Lifestyle

Zielony Ślub. Roślinne inspiracje na wesele.

Pierwszy raz z tym trendem spotkałam się pod koniec zeszłego roku i od razu skradł moje serce. Zielony jest znacznie delikatniejszy i pozwala nam na osiągnięcie lekkości, jakiej nie dadzą nam fiolety, czerwienie czy mocny kobalt. Zabawa z roślinnymi motywami to również flirt z naturą. Poniższe inspiracje nie są może tak eleganckie, jak wspomniane wcześniej kolory, ale dla pary, która nie chce dążyć do „napuszonego” wesela, odbywającego się latem lub wiosną – to może być ciekawy pomysł na dekoracje i motyw przewodni. Dodatkową zaletą dzisiejszego motywu jest jego niski koszt – może niekoniecznie każda panna młoda chciałaby mieć bukiet z paproci,…

Nad morze z dziećmi – mam dla was idealne miejsce!

Gdzieś przeczytałam kiedyś opinię, że urlop z dziećmi, to nie urlop tylko ciężka harówka. Owszem, spędzamy razem czas, ale jak tu wypocząć, gdy nieustannie trzeba pilnować potomstwa. Jakoś mi taka postawa nie leży. Oczywiście, od czasu do czasu mam ochotę pojechać gdzieś tylko z mężem, ale zdecydowaną większość wolnego spędzamy razem – całą rodziną. Na tych naszych wyjazdach zdarzają się momenty nerwowe, płacze i fochy – to normalne. Jednak w generalnym rozrachunku wracamy z urlopu zadowoleni, tak jak (mamy taką nadzieję) nasze córki. Technicznie rzecz ujmując wiemy, że starsza jest zadowolona, bo nam o tym mówi. Myślę, że część powyższego…

Ania, nie Anna – jak wypada nowa wersja przygód Ani Shirley?

Na zakończenie trzeciej klasy szkoły podstawowej dostałam nagrodę, „Alicję w Krainie Czarów”. Byłam bardzo rozczarowana, ponieważ ta powieść wyjątkowo mi nie przypadła do gustu. Tego samego dnia moja mama chcąc wynagrodzić mi żal, przyniosła z księgarni „Anię z Zielonego Wzgórza”. Przez całe lato dokupywała kolejne części, bo Maud Montgomery stała się moją ulubioną pisarką. Nie byłam dziewczynką, która po prostu lubiła Anię. Nie, ja ją uwielbiałam. Zdaniem moich rodziców, miałam nawet lekką obsesję. Koniec lat 90 to czas, gdy jedyną słuszną ekranizacją przygód rudej sierotki była wersja z 1985 roku, z Megan Follows w roli głównej. Jak się pewnie domyślacie…

Nasza majówka w Sianożętach.

Wyobraź sobie taką chwilę: wstajesz niespiesznie, nie myślisz o pracy, terminach i o klientach. Masz czas na spokojne ubranie się, bo nie musisz pędzić przez miasto by zaprowadzić dziecko do przedszkola. Całą rodziną możecie zjeść śniadanie. Każdy znajdzie coś, co lubi: jajecznica dla Leosi, płatki dla Mai, mama śniadanie we włoskim stylu, czyli kawa i słodkie, a dla taty wszystkiego po trochu. A potem idziecie na plażę. Taka była właśnie nasza majówka. Bardzo spokojna, wręcz leniwa. Z przerwami na książkę i przytulanki. Zacznijmy jednak od początku. Podróż nad morze z niemowlakiem Do Hotelu Imperiall w Sianożetach mieliśmy ponad 500 km.…

Planner na maj do pobrania + podsumowanie kwietnia.

Moje kochane, Nie wiem, jak wy, ale ja nie potrafię się ogarnąć bez organizerów. Prowadzę bullet journal, na biurko mam jeden kalendarz z notatkami, na ścianie drugi. Do tego robię sobie notatki w telefonie. Specjalnie dla was mam śliczny planner na maj – możecie go pobrać, wydrukować i korzystać do woli. Na samym dole macie miejsce na najważniejsze wydarzenia miesiąca. To mogą być konkretne, ważne dla was daty. Mogą to też być wasze cele. Jednym z moich będzie to, żeby przynajmniej trzy razy w tygodniu ruszyć tyłek i ćwiczyć, a jakie są wasze? Podsumowanie kwietnia Jeden z moich ulubionych miesięcy…

Jak naturalnie wspomóc się w walce z chorobą?

Zastanawiam się, jak to możliwe, że w dzieciństwie nie przeszkadzało mi chorowanie. Może miało to związek z moją miłością do książek, a skoro leżenie przez cały dzień w łóżku umożliwiało nadrobienie zaległości w lekturze… Teraz jednak chorować nie znoszę. Po pierwsze, jestem mamą, a od tego nie ma wolnego. Dołóżmy do tego zwyczajny młyn w postaci domu, pracy i jakiś dodatkowych zadań (np. przeprowadzka i oddanie starego mieszkania), a choroba jest ostatnią rzeczą, o której marzę. Nie lubię też jak chorują dziewczynki. Maję i Leosię również męczy ten stan. Zwłaszcza gdy za oknem budzi się wiosna i można wyciągnąć rower z garażu, żeby ruszyć na pierwsze wojaże. Jak na złość i wbrew…

5 pomysłów na Majówkę w Polsce.

Jak tam wasze majówkowe plany? Muszę się przyznać, że w tym roku po raz pierwszy jedziemy na Majówkę. Do tej pory celowo rezygnowaliśmy z urlopu w tym okresie. W końcu mogliśmy wtedy na spokojnie nadgonić zaległości w pracy, a wolny weekend zrobimy sobie w innym terminie. Ot, zalety samozatrudnienia. Jednak gdy firma się rozwinęła, zaczęliśmy doceniać ustawowe dni wolne. W końcu kiedyś trzeba odpocząć. Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze, a nawet jeśli nie…mam spory stosik książek do przeczytania 🙂 5 pomysłów na Majówkę w Polsce Morze Przez długi czas nie było nam po drodze z Morzem Bałtyckim. Aż do…

Byłam swoim największym hejterem.

Czy lubisz siebie? Proste pytanie, a jednak potrafi nieźle namieszać w głowie. Ja dopiero niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że przez większość swojego życia siebie nie lubiłam. Osobiście obsadziłam siebie w niepotrzebnej i niechcianej roli hejtera. Nikt nie potrafił mnie tak zdołować, zniechęcić i przygnębić jak ja sama. Jak to robiłam? Imię. Dziwna sprawa, bo mam całkiem zwyczajne imię. Niezbyt popularne, ale też nie wyróżniająco się jakoś specjalnie. Od wielu osób słyszałam, że moje imię jest piękne. Że chcieliby tak nazwać swoją córkę. A jednak – nie znosiłam swojego imienia. Nie miałam pojęcia, jak mogłabym się nazywać inaczej. Nie…

Podróżujemy po Polsce: Katowice wiosną.

Tytułowa piosenka z mojego ulubionego „dziewczyńskiego” serialu zawiera takie słowa: If you’re out on the road, Feeling lonely, and so cold, All you have to do is call my name  And I’ll be there on the next train. I tak po rozmowie z Niemięsojadką sprawdziłam pociągi i kalendarz, i chociaż nie z następnym pociągiem, to jednak dość spontanicznie stawiliśmy się w Katowicach. Przeprosiliśmy się z PKP Jeden, jedyny raz pociągiem jechałam prawie 10 lat temu i nie wspominam tego za dobrze. Byłam przyzwyczajona do podróżowania samochodem i zawsze uważałam to za najbardziej słuszne rozwiązanie. Początkowo do Katowic miałam jechać sama i…

Dlaczego masz płacić za projekt graficzny?

To za zdjęcia się płaci? Zaryzykuje i postawię tezę, że każdy grafik usłyszał podobne słowa w swojej karierze. Bratem tej frazy jest „to projekt kosztuje?”. Sama grafikiem nie jestem, ale aktualnie wszystkie zlecenia w firmie przechodzą przeze mnie. I chociaż myślałam, że społeczeństwo nam się edukuje i już sporo osób rozumie, że nie można sobie użyć do reklamy pierwszego lepszego zdjęcia z Google, a projektowanie to nie tylko dwa kliknięcia myszką, to jednak wciąż mamy do czynienia z mądralami-cwaniaczkami. O naszych klientach na blogu nie piszę i nie będę pisała. Opisana poniżej historia skreśla ewentualną współpracę z pewną osobą, więc…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest