odmawiam firmą które mają słabe produkty, nie godne polecenia. Koleguje się z kilkoma blogerkami, nasza znajomość powstała po przez pierwszy kontakt na fb. I to w blogosferze lubię to że można trochę oswoić się i poznać osobę po drugiej stronie i podjąć decyzje czy chce się z nią utrzymywać kontakt czy nie bez przymusu. Oprócz recenzji staram się też dawać wartościowe treści czytelnikom i mam nadzieje że mi się to udaję. Ps prawdopodobnie spotkamy się na szkoleniu 23.11 🙂 W razie czego jak bym cię nie zobaczyła to podchodź śmiało mój rudy łeb nie parzy 🙂

    • To do zobaczenia w Warszawie 🙂
      Heh, ja to jestem ostatnia do rzucania kamieniem w reklamujących cokolwiek blogerów – mamy z mężem agencję reklamową więc na wiele rzeczy patrzę od kuchni i z punktu widzenia firmy.

    • do zobaczenia 🙂

  • Jul

    W poszukiwaniu czegoś ciekawego do poczytania trafiłam właśnie na Twojego bloga, to jest pierwszy z Twoich wpisów jaki przeczytałam i powiem Ci jedno- polubiłam Cię Saro Muffinkowa:) Będę wpadać częściej 🙂

  • keraM

    A ja powiem przewrotnie do komentarzy tutaj – nie ma znaczenia jaki mamy cel w blogowaniu tylko jakim człowiekiem się jest – buc bucem będzie czy to jako bloger czy jako budowlaniec. Po prostu w internetach ludzie bardziej trzymają dystans do siebie niż w rzeczywistości – przynajmniej tak to odebrałem.
    Ps. Jedyny komentujący facet?;)

    • Chyba ten róż przeraża facetów 😀 I dziękuję ci za ten komentarz, bo w pełni odzwierciedla on moje myślenie – nie spodziewajmy się, że wszyscy będą sobie całuski z dzióbków spijać.

  • Ja w blogosferze działam od niecałych 9 miesięcy, byłam na kilku spotkaniach (chociaż te największe – Poznań Blog Conference, See Bloggers mnie ominęły) poznałam masę fantastycznych ludzi, z kilkoma mam prywatny kontakt 🙂 Poznałam też blogerki, które można zaliczyć do „topowych” i nasze rozmowy przebiegały w bardzo sympatycznej atmosferze. Moja recepta – być otwartym i nie bać się zagadać 🙂 Trzeba też pamiętać, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, każdy może mieć gorszy dzień itp. Poza tym masz rację – blogosfera jest tak duża, że nie sposób się ze wszystkimi dogadywać.
    Trzeba mieć swoje cele, konsekwentnie je realizować i tyle.

  • Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego, co konkretnie dany bloger chce osiągnąć w blogosferze i w jakim celu bloguje. Jeśli bloguje dla siebie i wierzy w to, co robi, to nie obchodzi go, że ktoś tam się wywyższa, bo ma milion lajków. Zarozumialcy zdarzają się wszędzie, tak jak napisałaś , blogerzy to też grupa jak każda inna. Nie ma sensu robić z tego normy i jakiejś cechy wyróżniającej.

    • Masz rację – nie ma co się przejmować tylko tworzyć dobre treści!

  • Ana

    A ja nie zgodzę się z tytułem! Albo nie do końca. Bo przyjaciół (chyba) faktycznie nie znalazłam (jeszcze) w blogosferze, ale dzięki niej poznałam wiele interesujących najpierw miejsc, potem ich autorów. Tu zapowiada się podoba historia 🙂
    Bywało jednak też tak, że trafiłam na jakiś blog, bo podobał mi się tekst. Autor wydawał się całkiem spoko, nawet mimo odmiennych poglądów. A potem… wychodziło szydło z worka i prawdziwe ja autora. I, niestety, mam wrażenie, że coraz więcej jest blogerów stwarzających fajne pozory, a w finalnie okazujących się niespecjalnie wartymi zainteresowania. A, o dziwo, czytelników mają jak mrówków.

    • Rozumiem Cię. Sama odkryłam kilka fajnych autorów i dziewczyn, ale jest to zaledwie kropelka w blogosferze – w takiej masie ludzi o różnych poglądach nie łatwo znaleźć kogoś z kim warto utrzymywać kontakt.

  • www.kilkuetatowamama.com

    Mamy bardzo podobne myślenie. Staram się postępować tak samo. Jestem pikusiem w blogosferze i inny miałam cel przy zakładaniu bloga, teraz po części mi się zmieniło. Muszę się nad wszystkim zatsanowić, ale wiem, że nic na siłę i nic przeciwko sobie. Pozdrawiam!

  • Chyba wszystko zależy od tego dlaczego zaczynamy pisać blogi, kompletnie nie patrzyłam nigdy na pisanie, blogowanie jak na jakąś rywalizacje – nawet jeśli ktoś zaczął na tym zarabiać i traktuje to, jako swoją pracę – jeśli mu się udało – bardzo się cieszę. Blogi ze swojej dziedziny czytam raczej bardziej pod kątem własnej rozwoju, nauki, czasami inspiracji – ale rywalizacji – o co? przecież nie walczymy o sztabkę złota pisząc posty 😉 Podejrzewam, że częściowo może być zupełnie inaczej w innych dziedzinach – w innych kategoriach blogowych – może wtedy pisanie wiąże się z rywalizacją i konkurencją na każdym poziomie, ja chyba się jednak cieszę, że na codzień nie spotykam się z czymś takim i naprawdę nie chciałabym.

    • Wiele osób uważa, że blogerzy „ze szczyt” boją się tych mniejszych i stąd wynikają różne waśnie.
      Jak jest naprawdę? Trudno powiedzieć…

    • Ja jestem malutka i malutka zostanę – jakoś nie marzy mi się bycie sławną i wielką blogerką, piszę dla siebie i dla przyjemności tych dużych i wielkich podziwiam za trwałość i konsekwencję 🙂

  • O cieszę się, że tu trafiłam, bo już mi się podoba. Zaczęłam swoją przygodę z blogowaniem 2 miesiące temu i najbardziej podoba mi się to, że poznałam wiele nowych ciekawych blogów, do których pewnie bym nie dotarła ot tak. Przeczytałam przez ten czas dużo fajnych tekstów i sporo się nauczyłam. Przyznam, że dla mnie bardziej wartościowe są te „mniejsze” blogi, niekoniecznie te najbardziej popularne. Niestety popularność często nie idzie w parze z jakością… ale jak mi nie pasuje, to nie czytam i tyle.
    Jasne, że nie możemy się wszyscy lubić. To byłoby dziwne 😀 Ważne, żebyśmy szanowali siebie nawzajem i swoją pracę, bo każdy musi włożyć sporo energii w blogowanie. Jedni zarabiają więcej, inni mniej, a kolejni w ogóle. Takie życie.

  • Raczej obserwuję to dopiero w małych kroczkach, na małych etapach, bo sama jestem mikroblogerką 😉 17.11 wybieram się na bloSilesia, więc zobaczymy jak to wygląda z bliska.

    • Na spotkaniach bywa fajnie! Na pewno dużo się nauczysz!

  • Mi się wydaje, że to wszystko zależy od tego w jakim celu piszesz bloga i co chcesz osiągnąć. Jak ktoś się pcha na siłę do „wielkiego” świata, to niech nie spodziewa się, że wszystko łatwe i przyjemne będzie. Ja mam swój mały świat i dobrze mi w nim 🙂 Nie pcham się na siłę na salony i nigdy nic złego mnie nie spotkało.

    • Fajny komentarz! Czasem widzę jak internauci hejtuja te najlepiej zarabianie blogerki np. Maffashion czy J.Mercedes. nie czytuje ich, ale na pewno dużo czasu i wysiłku kosztowała je aktualna pozycja.

  • Mnie denerwuje tylko to że na przykład pewna blogerka twierdzi że skoro masz samochód za x tysięcy to musi być fotelik dla dziecka z górnej półki, bo ten jest najbezpieczniejszy a guzik prawda. Czasami blogerki mają klapki na oczach 🙂 brakuje spojrzenia na świat oczami przeciętnego czytelnika :).

    • Kasiu, jesteś już którąś osoba, ktorej przeszkadza ten fotelik. Proszę napisz mi prywatnie, której blogerki nie czytam 🙂

  • Bardzo mi się podoba, jak to wszystko ujęłaś. To prawda, że samo komentowanie i czytanie nie pozwoli nam poznać kogoś… tylko bliższy kontakt może zapoczątkować przyjaźń.
    a co do reklam blogowych… staram sie zawsze pisać prawdę. W moim przypadku jest to zazwyczaj reklama ubrań, jeśli coś jest złej jakości lub jest w rzeczywistości po prostu brzydki, mimo że na foto skradło serce – piszę o tym i pokazuje. Chińskie ciuszki (shein itp) to perełki i buble zarazem… trzeba dobrze trafić 🙂

  • Wszystko zależy od naszego podejścia. Od tego jaki cel sobie obraliśmy zaczynając blogowanie. Jedni chcą odnieść sukces za wszelką cenę, inni po prostu robią to co lubią i jak się uda to super. Ja jestem rozczarowana blogosferą, ale dla mnie to nie praca, tylko ucieczka od codziennych obowiązków i realizacja swoich pasji. Dlatego nie spinam się. Nie stresuje, tylko powoli małymi kroczkami dąże do celu, swojego celu. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zarobić w ten sposób na chleb. Póki co to co mam daje mi satysfakcję.

    • Powodzenia! Też mam cel i wciąż mi do niego daleko. Napisałam, że traktuję bloga jako pracę, ale wiesz – nie w sensie technicznym, bo z blogowania, to bym może przez tydzień wyżyła :p Bardziej chodziło mi o nakład czasu i zadań związany z blogiem.

  • Ja poznałam kilka fajnych blogerek i nie spotkałam się jeszcze z niemiłymi komentarzami i nieporozumieniami. Może dlatego, że bloga prowadzę dla przyjemności i nie próbuję przebijać się za wszelką cenę, a może mój blog jest za mały na takie awantury 🙂 Co do reklam nie widzę w tym nic złego, praca jak każda inna, możliwość testowania ciekawych produktów to dodatkowe tematy do postów. Ale jak każdy post jest sponsorowany to bloger traci swoją wiarygodność.

    • Osobiście też nie spotkałam się z hejtem, ale wiele osób mówi o takich sytuacjach.

  • Powiem tak odnośnie reklam- ja nie mam nic przeciwko nim. Jak dla mnie można reklamować wszystko i nie ważne za jaką kasę. Tylko takie obnoszenie się z tym, mówienie, że jeśli ktoś nie ma to jest gorszy itp. mnie mocno denerwuje. Mogłabym podać konkretne przykłady takich osób ale wojować mi się nie chce. Powiedzmy sobie szczerze- większość komentarzy jakie znajdują się na blogach są od innych blogerów. Czytelnicy spoza blogosfery rzadko komentują.
    Aaa i takie zachowania jakie wymieniłam u siebie powodują, że ja wchodzisz na jakieś zloty blogerskie i mówisz, że jesteś z parentingu to większość ludzi nie bardzo chce z tobą gadać- rzez te wszystkie wojny ale to akurat znam ze słyszenia. Niestety takie osoby dlatego, że są bardziej znane wystawiają nam takie a nie inne świadectwo…a nie oszukujmy się społeczeństwo lubi wrzucać wszystkich do jednego worka.
    Ja znalazłam w blogosferze bratnie dusze 🙂

    • I dbaj o nie, a zlej resztę 😀
      Kiedyś panowała opinia, że blogerzy to tak się wspierają i zawsze są za sobą. Chciałabym, żeby tak było, ale rzeczywistość bardziej przypomina korporacyjne walki i intrygi. Zresztą, nie oszukujmy się – jest pewnie cała masa osób, które mnie nie trawią;
      Ale przypomniało mi się jeszcze jedno: kiedyś pewna znana blogerka powiedziała, że codziennie dostaje kilkadziesiąt meili od innych mniej popularnych blogerek i, że ona już po prostu nie jest w stanie na nie odpisywać. Pomyślałam sobie, że czasem ci „wielcy” mogą być po prostu przemęczeni obowiązkami.
      Jednocześnie to, co Ty napisałaś też jest prawdą, bo chamstwo znajdzie się wszędzie. Sama spotkałam kiedyś znaną blogerkę parentingową z papierosem i w dodatku w ciąży. Zamurowało mnie i stanęłam jak wryta. Potem kusiło mnie by do niej napisać, ale nie miałam dowodu a w porównaniu z jej wpływami pewnie by mnie hejterzy zjedli…

    • Staram się jak mogę:) o tak cudowne osoby trzeba dbać 🙂

  • Mnie za wpis reklamowy jeszcze nikt nie zapłacił. Póki co wpis z recenzją jest jeden, ale w zanadrzu są swa inne. Reklama będzie, bo napiszę o czymś, co sama polecam. Będzie widoczna nazwa firmy, bo czemu by nie? Robią dobrą rzecz, to niech się wieść o niej niesie 🙂

    PS. Myślałam o formularzu Disqus, ale jakoś tak jeszcze chyba do mnie nie przemówił skutecznie 😉

    • Dla mnie Disqus jest bardzo wygodny, bo na nim jestem zawsze zalogowana i mogę komentować z telefonu. A z racji pracy korzystania z różnych kont google i nie zawsze mogę się zalogować.

  • Mamuśka Mylcia

    Należę do grona tych ‚szarych’ blogerek. W sumie, to nawet nie powinnam się tak określać, bo od dłuższego czasu zaniedbuję bloga :/ Nie przeszkadza mi, ze ktoś recenzuje foteliki, wózki i inne gadżety warte majątek, nie zapominajmy też, że cena nie zawsze równa się jakości. Jeśli chodzi o współpracę, to miałam już kilkanaście ofert, ale jestem wybredna. Nie potrafiłabym zareklamować produktu, który okazałby się zbędny, bądź tandetny. Produkty dla dzieci różnych marek, które znam i używam- jak najbardziej i właśnie takie recenzje u mnie znajdziesz. Wiele gadżetów też recenzuję charytatywnie 🙂 Po prostu kupiłam coś, co jest warte polecenia, to polecam i nie mam za to żadnych dodatkowych gratyfikacji. Co do spotkań- obawiałam się udać na See Bloggers – jedna ‚znajoma’ z blogosfery opisała spotkanie w ten sam sposób co Gosia. Stwierdziłam też, że odpuszczę. W zamian za to zorganizowałam z koleżanką spotkanie blogujących mam w moim mieście i pomimo ogromu pracy i stresu, było mega! Nie żałuję, bo przynajmniej wciąż mam nadzieję, że w blogosferze są tak wspaniałe kobiety, przyjazne, otwarte i miłe, jak te, które spotkałam na organizowanym spotkaniu. I zawsze, kiedy natknę się na hejt wśród blogerek- sama to odczulam, chociaż z nikim nie zadarłam- wracam wspomnieniami do zorganizowanego eventu i wciąż mam tą świadomość, że jednak nie wszystkie blogerki są wredne i czekają by ‚dokopać’ drugiej 🙂

    • Ja byłam na zimowym see blogers i całkiem mi się podobało. Dużo sie nauczylam, chociaż towarzysko się nie udzielałam. Pod tym względem lepiej jest chodzić na małe lokalne spotkania 🙂

    • Nie mogę znaleźć Twojego bloga 🙂 Daj linka,proszę 😀

  • Mnie w blogosferze absolutnie nie przeszkadza to, że ktoś pisze o gadżetach i na tym zarabia, lub zrobił ze swoich dzieci maszynki do zarabiania pieniędzy i miesięcznie trzepie z tego niezłą kasę. Nie podoba mi się inna rzecz- wywyższanie się niektórych popularnych blogerek, przekonanie o własnej boskości i o tym, że te małe blogowe harpie tylko im zazdroszczą i kombinują, jak tu je zrzucić ze stołka. Niedawno czytałam wywiad z jedną topową blogerką, która biadoliła na podobny temat, a mianowicie, że inne blogerki zawiszczą jej sukcesu, gdyż same nic nie osiągnęły. A czy szczytem jest zdobyć popularność dzięki temu, że płaci się grubą kasę za reklamę? Moim zdaniem nie. Ja traktuję blog hobbystycznie, nie przynosi mi on korzyści materialnych, więc nie widzę powodu, by w niego inwestować, bo to mi się nie zwróci. I nic mnie nie obchodzi opinia, że bierze się na poważnie tylko tych blogerów, którzy mają własną domenę. A kij im w oko! Mam do tego podejście, jakie mam- dla mnie liczy się tekst i może być nawet napisany na wirtualnym papierze toaletowym (ważne żeby był czytelny), a czy adres kończy się na wordpress, blogspot, pl, czy eldorado, jest dla mnie najmniej istotne. Masz rację pisząc, że nie wszyscy muszą się lubić i pić sobie z internetowych dziubków, ale miło jest czuć życzliwe nastawienie ze strony drugiego blogera, a tego wśród tych „wielkich” raczej ciężko doświadczyć. Poza tym traktowanie kogoś przez pryzmat lajków na fejsie jest dla mnie szczytem absurdu, a z tym się również spotkałam na publicznych forach. „Ale obciach mieć 300 lajków”- pisała jedna blogerka- „no wstyd by mi było prowadzić fanpejdż”. Mnie zaś byłoby wstyd myśleć o kimś, że jest żałosny z takiego powodu jak polubienia na fejsie. Mam ich mało, jako że zna mnie garstka, fejsowi za reklamę nie płacę, zatem skąd ludzie mają wiedzieć o moim fp? Czy liczby są takie ważne? A może ważniejsze jest zaangażowanie? Sama mogłabym o tym napisać wpis, ale mi się nie chce, zresztą moje podejście do blogowania bardzo się zmieniło i jest luzackie- nic na siłę. I tego się trzymam :).

    • Ja właśnie olewam większość branżowych grup i fan page’y więc nawet nie wiem co kto mówi. Większości znanych blogerów nie sledze, a regularnie zagladam do Kasi Tusk, bo jakas taka sympatyczna mi się wydaje.
      Wiesz, ten wpis nie miał na celu bronienia tych chamskich osobników, a raczej wyjasnienia, że wszędzie są fajni i niefajni ludzie i nie ma co się przejmowac, że ktoś tam kiedyś coś do kogoś powiedział.

    • Pewnie, że nie ma, te zachowania w sumie nie mają wpływu na moje życie, po prostu opisałam, co nie podoba mi się w środowisku. Inna sprawa, o której nie wspomniałam, to ta, że dzięki prowadzeniu bloga poznałam wiele wspaniałych osób, z którymi utrzymuję kontakt i chociaż znamy się tylko wirtualnie, nie przeszkadza nam to bardzo się lubić :).

    • Tylko nawet te kilka osób, to zaledwie odsetek wśród wszystkich blogerów – czyli moje porównanie do korpo i do klasy się sprawdza 😉 Dbajmy o tych, z którymi się dogadujemy, a jeśli ktoś ma do nas lekceważący stosunek, to po co się przejmować?

    • Wiesz co, na początku się tym przejmowałam, teraz to mnie wyłącznie śmieszy :).Zmieniłam stosunek do blogowania i blogerów w ogóle i cieszę się z tego, aczkolwiek poczucia wyższości u nikogo nie lubię, stąd moje spostrzeżenia. Ogólnie każdy z nas ma ten komfort, że zagląda do tego, kogo chce i nikt nas nie zmusza pod groźbą, abyśmy czytali tego czy owego :). A mój stosunek do blogosfery opisałam u mnie w paru komicznych odcinkach o Poli Szynel.

    • Czytałam 😀
      To jest mój najgorszy strach, że ktoś pomyśli, że się wywyższam, albo uważam się za lepszą.

    • No co Ty, ja nigdy tak o Tobie nie pomyślałam :).

    • Uff 😉

    • Wiesz co jesteś chyba jedną z niewielu osób o których bym tak nie pomyślała, że się wywyższają czy coś takiego. To jaka jesteś mnie w Tobie urzekło- taka sympatyczna dziewczyna z Ciebie 🙂

    • :*

    • No i jeszcze uważam, że łatwo jest pisać negatywnie a ja próbowałam spojrzeć na to z dystansem.

    • Są plusy i minusy w blogowaniu, ja opisałam to, co mnie gryzie i czasem drapie :).

    • Rozumiem Cię, bo sama często bym chciała przelać na klawiaturę frustrację i złość. Wiem, że na bloga od czasu do czasu zagląda rodzina, dalsi znajomi, klienci…Niestety, nie mogę sobie pozwolić na wylanie wielu emocji i męczy mnie to strasznie. Dlatego uważam, że łatwiej pisać o tym, co złe – dużo wysiłku kosztuje zapanowanie nad klawiaturą :/

    • Ja nie mam problemów pisania o blogosferze, za to o moim życiu już tak. Teraz piszę bardziej ogólnikowo, bo wiem, że rodzina mnie podczytuje i nie chcę mieć kolejnych spięć, Wolę się więc trzymać bezpiecznych tematów, a blogosfera jest właśnie jednym z nich, gdyż dla moich bliskich to kompletnie odległy świat :).

    • Napisałaś tu coś bardzo ważnego!
      Reszta społeczeństwa nie ma często pojęcia o naszych blogach. Wielu moich znajomych nie rozumie na czym to polega.
      To pokazuje jak bardzo jest to ulotne – nieważne czy czyta nas 1000 czy 50 000 osób. To wciąż mało i tak naprawdę nie zmienimy nikomu życia.

    • Ja od początku miałam świadomość, że moje wypociny nikomu życia nie zmienią :). Przeciętny Kowalski nie ma pojęcia o tym, że istnieją jakieś tam blogi :).

  • Podoba mi się ten wpis, mam bardzo podobne podejście do blogosfery jak Ty, aczkolwiek dopiero zaczynam i pewnie moje przemyślenia zmienią się jeszcze wielokrotnie.

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Hmmm masz i rację 🙂 Może nie we wszystkim się zgadzam, ale z większością tego wpisu 🙂 Nie każdy każdego lubi, nie do każdego trafia to co pisze się na blogu. Trzeba znać swoją grupę docelową i tyle 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest