Lifestyle

Zanim powiesz tak – ustal reguły przed ślubem.

Kilka dni temu pokłóciłam się z mężem. Nie pamiętam już co było powodem tej kłótni, bo pogodziliśmy się jeszcze tego samego dnia. Na przestrzeni prawie siedmiu lat odkąd jesteśmy małżeństwem, może dwa razy zdarzyło się, że któreś nas strzelało focha i spało u rodziców. Owszem, kłócimy się, co zresztą jest naturalne, bo każdy z nas ma swoje przywary, ale po tych kilku latach wciąż lubimy po prostu być ze sobą i jest nam smutno, gdy któreś musi na chwilę gdzieś wyjechać. Obserwuję to, co powoduje konflikty w innych małżeństwach i tak sobie myślę, że to ja i mój mąż wcale…

Pozimie

Mam w głowie pełno pomysłów na ambitne wpisy, przydatne wpisy, wpisy poruszające ważne tematy. Już wam miałam opowiedzieć prawdziwą historię znerwicowanej Matki Polki, już myślałam o kolejnym depresyjnym rzygu, a tu figa! Zwyczajnie jestem na to zbyt zmęczona. Bo, może wierzyć lub nie, jednak chciałabym żeby za tym blogiem szedł jakiś poziom. Niski, bo niski, ale zawsze. Jeśli więc biorę się za jakiś poważniejszy temat, to najpierw piszę szkic i próbuję znaleźć jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy. To zajmuje czas, a czasu to ja teraz za bardzo nie mam. Mogłabym teraz napisać długi esej o urokach zmiany mieszkania. O tym, jak to…

Własny biznes. Co na początek?

Kasia pewnego dnia postanowiła, że nie będzie już płacić komuś za robienie paznokci. Kupiła lampę, trochę lakierów i spróbowała. Okazało się, że ma dryg. Zaczęła też kłaść hybrydę swoim przyjaciółkom, ot tak przy kawie, po godzinach, przecież nie weźmie za to pieniędzy. Aż tu w końcu stwierdziła, że chce zrobić z tym coś więcej. Małgosia zastanawiała się nad urządzeniem pokoju córki. Gdzieś w odmętach Internetu znalazła pomysł na pleciony dywanik ze starych koszulek.Zrobiła jeden, drugi, trzeci. Ktoś zapytał się jej, czy by nie zrobiła jakiegoś za pieniądze, bo chce kupić w prezencie dla siostry. A Sara? Sara zawsze chciała robić…

Najważniejsza kobieta w moim życiu.

Jestem mamą dwóch dziewczynek. „Utknęłam” w tym ciepłym, kobiecym światku, chociaż w dzieciństwie bliżej mi było do kopania z chłopcami na przeciwko piłki, niż do malowania paznokci. Dlatego czasem zastanawiam się, czym właściwie jest bycie kobietą? I jak sprawić, by moje dziewczynki czuły się same ze sobą dobrze? Dziś zapraszam was na sentymentalną podróż pełną wspomnień. Tak jak dla mnie najważniejsze są teraz dziewczynki, tak w dzieciństwie była dla mnie ważna mama. Co ciekawe, pierwsze wspomnienia z nią związane dotyczą…pojawienia się mojego brata. Chyba bardzo przeżywałam ten fakt. Pamiętam jak słuchałam przez stetoskop, co tam się u mamy w brzuchu…

Jak w kilku krokach ograniczyłam ilość zachorowań w naszej rodzinie?

Zawsze dużo chorowałam. W dzieciństwie wpadałam z jednej anginy w drugą. Z wiekiem mi nie przeszło – nie było sezonu bym nie zachorowała na grypę. Bo to raz! Właściwie odkąd Maja poszła do przedszkola, to co chwila ktoś z nas był chory. Córka przynosiła jakiś lekki katar z przedszkola. Jej to przechodziło bez mocnych leków po kilku dniach, a ja i Edwin na zmianę zdychaliśmy i potrafiło się to ciągnąć tygodniami. W tym roku jednak było inaczej. Uświadomiłam to sobie niedawno, gdy wreszcie zapowiedziano kilka dni plusowych temperatur. Zdałam sobie sprawę, że w tym sezonie jesienno-zimowym chorowaliśmy wyjątkowo minimalistycznie. Leosia…

5 dobrych rzeczy na nowy tydzień #2

W swoim Bullet Journal codziennie odliczam dni do wiosny. Zimą to ja już się nacieszyłam i dzieci też. Majka zdążyła pozjeżdżać z górek i nawet siniaka złapała, bo jakieś dzieciaki wpadły na nią rozpędzonymi sankami. Już mam dość ostrożnego tuptania po zamarzniętych chodnikach. Byleby tylko luty przetrwać i będzie dobrze. A co pomogło mi przetrwać zeszły tydzień? Wizyta u fryzjera Troszkę to wyszło z przypadku: zadzwoniłam do mojej fryzjerki i spytałam kiedy może mnie przyjąć. Szybko skonsultowałam termin z teściową – ktoś musiał zostać z Leosią – i już tego samego dnia usiadłam na fotelu fryzjerskim. U mnie zmiana była…

Jak łączę macierzyństwo z byciem sobą – Ratunku, Italia

Po dłuższej przerwie wracamy do macierzyńskiego cyklu. Dzisiaj pisze dla was Sabina, do niedawna znana z prowadzenia bloga Kluseczka po Włosku, a od kilku dni jest to Ratunku, Italia. Pamiętajcie by polubić naszą autorkę na jej fanpage. Jeśli zaś chcesz też opublikować swój wpis na moim blogu, odezwij się tu: [email protected] W ogóle nie łączę, samo się złączyło. Matką jestem od czterech lat, nie byłam matką przez 34 lata swojego życia i bardzo przyzwyczaiłam się do wolności. Późnej nastąpił boom i pojawiła się Gaja, która rzecz jasna, przewróciła do góry nogami cały mój uporządkowany świat. Spoglądałam na ten mój cud i…

5 dobrych rzeczy na nowy tydzień #1

Poniedziałek to dzień, kiedy moja walka z depresją jest wystawiona na ogromną próbę. Przez weekend kulę się w sobie, uspokajam w domu, otaczam najbliższą rodziną i chociaż jest to bardzo kruche, to przez chwilę czuję się naprawdę dobrze. A potem, bum, poniedziałek! Postanowiłam więc podnieść rękawicę rzuconą mi przez życie i wypisać pięć rzeczy, które sprawiły mi przyjemność w zeszłym tygodniu. Może wam pomogą przetrwać nadchodzę dni! Seria Niefortunnych Zdarzeń Na Netflixie pojawił się nowy serial, a jest to zrealizowana na podstawie znanej serii dla młodzieży ekranizacja „Serii niefortunnych zdarzeń”. Pamiętam, że z tą historią spotkałam się mając jakieś 10…

Są takie dni.

Są takie dni, że ciężko ci rano wstać. W sumie nic w tym dziwnego. Wciąż rano jest ciemno, na zewnątrz zimno i nieprzyjemnie, a w nocy znów się mało spało. Tylko, że to twoje „nie-chce-mi-się-wstać” powoli przeradza się w „mogłabym spać cały dzień i całą noc”. I jeszcze by ci było mało. Są takie dni, że nie chce ci się jeść. Jakoś nie widzisz potrzeby. Cały dzień przetrwasz na jakiejś parodii kawy, bo nawet nie chce ci się jej parzyć w kawiarce więc po prostu zalewasz ją wrzątkiem. Albo kupisz jakieś świństwo w stylu 3 w 1. Nie mówiąc już o…

Do psychiatry poszłam dla moich dzieci.

Wszyscy jesteśmy wariatami. Niejednokrotnie żartowałam sobie, że gdybym tylko poszła do specjalisty, to na pewno znaleziono by mi jakieś schorzenie. W tym moim żarcie było jednak niebezpiecznie wiele gorzkiej prawdy. No, ale po co iść do lekarza, skoro mogę do ludzi wyjść, tak? Wziąć się w garść, spiąć pośladki i pokonać swoje własne emocje. Jaka depresja? Od dobrobytu się w głowie poprzestawiało. Młode pokolenie to smaku pracy nie zna, to sobie wymyśla problemy. Tak uważałam ja, myśląca (przynajmniej teoretycznie) kobieta w XXI w. Poupychałam więc wszystkie swoje myśli jak ubrania do szafy. Tylko nie zrobiłam z nimi porządku. Nie oddałam…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest