Straciłam Koronę!

Na początku to zwykle matka ma przewagę: dziecię rozwija się w jej brzuchu i dobrze zna jej głos oraz częstotliwość bicia serca. Młode się rodzi i to właśnie z matką będzie spędzało większość czasu. Ewentualne karmienie piersią staje się przysłowiową kropką nad „i”. Matka i dziecko. Dziecko i matka. A w tym wszystkim ojciec, często bezradny, słuchający siłą koronowanej królowej – matki, która ze swego tronu rządzi dziecięcym serduszkiem i dopuszcza ojca do potomstwa lub nie.

Ja królową zostałam trochę wbrew mej woli. Mąż przewijał młodą, kąpał, bez problemu zostawał z Mają, gdy chciałam gdzieś wyjść. Pamiętam, jak niemal siłą wypchnął mnie do ludzi, gdy młoda miała około tygodnia. Nie miałam problemu, z którym zmagają się niektóre matki: bo „stary” źle przewinie (swoją drogą, co to za pieszczotliwe określenie na męża? Per stary?!? Bardzo, bardzo tego nie lubię), bo nie poradzi sobie z opieką nad dzieckiem. A jednak to do mnie córka biegła z każdym płaczem i żalem oraz trzymała się spódnicy – trudno by trzymała się spódnicy męża…

Chociaż mąż próbował zawojować serce Mai, to ona i tak większość czasu spędzała ze mną. Skończyło się cycanie, ale wciąż mama była najważniejsza. A przecież chcieliśmy równowagi! W końcu i to zaledwie kilka miesięcy temu zaczęło się coś zmieniać. Tato zaczął zdobywać nowe rejony w sercu młodej. Coraz częściej wychodzili razem, bo ona tak chciała. Zaczęli mieć swoje tajemnice. Aż w końcu…Tato został jej „żonem”.

A było to tak: poszłyśmy na ryneczek po warzywa. Maja poprosiła mnie o kupienie bukietu kwiatów od takiej starszej babeczki. Ok, pomaszerowała do domu trzymając te swoje gerbery. Wstawiłam te kwiaty do wazonu, a ona porozstawiała na stole talerzyki i nakazała ojcu swemu: „Tato, ubierz się ładnie!”. Mąż włożył koszulę i młoda zaprosiła go na wesele, bo on jest jej żonem.

W tym momencie poczułam, że rozwój Majki przebiega naturalnie, bo przecież to ojciec jest pierwszym ukochanym swojej córki. Ja w końcu straciłam koronę przyznaną matce niemowlaka i małego dziecka, a w domu zapanowała równowaga. W końcu Maja ma już cztery lata!

Refleksyjnie przypuszczam, że niektóre kobiety mogą mieć problem z oddaniem części „władzy”, chociaż oczywiście to złe określenie, ojcu dziecka. Może łatwiej znoszą to matki chłopców – wydaje im się, że to naturalna kolej rzeczy. W przypadku dziewczynek może pojawić się zazdrość: o córkę, która już nie jest w nią wpatrzona jak w obrazek i o męża, któremu wyrosła mała wielbicielka…

A przecież to takie ważne! To właśnie stosunki na linii ojciec-córka często kształtują przyszłe związki naszej, małej na razie, dzieciny!

Napisała córeczka Tatusia, z którym chodziła do kina na Gwiezdne Wojny, oglądała Asterixa i wciąż dzieli podobne poczucie humoru. To pewnie dzięki Tacie mam takiego fajnego męża 🙂

Ps. Mamę też bardzo kocham, ale dziś doceńmy wpływ Tatusiów!

 

  • Pewnie, że tatusiowi władza się należy, cześć i chwałą również 🙂 Nasza Zuzik zaraz będzie miała 7mc, ale są rzeczy, które tylko mąż robi: kąpiel, aplikowanie witaminek, samolociki… Chętnie odpoczywam, gdy tata ogarnia 🙂

    • I bardzo dobrze 🙂 To jest właśnie moment na odpoczynek dla matki, a nie wstawianie prania 😉

  • U nas to tatuś był bóstwem, a ja tylko takim…no chodzącym kartonikiem z mlekiem dla dziecka 😉 dopiero po roku się to zmieniło

    • To ciekawa sytuacja, bo zazwyczaj spotykam się z odwrotną. Jak się wtedy czułaś?

    • Były momenty, gdy czułam się niepotrzebna. Ale więcej we mnie było wdzięczności, że tatuś małego tak świetnie mi pomaga, gdy ja leżę obolała po cięciu.

    • Dobrze, że miałaś takie wsparcie! Piątka dla taty!

  • Klaudia Kowalczyk

    Słodkie i urocze też jestem córeczką tatusia 🙂

  • gabistworkowo.blogspot.com

    Ooo, temat dobrze mi znany 🙂 Jakiś rok temu się zaczęło – tata będzie mężem i koniec 😉 Teraz mają jeden dzień w tygodniu, sobotę, kiedy tata jest mężem, księciem, chodzą razem na bal itd 🙂 Śmieszne to, ale takie słodkie 🙂

  • Mała spryciula kazała się tatusiowi ładnie ubrać, jak wesele to wesele 😉

    • Wiadomo, nie wypada iść na wesele w dresach 😉

  • Czekam z utęsknieniem,kiedy córeczki poślubią tatę ;)Jesteśmy na męczącym etapie mamozy:/Oddam bez żalu;)

    • Też czekałam na ten moment. Pocieszę Cię, że jednak w końcu on nastąpił 🙂

  • Wiadomo, każdy chciałby być w oczach dziecka najlepszym rodzicem, jednak nie możemy być w tym samolubni – musimy zrozumieć, że nasz partner ma dokładnie takie samo pragnienie i nie ma co rywalizować chociaż może to wydawać się trudne! 😀 Super post, bardzo mądre przemyślenia. Pozdrawiam!

    • Dzięki! Zawsze chciałam tej równowagi, żebyśmy jako rodzice stanowili drużynę, ale z przyczyn naturalnych (karmienie piersią, mój macierzyński) dostałam na początek trochę więcej „punktów” 😉

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest