Lifestyle

Nie można strzelać z tyłka tęczą przez cały czas.

Mam taką jedną koleżankę, nazwijmy ją Hania. Hania działa w social media. Mówiąc wprost: dzięki Facebook’owi czy Instagramowi Hania ma pieniądze. Co ważne, nie jest ona taką blogerką jak ja, która swoje wytwory traktuje jako pasję czy hobby. Dla Hani zarobki z internetu to być lub nie być. Pewnego dnia Hania dowiedziała się, co o niej myślą jej znajomi. A biorą ją za fałszywą osobę, bo do internetu wstawia uśmiechnęte zdjęcia, a nie chwali się problemami w rodzinie czy chorobą bliskiej osoby. Hania trochę się zasmuciła, ale że była mądrą osobą, to machnęła ręką i skupiła się na swoim życiu.…

Poweekendzie #7 Ciężki poniedziałek i czego żałuję w mojej pracy. Oraz duuużo zdjęć!

Czasem poniedziałek bywa bezpośredni i nokautuje nas z samego rana. Czasem za to jest jak zimna suka, która czai się blisko nas, by gdy tylko nie będziemy się tego spodziewać wbić nam nóż w plecy. Taki był właśnie mój początek tygodnia. Chociaż była motywacja i plany, to jednak wszystko się posypało. Zdarza się, że nawet nie jest to nasza wina. Ot, zwykły ciąg niefortunnych zdarzeń: tu dostawa nawali, tam ktoś się spóźni i już mamy problem, a nawet kilka problemów. Dlatego tak dobrze, że są weekendy i zdjęcia z nich. Co prawda moja sobota i niedziela nie były jakoś spektakularne…

Gdy jesteś za dobra dla innych. Jak przestać być zadowalaczem?

Czy zdarzyło ci się kiedyś zgodzić na coś, a chwilę później przeklinać w myślach i żałować tego, że powiedziałaś tak? A może ktoś swoją negatywną opinią na twój temat popsuł ci humor? Chyba każda z nas miała takie momenty w swoim życiu, ale niektóre osoby są wyjątkowo podatne na uszczęśliwianie innych ludzi. Jest taki ciekawy termin w języku angielskim: people-pleasere. Określa on osobę, która kierując się strachem przed rozczarowaniem innych, jest gotowa zgodzić się, cóż, na wiele. Osobiście jestem właśnie typowym zadowalaczem i dopiero uczę się stawiać granicę. Dla siebie samej piszę też ten wpis, żeby wreszcie pewne rzeczy zapamiętać.…

Przegląd świąt i dni nieobchodzonych – czego nie może dziecko Świadków Jehowy

Ten rok będzie dla mnie przełomowy. Po raz pierwszy moje córki będą obchodziły Dzień Dziecka, po raz pierwszy będę mogła wstawić zdjęcia urodzinowego tortu na Instagram, po raz pierwszy pochwalę się koślawą choinką. Czy ja przez ostatnie 27 lat żyłam w jakiejś innej cywilizacji, skoro dopiero wprowadzam pewne zwyczaje? Pod pewnymi względami tak było, bo mija zaledwie kilka tygodni odkąd odeszłam z religii Świadków Jehowy. Tak sobie ostatnio myślałam, że ludzie mają w sobie naturalną potrzebę celebracji pewnych wydarzeń. Patrząc na różne cywilizacje, religie i ogólnie historię ludzkości widzimy, że wszędzie pojawiały się święta. Ich geneza i znaczenie mogą się…

Cudowna majówka na Słowacji, część 2. Wjazd na Chopok

Obiecałam wam drugą część zdjęć z naszej słowackiej majówki, ale dopadła mnie proza życia i to dość bolesna. Niefortunnie upadłam i stłukłam sobie stopę. Tym samym czekały mnie produktywne 3 godziny na izbie przyjęć, ponieważ chciałam wykluczyć złamanie kości śródstopia bądź zwichnięcie. Teraz jednak leżę w łóżku z laptopem na kolanach i zapraszam was na nowy wpis. Pierwszą porcję zdjęć znajdziecie w poprzednim wpisie: Cudowna majówka na Słowacji, część 1. Wjazd na Chopok Bardzo polubiliśmy korzystanie z kolei linowych i długo zastanawiałam się, gdzie by zabrać naszą ekipę. W końcu z lekkim bólem portfela stanęło na Chopoku. Cóż, bilet w…

Cudowna majówka na Słowacji, część 1. Multum zdjęć!

Czy tylko ja zmagam się dziś z pomajówkowym kacem? Trudno wrócić do normalnego życia i chociaż z przyjemnością piłam rano kawę przy biurku i sprawdzałam maile, to jednak teraz czuję się wykończona. Zanim jednak pójdę spać, muszę pokazać wam cudowne widoki z pięknej Słowacji. Nasza majówka była dość spontaniczna. Ot, dwa tygodnie temu Edwin rzucił pomysł na wyjazd w góry. Zaraz weszłam na AirBnB i kierując się dostępnymi miejscami, które by nas pomieściły dokonałam rezerwacji zaledwie kilkadziesiąt minut później. I chociaż do ostatniej chwili musieliśmy pracować, żeby zakończyć pewne tematy, a samochody jak na złość odmówiły współpracy, to jednak udało…

Last Month – Kwiecień 2018

Kwiecień był jak dotąd najbardziej rewolucyjnym okresem w moim życiu. Odważyłam się na krok, po którym już nic nie miało być takie samo. Mija miesiąc  od publikacji najbardziej popularnego wpisu w historii bloga (Wolność to stan umysłu), a ja dopiero teraz czuję, że zaczęłam żyć. Mam wrażenie, że na początku byłam owinięta kokonem przytłumionych emocji. Nie bardzo rozumiałam, czemu to, co napisałam wywoła taki oddźwięk i z szokiem, a często ze łzami w oczach czytałam setki wiadomości od was. Potem zrobiło się trochę szumu medialnego, który na szczęście się już skończył. Co prawda dla wielu osób zapewne pozostanę tą…

Wegetariańskie i wegańskie noclegi w Polsce.

Już od dłuższego czasu praktykujemy dietę roślinną. Wolę to określenie niż weganizm, bo chociaż mięsa i ryb nie spożywamy wcale, to zdarza się (zwłaszcza mi) zgrzeszyć i zjeść lody lub domowe ciasto u babci. Najłatwiej przychodzi mi ulec pokusie zwłaszcza teraz, gdy spacerując po mieście co chwila widzę budki z tradycyjnymi lodami. Zanim jednak przyszła wiosna udawało nam się prawie całkowicie trzymać z daleka od produktów odzwierzęcych. To właśnie w tej fazie w czasie wspólnego weekendu z mężem, odkryłam, że wegańskie śniadanie w hotelu to nie taka prosta sprawa. Ostatecznie skończyło się na przynoszeniu do sali własnych past warzywnych, kupionych…

Książka, która mogłaby się nie kończyć: Korona śniegu i krwi.

Nie jestem na bieżąco z polską literaturą. Bynajmniej nie znaczy to, że takiej nie czytam. Wręcz przeciwnie! Jednak odkąd pamiętam, uwielbiałam korzystać z biblioteki. Tam wybór jest dość spory, ale raczej wolałam myszkować pomiędzy półkami niż wyczekiwać nowości. Obecnie mam mniej czasu na czytanie i raczej staram się budować własny księgozbiór – po ślubie zostawiłam wszystkie moje nastoletnie lektury u rodziców, kiedyś będę je zachwalać moim córkom. Znów jednak nie trzymam ręki na pulsie: mam długą listę książek, które bym chciała kupić i biorąc pod uwagę jej ciągłe wydłużanie się, raczej nigdy nie zejdę do zera. Pewnie to jest powodem,…

Przeżywam młodość na nowo.

Według specjalistów żałobę możemy podzielić na 4 fazy: szok i otępienie, tęsknota i żal, dezorganizacja i rozpacz oraz reorganizacja. Prawie półtora roku potrzebowałam na to by wyjść z żałoby, w czasie której opłakiwałam utraconą młodość. No, już jej do reszty odwaliło, pewnie pomyślicie. Dziewczyna jeszcze trzydziestki nie skończyła, a chromoli o utraconej młodości. Po prostu jak zwykle przesadza i wiecznie jej źle, odlubiam. Można oczywiście przyjąć założenie, że jestem ciągle marudzącą, szukającą lansu wariatką (bo jak depresja, to na pewno nie jestem poczytalna), albo można zobaczyć jak to wszystko wygląda z mojej strony. Dużo światła rzuca na ten temat mój…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest