Lifestyle

Poweekendzie #5

To będzie pierwsze Poweekendzie w tym roku i po dłuższej przerwie, ale za to jakie! Dość spontanicznie postanowiliśmy w środę, że jedziemy na weekend w okolice Wrocławia. Wzywały nas tam sprawy zawodowe i ostatecznie mogliśmy spróbować załatwić wszystko w jeden dzień. Postanowiliśmy jednak trochę zwolnić, przedłużyć sobie ten weekend i spędzić go we dwójkę, bo dziewczyny zostały oddelegowane do Babć. https://www.instagram.com/p/Bd2iDqUD_Sw/?taken-by=sara_muffincasein Odkrywam wegański Wrocław Planowaliśmy wyjechać w piątek do południa, ale oczywiście musiało nam coś wyskoczyć. Najpierw nie mogliśmy odebrać samochodu od mechanika, potem jeden telefon z firmy, drugi, odpisać na maila. Do Wrocławia dotarliśmy więc porządnie głodni i szybko…

Marzenie masz? Mam!

Przez sporą część swojego życia bałam się marzyć. Marzenie definowałam jako coś bez czego mogłabym swobodnie żyć, więc bardzo łatwo przychodziło mi dołowanie się i tłumaczenie, że tego nie potrzebuję, że szkoda na to marnować czas i środki. Jednocześnie te moje skromne marzenia ciągle siedziały mi z tyłu głowy powodując poczucie winy, bo przecież nie powinnam marnować na nie swoich sił. A nie marzyłam wcale o jakiś niezwykłych, niedostępnych rzeczach. Nie pragnęłam luksusowych samochodów ani urlopu na Karaibach. Nie, moje zachcianki były znacznie prostsze do osiągnięcia. Na przykład odkąd skończyłam 13 lat marzyłam o podróży do Szkocji. Zakochałam się w…

Projekt 52: #1 Loczki

Mam zapisane kilka kartek z pomysłami na wpisy na bloga. Niektóre to tylko luźne idee, inne rozpisane bardziej szczegółowo. Wpisy o rodzicielstwie, o tym co mnie denerwuje w mięsożercach, o relacjach z teściową i wiele innych. Jest nawet jedna sensacyjna historia z oszustwem! Wszystko to jednak musi czekać, bo zwyczajnie nie mam czasu teraz na pisanie. Dlatego, żeby jednak coś się na blogu działo, postanowiłam spróbować swoich sił z Projektem 52. Pierwszy raz przeczytałam o nim chyba w 2014 i zawsze mi się podobały takie wpisy u innych. A ponieważ łatwiej mi zrobić jedno lub kilka zdjęć, niż napisać tekst…

Nasze plany na styczeń.

Cześć! Pierwszy stycznia zawsze kojarzył mi się z taką ostatnią chwilą na ogarniecię się po bożonarodzeniowej przerwie. Kiedyś oznaczało to zapakowanie plecaka i nastawienie się, że następnego dnia trzeba iść do szkoły. Teraz raczej nie mam co liczyć na dłuższą przerwę, poza standardowymi dniami wolnymi, ale nadal pierwszy stycznia to dla mnie pewnego rodzaju obietnica nowego początku. O postanowieniach na 2018 rok już pisałam tu: Moje cele na 2018 rok. Jeśli ma się udać cały rok, to trzeba zadbać też o każdy miesiąc. Zdrowie W styczniu stawiam na profilaktykę. W tym tygodniu mam zamiar umówić siebie oraz dziewczynki na morfologię (Edwin…

Grudzień w serialach: Królowa, nieszczęśliwy terrorysta, życie po śmierci i nie tylko.

Raczej nie mam w zwyczaju tworzenia co miesięcznych zestawień serialowych. Przede wszystkim dlatego, że nie oglądam wszystkiego na bieżąco. No i bazuję główne na tych platformach, które posiadam, a są to Netflix i Showmax (czyli producji HBO u mnie nie znajdziecie). Jednak w tym miesiącu udało mi się obejrzeć tyle rewelacyjnych rzeczy, że postanowiłam podzielić się z wami moimi zachwytami. Gotowi? The Crown. Drugi sezon Na drugi sezon The Crown czekałam z utęsknieniem, chociaż zdaję sobie sprawę, że wielu ten serial nie podejdzie albo bardzo szybko znudzi. Jedni nie lubią produkcji historycznych, inni obyczajowych, a są też tacy, którym na…

Moje cele na 2018 rok!

Ten rok wiele mnie nauczył, przede wszystkim o sobie samej. Chyba dlatego tak łatwo poszło mi z planowaniem postanowień na następne 12 miesięcy. Wiem, już co chcę robić, a na co szkoda mi czasu i energii. Wiem już też, że wypisywanie listy zachcianek („schudnę pięć kg”) nie ma sensu, o ile nie zastonowię się nad tym, w jaki sposób dojdę do tego celu. A co takiego planuję na 2018? RODZINA Zrobimy sobie trzecie dziecko, najlepiej syna. Stop! Żartowałam! W 2018 chciałabym pogłębiać relację z tymi, których już mam. Przede wszystkim chcę bardziej aktywnie spędzać weekendy. Oczywiście, wspólne siedzenie w domu…

Nasz 2017 – jaki był? Co się udało?

Pod koniec grudnia wyraźnie widać podział na dwie grupy ludzi. Pierwsza, na którą składają sie ci, którzy wszelkie podsumowania i postanowienia noworoczne postanawiają wyśmiać lub mają w poważaniu ( i spoko). Są też tacy, którym takie zestawienia sprawiają faktyczną radość i do tej grupy zaliczam się między innymi ja. I tak przeglądając swój Instagram robię zestawienie zysków i strat w 2017. A początki roku nie były różowe. W styczeń weszłam ze świeżo zdiagnozowaną depresją. Zaczęliśmy odkrywać ile relacji w naszym życiu było warunkowe i jak łatwo było nas skreślić. Przeszłam długą drogę, ale wreszcie mogę powiedzieć, że jestem zadowolona ze…

Kiedyś chciałam się zabić, teraz jestem szczęśliwa.

Dzisiaj chciałabym się z wami podzielić czymś, o czym wie tylko kilka osób w moim życiu. Nie robię tego w poszukiwaniu taniej sensacji, nie czekam na współczucie czy rozgłos. Piszę, bo chcę dać nadzieję tym osobom, które zmagają się z depresją. Piszę, żeby niejako zamknąć ten rozdział w życiu, bo to właśnie w grudniu wybrałam się do psychiatry. Piszę, chociaż mój mąż boi się, że przypniecie mi łatkę tej wariatki od depresji i już żaden producent proszku do prania nie będzie chciał się reklamować na moim blogu, a przecież tylko po to blogerzy piszą, prawda? Przez sporą część mojego życia…

Pastel Hair, czyli włosy w kolorach tęczy.

Już od dawna miałam ochotę zmienić coś w swoim wyglądzie. Pewnie jak każda kobieta od razu pomyślałam o wizycie u fryzjera. Aktualnie jestem na etapie zapuszczania włosów, więc obcięcie stanowczo nie wchodziło w grę. Skoro zostawiamy długość, to może by tak zmienić kolor? Tylko na jaki? Przyznam szczerze, że perspektywa siedzenia na fryzjerskim fotelu przez trzy godziny tylko po to by zmienić kolor włosów o jeden odcień, nie napawała mnie entuzjazmem. Marzyło mi się szaleństwo i coś niezwykłego – i tak narodził się pomysł na pastel hair, czyli włosy w delikatnych pastelowych odcieniach. Takie pastelowe włosy robią wrażenie, ale zanim…

Poweekendzie #4

W ferworze chorób i pracy odpuściłam na chwilę Poweekendzie, bo ile można pisać o tym, jak to chowam się pod kocem, oglądam seriale i wstaję w nocy do charczących dziewczyn. Udało się wreszcie kilka spraw ogarnąć, nikt nie choruje więc i weekend był taki jak powinien. W piątek rano mąż zarządził randkę, więc szybko obdzwoniłam obie babcie i zroganizowałam naszym dziewczynom opiekę. Już dawno nie mieliśmy okazji pobyć tylko we dwójkę. Plany były ambitne, bo myśleliśmy o wypadzie do Łodzi, ale po całym dniu pracy stwierdziliśmy, że ostatnio czego chcemy, to jazda autem i przedzieranie się przez korki. Poszliśmy więc…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest