Kulinarnie

Prosta pasta do chleba z pieczonych batatów i suszonych pomidorów.

Jeśli zastanawiasz się nad dietą roślinną, ale trochę się boisz jak to będzie, warto zacząć od małych kroczków. Można to zrobić na przykład przez zaprzyjaźnienie się z pastami warzywnymi. Ich zalety? Są proste w przygotowanie (chociaż niektóre potrzebują czasu), są świetnym sposobobem na przerobienie więdnących warzyw w lodówce, są tanie i pyszne. Jeśli nie chce ci się przygotowywać takiej pasty, to w ramach eksperymentu wystarczy iść do pierwszego lepszego dyskontu lub znanej drogerii i na próbę kupić jakąś gotową pastę – też dają radę i czesto mam je w lodówce. Dzisiejsza pasta  z batatów powstała przypadkiem. Te warzywa zazwyczaj najpierw…

Deszczowa niedziela. I przepis na wegański obiad inspirowany Indiami.

Lubię deszczowe i zimne niedziele. Te słoneczne też, ale nawet w tych ponurych jesiennych widzę spory potencjał. Lubię to, że możemy sobie pospać ciut dłużej i że dzień się rozkręca w swoim spokojnym tempie. Dziewczyny się bawią, oglądamy coś na Netflixie, jemy śniadanie. To jest jedno z lepszych momentów w życiu: gdy za oknem deszcz, grad i wiatr, a ja leżę sobie pod cieplutką kołdrą z tymi, których kocham. To są dni, gdy prawie nie ma mnie w internecie. Dziś na przykład parę razy zajrzałam w social media, ale są też takie niedziele, gdy całkowicie wyłączam wifi. A już na…

Moje ulubione wegańskie blogi.

Jaką kuchnię najbardziej lubisz? Całą rodziną bardzo lubimy włoską z jej makaronami i pizzą, a wakacje we Włoszech to nasze marzenie od wielu lat. Gdy byłam w ciąży z Leosią rozsmakowałam się w wietnamskich sajgonkach, japońskim sushi i tajskim curry – ciągnęło mnie do smaków ostrych i wyrazistych. Z każdym kolejnym rokiem coraz chętniej wracam też do tradycyjnej kuchni polskiej. Dlaczego wspominam o różnych kuchniach świata? Bo kuchni wegańskiej trzeba się nauczyć, tak  jak inaczej robi się polskie kopyta a inaczej włoskie gnocchi – chociaż przecież oba dania zrobione są na bazie ziemniaka. Jak wyobrażają sobie przeciętni zjadacze mięsa posiłki…

Ciasto na weekend: Wegański ucieraniec ze śliwkami.

Mam mały problem z wegańskimi ciastami. Tworzę, kombinuję, sięgam po przepisy innych i wciąż to nie jest to. Owszem, zjemy – nawet zjemy z przyjemnością, ale do tej pory czegoś mi brakowało. Zupełnie przypadkiem w końcu udało mi się stworzyć efekt, na który czekałam. Jedno z moich ulubionych ciast: prosty ucieraniec z owocami udało mi się upiec tak, że nie czuć tego, że jest to wersja wegańska. No wreszcie! A skoro śliwki się do mnie tak pięknie uśmiechały, to ciasto ze śliwkami chociaż spokojnie możecie użyć dowolnych owoców. Ciasto jest banalne, zrobi je nawet dziecko. Składniki kupicie praktycznie wszędzie -…

Wegańska chińszczyzna. A w roli głównej kapusta pekińska!

Wiecie co bardzo kojarzy mi się z moją drugą ciążą? Kuchnia azjatycka! Pochłaniałam pełno sushi (oczywiście niesurowego), zajadałam się sajgonkami i pieczonym kurczakiem w cieście kokosowym. Rozsmakowałam się w tajskich curry i to mi zostało do dziś (patrz: curry z burakiem). Rzadziej robię różne potrawki a’la kurczak po chińsku z ryżem. To, co dzisiaj prezentuje wyszło przypadkiem – jak to często bywa po prostu wykorzystałam to, co mam w lodówce. Efekt? Było szybko, prosto, smacznie i z nutką Azji. No i ta biedna kapusta pekińska wreszcie odkryła swoje przeznaczenie. Chociaż u nas kapusta raczej za długo nie postoi – najczęściej…

Curry z burakiem – wegańskie

Moje kochane dziewczyny i nie tylko! Muszę wam napisać, że ostatnio postawiliśmy przysłowiową kropkę nad i i zostaliśmy weganami. Wyszło to trochę z przypadku, chociaż tak naprawdę przygotowania do tematu zaczęliśmy ponad rok temu. Zastanawiałam się, czy wprowadzać też zmiany na blogu – w końcu przeciętny Polak jedzący schabowe co niedziele uważa, że weganie strasznie się afiszują swoją „religią”. Pomyślałam jednak, że wolę być „jakaś”, konkretna, nawet jeśli niektórych będzie to irytować. Poza tym potrzebuję też miejsca, w którym będę mogła zapisywać sprawdzone przepisy. Dajcie znać, czy chcecie przeczytać wpis dotyczący naszej drogi ku byciu wege! Bardzo lubię robić curry,…

Wegetariańska i bezglutenowa lasagne z cukinii. Polubią ją nawet fani niezdrowego jedzenia.

Jakiś czas temu dość radykalnie zmieniliśmy nasz sposób odżywiania. To, co kiedyś wydawało nam się niemożliwe czyli obiad bez mięsa i ziemniaków, stał się dla nas codziennością. Nie mieliśmy jednak problemu z chwilowym opuszczeniem gardy, gdy na przykład byliśmy u kogoś w odwiedzinach. Przecież nie chcielibyśmy robić problemu. Gospodarze bardzo się starali i przecież jeśli zjemy czasem po staremu, to nic się nie stanie. Wraz z upływem czasu coraz rzadziej mieliśmy ochotę na „skoki w bok” i rezygnację z naszych nowych zasad. Zastanawialiśmy się jak nasi przyjaciele zareagują , gdy poczęstujemy ich naszą kolacją: bez mięsa, bez glutenu, z dużą…

Pieczarkowy gulasz – wegetariański.

W te zimne, styczniowe dni nie mogę się oprzeć rozgrzewającym gulaszom. Nazywam je tak, chociaż te moje dania raczej nie odpowiadają technicznej definicji gulaszu. Po prostu idę do kuchni, patrzę co mam w lodówce, co mam na blacie i staram się z tego stworzyć coś, co będzie pyszne. Czasem wyjdzie, czasem nie…Tym razem postawiłam na pieczarki razem ze swojską marchewką i cebulą. Wyszło! I było pyszne! 2 duże cebule 5 marchewek 2 łodyżki selera naciowego 2 ząbki czosnku 300 g pieczarek około 3 łyżki oliwy 1 litr bulionu warzywnego Przyprawy: sól, pieprz, cukier, liść laurowy, ziele angielskie, curry, bazylia, słodka…

Rodzinny obiad z atrakcjami dla dzieci w Warszawie – DeSilva Piaseczno

Przenieśmy się w czasie o kilka lat wstecz. Mój mąż dopiero co otworzył firmę, a początki nie były różowe. Nie było nas stać na wielki lokal, zresztą nie czuliśmy też takiej potrzeby, więc gnieździliśmy się w małym pokoju, który stanowił część większego lokalu. Resztę pomieszczenia wynajmowała inna firma, w której pracowała między innymi pani Wiesia. Czasem, gdy nie było klientów, piliśmy wspólnie z panią Wiesią kawę i plotkowaliśmy na różne tematy. I tak pewnego dnia, a był to bodajże czwartek, oświadczyłam, że mam ochotę na rosół. Pani Wiesia nie kryła zdziwienia: -Ale jak to tak? W czwartek? -W czwartek. Bo…

Batumi w Piotrkowie. Iść czy nie iść?

Lubię gotować, ale lubię też szwendać się po restauracjach. Z zainteresowaniem więc odnotowałam fakt otworzenia się w Piotrkowie nowej knajpy. Zwłaszcza, że Batumi reklamowało się jako restauracja gruzińsko-bałkańska, a nam tęskno było zwłaszcza za chorwackimi przysmakami. I tak pewnego wieczoru kręcąc się po Rynku, postanowiliśmy zrezygnować z ulubionego sushi i zaryzykować wizytę w pechowym lokalu obok. Pechowym, bo do tej pory żadna knajpa nie zagrzała tam dłużej miejsca. No cóż, może uda się to osiągnąć właścicielom Batumi… Nie będę się tu wypowiadać na temat wyglądu wnętrze, bo chyba nic się nie zmieniło od czasów poprzednich dwóch lokali. Nadal jest ciasno…

Navigate

Daj lajka a dostaniesz babeczkę muffinkową!

Wpisy na blogu pojawiają się średnio 3-4 razy w tygodniu... Na facebooku posty publikuję kilka razy dziennie. Jeśli nie chcesz aby omijało się móstwo newsów.... wystarczy, że zalajkujesz... nic cię to nie kosztuje!

You have Successfully Subscribed!

Pin It on Pinterest