Rodzicielsko

4 powody, dla których nie mamy psa.

Jest ona i jest on. Są też dzieci. Można by pomyśleć, że do pełni szczęścia brakuje tylko czworonoga. Gdy jakiś czasu temu zapytałam na fan page: „pies – tak czy nie?”, zaskoczyło mnie jak dużo osób z entuzjazmem opowiedziało się za psem. Aż poczułam, że może coś z nami nie tak, skoro tego psa nie mamy i w najbliższym czasie na pewno nie będziemy mieli. Dlaczego? Pies jak trzecie dziecko Znam osoby, które uważają, że dzieciom potrzebna jest podobna tresura jak psom. Znam też osoby, które strasznie się obrażają słysząc chociażby lekkie porównanie psa do dziecka lub na odwrót. Ja…

Rodzinny listopad. 10 rzeczy, które sprawią, że listopad będzie lepszy!

Chodzą słuchy, że listopad jest najbardziej przygnębiającym miesiącem. Coś w tym musi być! Piękna, złota jesień powoli już się z nami żegna, zostawiając w zamian ogołocone gałęzie i zimne poranki. Do tego zdecydowanie zbyt często pada deszcz, a ciemności już po godzinie 16 skutecznie psują humor. Da się jednak zachować w listopadzie dobry humor i z przyjemnością stwierdzam, że na razie się nam to udaje. Może dlatego, że staram się uprzyjemniać nasze rodzinne życie realizowanem poniższej listy. Te rozrywki same w sobie są fajne, a w dodatku dodają uroku oczekiwania. Wiecie, łatwiej przetrwać deszczowy dzień, gdy wiemy, że wieczorem urządzimy…

15 i 16 miesięcy Leosi. Zęby, lęk separacyjny i bunt na horyzoncie.

Dorasta nam nasza dziewczynka bardzo szybko zmieniając się z niemowlaka w przedszkolaka. Ostatnie kilka tygodni były wyjątkowo trudne, ale przyniosły ze sobą zmiany, które zauważają nawet postronni obserwatorzy. Leosia aktualnie waży około 10 kg i nosi ubranka w rozmiarze 80 lub 86. Nie wiem, ile dokładnie mierzy, bo ze względu na ciągle katary (jej lub Mai) ciągle przekładamy szczepienie. Złapała też pierwszą chorobę jesienną: zapalenie krtani. W dodatku przez pewien moment szły naraz cztery czwórki, które skutecznie przyczyniły się do zwiększonej liczby pobudek w nocy oraz marudzenia,  a tym samym mojego zmęczenia. Maję niby traktowałam podobnie tj. córka spała z…

Czy warto zabrać dzieci na Pola Grunwaldu? I jak zachęcamy córki do nauki?

Najprawdopodobniej datą, którą zna każdy mieszkaniec Polski jest 15 lipca 1410. Żartowałam sobie z mężem, że w swoim wczesnym życiu zaliczyliśmy wyjątkową indoktrynację w tej kwestii. Tak się złożyło, że patronem mojej szkoły podstawowej był Władysław Jagiełło, więc całkiem przy okazji żywot tego króla znałam całkiem dobrze. Mąż pochodzi z Wolborza i w tamtejszej szkole pilnie powtarzano mu, że to właśnie z tego miasteczka wojska polskie ruszyły na Grunwald. Dość jednak o historii, którą pewnie dobrze znacie – czy wycieczka w te okolice będzie atrakcją dla dzieci? W czasie naszego ostatniego pobytu na Mazurach nie mieliśmy w planach szczegółowego zwiedzania.Nie…

Matka w domu z chorym dzieckiem. Nadajemy z wariatkowa.

Zaczyna się niewinnie gorączką. Wciąż masz nadzieję, że to nic poważnego. Przecież gorączka u rocznego dziecka to nic niezwykłego. Pewnie kolejne zęby wychodzą. Utwierdza cię w tym brak innych objawów. Zbijasz więc w nocy gorączkę i zostawiasz dziecko z babcią, gdy idziesz do pracy. Wiesz, że coś się dzieje, gdy młode zaczyna w nocy kaszleć a ty łapiesz tylko kilka drzemek, które przerywa mierzenie temperatury, odciąganie glutów i wystawienie co chwila jednego lub drugiego cycka. Umawiasz się więc na wizytę u lekarza. Co z tego, że na konkretną godzinę skoro i tak znów są opóźnienia i zamiast o 11:15 wchodzisz…

Nauczyciel swoją oceną podniósł mi ciśnienie!

Nasza starsza córka zaczęła w tym roku naukę w zerówce. Zmiana była raczej symboliczna, bo Maja chodzi dalej do swojego przedszkola, ma tę samą grupę, są też te same ciocie. Na pierwszym zebraniu miałam jednak przedsmak tego, jak bardzo różnię się z Edwinem od reszty rodziców. Czym się różnimy? A podejściem do nauki. Może wynika to z naszego wieku – reszta rodziców ma około 40 lat lub więcej i widać po nas różnice pokoleniowe. My już nie uważamy, że trzeba mieć piątki ze wszystkiego, że trzeba się uczyć dla samej nauki. Ważniejsze są praktyczne umiejętności i wiedza, jak je zastosować…

O czym marzy zmęczona Matka Polka?

Wszyscy mamy marzenia. Mniejsze lub większe, realne i takie, które pewnie nigdy się nie spełnią. Jako Matka Polka mam swoje. Większość z nich polega po prostu na tym by na chwilę wyjść z tej roli, którą pełnią prawie bez przerw od sześciu lat, a która ostatnio wyjątkowo daje się we znaki. O wyspaniu się Leosia ma już 15 miesięcy, a ja ostatni raz dobrze spałam we wczesnej ciąży, bo potem to już brzuch z rosnącym lokatorem nie pozwala się dobrze ułożyć, co chwila lata się do toalety, albo meczy „zwyczajna” ciążowa bezsenność. Daje nam to całkiem spory deficyt snu. Myślałam,…

Dlaczego roczne dziecko gryzie? Jak temu zaradzić?

Gdyby nasza pierwsza córka była bardziej podobna do drugiej, to pewnie skończylibyśmy produkcję na Mai. Leosia zafundowała nam kilka tygodni kolek. gorzej znosi podróże niż jej siostra i z upodobaniem naśladuje starszą np. wchodząc na meble. Do tego wszystkiego potrafi ugryźć i to mocno! Dostało się mi, dostało się babci. Najczęściej jednak ofiarą zębisk Leosi pada Maja. Liczyłam się z tym, że takie małe dziecko może ugryźć, uszczypnąć, uderzyć – Maja też przechodziła taki etap, ale wystarczyło jej parę razy wytłumaczyć, że to boli i po kłopocie. Za to Leosia ze swoim turbo charakterkiem jest zupełnie inna i wciąż zdarzają…

O takim dzieciństwie marzę dla swoich dzieci.

Dzieciństwo. Jakie było twoje? Jak je wspominasz? Pamiętam, że mając te kilka lat bardzo przeżyłam pewne drobnostki, a teraz po latach one uleciały z pamięci, zostały dobre wspomnienia. Bardzo lubiłam czytać „Dzieci z Bullerbyn”, powieści L. M. Montgormery, wprost uwielbiam Tomka Szklarskiego i nie mogłam się oderwać od lektury „Ten Obcy”. Marzyłam o dzieciństwie pełnym przygód  – pamiętam jak płakałam mamie, że nie mamy stogu siana, w którym mogłabym spać. A teraz cofam się w czasie, o te prawie już trzydzieści lat i widzę, że jednak miałam swoje przygody. Ten dzień na przełomie zimy i wiosny, gdy poszłam na spacer…

Spacer z rocznym dzieckiem: instrukcja obsługi.

Cześć, jestem Sara i jestem mamą rocznej Leosi, która uwielbia chodzić. Wszędzie! Kojarzycie może mamy, które na ławeczce w parku mogą sobie poczytać książkę? To nie o mnie. Ja raczej z tych, które muszą mieć oczy dookoła głowy, bo moja progenitura może w każdej chwili uciec na ulicę, zjeść psią kupę z chodnika lub skaleczyć się stłuczoną butelką. Troszkę przesadzam – w rzeczywistości nie jest tak źle i całkiem dobrze dajemy sobie radę na spacerach. Niemniej jednak da się zauważyć, że gdy dziecko zaczyna chodzić rozpoczyna się zupełnie inny etap spacerowania. Można oczywiście pacyfikować młode i trzymać je tylko w…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest