Miejsce kobiety jest w kuchni.

Jako dziecko nie potrafiłam zrozumieć, czemu moja mama w niedzielę wstaje wcześnie rano i gotuje rosół. Albo czemu całe popołudnie lepi pierogi, skoro można kupić gotowe w sklepie. Nie wiedziałam też, czemu ciocia piecze dwa placki (żeby starczyło dla każdego) i jakby nie było marnuje swój czas.

Poukładałam to sobie w głowie dopiero, gdy wyszłam za mąż. Wcześniej nie gotowałam ani nie piekłam. Pamiętam, że cztery dni po ślubie mieliśmy pierwszych gości w naszym malutkim mieszkanku, a ja postanowiłam upiec biszkopt. Jeden z odwiedzających nas okazał się piekarzem z zawodu i nie pozostawił na mnie suchej nitki po moim posypaniu blachy bułką tartą <od tego czasu tylko papier, folia lub silikon>. Po tej porażce trochę się podszkoliłam w gotowaniu, wciąż popełniając mniejsze lub większe błędy – lubię eksperymentować więc nie zawsze „przepis z głowy” okaże się sukcesem, chociaż zdarzają się wyjątki.

Odkryłam jednak jaką przyjemność sprawia gotowanie dla kogoś, kogo się kocha. Zanim zleci się tu banda feministek i zrobi mi z bloga jesień średniowiecza wyjaśniam: Mój mąż potrafi gotować i to lubi. Wiele rzeczy przygotowuje lepiej ode mnie, ale też o pewnych kulinarnych trikach nie ma pojęcia 🙂 Podział obowiązków mamy taki, że często gotujemy wspólnie, albo na zmianę. Nie zmienia to jednak faktu, że czasem lubię „przemęczyć się” i wyrobić ciasto drożdżowe na niemieckie pierogi z kapustą i wołowiną. Bo dziś mecz. Bo on chce się zrelaksować i wiem, że lubi to jeść i sprawię mu tym przyjemność.

Podobnie jest z Mają. Rzadko w domu robię tradycyjny zestaw rosół i schabowe. Takie obiadki raczej jadamy u rodziny, bo ja raczej z tych, co to wrzucają do garnka, to co zalega w lodówce i następnie polewa tym kaszę. Córka, jednak jest wielbicielką kotletów, bulionu i oczywiście pomidorowej (#jutroznowubedziepomidorowa). Z myślą o niej kupię nawet bułkę tartą i zrobię tego schaboszczka – raz nie zawsze (na szczęście lubi kaszę), a ile ma z tego przyjemności. I ja też! Bo praca dla kogoś, kogo kochamy daje radość.

Zrozumiałam też czemu kobiety w mojej rodzinie nieraz poświęcają bardzo dużo czasu, żeby przygotować obiad rodzinny. Natrzeć kaczkę, upiec ciasto z jabłkami i kruszonką (moja mama). Zrobić gołąbki, albo flaki (teściowa). Pewnie można by iść na obiad do knajpy i fakt, czasem tak robimy, ale to właśnie to wspólne siedzenie przy stole, gwar i rozmowy, chichot dzieciaków i dobre jedzenie przygotowane z sercem są dla mnie kwintesencją życia rodzinnego. Oczywiście, jeśli pani domu zapewnia obiad wypada pomóc – to, że dana kobieta chce być królową domowego ogniska nie znaczy, że musi padać na twarz ze zmęczenia. Rozłóżmy zastawę, pozmywajmy po wszystkim, albo zaoferujmy się, że przywieziemy ciasto lub sałatkę.

Parę dni temu Maja wróciła z przedszkola rozczarowana. Na obiad było spaghetti, ale jej nie smakowało. „Mamusiu, czy zrobisz mi spaghetti na kolację?”. Jak tu nie zrobić? Zwłaszcza, że w lokalnym cateringu sos może i nie był z torebki (nowa ustawa o żywieniu), ale pewnie był mdły, a makaron rozgotowany – sama wiem, że w moim mieście jest tylko jedno miejsce, w którym radzą sobie z włoską kuchnią.

Wróciłam jak zwykle zmęczona, ale co tam. Mierzyłam kiedyś czas i wiem, że na wariację bolognese potrzebuję dokładnie 23 minuty i to bez kostek rosołowych i gotowych sosów. Raz, dwa do roboty i za chwilę mogliśmy już w trójkę jeść kolację. Młoda z tej okazji wypróbowała nowe sztućce dla dzieci, które od razu polubiła i natychmiast się na nie przerzuciła. Mi największą frajdę sprawił nóż, który znajdował się w komplecie. Maja rwie się do krojenia i chce jeść jak prawdziwa dorosła. Nóż, który dostała łatwo trzyma się w rączce i nie jest za ostry, ale powinien sobie poradzić ze schabowym. Może w niedzielę go wypróbujemy? Bo widelec, łyżkę i łyżeczkę już sprawdziła 🙂

_DSC5429

_DSC5424

_DSC5423

Do spaghetti dorzucił się ostry-sklep.pl

***

Polubiłaś mnie, Sarę Muffinkową? Możesz zrobić coś dla mnie i miłego i na przykład:

  • Ja też lubię gotować o ile mi wychodzi i wszystkim smakuje jeśli nie to rzucam focha na tydzień 😉 A potem znowu im smakuje 😉

  • Jak gotuję to tylko dla rodziny. Samej sobie jakoś mi się nie chce 🙂

    • Mi dla siebie samej też nie 😛 Najwyżej jajecznicę sobie zrobię.

    • Ana

      Samej sobie to też niespecjalnie ekonomicznie 🙂

    • Oj tak, koło naszej pracy jest stołówka, w której dają dwudaniowy obiad za 7,5. Przychodzi tam wiele samotnych osób, bo faktycznie za taką sumę, to się nie da ugotować takiego obiadu.

    • Ana

      Za niewielką kwotę da się coś wykombinować, ale raczej jednodaniowo. Albo na 2-3 dni, ale ile można odgrzewać to samo 🙂

    • No właśnie – po podliczeniu stwierdziłam, że w takiej sumie zmieści się tylko gotowanie jednogarnkowe na kilka dni. A dwa dania, to już na pewno nie wyjdą.

    • Ana

      Chyba że ktoś wyjątkowo głodny (i ma więcej grosza) 😉

  • też lubię gotować 🙂 „miejsce kobiety jest w kuchni” „faceci to najlepsi kucharze” itd – e tam, ważne żeby robić to co się lubi!

    • Masz rację – ten tytuł to tak trochę z przymrużeniem oka, bo znam też babki, które nie znoszą garów, ale i tak prawie wszyscy lubią te rodzinne posiadówki przy domowym jedzeniu.

  • Justyna Promyk

    „23 minuty i to bez kostek rosołowych i gotowych sosów”? O, kochana, to zapodawaj przepis.;) A z resztą przemyśleń się zgadzam i dotyczy to też pewnie mężczyzn… Taki wniosek mi się nasuwa, gdy mój mąż smaży specjalnie dla mnie wątróbkę albo ryby…:)

    • Ja to zawsze robię na oko…Najpierw wstawiam wodę na makaron. W tym czasie siekam cebulę i czosnek, na patelnię z nimi, potem mięso. Doprawiam (sól, pieprz, zioła). Mnie więcej wtedy zagotowuje się woda więc wrzucam do niej makaron. Ostatnie 10 minut to gotowanie klusek, dodanie pasaty do mięsa i doprawienie go – bazylia, tymianek, trochę cukru lub miodu, bo pomidory lubią słodkie smaki. I już 🙂

Navigate

Czy możesz zanim opuścisz tę stronę zapisać się do naszego newslettera?

To nic nie kosztuje a pierwszy będziesz otrzymywał informacje o nowych wpisach i recenzjach!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest