Rodzicielsko

Dziecko w restauracji – praktyczny poradnik obsługi.

 Samochwała w kącie stała. Dziś się troszkę pochwalę. Mam nadzieję, że to przeżyjecie. Gdy jakiś czas temu wybraliśmy się do De Silva Piaseczno na rodzinny obiad, ze zdziwieniem usłyszeliśmy komentarze na temat zachowania Mai. -Ty patrz – rzuciła kobieta do swojego partnera – jak ona ładnie siedzi przy stoliku. Ja bym tak nie umiała wysiedzieć. Cóż, parę minut później Maja zrzuciła jogurt na podłogę, ale nie zmienia to faktu, że przeglądając artykuły o drących się dzieciakach skaczących na krzesełkach, nasze nam się wyjątkowo udało. No, generalnie wstydu nie ma – można ją zabierać ze sobą do knajpy. Jak nam się…

Uwaga, matka wyszła w miasto z dzieckiem – nie ważcie się jej pomóc!

To był zimny, styczniowy dzień. Najchętniej nie wychodziłabym spod koca, za towarzystwo mając kawę i Netflix, ale wiecie jak jest: życie nie poczeka. A już na pewno nie poczeka na mnie paczka z zamówionymi książkami, które muszę odebrać w  kiosku. Nie chciało mi się, ale zebrałam się w sobie, wcisnęłam czapkę na uszy i wciągnęłam rękawiczki na ręce – prowadzenie wózka bez rękawiczek w styczniu wymaga ogromnej ilości odwagi – Leosię zapakowałam w kombinezon i wyszłam na zewnątrz. Poszłam więc z Leosią po moje książki i przy okazji weszłam do urzędu po pewne dokumenty. Mijałam ten budynek już tyle razy…

Cycospanie.

W ciąży działy się jakieś dziwne rzeczy z moim mózgiem i hurtowo pozapisywałam się do różnych newsletterów zagranicznych portali rodzicielskich. W ten sposób regularnie otrzymywałam informacje dotyczące mojej ciąży i różnych rodzicielskich ciekawostek np. „jesteś w 20 tygodniu ciąży, twoje dziecko jest wielkości kokosa, pamiętaj o badaniu na GBS”. Od kilkunastu dni widzę jak w dalekiej Ameryce mnożą się artykuły na temat zjawiska, któremu nadano nazwę „breastsleeping”. Na potrzeby mojego bloga przetłumaczyłam ją jako „cycospanie”. O co chodzi? No cóż, pewna pani naukowiec przeprowadziła badania i dała oficjalną nazwę zjawisku, które z powodzeniem jest praktykowane przez matki prawdopodobnie od zawsze.…

Próbuję zatrzymać czas.

Zajrzałam dziś na blog Martyny G i przeczytałam jej wpis o uczuciach w związku z narodzinami drugiego syna. Troszkę się wzruszyłam, troszkę pozachwycałam zdjęciami i napisałam komentarz. A potem odwróciłam wzrok od monitora i spojrzałam na moje panny. Patrzę na Maję, która dziś dyskutowała z panią doktor w przychodni. Moją małą kobietkę, która ciągle dobiera się do moich kosmetyków i przebiera się trzy razy dziennie. I opowiada o tym, kim zostanie jak dorośnie (aktualnie weterynarzem). I mówi, że będzie miała dzieci. I męża. I różowe kwiatki w bukiecie. A za chwilę pyta się, czy zbudujemy jej taką maszynę, która zrobi „charackters”…

Jak zachęcić dziecko do raczkowania?

Zaczęło się. Zabezpieczam kontakty, przenoszę wyżej kwiatki. Leosia rozpoczęła ekspansje podłoża i ochoczo raczkuje ciesząc się swoją mobilnością. Dla rodziców jest to właśnie pierwszy, tak wyraźny znak, świadczący o niezależności dziecka. Dlatego wielu z nich zastanawia się: kiedy mój maluch zacznie raczkować? Jak zachęcić dziecko do raczkowania? I co się stanie, gdy ominie ten etap? Kiedy dziecko zaczyna raczkować? Jak w większości kwestii dotyczących rozwoju dziecka, nie mamy tu ścisłych ram. Większość dzieci zaczyna raczkować między 7 a 10 miesiącem życia. Maja zaczęła raczkować w wieku ośmiu miesięcy, zaś Leosia, która ma właśnie 28 tygodni, śmiało odkrywa na czworakach otaczający…

Rodzinny obiad z atrakcjami dla dzieci w Warszawie – DeSilva Piaseczno

Przenieśmy się w czasie o kilka lat wstecz. Mój mąż dopiero co otworzył firmę, a początki nie były różowe. Nie było nas stać na wielki lokal, zresztą nie czuliśmy też takiej potrzeby, więc gnieździliśmy się w małym pokoju, który stanowił część większego lokalu. Resztę pomieszczenia wynajmowała inna firma, w której pracowała między innymi pani Wiesia. Czasem, gdy nie było klientów, piliśmy wspólnie z panią Wiesią kawę i plotkowaliśmy na różne tematy. I tak pewnego dnia, a był to bodajże czwartek, oświadczyłam, że mam ochotę na rosół. Pani Wiesia nie kryła zdziwienia: -Ale jak to tak? W czwartek? -W czwartek. Bo…

Bo Babcia to taka druga mama – prezenty dla Babci.

To był ciężki dzień. Zmęczona psychicznie i fizycznie wracałam samochodem do domu z moimi dziewczynami. Odebrałam Maję z przedszkola, kupiłam jej nowe buty do przedszkola, bo w przedziwny sposób wyrosła ze starych, zrobiłam zakupy do domu. Jechałam przez miasto, na dworze padał lepki śnieg i marzyłam tylko o tym, by położyć się do łóżka. Wtedy Maja spojrzała na drogę i powiedziała: -O, jedziemy do babci! Jak fajnie! Faktycznie, obrałam trasę, która znajdowała się niedaleko domu mojej babci. Trochę nieświadomie skręciłam w lewo i zrezygnowałam z szybkiego powrotu do domu. Pojadę do babci, napiję się u niej kawy, pochwalę się dziewczynami.…

Ostatnia pierwsza miłość

Przychodzi taki moment, że zwyczajnie nie mam siły. W tym moim prywatnym diabelskim młynie każdy wagonik jest szczelnie wypełniony. A tu jeszcze wracam do domu i rozpoczyna się litania na dwa głosy: młodsza marudzi z bliżej nieokreślonych przyczyn. Mogę to sobie tłumaczyć wychodzącymi zębami, ale te zęby idą jej od czwartego miesiąca i wyjść nie mogą. Starsza weszła w etap fochów i buczenia o wszystko. Chwilami mam ochotę wyjść z domu i nigdy nie wrócić. Ale gdy tak przez krótką chwilę wpatruję się w przestrzeń, głucha na wycie moich dziewczyn, jest jedna myśl, która sprawia, że podnoszę Leosię i ją…

W 2017 chcę być lepszą żoną i mamą!

Dość sceptycznie podchodzę do postanowień stawianych sobie na nowy rok. Jeśli chcesz rzucić palenie, rzuć. Jeśli chcesz schudnąć, ułóż plan i zacznij działać. Nie musisz koniecznie czekać na ten 1 stycznia. Dlaczego więc powstał ten wpis? Od jakiegoś czasu zauważyłam, że mam w sobie znacznie mniej cierpliwości niż kiedyś. Zwłaszcza w stosunku do Mai i bardzo mi się to nie podoba. Dlatego postanowiłam zmienić swoje zachowanie i zamiast skupiać się na zrzucaniu kilogramów lub nauce nowej umiejętności, postanowiłam zainwestować w relacje. Jako matka Będę częściej wychodzić z dziećmi na dwór – niby prawie codziennie wychodzę na spacer z Leosią i…

Sześć miesięcy z Leosią. Już?!?

Minęło błyskawicznie. Przecież chwilę temu trzymałam małe, bezradne zawiniątko w ramionach, a teraz mam przed sobą niemowlę, dziewczynkę, która z każdą chwilą coraz sprawnie poznaje otaczający ją świat. KARMIENIE Niedawno zaczęłam wprowadzać Leosi nowe smaki. Oczywiście, w dalszym ciągu karmię piersią i to właśnie „cycuś” jest najlepszym lekarstwem na wszelkie troski i zmartwienia. Młoda jada z nami i aktualnie zjada dwa inne (poza mlekiem) posiłki dziennie. A skoro my ostatnio jemy regularnie, niemal co do minuty, to bardzo łatwo mi to pilnować. Leosia siada z nami do obiadu. Poznała już smak dyni, marchewki, brokuła i buraka. Raz dostała na spróbowanie…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest