Jak (nie)zdrowy jest mój styl życia?

Skuszona wyzwaniem u Lifestylerki postanowiłam przeanalizować swoje nawyki. Natychmiastowa wpadłam w wielki dół, bo jest źle, bardzo źle. Zamiast więc spisać te kilka rzeczy, które robię dobrze postanowiłam sporządzić listę swoich grzechów. Nie róbcie tego co ja!

  1. Nieregularne spanie – w tygodniu często nie dosypiam. Wiadomo praca, dziecko odebrane z przedszkola chce gdzieś iść, w domu trzeba posprzątać, a tu jeszcze przyjaciele zapraszają na kolację. Dla odmiany nie zachowuję rozsądku, gdy mam wolne i śpię do tej 9 – moje dziecko też należy do śpiochów i łaskawie nie budzi nas o piątej rano.
  2. Męczenie się ze stresem – czyli uroki własnej działalności, kto ma to zrozumie. Czasem jeden dostawca, który coś zawali rozpędza koło nerwów. Ty się denerwujesz, że nie masz produktu. Klient nie zadowolony i ma pretensje (logiczne niestety) do ciebie. Ach, etat! Wyznaczone godziny pracy! Nie martwisz się ZUSem, VATem a Skarbówka nie powoduje u ciebie napadów panicznego lęku.
  3. Za dużo siedzenia – kłania się praca przy komputerze. Walczę z tym jak mogę – wstaję co godzinę, rozciągam się, to przejdę się do sklepu po sok. Wiem jednak, że to za mało i procentowo najwięcej czasu spędzam siedząc.
  4. Nie ćwiczę – motywuję się i motywuję, ale gdy wracam po całym dniu, to najczęściej padam na łóżko. Czytamy sobie coś jeszcze z mężem lub oglądamy, ale żeby ruszyć tyłki do przysiadów, to już za trudne. Mąż ma w planach siłownię; ja podejrzewam, że wrócę na basen, bo od siedzenia cierpi kręgosłup więc pływanie przydałoby się bardzo.
  5. Fast Foody – zdarzają się. Na pewno nie codziennie, ale kilka razy w tygodniu tak. Najczęściej pizza lub kebab. W sieciówce ostatnio jadłam na autostradzie w Czechach, gdy wracaliśmy z wakacji. Uważam jednak, że moglibyśmy jeść je jeszcze rzadziej, ale utrudnia to punkt 6.
  6. Nieregularne odżywianie się – nie lubię jeść rano śniadania, ale pilnuję się by chociaż coś przegryźć rano. Obiad zazwyczaj jemy koło 12 i potem aż do wieczora – pusto. Czasem jakiś owoc, czasem jogurt, ale i tak późnym wieczorem robię się bardzo głodna i nieraz spaceruję w stronę lodówki. Powinnam jakoś inaczej rozłożyć pory posiłków, ale to proste tylko w teorii, bo niech przyjdzie nagłe zlecenie, niech coś się popsuje i już jedzenie jest zepchnięte na ostatni plan.

Jest jednak cząstka dbająca o zdrowie w tym moim zdeprawowanym ciele 🙂

  • nie palę i nie biorę narkotyków. Alkoholu aktualnie nie pijam, ale gdy to robiłam to z umiarem.
  • lubię wodę i piję jej dużo.
  • prawie nie kupuję przetworzonych słodyczy – wiadomo, skuszę się na to ciastko w gościach, ale sama wolę raczej upiec.
  • ograniczyliśmy i dalej ograniczamy mąkę pszenną. Chleb tylko żytni; ciasta piekę też bez pszenicy – albo kupuję gotowe mąki, albo mielę płatki owsiane, jaglane itp. Nawet jemy znacznie mniej makaronu, bo ciężko dostać wersję bez pszenicy.
  • lubimy kasze – na śniadanie na słonko, na obiad na słono. Jemy je kilka razy w tygodniu.
  • dużo chodzę – po mieście i nie tylko. Nie jest to wystarczająca dawka ruchu, ale zawsze coś.
  • lubimy gotować na parze i chętnie jemy takie obiady. Osobiście przepadam też za wyciskanymi sokami i kremowymi smoothie. Te ostatnie koniecznie z zielonymi liśćmi!
  • udało mi się ograniczyć kawę. Kiedyś piłam nawet 3 filiżanki mocnego espresso dziennie. Teraz wybieram zbożową, a czasem piję normalną, ale znacznie rzadziej i z dużą ilością mleka.

Może uda mi się dożyć pięćdziesiątki 🙂

***

Polubiłaś mnie, Sarę Muffinkową? Możesz zrobić coś dla mnie i miłego i na przykład:

  • Grzegorz

    Z perspektywy czasu widzę,że prowadziłem niezdrowy styl życia,Chociaż wtedy myślałem inaczej(przecież nie paliłem nie nadużywałem alkoholu) Organizm wystawił rachunek ,gdy byłem bliski 40-stki.
    Poszukiwania ,determinacja zmiana stylu życia powoduje,że powoli spłacam i odpracowuję ten niezdrowy styl życia.

    • Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że co jakiś czas zmieniają się trendy w dbaniu o zdrowie i musimy zachować rozsądek. Wiesz o co mi chodzi: powiedzą w telewizji, że gluten to zło – nagle wszyscy przerzucają się na chlebek kukurydziany itp.

  • Staram się zdrowo żyć jednak różnie to wychodzi. Często gubią mnie słodkości których ciężko mi sobie odmówić.
    U siebie zorganizowałam Rozwojowe Linkowe Party, na które zapraszam :))

  • My aktualnie na diecie,odstawiliśmy fast foody, colę. Zwracamy większą uwagę na co co jemy. W naszej diecie teraz jest więcej warzyw, owoców. Moja rada: jedz pięć posiłków dziennie, a jak jesteś wieczorem głodna schrup marchewkę 🙂

  • U mnie jest bardzo podobnie jak u Ciebie z tym ruchem i jedzeniem. Mam już swoje nawyki, od których niestety ciężko się odzwyczaić. Brak ruchu w ostatnim czasie spowodowany po wypadku, ale mam nadzieję że wkrótce wrócę do formy. Staram się także ograniczać cukier i sól, które niestety niekorzystnie wpływają na nasz organizm.
    pozdrawiam

  • Podpisuje się pod Twoją listą rękami i nogami. Wszystko to u mnie również ma miejsce ;/

  • A u nas z tym zdrowym życiem też różnie bywa.. Wiele zależy od motywacji. Często ją tracę, niestety, ale też szybko zyskuję na nowo 😉

  • Mamuśka Mylcia

    Kiedy byłam na macierzyńskim, to faktycznie dbałam o Nasze zdrowie- ruch, zdrowa żywność. Kiedy wróciłam do pracy, to zabrakło mi trochę czasu… oczywiście, dbałam o najbliższych, ale siebie zaniedbałam. Mało jadłam, oczywiście brakowało mi snu… Z czasem się przyzwyczaiłam do szybkiego tempa i ciągłego zmęczenia, ale także zauważyłam, że lista grzeszków się powiększyła i źle się z tym czułam. Brakowało mi ruchu, snu, a po każdym fast foodzie i batoniku podczas przerwy w pracy miałam wyrzuty sumienia… i oczywiście stres… nowe miejsce pracy, nowe obowiązki i nowi ludzie…

    • Mam dokładnie to samo! I przez podobne okoliczności, bo na macierzyński było całkiem niezle.

  • U mnie brak wystarczającej ilości snu przekłada się na totalne zmęczenie i rozdrażnienie, teraz zaczynam pracę późno i wysypiam się za wszystkie czasy;) ostatnio gdzieś wyczytałam i potwierdzam -jak odpowiednio zjemy przed snem (ok.3 godz), to rano prędzej sięgniemy po śniadanie, niż jak najemy się na noc. Nietrudne do wykonania, a dzięki temu wychodzi nam na zdrowie 🙂

  • Widzę, że na szczęście nie tylko ja mam więcej grzeszków niż plusików, gdy już mowa o zdrowym odżywianiu. Stres potrafi dobić, ale powiem Ci szczerze, że jak się nie chce wyjść z domu i poruszać odrobinę to najlepszy jest motywator w postaci tego drugiego ktosia, któremu się chce. Spróbuj sobie takiego ktosia znaleźć i łatwiej Ci będzie się rozruszać 🙂

    • Mojego Ktosia sama muszę motywować 🙂 Ale mam już partnerkę na basen więc może coś się zmieni w tej kwestii.

  • Ana

    O ile pierwsze sześć punktów mam podobne, wręcz siostrzane, mimo braku własnej działalności, to już z drugą częścią listy szybko poległam… już na wodzie i na słodyczach. Bo wolę herbatę, a kawy piję dwie dziennie (i choć prawie pół na pół z mlekiem, to jednak te gorsze, rozpuszczalne), a słodycze to mój nałóg, niestety. Ale walczę z nim jak mogę 🙂

    • Niestety, rozpuszczalna to straszne świństwo ale da się przestawić 🙂 To widzę, że nie tylko własny biznes jest powodem niewyspania i stresu.

    • Ana

      W domu pijam nierozpuszczalną (ale zwykle tylko w weekendy i jedną). I w sumie to niewyspanie… to chyba bardziej przez pasję i blog 🙂

    • U mnie niestety przez pracę. Dzisiaj od 8 do 22 🙁

    • Ana

      Uroki takiej pracy… U mnie właściwie czasami też przez pracę, bo moja etatowa wymaga dyspozycyjności i gotowości na nieprzewidziane sytuacje (lub te wręcz zaplanowane, jak targi czy eventy), więc zdarza się i mi wyjść z domu przed 8, a wrócić mocno po 22 czy 23. No, i zwykle spędzam w pracy nieco więcej niż 8 h, a potem chcę ogarnąć np. bloga i tak mi schodzi do północy albo dłużej, a tu rano o 6 trzeba wstać… no, ale te przypadki to już na własne życzenie, bo gdy w pracy spędzam np. te 12 h, to się już za bloga nie biorę.

  • Oj żeby ten stres można było jakoś zwalczyć. Powiem Ci, że czasem to jestem sama na siebie zła, że sie czyms dołuje i nakręcam. Wiem, że to nie pomoże w rozwiązaniu problemu, a tylko wpływa źle na moje samopoczucie, no ale co zrobić. Dzięki za dołączenie się do zabawy:).

    • Ja też się nakręcam i nie umiem przestać :/

  • Matko, ja już mogę chyba kłaść się do trumny. Mało śpię, pracuję przy komputerze, jem mnóstwo słodyczy….

  • Z tym siedzeniem to faktycznie jest problem. Ja wprowadziłam u siebie minimalny limit kroków, który chcę wykonać w ciągu dnia. Zlicza mi to odpowiednia aplikacja w zegarku (lub telefonie). Jak się odpowiednio postaram to udaje mi się dobić nawet do 10 tys. kroków dziennie. Polecam przetestować tę metodę.

    • A jakie aplikacje polecasz? Endomondo czy coś innego?

    • Ja akurat mam aplikację, która jest dedykowana dla mojego SmartWatcha, który jest kompatybilny z telefonem. Stąd też chcąc lub nie zaczęłam interesować się tym jaki dystans pokonuję dziennie. Myślę, że ja poszukać informacji w sieci na temat krokomierzy to bez problemu znajdziesz aplikację kompatybilną z Twoim telefonem. Jedyny minus jest taki, że trzeba go zawsze mieć przy sobie, inaczej nie odnotuje on pomiaru. O wiele wygodniejszym rozwiązaniem jest właśnie SmartWatch.

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest